2/25/2017

CATERING DIETETYCZNY - WARTO WYPRÓBOWAĆ!

Hej!

   W dzisiejszych czasach ludzie wszędzie się spieszą. Żyją w biegu, bo tego wymaga od nich rzeczywistość - często pracują na dwa etaty lub studiują i pracują jednocześnie. Tempo życia jest dużo większe, niż jeszcze kilkanaście lat temu mimo, a przecież - paradoksalnie - dzięki komputerom, smartfonom i większemu dostępowi do informacji powinno być wszystkim łatwiej... Czas zawsze płynie jednak tak samo szybko, a jeśli zajęć jest jeszcze więcej, to wolnego czasu odpowiednio (a może nieodpowiednio?) mniej. I gdzie tu znaleźć jeszcze czas na gotowanie? Wiele osób totalnie nie ma na to czasu - a przecież jedzenie jest jedną z podstawowych potrzeb. Jedzenie na mieście jest oczywiście jakimś wyjsciem, ale w dobie wszechobecnych nietolerancji pokarmowych oraz diet odchudzających nie każdy może z niego skorzystać. Zwykle też jedzenie w przydrożnych barach szybkiej obsługi jest niezdrowe i ma fatalną jakość... Czy w codziennym biegu jest więc możliwe zachowanie zdrowych nawyków żywieniowych? Oczywiście!


2/23/2017

WIOSNA BLISKO?

Hej!

   Mam nadzieję, że dobrze spędzacie dzień. Jeśli chodzi o mój poranek, to jak zwykle jest pracowity. Mam wrażenie, że czas ucieka mi przez palce... Jeszcze niedawno cieszyłam się, że dzieci mają ferie i będę miała wolne dwa tygodnie w pracy, a tutaj już czwartek i zostało mi tylko kilka "wolnych" dni... I myślałam, że będę miała trochę więcej czasu na wszystko, ale chyba w moim przypadku to nie jest możliwe :) no ale i tak nie mam na co narzekać. Miałam dziś trochę załatwiania "papierkowego" i niestety obecna, deszczowa pogoda zniechęca do wychodzenia z domu - ale obowiązki to obowiązki. Trochę odreagowałam ostatnio podczas wyjazdu do Wrocławia, praca nad sobą idzie do przodu i mam nadzieję, że najbliższy czas będzie owocny - chcieć to móc, pamiętajcie - i nie ma rzeczy niemożliwych.

  Dziś przygotowałam stylizację, której małą zapowiedź dodałam wczoraj na Instagram (klik!). Chociaż ostatnie dni są deszczowe i brzydkie, to udało się trafić na moment, kiedy było trochę jaśniej, ładniej i przede wszystkim - cieplej. Dlatego też wyjęłam z szafy wiosenną, czarną kurteczkę - lubię takie fasony i myślę, że to już klasyk - w dodatku pasuje niemalże do wszystkiego. Do tego ciemne jeansy-rurki, a także bluzka w kolorze ceglastym i granatowy komin. Co myślicie? 


2/20/2017

ROKITNIK, CZYLI OWOC O CUDOWNYCH WŁAŚCIWOŚCIACH

Hej!

  Wszystko co dobre szybko się kończy - i tak, ten weekend zleciał mi mega szybko. Tak to jest, kiedy spędza się czas z najbliższymi, a jeszcze jeśli widzi się ich raz na jakiś czas - tym bardziej to ucieka jak przez palce. Ja się cieszę, że miałam okazję trochę odpocząć, zrelaksować się, zobaczyć coś nowego, porozmawiać, pośmiać się, powspominać trochę i (oczywiście) pokłócić z moją siostrą-przyjaciółką. Jak to między rodzeństwem - można kłócić się o wszystko, ale zawsze kocha się je najbardziej na świecie. Tak się zastanawiam, jakby to było być jedynaczką... Nie umiałabym sobie tego wyobrazić. Bo mimo, że już razem nie mieszkamy, to cały czas jesteśmy bardzo blisko. Wróciłam 

