CZY NABIAŁ SZKODZI?

Hej!


    Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo chętnie wracam myślami do dzieciństwa. Bardzo się cieszę, że dorastałam w czasach, w których komputery nie były tak popularne, kiedy na spotkaniach nie siedziało się z nosem w telefonie, kiedy grało się w gumę, podchody, chodziło po drzewach. Kiedy wchodziłam do domu przez balkon, bo było szybciej (plusy mieszkania na parterze :D), a po koleżanki krzyczało przez balkon, czy wyjdzie na dwór. I cieszę się, że nie spędziłam dzieciństwa przed ekranem komputera - jak to w wielu przypadkach dzisiaj ma miejsce. Pamiętam też, że moim wielkim marzeniem w dzieciństwie była działka, a na niej domek letniskowy z altanką, najlepiej gdzieś nad morzem. Domki letniskowe, piękne altanki do ogrodu, ale też domy całoroczne oferuje drewnolandia.pl. Jeśli ktoś z Was obecnie planuje urozmaicić trochę swoją działkę (w sam raz na wiosnę!), ogród lub planuje budowę domu mieszkalnego - polecam Wam tam zajrzeć! Kto wie, może ja też kiedyś spełnię swoje marzenie z dzieciństwa :) 

   Dość długo zastanawiałam się, czy poruszać na blogu temat nabiału - a dokładniej jego szkodliwości. Jest to temat prawie tak samo kontrowersyjny (a może i nawet bardziej), jak gluten. W końcu od dziecka wszystkim wmawiało się: "pij mleko - będziesz wielki!". Ostatnio częściej słyszy się "pij mleko - będziesz kaleką". Dwa zupełnie odmienne, skrajne hasła - bo przez ostatnie lata opinie ekspertów na temat mleka zmieniły się o 180 stopni. Coś, co przez lata traktowane było jako świetne źródło wapnia, idealne na wzmocnienie kości - ostatnio stało się dla wielu wrogiem numer jeden wśród produktów spożywczych. Wiele osób traktuje nabiał jak najgorsze zło i chociaż osobiście jestem zdania, że nie można niczego aż tak demonizować (bo pewne plusy też są), to jeśli mam wybór, nabiału wolę nie spożywać. Trzymam się tej zasady od początku tego roku i powiem Wam, że wcale mi go w diecie nie brakuje :) no dobrze, to jak jest z tym nabiałem? Dlaczego wielu go odradza - i wcale nie tylko ze względu na laktozę?

nabiał szkodzi


PO CO CZŁOWIEKOWI KROWIE MLEKO?


   Organizm ludzki jest tak skonstruowany, że będzie przystosowywał się do spożywania wszystkiego, co w jakiś sposób jest mu potrzebne. I tak - na przykład - mleko matki jest niezbędne, aby noworodek, a później niemowlak rozwijał się w prawidłowy sposób, bo zawiera cały kompleks minerałów, składników pokarmowych itp. Mówi się nawet, że z mlekiem matki dziecko nabiera naturalnej odporności, czego nigdy nie da mu żadne mleko modyfikowane (nawet najlepsze). Tak jest nie tylko u ludzi, ale też u wielu ssaków. I tak, cielęta piją mleko krowie. Kocięta - mleko kocie. Ludzie, jak wspomniałam, mleko ludzkie. Bawolęta - mleko bawole, owieczki - mleko owcze - i tak dalej. W (prawie) wszystkich tych przypadkach okres spożywania mleka kończy się jeszcze w "dzieciństwie" - prawie, bo nie wiedzieć czemu, ludziom przyjął się zwyczaj picia mleka (i to krowiego) także później. A należy przypomnieć, że skład mleka ludzkiego i krowiego jest zupełnie inny - chociażby zawartość wapnia jest różna - cielęta bardzo szybko stają na nogi; stąd dużo wapnia w ich mleku. Ludzkim niemowlętom nie jest on potrzebny w aż tak dużych ilościach, a wręcz mógłby być szkodliwy. Im starsi jesteśmy, tym mniej mamy też laktazy - enzymu trawiącego laktozę, czyli cukier mleczny. Stąd mówi się o nietolerancjach i o tym, że po spożyciu mleka bardzo dużo osób źle się czuje, ma problemy trawienne itp. 

O SZKODLIWOŚCI NABIAŁU

  W dzisiejszych czasach mleko (a co za tym idzie - produkty mleczne) nie są już tym samym mlekiem, co kilkadziesiąt lat temu, które było bardzo zachwalane. I nie tylko laktoza jest teraz problemem...

1. No, ale od laktozy zaczniemy. To właściwie jest najpopularniejszy powód, dla którego ludzie decydują się odstawić mleko - nietolerancja cukru mlecznego. Drugim powodem są względy etyczne - tu chodzi oczywiście o wegan. Wracamy do laktozy - ponieważ nietolerancję laktozy można stwierdzić nawet u 25% Europejczyków - a wśród innych kultur u znacznie większego procenta. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że w Europie mleko jest tak popularne i spożywa się go na tyle, że organizmy bardziej się przyzwyczajają i dostosowują. U wielu ludzi cukier mleczny powoduje bolesne wzdęcia, zaparcia i biegunki. Warto też dodać, że surowe mleko prosto od krowy posiada pewne enzymy pomagające radzić sobie z laktozą - no, ale surowe mleko jest bardzo słabo dostępne (i często zanieczyszczone). W mleku pasteryzowanym lub UHT tych enzymów nie ma. 

