5/22/2017

JAK ODNALEŹĆ MOTYWACJĘ?

Hej!

   Od jakiegoś czasu otrzymuję od Was wiele wiadomości z prośbami, abym napisała coś o motywacji - i o tym, co zrobić, aby zacząć ćwiczyć (i w tym wytrwać), ale także zmienić swoje nawyki żywieniowe (i nie tylko te). Tak naprawdę nie myślałam o sobie nigdy jako o kimś, kto może być wzorem do naśladowania i do tej pory tak nie myślę - tym bardziej po tym, jakie problemy przeszłam kilka lat temu. Byłam tak słabą osobą - i tak patrząc wstecz, to sama nie potrafię zrozumieć tego, co mną kierowało, że doprowadziłam się do takiego stanu i wyglądu. Swoją zmianę traktuję jako osobisty, wielki sukces (jeśli nie największy w całym swoim życiu), ale czy mogę być dla kogoś wzorem? Otóż wolałabym, aby nikt nie musiał zmagać się z tym, co ja się zmagałam. W każdym razie w moim życiu przez ostatni czas zaszło mnóstwo zmian. Jak to się mówiło? "Jeśli szukasz osoby, która zmieni Twoje życie - spójrz w lustro". Zatem dziś mam dla Was kilka słów o motywacji, ale nie spodziewajcie się kolejnego, sztucznie patetycznego tekstu, których w sumie znaleźć możecie wiele i kolejny wcale nie jest potrzebny. Kilka rad od ciotki Agi - prosto z serducha i praktyki :) 


1. Traktuj wszystko jako swój cel
Oczywiście, mam na myśli wszystko, co robicie i do czego dążycie. Marzenia też - nawet te największe, których teoretycznie nie możecie spełnić. Możecie wszystko! I nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale jeśli gdzieś w głowie używacie słowa "cel" i określacie tym mianem wszystko, co byście chcieli osiągnąć - to łatwiej przychodzi dążenie do tego i łatwiej jest się zmotywować. "Cel to marzenie z datą realizacji" - taki cytat gdzieś widziałam i trudno się z nim nie zgodzić. Ten podpunkt dałam jako pierwszy, bo nie wiem czy kiedykolwiek tego próbowaliście - u mnie się sprawdziło. Odpowiednie podejście to podstawa. Zamiast myśleć "chciał(a)bym dzisiaj zrobić to i tamto..." pomyślcie "moim celem dzisiaj jest to i tamto" - prawda, że brzmi poważniej? I wtedy bardziej nie chcemy zawieść siebie samego.

2. Nie jesteś sam/sama!
Obojętnie, co jest Twoim celem - przytyć, schudnąć, zacząć się ruszać, zmienić podejście do życia, poprawić samoocenę czy pokonać jakąś chorobę - pamiętaj, że na świcie jest baaardzo dużo osób, które postawiły sobie taki sam cel, jak Ty. Każdy startuje z tego samego miejsca i każdy ma równe szanse - to, czy uda Ci się szybciej czy wolniej, zależy od Twojej determinacji i ciężkiej pracy. Nic nie przychodzi samo - pamiętaj! Założę się, że również w Twoim otoczeniu są osoby, które postawiły sobie za cel coś podobnego, co Ty. Internet jest pełen grup motywacyjnych, grup wsparcia np. w ćwiczeniach, motywacji - jeśli czujesz taką potrzebę, możesz zapisać się do takiej grupy, rozmawiać z innymi osobami, czerpać od nich wiedzę, motywację i doświadczenie. Jednak - co ważne - motywacji szukaj przede wszystkim w sobie!

3. Robisz to dla siebie!
Pamiętaj - to podstawowa zasada. Nie zmieniasz nawyków żywieniowych dla kogoś, tylko dla siebie. Nie odchudzasz się/nie ćwiczysz dlatego, aby bardziej podobać się swojemu facetowi, ale aby podobać się sobie i być bardziej pewna/y siebie. Nie stawiasz sobie celów tylko dlatego, że ktoś Ci kazał, ale dlatego, że czujesz, że tego potrzebujesz. Spełniaj się w tym, co robisz i co chcesz robić tylko i wyłącznie dla siebie i swojej satysfakcji. Oczywiście, bądź też dla innych i bądź dla nich dobry, bo jak wiadomo - karma wraca, a ktoś, kto robi coś dla innych, jest może być bardziej szczęśliwy. Ale jeśli chodzi o to, co dla Ciebie najlepsze - nie daj sobie wejść na głowę i wmówić, "że nie dasz rady", "że coś jest bez sensu", "że i tak to potem zepsujesz". Nikt nie zrobi tego za Ciebie i nikt nie będzie czuł satysfakcji z osiągniętego celu (bądź z dążenia do niego). Kurde, a miało nie być patetycznie... :D 

4. Działaj! 
Jeśli ciągle mówisz o tym, że chcesz coś zrobić, ale jednocześnie nie robisz ku temu żadnych kroków, to przykro mi - nic samo nie nadejdzie. Z motywacją jest trochę jak z pisaniem pracy magisterskiej - najgorzej jest zacząć, napisać pierwszą stronę - a potem już jakoś idzie. Raz wolniej, raz szybciej - czasami maltretujesz przycisk backspace na klawiaturze komputera i usuwasz słowo, zdanie, akapit, stronę... Innym razem piszesz jak natchniony kilka stron w ciągu godziny/dwóch. Trochę podobnie jest w życiu. Pierwsze wyjście na siłownię, pierwszy dzień diety, pierwszy dzień bez papierosa - możesz albo to pokochać, albo znienawidzić. Później będzie albo łatwiej albo trudniej. Zapał może okazać się słomiany. Idealnie by było, gdyby tak się nie okazało, ale lepszy taki zapał, niż żaden. I nie ma "od jutra"! Masz dzień także dzisiaj i od tego dnia zaczynaj. Nawet, jeśli próbujesz rzucić palenie i w ciągu dnia zdążyłeś(aś) wypalić już jakieś pół paczki, to jeśli do końca dnia nie weźmiesz do ust już ani jednej fajki, będziesz do przodu. To taki prosty przykład. Nie rezygnuj! 

5. Jeśli Twoim celem jest wprowadzenie aktywności fizycznej - znajdź taką, jaka Ci odpowiada!
Nie od razu Rzym zbudowano - nikt od razu nie był specjalistą w swojej dziedzinie. Jeśli więc nienawidzisz biegać, nie podoba Ci się trening siłowy, jesteś kiepskim pływakiem i wiesz, że tego po prostu nie lubisz - znajdź inną aktywność, która sprawi Ci radość. Rower, rolki, gdy zespołowe - szczególnie te ostatnie sprawią, że pojawia się chęć i duch zdrowej rywalizacji, a po zwycięstwie radość jest po prostu niesamowita. Po przejechaniu ustalonego wcześniej dystansu np. na rowerze czy rolkach satysfakcja jest niesamowita. Nikt nie mówi, żebyś uprawiał sport, którego nie znosisz. To się mija z celem, bo po paru dniach najprawdopodobniej zrezygnujesz. A chodzi o to, aby zmienić tryb życia!

6. To samo, co wyżej, tyczy się diety.
Przechodząc na dietę nie ustalaj sobie od razu, że przestaniesz jeść wszystkie słodycze, masło orzechowe, nutellę, odstawisz białe pieczywo, a na śniadanie zjesz znienawidzoną (?) jajecznicę na boczku tylko dlatego, że śniadania białko-tłuszcz są obecnie "na topie" (choć ja uważam, że to jest akurat uzasadnione). Jeśli jesteś w stanie od razu pozbyć się jakichś złych nawyków - proszę bardzo! To się chwali! Ale jeśli wiesz, że będzie ciężko, zmiany wprowadzaj do diety stopniowo i powoli - najpierw pozbądź się tego, co najgorsze, czyli np. słodyczy z diety. No i jeśli wiesz, że masz poukrywane chipsy po szafkach, od razu się ich pozbądź (i oczywiście nie mówię o tym, aby je zjeść!). 