  Dziś napiszę kilka słów na temat rokitnika. Ostatnio trochę o nim słychać - nawet jedna ze znanych firm spożywczych stworzyła z niego dżem (na ile prozdrowotny będzie taki dżem - ciężko powiedzieć, bo to słodkie wszystko, choć jak na dżem ma skład nawet spoko!). Rokitnik należy do rodziny oliwkowatych, a jej właściwości lecznicze opisywano już w VIII w. n.e, ale od pewnego czasu coraz częściej uprawiany jest jako krzew owocowy. Co zabawne, kiedyś bardzo często widziałam na swoim osiedlu krzewy rokitnika, ale wtedy nie zdawałam sobie sprawy, co to za roślina - i chociaż kusiło, aby zerwać, to miałam w głowie przeświadczenie, że jest trujący :D owocami tego krzewu są pomarańczowe, aromatyczne, soczyste pestkowce, o kwaskowo-cierpkim smaku, ponadto z rokitnika pozyskuje się bardzo wartościowy olej.


2/17/2017

POCZĄTEK ROKU W ZDJĘCIACH - INSTAGRAM MIX

Hej!

   Jak się macie? Ja spędzam ten weekend u siostry we Wrocławiu, ale nawet na wyjeździe nie ma mowy o zaniedbywaniu obowiązków (również blogowych :)). Prawdę mówiąc myślałam, że może się uda dodać coś w pociągu, ale internet miałam tylko w telefonie - więc dałam sobie spokój - i na chwilę odpaliłam kompa w domu. Doszłam do wniosku, że dawno nie było tego typu posta, a już chyba zdążyłam zapomnieć, jak bardzo je lubię :) jak rozpoczął się u mnie rok 2017? Jak to często bywa, sinusoida. W sumie idzie się do tego przyzwyczaić, że raz jest lepiej, a później nagle gorzej, chyba większość z Was tak ma. Nigdy nie jest idealnie w 100%. No, ale podobno jeśli mamy się cofać, to tylko po to, aby wziąć rozbieg - i ja wychodzę z takiego założenia - i wprowadzam je w życie. Wyjazd był mi potrzebny, tak szczerze mówiąc i bardzo żałuję, że to tylko jeden weekend. Motywacja do treningów jest, efekty diety i siłowni widzę w lustrze, na wagę wchodzę raz na ruski rok (pamiętajcie, waga kłamie, a to miarka mówi prawdę! :D). W tym aspekcie jestem mega szczęśliwa. No dobrze, to czas na zdjęcia - jeśli jeszcze nie obserwujecie mnie na Insta, zachęcam!

2/15/2017

CZARNO - KORALOWA SUKIENKA

Hej!

   Co u Was? Mam nadzieję, że na półmetku tygodnia nie jesteście jeszcze tak bardzo zmęczeni. Ja przyznam, że mimo wolnego w pracy w szkole, nie narzekam na brak zajęć. Dzisiejszy dzień - zwłaszcza popołudnie i wieczór - w totalnym biegu, mam sporo załatwiania, a również zobowiązania związane z blogiem i drugą pracą pochłaniają dużo mojego czasu. W międzyczasie wplątuję we wszystko treningi - muszę przyznać, że ostatnio mam naprawdę sporo mocy, wszelkie emocje (mniej lub bardziej pozytywne) wyładowuję na siłowni - więc treningi wchodzą mocno :) dziś był naprawdę piękny, słoneczny dzień i przyznam, że gdy tylko wyszłam z domu, poczułam wiosnę. To bardzo dobrze nastraja. Na całe szczęście smog omija moje osiedle (mimo, że podobno w innych rejonach Szczecina nieco się nasilił) - ale spokojnie, w piątek wyjeżdżam trochę bardziej na południe kraju, więc pewnie dane mi będzie poznać "odczucie" smogu... 

   Dziś mam dla Was stylizację z gatunku bardziej wyjściowo-imprezowych. Tego dnia co prawda wieczorem wychodziłam na imprezę, ale zdjęcia zrobiliśmy rano, aby było lepsze światło. A i tak zdjęcia w domu nigdy nie wychodzą tak dobrze, jak te na dworze... Finalnie też wybrałam inną sukienkę, ponieważ doszłam do wniosku, że w tej nie będę czuła się do końca komfortowo na parkiecie - zbyt obcisła i zbyt krótka, rezerwuję ją na mniejsze, kameralne imprezy w gronie znajomych :) co nie zmienia faktu, że ją uwielbiam i jest jedną z moich ulubionych kiecek - już od kilku lat. Dobrałam do niej koralowe szpilki. Co myślicie? 


2/13/2017

TŁUSTY CZWARTEK, CZYLI PĄCZEK PĄCZKOWI NIERÓWNY

Hej!