2. Zostańmy jeszcze przy składzie chemicznym. Białka! Białka mleczne (kazeina i białko serwatkowe) także wywołują uczulenia, chociaż znacznie rzadziej. Poza tym 3/4 białka w mleku to kazeina, białko, które wolniej się trawi i lubi powodować problemy trawienne. Niektórzy przypisują mu udział w wywoływaniu chorób autoimmunologicznych, a nawet autyzmu... Bardzo często nadwrażliwość na kazeinę towarzyszy alergii na gluten. Jak widzicie, nie tylko laktoza powoduje alergie. Białko serwatkowe jest znacznie lepiej strawne i polecane (w postaci suplementów) sportowcom, ale też osobom w okresie rekonwalescencji i prowadzącym dietę ubogą w białko. Ono też jednak może powodować alergie pokarmowe. 

3. Dzisiejszy nabiał to nie to samo, co kiedyś! Poza kolorem i ogólnym wyglądem, produkty mleczne dostępne dziś w sklepach nie mają wiele wspólnego z tym, co kilkadziesiąt lat temu. Co takiego jest w mleku? Otóż współczesne mleko od krowy zawiera mieszankę hormonów płciowych (estrogenu i progesteronu), dzięki którym krowy dają więcej mleka. Okej, my też produkujemy estrogeny, ale czy nasze nam nie wystarczą? Jestem zdania, że zdrowy organizm jest na tyle inteligentny, że sam sobie odpowiednio potrafi uregulować gospodarkę hormonalną :) tym bardziej, że nadmiar żeńskich hormonów podejrzewany jest o sprzyjanie niepłodności i zespołowi policystycznych jajników.

4. Mleko od krowy zawiera także polipeptyd IGF-1, który umożliwia wzrost cieląt. W rok od urodzenia młode krowy rosną do 300 kg - sporo, prawda? Co prawda pasteryzacja mleka powinna go niszczyć, ale tak naprawdę nigdy nie ma stuprocentowej pewności - często czynnik IGF-1 trafia do mleka, które później my kupujemy. Według niektórych naukowców, IGF-1 trafia do krwi, wzrasta stężenie w naszym organizmie. Czym jest IGF-1? to tzw. insulinopodobny czynnik wzrostu, który stymuluje namnażanie komórek ciała (również tych przednowotworowych i nowotworowych). W niektórych badaniach widoczny był związek między spożywaniem nabiału a rakiem prostaty u mężczyzn oraz jajników u kobiet. U nastolatków ten czynnik powoduje trądzik, a u dorosłych przyspiesza starzenie i może wspomagać rozwój raka. 

5. Pestycydy i inne syfy zawarte w paszy. Myli się ten, kto uważa, że szczęśliwe krowy na pastwisku beztrosko dają duże ilości mleka (jak w reklamach :D). Owszem, są takie przypadki (przeróżne mleka ekologiczne), ale cała przemysłowa produkcja w ten sposób po prostu by się nie opłacała. Aby krowy takie ilości mleka dawały, są odpowiednio karmione - i to raczej nie tylko naturalną trawą, ale też przeróżnymi paszami, które nierzadko zanieczyszczone są pestycydami i zawierają dodatek substancji tuczących. No i oczywiście są im podawane hormony, o których wcześniej pisałam. Krowy w naturze nie jedzą soi, mączek rybnych czy kukurydzy... 

6. Mleko przyczyną cukrzycy, czyli insulina w mleku! Jak to działa? Mleko krowie zawiera insulinę bardzo zbliżoną do tej, którą my wytwarzamy. Nasz układ odpornościowy nie rozpoznaje jej jednak i atakuje ją przeciwciałami jako substancję obcą. Później przeciwciała przestają rozróżniać insulinę krowią od naszej własnej - i to jest powodem powstawania cukrzycy typu 1. Przeciwciała osoby chorej zaczynają niszczyć komórki beta trzustki, zatem z czasem nie ma co jej produkować i po prostu nasza insulina znika z organizmu... To tak w dużym skrócie, ale nie będziemy wchodzić w fizjologię :)

7. Nabiał może zawierać penicylinę, najsilniej uczulający antybiotyk. Wstrzykuje się ją do wymion z powodu ich zapalenia występującego dość często przy mechanicznym dojeniu. Zdarza się, że  krowy dostają ja nawet profilaktycznie, przez długi okres czasu. Negatywna reakcja organizmu na produkty nabiałowe może być więc wywołana uczuleniem na penicylinę, a nie laktozę czy kazeinę. Obecność antybiotyków jest w Polsce badana, ale badania przechodzą próbki, a nie całe partie. Poza tym sprzedaje się też nabiał z innych krajów, a tam... Nie wiadomo, jakie praktyki stosują.