7. Planuj, notuj, fotografuj.
Notes to Twoja dodatkowa motywacja! I na przykład - próbujesz schudnąć? Zapisz swoje początkowe wymiary, zrób zdjęcia i za jakiś czas ponów ten proces. Porównaj swoje zdjęcia "przed i po" - i jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy myśl, aby zrezygnować, spójrz na swoje zdjęcia i notatki i pomyśl czy to naprawdę nie miało sensu. Odpowiem za Ciebie: MIAŁO!
Ustal sobie plan dnia - o tej i o tej praca, o tej i o tej gotowanie, o tej i o tej trening. Zdziwisz się, jak dużo czasu znajdziesz, jeśli nie poświęcisz go na przysłowiowe pierdoły, tylko na konkrety... 
Rzucając palenie, odhaczaj sobie w kalendarzu dni bez papierosa. Jeśli wypalałeś(aś) paczkę dziennie - każdego dnia zapisuj, ile zaoszczędziłeś pieniędzy, nie kupując tej paczki fajek. Jeśli paczka papierosów kosztuje 10-15 zł, to w tydzień zaoszczędzisz od 70 do 105 zł. Robi wrażenie? Jeśli to Cię zmotywuje - to super! 

  Co myślicie? Na pewno każdy z Was nie raz miał problem z tym, aby zmotywować się do czegoś - do nauki, diety, ćwiczeń. Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia komuś z Was ułatwią dążenie do postawionego sobie celu. I wszystko z rozsądkiem! Każda dieta (zwłaszcza redukcyjna) może powodować niedobory składników pokarmowych, witamin, składników mineralnych, a niedobór błonnika - przeróżne problemy trawienne. Warto o tym pamiętać i zaopatrzyć się w probiotyki - taki, jak np. tutaj: http://joyday.info/. Będą one pomocne przy zaburzeniach pracy układu pokarmowego - jak wiadomo, szczepy bakterii probiotycznych w przewodzie pokarmowym pełnią niezwykle ważną funkcję. Jeśli jednak nie jesteście przekonani do kupowania "czystego" probiotyku, spróbujcie probiotycznych koncentratów (zwierających dodatkowo ekstrakty roślinne o specyficznych właściwościach - np. uspokajających, poprawiających odporność, oczyszczających organizm). Pamiętajcie - wygląd wyglądem, ale jeśli nie ma zdrowia, nie ma też energii, uśmiechu na twarzy i dobrego samopoczucia :) 


Buziaki,
Kats. 

5/20/2017

SPORTOWO

Hej!

   Jak się macie? Mam nadzieję, że wykorzystujecie maksymalnie idealną pogodę, jaka ostatnio jest za oknem! Taka piękna, "letnia" wiosna w tym roku i ta przyszła do nas późno (rok temu już Majówka była mega pogodna i ciepła), ale wiadomo - lepiej późno, niż wcale - i tak, wczoraj było 27 stopni. Do godziny 18 byłam w pracy i naprawdę w pewnym momencie miałam już dość tego upału, na szczęście po powrocie nabrałam nowych sił i wieczór spędziłam w towarzystwie znajomych. Uwielbiam ciepłe, letnie (i wiosenne) wieczory, kiedy mimo, że słońca już nie ma, to jest tak ciepło, że można spędzać czas na powietrzu i nie martwić się o to, czy potrzebna będzie bluza "na później" czy wystarczy tylko krótki rękaw... :) 

  Być może zauważyliście, że jakość zdjęć tych zdjęć jest zupełnie inna, niż poprzednich. Jeśli nie zwróciliście uwagi, to możecie porównać i ocenić. Na szczęście obeszło się bez kupna nowego aparatu - wystarczyła jedynie zmiana formatu na RAW (surowy) - a następnie konwersja go do takiego, który będzie mógł być odtwarzany na komputerze. Jeśli chodzi o zestaw - to jedna z moich ostatnich, ulubionych "propozycji" treningowych. Legginsy pochodzą ze sklepu Avocadostyle i tak, jak wszystkie ich legginsy - są mega wygodne i bardzo, bardzo komfortowo się w nich czuję. Podkreślają sylwetkę, mają świetną jakość, są elastyczne i wykonane z włoskiej dzianiny (naprawdę "oddychają!"). Do nich założyłam czarny t-shirt, a także szaro-różowe sportowe buty, które na pewno sprawdzą się na treningu. Co myślicie? 


5/17/2017

CO WARTO KUPOWAĆ W SKLEPIE ZE ZDROWĄ ŻYWNOŚCIĄ?

Hej!

    Trend na zdrowy tryb życia już jakiś czas temu ogarnął nasz kraj (z resztą nie tylko nasz!). Jego nieodłącznymi elementami są oczywiście zdrowsze odżywianie i sport. Jeśli do tej pory wahaliście się, czy rozpocząć swoją przygodę z siłownią lub inną aktywnością fizyczną - to pamiętajcie, że idzie lato, zatem wszelkie aktywności (również na świeżym powietrzu) będą wskazane! Profesjonalne akcesoria i odzież fitness znajdziecie np. w sklepie ortic.pl. W sklepie tym dostępne są m.in. rollery, hantle, kettlebells, maty i skakanki - ale również sprzęt do rehabilitacji, tj. taśmy, plastry, poduszki rehabilitacyjne czy stabilizatory. Warto zajrzeć zwłaszcza, jeśli odzywa się u Was co jakiś czas jakaś kontuzja lub po prostu szukacie sprzętu sportowego wysokiej jakości.

  Wracając do głównego tematu - nic dziwnego, że wraz ze wzrostem zainteresowania takim stylem życia, wzrosło także zainteresowanie produktami dietetycznymi, a także produktami ze znaczkiem "bio", które czasami błędnie są utożsamianie ze zdrowymi. Nie zawsze tak jest - bo przecież jest np. cukier ekologiczny, który dalej pozostaje cukrem - i wpływ na organizm zostaje taki sam, obojętnie, czy jest znaczek ekoliścia czy nie. Tak czy inaczej, nasz rynek zalała dosłownie fala produktów ekologicznych, bez chemii, bez zbędnych składników. I oczywiście produktów przeróżnych, o których wcześniej nie słyszeliśmy - a dziś są podstawą diety wielu osób. Poza tym rosnąca ilość nietolerancji i alergii pokarmowych "wymusiła" niejako na producentach żywności konieczność wydawania na rynek np. żywności bezglutenowej, bez laktozy, wegańskiej, wegetariańskiej. Przechadzając się między alejkami w markecie coraz częściej możemy trafić na między półki ze zdrową żywnością (śmieszy mnie to określenie - bo co, to pozostała żywność jest chora? :D). Jest ona, podobnie jak ta z ekosklepów, dużo droższa, niż tradycyjna. Są produkty, w które jednak powinniśmy zainwestować. Dziś będzie o tym, co - moim subiektywnym zdaniem - warto kupić na dziale/w sklepie ze "zdrową" żywnością.


5/14/2017

SŁONECZNY DZIEŃ

Hej!

