JAK SIĘ POZBYĆ CELLULITU? DOMOWE SPOSOBY NA CELLULIT!

Hej!

Jesteśmy za połową września - jesień za pasem! Mam nadzieję, że nie dopadła Was jeszcze jesienna chandra (a najlepiej niech w ogóle Was już nie dopada). Ostatnio dosyć często odwiedza mnie wena twórcza (to chyba ta jesień!), a wraz z nią pomysły na posty - jedynie czas nie jest sprzymierzeńcem, ale właśnie znalazłam chwilę, także zapraszam Was do lektury. Tym razem post skierowany jest przede wszystkim do kobiet - a dotyczyć będzie tego, co żadna z nas nie znosi, a co dotyka praktycznie każdą z nas. 

Cellulit. To strasznie niesprawiedliwie, że mężczyźni nie mają go praktycznie wcale, a my - czy młode czy starsze, czy szczupłe czy mniej szczupłe - miewamy go bardzo często. Wszystko jest zależne od hormonów - nasze kobiece estrogeny, mimo masy zalet, warunkują np. to, że mamy więcej tłuszczu w organizmie, niż faceci, a także łatwiej zatrzymujemy wodę podskórną.W połączeniu z siedzącym trybem życia, złą dietą, spożywaniem niektórych leków, antykonepcją hormonalną i niedostateczną ilością wypitej wody, pojawienie się cellulitu jest tylko kwestią czasu. Na szczęście można go zredukować - choć nie jest to łatwe. Wymaga regularności, silnej woli i czasu. Dziś przedstawię Wam kilka moich sprawdzonych sposobów na gładszą, jędrniejszą skórę na udach i brzuchu. Będą to triki pielęgnacyjne - jeśli chodzi o dietę, pisałam o niej 3 lata temu - link macie TUTAJ. Pamiętajcie, że żywienie jest tutaj kwestią kluczową - natomiast dziś skupimy się na pielęgnacji.


Na początku chciałabym powiedzieć, że tak naprawdę nigdy nie miałam jakiegoś dużego problemu z cellulitem. Mam to szczęście, że moja mama genetycznie przekazała mi niewielką tendencję do pomarańczowej skórki - za co jestem jej bardzo wdzięczna. Nie mniej, w zależności od fazy cyklu menstruacyjnego, zauważam pojawianie się lekkiego cellulitu wodnego na swoich udach. Oprócz tego duże wahania wagi, jakie miałam w przeszłości, odbiły się na moich pośladkach w postaci rozstępów - ale też nie są one duże. W tym miejscu muszę dodać, że rozstępów tego typu metody nie zlikwidują - chyba trzeba po prostu je zaakceptować, bo to coś zupełnie normalnego i musimy mieć świadomość, że ideały nie istnieją. Na pocieszenie powiem Wam, że faceci też miewają rozstępy - chociaż tutaj Bóg był sprawiedliwy :) a jeśli naprawdę macie duży kompleks z powodu rozstępów, to warto pomyśleć o karboksyterapii. Wróćmy jednak do cellulitu. Oto moje sprawdzone metody - wszystkie do wykonania w domu, bez pomocy innych osób. 


1. MASAŻ BAŃKĄ CHIŃSKĄ


Bańkę chińską na ujędrnienie skóry na udach i brzuchu stosuję już naprawdę dobrych kilka lat. Być może regularność też wpłynęła na to, że tak bardzo nie dokucza mi cellulit. Jeśli chodzi o bańki chińskie, są one dostępne w każdej aptece w cenie kilkunastu złotych - zatem nie ma wymówki, że "nie, bo drogie". Ja od kilku miesięcy stosuję bańki Cellublue, bo są dla mnie lżejsze i wygodniejsze w użyciu, niż te apteczne (zresztą moja wcześniejsza była już w opór zajechana i musiałam zaopatrzyć się w nowe). Mam ważenie, że mają one też lepszą siłę ssącą, ale być może to tylko moje subiektywne odczucie - każda skóra jest inna i każdy ma też inny próg bólu. Właśnie, co do bólu... na pewno na początku przygody z bańką nie będzie to zbyt przyjemny zabieg. Regularnosć sprawia, że ciało się przyzwyczaja - i potem czuć tylko przyjemne szczypanie. Masaż wykonujemy najlepiej na stojąco. Najpiew smarujemy skórę oliwką, a następnie zasysamy skórę bańką i wykonujemy  ruchy przez ok. 30 minut w kierunku od dołu do góry w kierunku serca (na YouTube jest masa filmików pokazujących pawidłową technikę). W każdym razie - broń Boże nie robimy ruchów z góry na dół, z góry na dół. Masaż bańką poprawia krążenie i przepływ krwi i limfy, wspomaga też usuwanie toksyn. Uwaga! Nie powinny go stosować osoby z tzw. pajączkami, czyli widocznymi na skórze nacyznkami, a już na pewno z żylakami. Kobiety w ciąży także powinny sobie to odpuścić.


2. BODY WRAPPING


To moja ulubiona ostatnio metoda - choć na ogół stosuję wszystkie cztery zamiennie. Jest to sposób, który wielu osobom może wydać się absurdalny, ale daje napawdę wymierne efekty. Na czym polega? Na owijaniu folią spożywczą (koniecznie nieoddychającą!) nóg i brzucha posmarowanych specjalnym koncentratem temoaktywnym. Ja bardzo polecam te z Bingo Spa - do kupienia w internecie. Folia pokrywająca ciało potęguje efekt rozgrzewający, jaki dają kosmetyki. Po paru minutach skóra rozgrzewa się naprawdę mocno, dzięki czemu otwierają się pory, składniki aktywne z balsamu przenikają aktywnie do skóry, a toksyny z  niej "wychodzą".