8. Nie jest udowodnione, że mleko chroni przed złamaniami. A przecież to stwierdzenie, które było przez tyle lat głównym argumentem przemawiającym "za" mlekiem. Najwięcej nabiału spożywa się w Skandynawii, ale to tam zdarzają się najczęściej złamania kości udowej. Natomiast w Afryce lub Azji spożywa się najmniej produktów mlecznych, a jest dużo niższy wskaźnik złamań. Nie jest powiedziane, że to mleko tak wpływa. Może mieć to także związek z małym nasłonecznieniem północnej części globu, a zatem niedoborami witaminy D, koniecznej do wiązania wapnia w naszych kościach - ale podobny wskaźnik złamań jest np. w Australii, a oni mają cały rok dużo słońca :) więc to nie do końca reguła i słońce, jak się przypuszcza, aż tyle do gadania nie ma.


   Pisząc to, nie mam na celu kompletnego zniechęcenia Was do nabiału (tym bardziej, że pewne plusy też ma). Chcę Wam tylko uświadomić kilka rzeczy, o których być może nie mieliście pojęcia. Wiele osób cały czas powiela stereotyp, że mleko jest wspaniałym "napojem" i pije je bez umiaru. Od czasu do czasu, do kawy, jak najbardziej można. Ewentualnie można pomyśleć o ekologicznym nabiale. Skutki, o których pisałam powyżej, mogą ujawnić się po wielu latach. Nikt też nie mówi, że każdy, kto długo spożywa mleko i przetwory mleczne, będzie chorował np. na cukrzycę. Może równie dobrze cieszyć się dobrym zdrowiem wiele lat - wszystko zależy od organizmu :) nie mniej, mleko, które pijemy dziś, to nie jest to samo mleko, co piły nasze babcie, dziadkowie czy rodzice. I co mnie jeszcze denerwuje: że wrzuca się jaja do jednego worka z nabiałem! Rozumiem, gdyby krowy znosiły jaja - ale nic takiego przecież nie ma miejsca - jaja to zupełnie inna grupa produktów!

Buziaki,
Kats. 


CONVERSATION

16 komentarze:

  1. oo dużo się dowidziałam z tego wpisu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Idąc tym tokiem myślenia, wszystko co teraz spożywamy nie jest tym samym produktem co było kiedyś :) Co więcej o każdym prawie produkcie można by było napisać podobny wpis :) Nie można dać się zwariować. Do wszystkiego trzeba podchodzić z głową i odpowiednim umiarem. Osobiście spożywam nabiał bardzo często, bo mam go rozpisanego w diecie, a osoby w trakcie redukcji to już w ogóle na porządku dziennym mają do czynienia z nabiałem :) Niemniej jednak bardzo fajnie, że poruszasz takie tematy, będę zaglądała częściej :)

    http://garderobelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze lubiłam i wciąż lubię mleko. Niestraszne mi żadne skazy ani inne choroby. Choć zdania faktycznie sa podzielone to tez uznaje, ze nie ma co się dać zwariować ;)


    ---
    Pozdrawiam i ślę buziaki Pola z Pryzmatu Poli

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy wpis. Ja niestety na tyle uwielbiam nabiał, że w jego jedzeniu nic mi nie przeszkodzi. Szczególnie, jeśli chodzi o sery. :P

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo przydatne informacje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy bym nie pomyślała, że tyle przydatnych informacji może być na blogu :) Co do początku postu to ja też czasami tęsknie za dzieciństwem i brakiem komputera ;)
    Pozdrawiam c; /~Kinga
    Unpredictabble

    OdpowiedzUsuń
  7. Całe życie nie cierpię mleka,na szczęście nie ma czego żałować :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nice post!
    I`m following ur blog with a great pleasure via GFC
    Please join me
    Sunny Eri: beauty experience

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nigdy nie zrezygnuję z nabiału :) Tak to już jest, że uwielbiam wiele produktów nabiałowych i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na wlasnej skorze przekonalam sie, ze dzisiejsze mleko to nie to samo co kiedys. Cale zycie pilam mleko i produkty, robione na mleku i nic mi nie bylo. Od kilku lat nie jestem w stanie wypic nawet kawy z mlekiem, bo bardzo potem choruje...

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy wpis! Około pół roku temu zaczęłam bardziej przyglądać się swojej cerze, przebarwienia na brodzie, wągry na nosie, długi termin gojenia wyprysków, które i tal bardzo rzadko u mnie występują. Poczytałam o tym Internecie i odstawiłam nabiał. Różnica ogromna po kilku tygodniach bezmlecznej diety! W kwietniu robiłam testy alergiczne i nic nie wykazało. Jednak mimo tego nadal unikam nabiału ( jem raz, dwa na miesiąc ) i moja cera jest w bardzo dobrym stanie! Bez przebarwień, wągrów, wyprysków! 🙌

    OdpowiedzUsuń

Byłoby mi bardzo miło, gdybyście wyrazili swoją opinię. A jeśli blog Wam się podoba, może dodacie do obserwowanych? :)
ZAPRASZAM RÓWNIEŻ NA FANPAGE

Back
to top