   Chyba wreszcie doczekaliśmy się prawdziwej wiosny - od kilku dni pogoda jest niemalże letnia, świecie słońce i jest bardzo ciepło. W piątek mega żałowałam, że po południu byłam w pracy, ale wczorajszy dzień spędziłam w dużej mierze na świeżym powietrzu. Dziś wstałam wcześnie rano i wybrałam się na zdjęcia, które będziecie mogli zobaczyć poniżej. Za mną także trening nóg i klatki, który bardzo dał mi się we znaki (głównie przez brak klimatyzacji na siłowni). Po dwóch pierwszych ćwiczeniach byłam już zalana potem, ale nie dałam się i zrobiłam kompletny trening. Na koniec "dobiłam się" jeszcze skakanką i czuję, że mogę być z siebie zadowolona :) 

  Mam dla Was kilka zdjęć z dzisiejszego, słonecznego poranka. Niestety, mam wrażenie, że mój aparat ostatnio bardzo, bardzo psuje jakość - nie wiem, co jest grane, ale będę musiała albo zasięgnąć rady specjalisty albo zainwestować w nowy aparat... Jeśli więc polecacie jakąś lustrzankę w korzystnej cenie, która nie psuje jakości tak, jak mój Canon, dajcie znać! Bo próbowałam już wszystkiego - grzebałam w ustawieniach, wszędzie, gdzie się da... W każdym razie obiecuję poprawić tę kiepską jakość zdjęć. Jeśli chodzi o stylówkę - jak widzicie, Aga poczuła już lato - a latem właśnie tego typu zestawy najbardziej lubię :)


5/11/2017

DOMOWA ALTERNATYWA DLA NUTELLI

Hej!

   Są takie smakołyki, których czasami po prostu nie sposób sobie odmówić. Doskonale wiemy, że są kaloryczne, że to przysłowiowy "sam cukier", że niekoniecznie zdrowe, a mimo to - jeśli mamy ochotę - zajadamy je sobie ze smakiem (bywa, że zbyt często). Oczywiście, nie ma w tym nic dziwnego, takich produktów jest wiele, a my jesteśmy tylko ludźmi i czasami po prostu musimy zjeść COŚ słodkiego. Ja mam tak np. z chałwą, ale wiem, że wiele osób nie wyobraża sobie życia bez... Nutelli. A Nutellę zna każdy, podobnie jak jej wszystkie "podróbki". A czy są one dużo gorsze od oryginału? Tego powiedzieć nie mogę, bo oryginalna Nutella nie grzeszy składem... Jaki napis by nie widniał na opakowaniu i jaka marka - podstawą każdej z nich jest cukier i olej. Jeśli myśleliście, że kakao i orzechy, to byliście w błędzie... A gdyby tak zrobić trochę zdrowszą wersję? Jesteście ciekawi? 



5/08/2017

KOLOROWO

Hej!

   Też macie dni, kiedy bez jakiegoś wyraźnego powodu nie możecie sobie znaleźć miejsca, nic Wam nie idzie i najchętniej przespalibyście cały ten dzień? Ja właśnie dzisiaj mam coś takiego i mam nadzieję, że szybko mi to przejdzie... Jeszcze parę rzeczy muszę dziś zrobić, także zaraz się tym zajmę, ale najpierw coś tu napiszę - bo przez kilka dni nic nie dodawałam. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie znoszę obarczać ludzi swoimi (mniejszymi lub większymi) problemami - ale z drugiej strony wiem, że wsparcie jest czymś mega ważnym -  i w złych chwilach jest nieocenione. Takie momenty trzeba chyba po prostu przeczekać. Przejdźmy do notki - dziś stylizacja!

   Jeśli chodzi o zestaw, nie do końca pasuje on do mojego nastroju i obcnej pogody (chociaż dziś po południu trochę się wypogodziło). Strasznie żałuję, bo wolałabym więcej takich dni, jak ten "ze zdjęć" - ciepłych, słonecznych, kolorowych. Czekam z niecierpliwością na nadejście porządnej wiosny, bo mamy już prawie połowę maja, a wiośnie chyba się nie spieszy... Tego dnia miałam na sobie letnią, kolorową, zwiewną sukienkę - czuję, że będzie ona latem moim numerem jeden na upały (jednym z wielu numerów jeden :D). Tutaj oczywiście mam także cieliste rajstopy. Do tego biało-różowe sneakersy i jeansowa (niezawodna!) kurtka. Co myślicie? 


5/05/2017

CUDO W TRZECH SKŁADNIKACH - PEELING Z PESTEK MORELI

Hej!

   I po Majówce - zleciała bardzo szybko, ale to chyba takie niepisane prawo, że wolny czas (zwłaszcza spędzony w dobrym gronie) mija zdecydowanie szybciej, niż np. czas w pracy czy na zajęciach, kiedy to zwykle odlicza się czas do końca... Pewnie też to zauważyliście. No dobrze, nie będę narzekać - praca pracą, ale w najbliższym czasie czeka mnie też sporo fajnych wydarzeń, w tym wieczór panieński koleżanki. Poza tym zbliża się czerwiec i tylko czekać, aż przyjdzie lato, a po drodze moje urodziny. Chociaż... "ćwierćwiecze" brzmi dosyć poważnie - ale co najlepsze, tylko garstka osób daje mi te 25 lat na karku - to chyba dobrze, prawda? :) 

  Dzisiaj przychodzę do Was z kosmetyczną recenzją. Od czasu do czasu lubię przetestować coś nowego, a jeśli coś ma dobre działanie, chętnie się z Wami dzielę. Od jakiegoś czasu szukałam idealnego peelingu - a kiedy odezwano się do mnie z firmy Manufaktura Kosmetyczna (klik) z propozycją wykonania własnego peelingu i przetestowania go, bardzo się ucieszyłam. Jest to marka, która zajmuje się naturalną pielęgnacją i nie ma w niej miejsca na chemiczne dodatki - co stanowi ogromną zaletę, bo jeśli poczytacie o składnikach, jakie często "siedzą" w sklepowych kosmetykach okaże się, że wiele z nich zrobi dla nas więcej złego, niż dobrego. Otrzymałam pocztą półprodukty i następnego dnia wzięłam się za testy własnoręcznie zrobionego peelingu. Jak mu poszło? 


5/02/2017

MAJÓWKA

Hej!

    Jak mija Wam majówka? Ja na swoją na pewno nie mogę narzekać. Mimo, że nigdzie nie wyjeżdżam, to spędzam bardzo fajnie czas, a co najważniejsze - aktywnie. Mimo obaw o pogodę - że cały będzie padać, że nie będzie się chciało wychodzić przez to z domu - nie jest ona taka zła! Nawet wieczorami jest całkiem ciepło i pogodnie. Uwielbiam takie dni, choć prawdę mówiąc jeszcze wczoraj rano miałam wrażenie, że stracę głos - z moim gardłem ostatnio bardzo średnio... Odkopałam też z szafy rolki, które tak bardzo uwielbiam - wiosna bardzo sprzyja takim wypadom. Przy okazji "przyspieszają" mój transport na siłownię, są też formą rozgrzewki. Same plusy. W moim mieście jest sporo miejsc, gdzie można pośmigać, wczoraj wieczorem zrobiłam rekreacyjnie kilka kilometrów średnim tempem i bardzo fajnie się później czułam - polecam! 

  Mam dzisiaj dla Was stylizację, w której postawiłam na połączenie stylu codziennego z eleganckim. Uwielbiam takie połączenia, chociaż chyba częściej to dół jest bardziej sportowy. Tutaj to odwróciłam - założyłam dopasowaną spódniczkę, czarne rajstopy i moje ulubione koturny, a także sportową, niebieską bluzę. Jak Wam się podoba? Ja lubię bardzo różnie eksperymentować z ubraniami, choć staram się nie nosić niczego, w czym nie czuję się dobrze -komfort jest dla mnie mega ważny. A jak Wy macie? 


4/30/2017

PRODUKTY, KTÓRE LEPIEJ OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM - CZĘŚĆ 2

Hej!