   Mamy połowę lutego - miesiąca, który kojarzy się z feriami zimowymi, Walentynkami i Tłustym Czwartkiem. Jako, że ten ostatni zbliża się wielkimi krokami, to dobra okazja, aby porozmawiać o... pączkach. No dobra, Walentynki są jeszcze bliżej, ale pączki to taki fajny temat... - lubi je chyba każdy - i przypuszczam, że większość z nas nie może się doczekać dnia, w którym bez żadnych wyrzutów sumienia będzie mógł zjeść jednego, dwa a może i z pięć pysznych, słodkich, kalorycznych bułek :) pączek pączkowi jednak nierówny - i na to zwróćcie uwagę. Wychodzę z założenia, że jeśli chcemy je jeść, to niech mają przyzwoity skład. Część z nas zdecyduje się zrobić pączki własnoręcznie i jest to najbezpieczniejsza opcja, ale nie każdy ma na to czas i chęci. Jeśli należycie do tej grupy i już dziś wiecie, że pójdziecie do sklepu - wybierzcie piekarnię - nie dajcie się skusić na podejrzanie tanie pączki z supermarketu. Dlaczego powinniśmy omijać je szerokim łukiem? 


2/10/2017

KLASYCZNA MAŁA... SZARA!

Hej!

   Mamy piątek - rozpoczynamy weekend :) w moim województwie dzieci zaczynają dzisiaj ferie, a to oznacza, że czekają mnie całe 2 tygodnie wolnego od chodzenia do pracy, ha! Nie znaczy to jednak, że nie będzie co robić, bo na brak zajęć nie mogę narzekać i co najważniejsze, mam przed sobą ciekawe perspektywy. Już nie mogę się doczekać. I cieszę się, że mam wokół siebie osoby, na które naprawdę mogę liczyć, prawdziwych przyjaciół. Przekonałam się już, że człowiek potrafi być fałszywy do bólu i w 100% świadomie niszczyć innych, wykorzystując to, że ktoś ma wobec nich pozytywne i szczere intencje (sam jest przecież idealny pod każdym względem, a przynajmniej w swoich oczach). Na szczęście karma wraca. Moja rada? Skupcie się wyłącznie na obecności tych, którzy zasługują na Wasz czas i uwagę. 

   No dobrze, trochę przemyśleń ode mnie, to teraz czas na stylizację. Zdjęcia robiliśmy jakiś tydzień temu, stąd na nich obecność śniegu. Lubię, gdy jest biało, ale chyba teraz chciałabym już wiosnę, bo kojarzy mi się ona z czymś zupełnie nowym, piękną pogodą, dłuższymi dniami i nowymi możliwościami. Także mimo, że z sesji jestem raczej zadowolona, to mam nadzieję, że to ostatnie (śnieżne) zdjęcia w tym roku. Mam na sobie szarą, dopasowaną sukienkę, czarne koturny oraz zielono-czarną parkę. Jak Wam się podoba? Dajcie znać, co myślicie.


2/08/2017

KABANOSY - JAKIE WYBIERAĆ?

Hej!

   Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku. Mamy już połowę (pracowniczego) tygodnia i ja osobiście już nie mogę się doczekać weekendu. Planuję kilka rzeczy i mam nadzieję, że wszystko wypali. Niedługo dzieci z mojego województwa mają ferie, więc do końca tygodnia pracuję, a potem czeka mnie trochę wolnego (ale już wiem, co będę robić w tym czasie - przynajmniej w pewnej części). Dziś pozwoliłam sobie pospać trochę dłużej, niż zwykle - właśnie jem śniadanie i edytuję post, który w sumie w większej części napisałam kilka dni temu. Będzie na temat... kabanosów. 

   Bo Polacy lubią kabanosy. Z resztą podejrzewam, że nie tylko u nas cieszą się one dużym powodzeniem :) są smaczne, idealnie pasują jako przekąska na imprezę i co ważne, nie trzeba poświęcać zbyt wiele czasu na przygotowanie ich. Można jeść je na surowo, z przeróżnymi dodatkami, ale także przyrządzić np. w cieście francuskim (ciasto francuskie zróbmy sami albo wybierzmy odpowiednie, z dobrym składem - np. takie: klik). Pomysłów jest tyle, na ile pozwoli nam wyobraźnia.