Jeśli chodzi o kosmetyki, ja do tej pory stosowałam koncentrat kofeinowo-cynamonowy z czekoladą  BingoSpa, ale przerzuciłam się na mocniejszy z L-karnityną, widoczny na zdjęciu.  Powiem Wam, że tak mocno grzeje się po nim ciało, że wytrzymuję max. 20 minut - a po zdjęciu folii smaruję się kremem łagodzącym i muszę odstać dobre kilkanaście minut, aby skóra przestała tak mocno piec. Jak widzicie, trzeba trochę pocierpieć - jest to jednak niezwykle skuteczna metoda redukcji pomarańczowej skórki i bardzo ją polecam (o ile jesteście zdrowe i dobrze znosicie wysoką temperaturę na skórze). U osób o wrażliwej skórze zdecydowanie lepiej sprawdzą się słabsze koncentraty - dodatkowo, na rynku można znaleć także chłodzące, natomiast nie wiem, na ile sprawdzą się przy wrappingu. Przeciwwskazaniami do tego zabiegu są: ciążą, żylaki, nadciśnienie tętnicze, choroby serca, miażdżyca i skóra naczynkowa. 


3. MASAŻER Z WYPUSTKAMI ORAZ... ROLOWANIE WAŁKIEM!


Taki masaż robię raz na kilka dni i prawdę mówiąc, wydaje mi się, że daje on dużo mniejsze efekty, niż body wrapping czy chińska bańka. Jest natomiast dużo, dużo od nich przyjemniejszy i mniej czasochłonny - wystarczy regularnie masować każde udo po 5 minut. Na pewno poprawia krążenie i pomaga wygładzić skórę, ma też działanie drenujące. Najlepiej wykonywać je po masażu bańką chińską. Mój masażer posiada dwa wałki i łącznie 72 kolce, które lekko wbijają się w skórę i w ten sposób (poprzez przesuwanie z góry na dół) działają drenująco. A co do rollowania wałkiem - mam na myśli oczywiście te rolki, wałki fizjoterapeutyczne. Dostaniecie je w sklepach sportowych, gabinetach fizjoterapeutycznych oraz na siłowniach. Oprócz roluźniania mięśni, mają także bardzo pozytywny wpływ na skórę.


4. MASAŻ SZCZOTKĄ NA SUCHO


O tej metodzie dowiedziałam się zupełnie przypadkowo. Szczotka taka równie przypadkowo wpadła w moje ręce - dostałam ją w paczuszce od mojej wspaniałej Agi z portalu CzytamyEtykiety.pl, na którym pracuję. Najpierw myślałam, że służy do mycia naczyń. A później na jakiejś stronie przeczytałam o masażu szczotką na sucho. Krótki research w internecie - i już wiedziałam, że zobię z mojej szczoteczki użytek. Masujemy się nią również z dołu do góry, czyli do serca (nie pomagamy grawitacji i nie robimy ruchów z góry w dół). Szczotka działa jak swego rodzaju peeling (tyle, że bez zużywania kosmetyków)- złuszcza martwy naskórek i pomaga wygładzać powierzchnię skóry. Lekko boli, ale dla mnie jest to super przyjemne. Ktoś, kto wymyślił takie jej zastosowanie, powinien dostać Nobla!


Dajcie znać czy znałyście te sposoby - i czy któreś stosowałyście? 
Jak u Was wygląda sprawa z cellulitem? Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach :)

Buziaki,
Kats. 

CONVERSATION

17 komentarze:

  1. Pierwsze dwie metody u mnie odpadaja, ale szczotkowanie i taki masażyk może być fajny. Uwielbiam drapanko :D

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie to jest niestety spory problem :( Staram się jednak każdego dnia działać, żeby nie pojawiało się więcej pomarańczowej skórki! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten zestaw i u mnie się sprawdził. Co prawda nie miałam zbyt dużego cellulitu, ale wolałabym go szybko pożegnać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis! :) Wrócę do niego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne rady dla każdej z nas! I ja borykam się z tym problemem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaczęłam używać ten zestaw od cellubles i widzę już pierwsze efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytalam same świetne opinie o tym koncentracie, sama chętnie bym go spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  8. właśnie zastawiam się nad wałkiem albo takim masażerem, myślę, że na zimę by się przydało do wymasowania ciałka :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo wyczerpujący wpis!
    Ja zaakceptowałam swój cellulit :) przed sezonem letnim trochę działam ale nie szaleję zbytnio i nie przejmuję się tym.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na szczęście nie mam cellulitu, ale przyznam, że czasem stosuję coś dla przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cellublue mam i chętnie po niego sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niby mi nie przeszkadza, ale jednak dobrze wiedzieć jak sobie z nim radzić

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawe są Twoje rady. Muszę je wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  14. Banki chinskie po prostu kocham ❤

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam o tych produktach wiele dobrego, ale sama jeszcze tego nie próbowałam.
    Muszę koniecznie wypróbować
    https://xthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Jedyne co stosowałam do tej pory to masażer z żelem. Ale słyszałam, że bańki są super.

    OdpowiedzUsuń
  17. Widziałam kiedyś jak robili ten masaż bańka. Ja nie stosuje nic na cellulit ale powinnam zacząć

    OdpowiedzUsuń

Byłoby mi bardzo miło, gdybyście wyrazili swoją opinię. A jeśli blog Wam się podoba, może dodacie do obserwowanych? :)
ZAPRASZAM RÓWNIEŻ NA FANPAGE

Back
to top