   3, 2, 1... Zaczynamy majówkę! Oby tylko pogoda dopisała, bo nie oszukujmy się - majówka kojarzy się z wyjściami na grilla czy ognisko, wyjazdami nad morze czy jezioro i generalnie - ze spędzaniem czasu poza domem. Nie wiem, jak Wy, ja nie pamiętam weekendu majowego, który źle bym wspominała. Nawet w te, podczas których czekały mnie zmagania z kolokwiami (a jeszcze wcześniej - przed samą maturą) udało mi się odpowiednio rozplanować czas między naukę i przyjemności. W tym roku majówka też zapowiada się ciekawie, choć oczywiście dużo zależy od pogody :) 

  Dziś przed Wami kolejna porcja produktów, które warto omijać szerokim łukiem (poprzedni artykuł na ten temat znajdziecie pod tym linkiem (klik)). Bo chociaż często wydaje nam się, że odżywiamy się zdrowo, to są produkty, które tylko pozornie takie są. A wiele z nich nawet nie stara się wyglądać na zdrowe - ważne, że smakują - i już wiele osób zajada je bez opamiętania. Wystarczy, że ktoś "za bardzo" lubi słodycze i różnego rodzaju niezdrowe przekąski. To, że jedzenie uzależnia, nie jest niczym zaskakującym. Najważniejsze, aby podejmować świadome decyzje zakupowe i wybierać taką żywność, która dostarczy nam tego, co potrzebujemy, a nie tego, co sprzyja chorobom.


1. GOTOWE SOSY DO SAŁATEK.
Sałatka kojarzy się każdemu ze zdrową dietą. No dobrze - pomijam warzywną, tradycyjną sałatkę z toną majonezu, której nigdy nie można zabraknąć w czasie Świąt lub spotkań rodzinnych. To wyjątek, który po prostu wpisał się w naszą tradycję. Natomiast każdą, nawet najzdrowszą sałatkę można zepsuć niezdrowym sosem... Znajdziemy w nich bowiem sporo  polepszaczy smaku, dużą ilość soli, słabej jakości tłuszcze (utwardzone), cukier, kwas cytrynowy, a tylko śladowe ilości ziół i przypraw. Większość smaku nadają bowiem sól, cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, często miód sztuczny, a także wzmacniacze smaku (w tym glutaminian sodu). Są zagęszczanie skrobią modyfikowaną, przeróżnymi gumami, zawierają też emulgatory, które utrzymają układ dyspersyjny w stanie "zmieszania" (bo kto by kupił np. rozwarstwiony sos)?. Samodzielne przygotowanie domowego sosu zajujmie dosłownie chwilę - a nie dość, że bez dodatków, to jeszcze będzie on dużo mniej kaloryczny (zrobiony np. na jogurcie naturalnym). 

2. JOGURTY I KEFIRY OWOCOWE. 
Prawdziwy jogurt naturalny produkowany jest w procesie fermentacji mlekowej przy działaniu kultur bakterii jogurtowych. Powinien składać się tylko z mleka i bakterii fermentacji mlekowej, ale producenci, aby ładniej wyglądał, był gęściejszy itp. lubią dodawać do nich mleko w proszku (jako zagęstnik - może być ono źródłem utlenionego cholesterolu LDL). Ale nie samo mleko w proszku jest problemem, bo gdy mówimy o jogurtach smakowych, mamy na myśli głównie cukier i cukropodobne substancje - syrop glukozowo-fruktozowy, syrop glukozowy, a także sztuczne słodziki (chociaż to raczej w produktach typu light). Wsad owocowy zwykle stanowi średnio 7-10% całości - i też dodatkowo jest dosładzany. Jogurty takie są oczywiście dobarwiane barwnikami (np. koszenilą, czyli "popularnym" barwnikiem z robaków, co może niektórych odstraszać. Ale często spotyka się także karoteny). Żelatyna wieprzowa, skrobia modyfikowana i guma guar pełnią funkcje zagęszczające, a sztuczne aromaty zastępują smak owoców (występujących w nikłej ilości). 
Podobna sytuacja z cukrem ma miejsce w różnych deserkach mlecznych, kefirach smakowych, jakichś dodatkach do jogurtów typu musy, ale też w gotowych owsiankach. Są oczywiście wyjątki - np. owsianki bez cukru (bodajże Vitanella z Biedronki i jeszcze w Lidlu podobna była), ale przeważająca większość owocowych (a i nieowocowych) produktów na dziale "nabiał" jest dosładzana!!! Średnio 100 g smakowych produktów nabiałowych zawiera od 12 do 14 g cukru. To ponad 2, a nawet 3 łyżeczki. A przecież nie jest sztuką zjeść (wypić!) jogurt o masie - dajmy na to - 300 g w kilka minut. Mamy zatem od 6 do 9 łyżeczek cukru w jednym jogurcie... 

3. SŁODZONE NAPOJE. 
Ostatnio przerabiałam z uczniami w szkole temat związany z odżywianiem - czyli przeliczanie wartości odżywczej, wartości kalorycznej, zawartości białka w produktach. Akurat (ku mojej uciesze) mieli taki temat w podręczniku do matematyki :) w jednym zadaniu wyliczyliśmy, że aby spalić szklankę słodzonego napoju trzeba wejść na 50 pięter wieżowca. Zaskoczeni? Niektórzy uczniowie zrobili naprawdę wielkie oczy. I już wiedzą, dlaczego zawsze mówię im, żeby nie przynosili na moje zajęcia np. wody smakowej. Chociaż to nie smakowe wody prowadzą w rankingu tych najbardziej słodkich napojów. "Słodzone wody" często są jednak wybierane jako zamiennik zwykłej, czystej wody mineralnej, a rodzice nie mają pojęcia, że faszerują dzieci dodanym cukrem. Cukier występuje w napojach w różnych formach - nie tylko w postaci sacharozy, ale też syropu glukozowo-fruktozowego. Poniższa grafika obrazuje to, co mam na myśli: 


Oczywiście, w żadnym z nich nie odczujecie, że tego cukru jest tam AŻ TYLE. Dbają o to regulatory kwasowości, w tym np. kwas fosforowy w napojach tupu Coca Cola. Z resztą - ta dużo bardziej nadaje się do czyszczenia toalet i usuwania rdzy! 

Co myślicie? Dajcie znać czy lubicie te produkty, czy może ich unikacie!

Buziaki,
Kats. 

4/26/2017

CZERWONA SUKIENKA

Hej!

   Mój wczorajszy dzień był bardzo intensywny i wieczorem nie miałam już totalnie siły na nic. Po powrocie z pracy zajęłam się drugą pracą - i tak do wieczora. Na szczęście jesteśmy już na półmetku tygodnia i piątek zbliża się wielkimi krokami. Majówka za pasem - a w tym roku tak fajnie się złożyło, że mam aż 5 dni wolnego. Dlatego też nie mogę się jej doczekać, przyda mi się odpoczynek po ciężkim tygodniu. Mam nadzieję, że będzie piękna pogoda, bo aż szkoda to zmarnować... Poza tym przyjeżdża do mnie siostra, nie mogę się doczekać :) dzisiejszy dzień mam również już zaplanowany, więc specjalnie wstałam wcześniej, aby napisać dla Was notkę.

  Dziś będzie stylizacja, która zdecydowanie bardziej pasuje na lato, niż na obecną pogodę. Zdjęcia mają już jednak dobre kilka(naście?) dni i z tego, co sięgam pamięcią, tego dnia akurat pogoda sprzyjała. Z resztą ja jestem z natury raczej ciepłokrwistym stworzeniem, więc wystarczy kilkanaście stopni na plusie, trochę słońca i mogę śmigać w krótkim rękawie :) wracając do zestawu - od kiedy tylko zobaczyłam tę sukienkę w sklepie, wiedziałam, że musi być moja. Kiedyś nie wyobrażałabym sobie siebie w takiej dopasowanej sukience - byłam chuda jak patyk i wszystko na mnie wisiało... Z biegiem czasu polubiłam także czerwony kolor, którego kiedyś jakoś unikałam. Co myślicie o tym połączeniu?



4/23/2017

9 ZASAD ZDROWEGO GRILLOWANIA

Hej!