   Na rynku można znaleźć naprawdę wiele różnych kabanosów - każda szanująca się firma zajmująca się produkcją i przetwórstwem mięsa ma w swoim "dorobku" przynajmniej jedną wersję kabanosów. A czasami jest ich dużo więcej! Nasuwa się pytanie: czy znana firma = dobra jakość? Jak za chwilę się przekonacie - nie zawsze. Chociaż można znaleźć kabanosy z dobrym składem, przeważająca większość zawiera przeróżne dodatki z tablicy Mendelejewa. Jakie wybierać i czego unikać? Oto nasze praktyczne wskazówki:

1. Zawartość mięsa. Nie każdy producent podaje zawartość mięsa, jaką wykorzystano do produkcji kabanosów. Jeśli jest podane - warto zwrócić uwagę. Zwykle jest to powyżej 100 g, co może budzić podejrzenia u wielu osób - "skoro mamy 100 g produktu, to jakim cudem mięsa było 150 g? Czym je "napompowali"? Uspokajamy - ponieważ produkcja kabanosów wymaga procesu suszenia, czyli utratę wody z surowca, naturalnym jest, że zawartość mięsa w produkcie finalnym będzie mniejsza, niż w surowcu. W przypadku kabanosów ilość mięsa użytego do wyprodukowania 100 g produktu waha się od 130 g (Kabanosy z kurcząt Drobimex) do nawet 185 g (Tarczyński Exclusive). Nie należy sugerować się jednak wyłącznie tym - pamiętajcie, że zawartość wody (zależnie od gatunku lub rodzaju mięśnia w obrębie jednego gatunku) jest różna, stąd ilość mięsa użytego do produkcji czasami może być mniejsza i to zupełnie wystarczy, aby stworzyć produkt dobrej jakości :)

2. Dodatki do żywności. Tutaj warto się zatrzymać. Wielu producentów (również bardzo znanych) dodaje do swoich produktów przeróżne substancje chemiczne, mające poprawić walory sensoryczne (smak, zapach), strukturę lub przedłużyć trwałość produktu. Nie mamy nic przeciwko smacznym kabanosom, ale wolimy te naturalnie smaczne - przecież nie trzeba dodawać wzmacniaczy smaku, aby były dobre, prawda? Najczęściej dodawanymi substancjami, których lepiej unikać, są:

- glutaminian sodu (E 621) - wzmacniacz smaku; u osób wrażliwych powodować może m.in. pieczenie w okolicach karku, mdłości, ucisk w klatce piersiowej, zwiększoną potliwość, zawroty głowy, migreny, alergię, astmę czy osłabienie.
- azotyn sodu (E 250) - może wywołać wymioty, mdłości, zawroty i bóle głowy, jest też potencjalnie rakotwórczy i absolutnie nie powinny dostawać go w żywności dzieci. Znalezienie kabanosów wieprzowych bez azotynu sodu graniczy z cudem, jednak można takie dostać - są to kabanosy Pikok Pure dostępne w Lidlu. 
- sztuczne aromaty - zwykle nie są rozpisywane "osobno", mają one za zadanie nadać żywności konkretny zapach i smak. My uważamy, że jeśli nie podano ich nazw, to lepiej nie kupować kota w worku. Szukajcie produktów z naturalnymi aromatami - a nie będącymi efektem syntezy chemicznej :)
- guma guar (E 412) - chociaż uznana jest za bezpieczną, może powodować wzdęcia i problemy trawienne
- chlorek wapnia (E 509) - również jest uznany za bezpieczny, większe dawki mogą podrażnić błony śluzowe i wywołać różne dolegliwości żołądkowe, pojawiały się także zaburzenia rytmu serca.
- kwas cytrynowy (E 330) i cytryniany sodu (E 330) - dość kontrowersyjne składniki, ale jeśli można kupić kabanosy bez nich - warto to zrobić. W przemyśle spożywczym kwas cytrynowy pochodzenia syntetycznego; istnieją doniesienia, że może zakłócać przewodnictwo elektrochemiczne w komórkach mózgowych, a także różne reakcje chemiczne. Może także zmieniać wydalanie z moczem niektórych leków - zmniejszając/zwiększając ich działanie. Kwas cytrynowy, czy to naturalny czy syntetyczny, sprzyja powstawaniu próchnicy oraz w połączeniu z niektórymi lekami lub żywnością powoduje zwiększone uwalnianie szkodliwych metali (np. glinu). Do cytryn oczywiście nic nie mamy - to "dzieło natury", bogate w przeróżne "pożyteczne związki", a kwas cytrynowy (naturalny) jest tylko jednym z ich składników, które w takich połączeniach mają dobry wpływ na organizm :) natomiast do kwasu cytrynowego syntetycznego oraz jego soli podchodzimy z dystansem.

