5/05/2017

CUDO W TRZECH SKŁADNIKACH - PEELING Z PESTEK MORELI

Hej!

   I po Majówce - zleciała bardzo szybko, ale to chyba takie niepisane prawo, że wolny czas (zwłaszcza spędzony w dobrym gronie) mija zdecydowanie szybciej, niż np. czas w pracy czy na zajęciach, kiedy to zwykle odlicza się czas do końca... Pewnie też to zauważyliście. No dobrze, nie będę narzekać - praca pracą, ale w najbliższym czasie czeka mnie też sporo fajnych wydarzeń, w tym wieczór panieński koleżanki. Poza tym zbliża się czerwiec i tylko czekać, aż przyjdzie lato, a po drodze moje urodziny. Chociaż... "ćwierćwiecze" brzmi dosyć poważnie - ale co najlepsze, tylko garstka osób daje mi te 25 lat na karku - to chyba dobrze, prawda? :) 

  Dzisiaj przychodzę do Was z kosmetyczną recenzją. Od czasu do czasu lubię przetestować coś nowego, a jeśli coś ma dobre działanie, chętnie się z Wami dzielę. Od jakiegoś czasu szukałam idealnego peelingu - a kiedy odezwano się do mnie z firmy Manufaktura Kosmetyczna (klik) z propozycją wykonania własnego peelingu i przetestowania go, bardzo się ucieszyłam. Jest to marka, która zajmuje się naturalną pielęgnacją i nie ma w niej miejsca na chemiczne dodatki - co stanowi ogromną zaletę, bo jeśli poczytacie o składnikach, jakie często "siedzą" w sklepowych kosmetykach okaże się, że wiele z nich zrobi dla nas więcej złego, niż dobrego. Otrzymałam pocztą półprodukty i następnego dnia wzięłam się za testy własnoręcznie zrobionego peelingu. Jak mu poszło? 


PIERWSZE WRAŻENIE?

   Mimo, że zawsze chciałam stworzyć własny kosmetyk, a na uczelni pół życia przesiedziałam w laboratorium, to szczerze mówiąc obawiałam się, że tym w moim "domowym laboratorium kosmetycznym" nic nie wyjdzie... Okazało się, że niepotrzebnie, bo do wykonania swojego peelingu potrzebuję tylko 3 półproduktów, które (pięknie zapakowane) wysłała mi przesympatyczna obsługa Manufaktury Kosmetycznej. I te 3 składniki wystarczyły, aby stworzyć naturalny, wysokiej jakości, porządny kosmetyk. 

DLACZEGO PEELING Z PESTEK MORELI? 

    Do wykonania peelingu z pestek moreli potrzebujemy: olej z pestek moreli, witaminę E, a także substancję "ścierną". Olej z pestek moreli bardzo pozytywnie wpływa na skórę - ma właściwości wygładzające naskórek, a także nawilżające. Oprócz tego ogranicza powstawanie zmarszczek. Warto wspomnieć, że jest to olej naturalny, tłoczony na zimno i nierafinowany. Nie ma też żadnych domieszek - tylko natura :) witamina E, którą dodaje się w trakcie "rozrabiania" peelingu, ma właściwości antyoksydacyjne - neutralizuje działanie wolnych rodników, a co za tym idzie - ogranicza starzenie się komórek (w tym wypadku skóry). 

  
  Jak zrobić własny peeling z oleju z pestek moreli? Bardzo prosto! Przedstawię Wam w kilku punktach to, co po kolei należy wykonać. Jeśli chodzi o proporcje wybranych składników, można je oczywiście nieco zmodyfikować, jeśli uznacie, że np. jest zbyt gęsty/rzadki. Ale wystarczyć powinny takie: 

- 1 łyżeczka peelingu z pestek moreli
- 2 łyżeczki oleju z pestek moreli
- 10 kropli witaminy E

1) Odmierzamy określoną ilość oleju z pestek moreli, a następnie dodajemy do niego odrobinę witaminy E i mieszamy. Można podgrzać olej w kąpieli wodnej, aby ułatwić mieszanie, ale ja tego nie robiłam i nie miałam problemu z konsystencją
.
2) Nasypujemy wybraną ilość substancji ściernej do miseczki (u mnie - peeling z pestek moreli) i zalewamy ją olejem z dodatkiem witaminy E. Mieszamy. Aby konsystencja była w miarę jednolita i gęsta, stopniowo dodajemy kolejne porcje oleju. 