    Już za chwilę Majówka - zawsze fajnie kojarzy mi się ten czas. Mam nadzieję, że będzie można rozpocząć sezon grillowy. Chociaż tak naprawdę wiele osób już go rozpoczęło - pogoda przez kilka dni sprzyjała, ale ostatnio znowu jest zimno... Dobrze, że jest teraz trochę słońca (chociaż dni temu "przelotnie" padał śnieg, więc ciężko wyczuć, co to będzie za te kilka dni). Fajnie, że w tym roku 1. i 3. maja wypadły na początku tygodnia - czeka mnie więc aż 5 dni wolnego! Coś ciekawego na pewno się na ten czas zaplanuje :) ale wracając do sezonu grillowego - wszyscy lubimy zjeść dobrą kiełbasę, karkówkę czy filety z grilla. Ile ludzi, tyle możliwości i pomysłów. Pamiętajcie jednak, że grillowanie nie zawsze wychodzi na zdrowie. Opinie są podzielone - jedni uważają, że mięso z rusztu jest chudsze, bo nie dodajemy tłuszczu, a więc i zdrowsze. Inni - że najlepiej w ogóle nie grillować, bo powstają rakotwórcze związki (w tym benzopiren). Na szczęście są pewne zasady, których warto przestrzegać, aby grillowanie uczynić zdrowszym - nie trzeba wcale od razu z niego rezygnować!

zdrowe grillowanie

4/21/2017

NA SPORTOWO

Hej!

   No i mamy piątek. Ten tydzień w pracy był całkiem przyjemny, ponieważ były to tylko 3 dni - także pod kątem pracy w szkole nie przemęczyłam się aż tak, ale za to druga dosyć dała się we znaki - szczerze - bardzo uciążliwe bywa dla mnie zbyt długie siedzenie przy komputerze. Wtedy idealnym "wyjściem na przerwę" jest "wyjście na trening". I później wracam z zupełnie innym nastawieniem, samopoczuciem i łatwiej mi kontynuować pracę umysłową. I właściwie to bardzo lubię to, co robię, więc jestem daleeeeka od narzekania. Jeśli chodzi o najbliższe dni - plany na weekend są, grafik napięty też pod kątem pracy, ale kto jak nie ja ma dać radę? ;) 

  Dziś mam dla Was sportowy zestaw. Zdjęcia po raz kolejny musiałam wykonać w domu ze względu na fatalną pogodę, ale mam nadzieję, że będą one równie widoczne, jak te wykonane w świetle dziennym na zewnątrz. Leginsy, które mam na sobie, to najnowsza propozycja Avocadostyle. Spośród wielu legginsów dostępnych na rynku wyróżniają się po pierwsze - wygodą, po drugie - oddychającym, mega przyjemnym w dotyku materiałem, a po trzecie - ciekawym designem. Te z pozoru są bardzo klasyczne (połączenie kontrastujących kolorów), z tyłu mają wzór-serce, który od jakiegoś czasu jest hitem za granicą. I mają wysoki, wzmacniany pas - dużo dziewczyn wybiera właśnie takie, bo podkreślają figurę. Legginsy, ze względu na wzór, są dość odważne, ale uważam, że pewna siebie kobieta będzie się w nich dobrze czuła. Moim numerem jeden są jednak legginsy gray triangle

legginsy sportowe


4/18/2017

PRODUKTY, KTÓRE LEPIEJ OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM - CZĘŚĆ 1

Hej!

   Święta, Święta i po Świętach. Mam nadzieję, że minęły Wam one rodzinnie, pogodnie i jesteście naładowani pozytywną energią. Chociaż przyznam, że za oknem mogłoby być lepiej... Ale nie ma co narzekać, dobrze, że były momenty bezdeszczowe i słoneczne :) teraz czas na poświąteczny powrót do pracy. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - już niedługo majówka, macie jakieś plany? 

   Dzisiejszy wpis będzie na temat... zakupów spożywczych. Czyli tego, co dla jednych jest super rozrywką, a dla innych udręką. Zwłaszcza osoby, którym ciężko przychodzi bycie na diecie, często muszą mocno powstrzymywać się od kupienia czegoś niezdrowego w sklepie. A jak wiadomo - pokusa czeka na każdym kroku - i zapamiętajcie, że w takich marketach nic nie dzieje się przypadkowo :) czy zastanawialiście się, dlaczego - aby znaleźć się pod półkami np. z pieczywem czy wędlinami - trzeba przejść (zazwyczaj) obok przekąsek i słodyczy? Właśnie dlatego, aby łatwiej było nam się nakusić na coś słodkiego lub inną przekąskę. Podobnie - obecność batoników przy samych kasach - czyli "a może jeszcze coś słodkiego zjem, złotówka mnie nie zbawi". Oczywiście - jesteśmy tylko ludźmi i nie dajmy się zwariować, czasami każdemu wpadnie jakaś słodkość (ja np. rzadko potrafię oprzeć się chałwie). Jednak są produkty, których lepiej unikać. Dziś przedstawiam swoją czarną listę. Czego na pewno nie kupię, będąc w sklepie? 


4/15/2017

MAŁA CZARNA

Hej!

   No i końcu (prawie) Święta! Nie wiem, jak u Was, ale u mnie w domu Wielka Sobota jest dniem bardzo, bardzo tradycyjnym i odkąd pamiętam - moim ulubionym w tym okresie.  Chociaż nie - zapomniałam o Lanym Poniedziałku - ciekawe, jaki będzie w tym roku :) będąc dzieckiem zawsze toczyłam "osiedlowe wojny" na wodę ze znajomymi (i mniej znajomymi) - było przy tym mnóstwo frajdy. Ciekawa jestem, ile dzieci w tym roku wyjdzie na dwór oblewać się wodą - czy raczej będą toczyć "wirtualne" boje - mam wrażenie, że ten Śmigus-Dyngus trochę na parę lat zniknął, ale z tego, co kojarzę, rok temu widziałam na dworze całkiem sporo dzieci. I już dzisiaj chcę Wam życzyć zdrowych, spokojnych Świąt Wielkiej Nocy. Żebyście spędzili je w rodzinnej, ciepłej atmosferze w gronie najbliższych. Uśmiechajcie się jak najwięcej, schowajcie gdzieś głęboko wszystkie urazy i pretensje i bądźcie szczęśliwymi ludźmi - również na co dzień :) 

 Dziś mam dla Was stylizację bardziej elegancką. Jest kilka takich elementów garderoby, które każda kobieta powinna mieć w swojej szafie - i dzięki którym czuje się bardziej pewna siebie i kobieca. Są to na pewno buty na wysokim obcasie (faceci pewnie zrozumieją tego mechanizmu - dlaczego tak kochamy buty - prawda? :)), a także mała-czarna. U mnie dziś takie połączenie - piękna, czarna mini-sukienka z wiązaniami na plecach, a także buty na wysokim obcasie, które dla mnie są najwygodniejszymi butami na obcasach, jakie kiedykolwiek miałam (choć dla kobiety buty wcale nie muszą być wygodne, aby je kupiła :D). To oczywiście zasługa wyższej platformy i stabilnego słupka. Jak Wam się podoba takie zestawienie? 

mała czarna

4/12/2017

ZDROWOTNE WŁAŚCIWOŚCI KURKUMY!

Hej!