   Podsumowując, warto wybierać takie kabanosy, które zawierają jak najmniej dodatków. Naprawdę można je w sklepach dostać. Zainteresowanych odsyłam do fanpage'a Czytamy Etykiety, na którym stworzyliśmy zestawienie kabanosów - znajdziecie je tutaj i tutaj (klik). 

Lubicie kabanosy? Zwracacie uwagę na składy? 

Buziaki,
Kats. 

2/05/2017

NA NIEBIESKO

Hej!

   Weekend jak zwykle mija mi bardzo szybko. Mam nadzieję, że spędzacie go przyjemnie - ja zaraz mam korepetycje, ale jeszcze zdążę coś dla Was naskrobać :) w piątek wybrałam się z kumpelą na imprezę - chciałyśmy trochę potańczyć, a także pogadać. Jako, że miałam dzień przerwy od siłowni, a jestem osobą, która średnio umie usiedzieć cały dzień w domu, przydało się trochę rozruszać kości na parkiecie. Wczoraj spałam dość krótko, ale i tak zrobiłam trening brzucha, nóg i tyłka - dałam sobie wycisk, mimo zmęczenia. Dzisiaj czekają ręce i plecy (treningi pleców ostatnio są moimi ulubionymi - wprowadziłam kilka nowych ćwiczeń, m.in. wiosłowanie, które mega polubiłam :) trzeba z dobrą energią wejść w nowy tydzień, prawda? 

  Przygotowałam stylizację. Ostatnio było kilka ładnych, słonecznych dni, ale na latanie bez kurtki chyyyba jeszcze za wcześnie - mimo, że jestem osobą raczej "ciepłokrwistą" i rzadko kiedy jest mi zimno (w przeciwieństwie do całej mojej rodziny). Założyłam jasne jeansy, chociaż szczerze mówiąc i tak lepiej czuję się w ciemnych. Ale jakaś odmiana zawsze jest wskazana. Do tego założyłam ulubioną, niezawodną od kilku lat kurtkę, niebieski top oraz czarne , kontrastujące ze spodniami botki na słupku. Co myślicie? 



2/03/2017

SOJA - ZA I PRZECIW!

Hej!

       Witajcie w lutym! Jeśli kolejne miesiące mają zlecieć tak szybko, jak styczeń, to ani się obejrzymy i będziemy witać rok 2018 :) trzeba więc wziąć się do pracy i zacząć spełniać swoje noworoczne postanowienia - o ile takie się pojawiły. Ja osobiście stawiam sobie krótkoterminowe cele, które w danym momencie czuję, że jestem w stanie zrealizować. To dość rozsądne podejście. I oczywiście róbcie to, co daje Wam najwięcej radości i satysfakcji, otaczajcie się tylko takimi osobami, które ciągną Was w górę, a nie w dół - i które mają na Was dobry wpływ. 

     Przygotowałam dla Was tekst na temat soi - rośliny, która z jednej strony zawiera dużo wartościowych składników i jest uważana za jedno z najlepszych źródeł białka roślinnego, ale z drugiej strony budzi sporo kontrowersji. Osobiście chyba nigdy soi nie jadłam. A nie, przepraszam, kupiłam sobie dawno temu kotlety sojowe... I kompletnie nie podeszły mi smakowo. Nie chcę im robić antyreklamy, ale wyglądały (i smakowały) dokładnie tak, jakby były zrobione z papieru. Chyba wylądowały wtedy w koszu - i chociaż jestem absolutną przeciwniczką marnowania jedzenia - to naprawdę nie było co z tym zrobić... Tamte kotlety chyba skutecznie zniechęciły mnie do soi. Tak tak, wiem, może właśnie warto się przełamać - ale jeszcze nie teraz :) z resztą nie jestem pewna, czy soja jest na tyle dobrym produktem, aby przełamywać się do niej na siłę, jeśli już raz się zniechęciłam. Przewińcie dalej!