Wykonanie jest bardzo proste! Podczas aplikacji rozprowadzamy peeling na określonych fragmentach ciała. Akurat peeling z pestek moreli należy do średnio-intensywnych, dlatego też można stosować go i na twarz i do całego ciała. Należy delikatnie wmasowywać go przez kilka minut ruchami okrężnymi w wybrany fragment ciała. Po  zabiegu cząstki peelingu zmywa się ciepłą wodą (bez mydła ani płynu do kąpieli), tak aby skóra pozostała lekko tłusta od drobinek oleju. Nadmiar oleju spokojnie wchłonie się po delikatnym wmasowaniu.

CZAS NA MOJĄ OCENĘ!

  Mówiąc szczerze, kompletnie nie spodziewałam się, że ten peeling tak mnie zachwyci. I nie mówię tego ze względu na to, że dostałam go w ramach współpracy. Naprawdę po użyciu skóra jest gładziutka, nawilżona i odżywiona. Jestem pewna, że jeśli ktoś z Was już go wypróbował, podziela moje zdanie - dajcie znać w komentarzach! W porównaniu do peelingów, które można dostać w sklepach, działanie jest odczuwalne niemalże od razu po użyciu. Bardzo, bardzo jestem z niego zadowolona - i całe szczęście, że ilość składników wystarczy na kilka "rozrobień" - zatem mogę się nim cieszyć jeszcze przez jakiś (mam wrażenie, całkiem długi) czas. I jestem pewna, że jeszcze nie raz go zrobię - ze względu na wydajność, ale przede wszystkim na działanie. Moja skóra będzie wdzięczna! 

A Wy macie doświadczenia z kosmetykami "własnej roboty"? Dajcie znać!

Buziaki,
Kats. 

7 komentarzy:

  1. Ja miałam jakiś czas temu fazę na robienie kosmetyków :D Zrobiłam serum na przebarwienia-tutaj przecholowałam chyba z kwasami,dałam za dużo i troszkę szczypała mnie buzia :D Ale potem zrobiłam serum takie wzbogacone,na noc,z olejkami,kwasem hialuronowym,witaminami-służyło super! Robię też często oleje do włosów i w planie kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę go wypróbować przy najbliższej okazji! :)
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, świetna sprawa. Robienie kosmetyków w domu - czemu nie. Z chęcią wypróbowalabym taki peeling, ale niestety na razie nie jesst to dla mnie wskazane :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ćwierćwiecze brzmi dość groźnie i poważnie. Pamiętam swoje ćwierć wieku. Czulam się stara mimo iz do tej pory nikt nie myśli ze mną tyle lat ile mam. Nadal dają 19-21 co teraz bardzo mi odpowiada.
    Bardzo chętnie wyprobuje ten piling. Wraz z mężem, bo niestety albo i stery, wszelkie zluszczajace kosmetyki podbiera mi.😯😯😯 czuje ze ten właśnie oboje nas by zadowolił.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię taki kosmetyki, widać, że składniki sa naturalne, a akurat skończył mi się peeling, może wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja sie boje robionych kosmetykow, zawsze przeraza mnie fakt, ze bylam slaba z matmy i zle wymierze porcje, albo zamiast lyzeczki dam lyzke, bo tak jak nie potrafie gotowac, tak i pewnie nie potrafilabym ukrecic kremu, czy w tm wypadku zrobic peelingu :P

    OdpowiedzUsuń

Byłoby mi bardzo miło, gdybyście wyrazili swoją opinię. A jeśli blog Wam się podoba, może dodacie do obserwowanych? :)
ZAPRASZAM RÓWNIEŻ NA FANPAGE