    Nie wiem, jak Wy, ale ja jeszcze tylko dziś idę do pracy i mam (połowiczne) świąteczne wolne :) bycie nauczycielem na to do siebie, że kiedy dzieci cieszą się z wolnego, cieszę się razem z nimi, bo i ja mogę odpocząć te kilka dni :) dlatego też jutro od rana biorę się za sprzątanie (lepiej późno niż wcale!). Jutro też przyjeżdża do mnie siostra - nie mogę się doczekać, 2 miesiące jej nie widziałam - ale mam wrażenie, że zleciało to strasznie szybko. Czas ucieka mi jak szalony... Ostatnio mam spory zapał do pracy (nie tylko zawodowej, ale też pracy nad sobą) i to mnie napędza. Niecały tydzień temu ruszyła darmowa aplikacja Czytamy Etykiety, której jestem współautorką - zachęcam Was do pobierania (dostępne wersje na Androida i iOS) - dzięki niej dokonacie dobrego, zdrowego wyboru na zakupach :) bardzo dużo czasu, energii (a czasem i nerwów :D) poświęciłam na pracę nad nią... Wielu produktów jeszcze w bazie nie ma, ale uzupełniamy ją na bieżąco - i dlatego pracujemy dalej :) 

  Dziś chciałabym napisać kilka słów o kurkumie. Na pewno spotkaliście się z nią już kiedyś - jeśli nie w kuchni, to na opakowaniach produktów spożywczych. Jest ona bowiem naturalnym barwnikiem często dodawanym do żywności (i daj Boże, aby takich dodatków do żywności było jak najwięcej!). Jest ona także jedną z najzdrowszych przypraw świata. Znana jest głównie z silnych właściwości antywirusowych oraz przeciwzapalnych. Są badania potwierdzające, że kurkuma może ma działanie antyrakowe, a także przeciwdziałać chorobie Alzheimera. To jednak nie wszystko - jakie jeszcze właściwości ma ta cudowna przyprawa?

właściwości kurkumy

4/09/2017

NA SPORTOWO

Hej!

  Też macie takie dni, że nie potraficie sobie jakoś tak znaleźć miejsca? Mój dzisiejszy właśnie taki jest - i nawet całkiem dobry trening nie dał mi takiej energii, jak zwykle. Czuję, że dopada mnie chyba jakieś wiosenne przesilenie (o ile coś takiego w ogóle istnieje), bo chodzę baaardzo rozkojarzona. Mam nadzieję, że to chwilowe. Dobrze, że chociaż jest (a raczej było :D) dzisiaj trochę słońca - bo inaczej dopiero miałabym "humor" - co jak co, ale pogoda bardzo wpływa na mój nastrój. Także moja niedziela była bardzo aktywna pod różnymi względami, jednak bez rewelacji pod kątem samoogarnięcia. Życzcie mi, aby poniedziałek był lepszy - bo nikt nie powiedział, że poniedziałki muszą być nieudane :) a już za tydzień Wielkanoc - w końcu spotkam się z siostrą <3 

  Dziś mam dla Was zdjęcia, które zrobiłyśmy już jakieś 2-3 tygodnie temu, ale jakoś nie miałam okazji jeszcze ich tutaj pokazać. Legginsy widzieliście już na moim blogu - jako, że wzbudziły Wasze zainteresowanie, pokażę Wam je wyraźniej w trochę innym zestawieniu (w którym również pomykam na treningi). Może akurat któraś z Was się do nich przekona - ja mogę polecić je z czystym sumieniem, bo są praktyczne, nie prześwitują, przepuszczają powietrze (wykonane z wysokiej jakości, włoskiej dzianiny) i przede wszystkim - baaardzo wygodne. Możecie je dostać tutaj. Jeśli chodzi o bluzkę - kupiłam już daaawno w Decathlonie na dziale "biegowym" - bo na tym z odzieżą fitness no nie mogłam dostać nić dla siebie :) zatem zawsze warto przeglądać wszystkie działy!

legginsy sportowe

4/07/2017

JAK WYBRAĆ DOBRĄ BIAŁĄ KIEŁBASĘ?

Hej!

  Do Świąt Wielkanocnych został już tylko tydzień - przyznam, że już nie mogę się doczekać chwili oddechu od wszystkiego. Cieszę się na samą myśl o kilku wolnych dniach spędzonych z najbliższymi w świątecznej atmosferze. Nie wiem, jak u Was, ale u mnie Wielkanoc jest zawsze bardzo tradycyjna. Z resztą myślę, że w u większości z Was na stołach również królują jajka, żurek, pyszne ciasta i tradycyjna, najmniej dietetyczna na świecie sałatka warzywna na świecie :) i oczywiście - biała kiełbasa. Dziś przyjrzymy się właśnie białym kiełbasom - bo jak wiadomo, wędlin z dobrym składem to ze świecą można szukać... A może lepiej zrobić własną, domową białą kiełbasę? Na studiach robiłam ją mnóstwo razy, w przeróżnych wariantach (smakowych, ale też różniących się obecnością różnych dodatków, wpływających np. na jakość technologiczną). Jeśli nie czujecie się na siłach, sprawdźcie, jaką białą kiełbasę warto wybrać, a jakie składy unikać szerokim łukiem...

biała kiełbasa

4/05/2017

FIRST, I NEED COFFEE

Hej!
   
    Jak minął Wam początek tygodnia? Szczerze powiedziawszy, nie lubię wtorków - to już poniedziałki są dla mnie bardziej "przyjazne"... Wczoraj bardzo ciężko było mi się skupić, chodziłam taka ospała cały dzień. Od samego rana na nogach, bo miałam sporo pracy - chociaż tak naprawdę jakbym chciała, to mogłabym pospać co najmniej 2h dłużej :) należę jednak do osób, które nie lubią marnować dnia i wolą jeszcze chwilę odpocząć między pracą a pracą, zamiast totalnie "zawalić" się obowiązkami i nie mieć chwili oddechu... Dziś  też już sporo zrobiłam i wreszcie idę na trening, ale to akurat jest to, czego nie mogę się najbardziej doczekać - najpierw jednak trzeba "przetrwać" pracę, więc baterie ładuję dopiero wieczorem :) a jakie Wy macie plany na dzisiejszy dzień?

    Mam dzisiaj dla Was stylizację, która w sumie pasuje do dzisiejszego poranka - oczywiście, głównie chodzi mi o motyw na bluzie :) kiedyś po prostu uwielbiałam bluzy oversize - obecnie nie mam ich zbyt wiele, ale kiedy  tę zobaczyłam w sklepie, nie mogłam przejść obojętnie :) zestaw należy do tych, które mogę założyć (prawie) wszędzie - wygodne, płaskie, sportowe buty. Legginsy są dla mnie mega wygodą, zazwyczaj czuję się w nich bardzo komfortowo. I oczywiście - gdziekolwiek dalej bym nie szła, nie obejdzie się bez dużej, pojemnej torby. A jeśli nie jest to torba na trening (bo akurat nie jest mi "po drodze") to godnie zastępuje ją piękna, a przy okazji totalnie praktyczne torba ze sklepu Supergalanteria. Mam wrażenie, że zmieści się do niej wszystko :) 

outfit

4/02/2017

JAK WYBRAĆ BARSZCZ BIAŁY Z DOBRYM SKŁADEM?

Hej!

   Mam nadzieję, że macie się dobrze. Ten weekend był (jest!) tak piękny pod względem pogody, że aż szkoda siedzieć w domu. Dlatego skorzystajcie jeszcze z niedzieli (oczywiście w miarę możliwości) - kiedy, jak nie dziś, warto odpoczywać? Jeśli chodzi o mój weekend - udany! Naładowałam baterie, trochę też popracowałam i spędziłam czas w fajnym gronie. Wczoraj była Prima Aprilis - ile osób udało Wam się nabrać? Ja w tym roku skromnie - nie uraczyłam nikogo co prawda jakimś naprawdę konkretnym super-żartem, ale parę drobnych mi się udało. Za rok się poprawię, ha! Chcę Wam jeszcze podziękować za tak wielką ilość odwiedzin bloga w ten weekend - jesteście niemożliwi! Dziękuję, to wiele dla mnie znaczy!

  Mamy już kwiecień, a to oznacza, że zbliża się Wielkanoc. Nie wiem, jak Wy - ja uwielbiam ten świąteczny, wiosenny klimat. Na przystrojonych stołach królować będą - a jakże - jajka i pyszna, wielkanocna zupa podana w pięknej wazie (stylowe sztućce, porcelanę i inne akcesoria do jadalni znajdziecie tutaj: bellodecor.com.pl). No właśnie. Polacy dzielą się na dwie "wielkanocne grupy" - u jednych przyrządza się tradycyjny żurek, a u drugich barszcz biały. Ktoś powie: przecież to to samo. Nieprawda! Poniżej napiszę Wam, jakie są między nimi różnice, ale o tym za chwilę. Jest jeszcze jedna grupa, tak zwani "torebkowcy" - i mam niestety przeczucie, że torebkowcy stanowią przeważającą większość... Torebkowcy, czyli osoby, które wolą zrobić po prostu żurek lub barszcz z torebki - najgorszy syf pełen chemii. Jeśli więc naprawdę nie macie czasu na zrobienie prawdziwego żurku/barszczu, możecie w sklepie poszukać takiego, który ma dobry skład. Naprawdę są takie w sklepach! Dzisiaj będzie o barszczach - a za jakiś czas zajmę się również żurkami!

barszcz biały

3/31/2017

SPORTOWA SUKIENKA

Hej!

    Dzisiaj notki miało nie być, ale pomyślałam, że napiszę tutaj parę słów i przy okazji pokażę Wam parę nowych zdjęć. Wczoraj miałam w pracy wolne, zrobiłam więc trening, który totalnie mnie wykończył, ale takie właśnie najbardziej lubię - na których mogę porządnie się zmęczyć. Samopoczucie, ale też satysfakcja po treningu jest bezcenna. Kto również ćwiczy wie, co mam na myśli. Treningi to jedna z tych rzeczy, na których w życiu chcę się skupiać, bo po prostu to kocham i co by się nie działo - nikt ani nic tego nie zmieni. Mogę to powtarzać do znudzenia :) i jeśli wahacie się czy kupić karnet na siłownię, to ja powiem, że WARTO - i warto pozytywnie się do tego nastawić. Jak to kiedyś ktoś powiedział: "złe nastawienie jest jak przebita opona - jeśli go nie zmienisz, nie ruszysz z miejsca". 

  Dzisiejsza stylizacja to połączenie dwóch stylów. Podzieliłam ją na dwie "połowy" - góra na sportowo, dół - bardziej elegancki. Nie wiem, jak u Was, ale u takiego treningowego freaka jak ja, sportowe rzeczy są na porządku dziennym (na przykład uwielbiam pomykać w legginsach - dużo częściej je noszę, niż zwykłe jeansy - są dla mnie po prostu bardziej komfortowe). Tutaj postawiłam na sportową, czarną sukienkę, a także rozpinaną bluzę (a może kurtkę?) w kolorze zielonym. Jest idealna na wiosnę - a ta już trwa w najlepsze, dziś jest cieplutko! Jak Wam się podoba? 


3/29/2017

HORMONY A ODCHUDZANIE - O CZYM TRZEBA WIEDZIEĆ?

Hej!

   Wiele razy zdarzyło mi się słyszeć od różnych kobiet (lub czytać w internecie) komentarze dotyczące tego, że nie mogą schudnąć, mimo raczej racjonalnego odżywiania i pewnej aktywności fizycznej. Dużo osób zrzuca winę na "złe geny". Ale umówmy się - o ile geny rzeczywiście wpływają na to, czy łatwiej/trudniej będzie nam schudnąć, łatwiej/trudniej zbudować masę mięśniową oraz szybciej/wolniej tyć. Zatem skłonności do tycia dziedziczymy, ale sama OTYŁOŚĆ na pewno nie jest uwarunkowana genetycznie. Wynika ona z nieprawidłowego odżywiania i braku aktywności fizycznej. Geny "tylko" jej sprzyjają. Sprzyjać mogą jej także niektóre choroby oraz problemy hormonalne. Właśnie, hormony są tutaj słowem klucz. Bo nawet, jeśli wzorowo się odżywiasz, uprawiasz sport - może być Ci dużo ciężej zrzucić zbędne kilogramy, jeśli masz zaburzenia gospodarki hormonalnej. Warto więc od czasu do czasu zrobić badania. Nie tylko ze względu na efekt estetyczny ("bo chcemy ładnie wyglądać w bikini"), ale też zdrowotny - problemy hormonalne mogą przyczyniać się do różnych chorób - a sama otyłość zdecydowanie podnosi  ich ryzyko (zwłaszcza w podeszłym wieku). Ale wróćmy do aspektu otyłości. Niektóre hormony znacząco wpływają na tempo przemiany materii. Jakie?

hormony a odchudzanie

3/26/2017

TOREBKA W AZTECKIE WZORY

Hej!

    Jak mija Wam weekend? Mam nadzieję, że udało Wam się odpocząć - mimo, tego, że dziś spaliśmy krócej. Ja przyznam, że trochę się zregenerowałam - humor też mi dopisuje. Z resztą ostatnio dni są tak ładne i słoneczne, że nie może być inaczej. W powietrzu bardzo czuć już wiosnę. Dziś zakończył się też sezon w skokach narciarskich. Co mogę powiedzieć - mamy świetną, mocną, silną drużynę - nie pojedynczych zawodników, ale CAŁY zespół :) to naprawdę świetnie prognozuje na przyszłość. Przy okazji oglądania skoków trochę popracowałam, a później byłam na siłowni. Ostatni trening w tym tygodniu udany - przede wszystkim czuję, że jest u mnie jakiś postęp :) 

   Dziś przygotowałam dla Was stylizację. Zdjęcia robiliśmy wczoraj rano - i mimo wczesnej godziny nie było mi ani odrobinę zimno w samej bluzce i marynarce. Chociaż akurat ja jestem raczej ciepłokrwistym stworzeniem (równocześnie widziałam osoby w czapkach) - ale to mi absolutnie nie przeszkadza. Jeśli chodzi o stylizację, postawiłam na klasykę - czyli czarne rurki, czółenka w pięknym, pastelowym kolorze i marynarkę. Urozmaiceniem jest torebka w azteckie, czarno-białe wzory - pamiętam, że kiedyś za nimi szalałam i miałam w szafie mnóstwo ubrań z tym printem. Dlatego w tej torebce od razu się zakochałam, kojarzy mi się ona z jakimś letnim festiwalem :) Jak Wam się podoba taki zestaw? 


3/22/2017

FREEGANIZM, CZYLI JEDZENIE ZE ŚMIETNIKÓW

Hej!

    Na całym świecie marnuje się rocznie ok. 1,3 mld ton żywności. Wyobraźcie sobie, jakie to muszą być ilości - przeważająca większość pochodzi oczywiście z krajów najlepiej rozwiniętych - bogatych, które mogą (?) pozwolić sobie na wyrzucanie żywności. Bo "tu nie smakowało, a tam trochę zostało, tu w restauracji jutro i tak będzie nieświeże, więc dziś już można wywalić na śmietnik". Oczywiście - nie jest tak, że tylko konsumenci marnują jedzenie - największa część pochodzi od producentów żywności... Przepisy nie ułatwiają oszczędzania żywności. I co najgorsze, "natura" nie wyrównuje tego w żaden sposób: mam na myśli lądowanie jedzenia na śmietniku dajmy na to w USA oraz nieustający, masowy głód w krajach trzeciego świata... Przecież to, co wywali Amerykanin, nie trafi cudownym sposobem do Afryki. Wiecie, o co mi chodzi, prawda? O marnowaniu żywności i sposobach, jak tego nie robić (przynajmniej w warunkach domowych) pisałam tutaj: TUTAJ. Na znak protestu przeciwko konsumpcyjnemu stylowi życia powstał ruch zwany freeganizmem, który na Zachodzie zbiera ogromną rzeszę zwolenników - u nas dopiero raczkuje. Czym jest freeganizm? Cytując Wikipedię: antykonsumpcyjny styl życia, polegający na ograniczaniu udziału w konwencjonalnej ekonomii. W największym stopniu freeganizm objawia się w żywieniu. Freeganie jedzą to, co znajdą... w śmietniku. W ten sposób sprzeciwiają się marnowaniu żywności. W przeciwieństwie do bezdomnych, robią to z wyboru, a nie z konieczności. Ciekawi? 

freeganism

3/19/2017

PASTELOWA SUKIENKA

Hej!

   Mam nadzieję, że weekend minął Wam fajnie - a w sumie jeszcze nie minął, bo jeszcze trochę niedzieli przecież zostało :) ja dziś byłam już na korepetycjach, na siłowni - i teraz mam trochę czasu na bloga. Już za kilka dni pierwszy dzień wiosny - nie mogę się doczekać cieplejszych wieczorów, dłuższych dni i wiosennego klimatu. Lubię tę porę roku, chyba zaraz za latem. Zawsze napawa mnie optymizmem. Tym bardziej, że większość decyzji, jakie w ostatnim czasie podjęłam, okazała się słuszna. W sumie jeszcze bardziej, niż się spodziewałam. Ufajcie swojej intuicji, ona raczej nigdy nie zawodzi :)

   Na dziś przygotowałam dla Was stylizację. Pastele mają to do siebie, że jak już raz weszły "w modę", to zbyt szybko z niej nie wyjdą. I tak już od kilku ładnych lat jestem w nich zakochana... Tym razem wybrałam piękną, pastelowo różową sukienkę mini (klik). Dosłownie jestem nią zauroczona - ma świetny krój, kolor i jest mega przyjemna w dotyku - delikatna, ale wykonana porządnie. Dobrałam do niej beżowe buty na słupku (klik) - moim zdaniem fajnie komponują się z jasną sukienką. Są (wygodniejszą) alternatywą dla tradycyjnych szpilek - platforma sprawia, że aż tak nie czuję tej "wysokości", ale jednocześnie są kobiece i podkreślają to, co mają podkreślać :) zarzuciłam na siebie także czarną ramoneskę - na przełamanie kolorystyczne. 


3/17/2017

8 POWODÓW, ABY JEŚĆ BANANY

Hej!

    Dzisiejszy dzień w totaaalnym biegu, ale znalazłam chwilę, żeby dodać coś na bloga - tekst napisałam parę dni temu, a więc dziś tylko publikacja. Chodzę ostatnio jakaś przemęczona - będę musiała zrobić morfologię, mam nadzieję, że wyniki mi się nie pogorszyły... Dzisiaj trochę w temacie owoców. Od dawna polecane są one jako bardzo dobra alternatywa dla słodyczy - bo mimo, że zawierają cukier, mają także szereg innych składników, które wpływają pozytywnie na nasze zdrowie. Przede wszystkim zawierają błonnik, który spowalnia wchłanianie cukru w jelitach, a więc pozwala na wolniejszy wzrost poziomu glukozy we krwi po ich spożyciu. Oczywiście - nie ma co przesadzać z ich ilością (i to również często przypominają dietetycy). Jednak w porównaniu do tradycyjnych, słodkich przekąsek typu ciastka czy cukierki - owoce naprawdę mogą być wybawieniem w okresach "cukrowego głodu"! 

    Dzisiaj będzie o bananachWydawałoby się - banan: taki o, niepozorny owoc w żółtej skórce, podejrzewany (całkiem słusznie!) o bardzo dużą ilość cukrów w składzie. I do tego przepyszny. Większość moich znajomych zgodnie wskaże go jako swój ulubiony owoc (u mnie jest zaraz za awokado). Jest to też ulubiony owoc większości sportowców - "banan po treningu" stał się już niemal legendą. Dlaczego? Ponieważ jest "szybkim" źródłem energii (pochodzącej z węglowodanów) potrzebnej do uzupełnienia zapasów glikogenu mięśniowego - jest to niezwykle istotne po treningu. Jest też przy tym smaczny, lekkostrawny i zawiera witaminy. Ale o tym będzie niżej. Dlaczego jeszcze warto jeść banany? 



3/14/2017

MÓJ ZESTAW NA SIŁOWNIĘ

Hej!

  Jak tam minął Wam początek tygodnia? Przyjęło się, że "nie lubimy poniedziałków", ale powiem Wam szczerze, że poniedziałki dla mnie są zawsze dużo lepsze, niż np. wtorki. Rozpoczynam tydzień zwykle dobrym treningiem i później w dobrym humorze idę do pracy - mówię Wam, aktywność fizyczna bardzo oddziałuje (pozytywnie!) na samopoczucie i udowodniono to nie raz :) wieczorem sobie odpoczęłam, chociaż miałam co nieco do zrobienia - uwinęłam się szybciutko. Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie równie pozytywny, co wczorajszy. I niech zrobi się w końcu jeszcze cieplej, bo ta wiosna raz jest, a raz jej nie ma. A już za tydzień przychodzi kalendarzowa, wypadałoby, żeby się ładnie ociepliło :)

  Nie raz zadawaliście mi pytania o to, co noszę na siłownię. Zastanawiałam się, czy robić taki post, ale pomyślałam "czemu nie"? Na Instagramie i tak dodaję zdjęcia z siłowni (zapraszam Was do obserwacji!). Przede wszystkim ma być wygodnie i komfortowo - tego się trzymam, dlatego też zwykle ubrania kupowałam stacjonarnie, aby mieć pewność np. co do rozmiaru. Ostatnio jednak zamówiłam legginsy przez internet w sklepie Avocadostyle, oczywiście po wcześniejszych pomiarach - i muszę Wam powiedzieć, że trafiłam ze wszystkim idealnie. Wybór jest ogromny - ja zdecydowałam się na geometryczne wzory w odcieniach szarości (nie wiem, jak czułabym się w rzucających się w oczy, mocnych kolorach). Kilka treningów w tych legginsach już za mną i muszę przyznać, że zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Po pierwsze, mega wygodne. 
Po drugie, wykonane są z wysokiej jakości włoskiej dzianiny, która przepuszcza powietrze, więc nie ma szans, że się w nich „zagotuję”. Po trzecie - są bardzo w moim guście :) myślę, że jeszcze nie raz zamówię w Avocadostyle coś na trening - i nie tylko - bo oprócz ubrań sportowych jest tam wiele innych rzeczy wartych uwagi. Inne modele legginsów znajdziecie pod tym linkiem


3/11/2017

20 ZASTOSOWAŃ COLI, O KTÓRYCH NIE MIELIŚCIE POJĘCIA

Hej!

   Mam nadzieję, że dobrze rozpoczęliście weekend. Ja wczorajszy wieczór spędziłam aktywnie - dopiero wieczorem mogłam przejść się na siłownię, ponieważ po południu pracowałam, a rano... w sumie też pracowałam. Takie dni są dla mnie dość męczące, bo mój organizm jest przyzwyczajony, że ok 3-4 godziny od wstania idzie trochę się "obudzić" na treningu - a kiedy nie mam możliwości zrobić go w miarę wcześnie, po prostu cały dzień jestem zaspana. Za to jak już wieczorem poćwiczę, to mam mnóstwo energii i dość długo mogę nie zasnąć :) sobotni trening też już za mną, teraz mogę spokojnie usiąść i napisać co nieco na blogu. Plany na resztę weekendu są i myślę, że będzie co robić, natomiast osobom, które wolą spędzać leniwe wieczory z dobrą lekturą, polecam internetowy antykwariat http://tezeusz.pl/. Znajdziecie w nim nie tylko powieści różnych gatunków, ale także m.in. komiksy, podręczniki szkolne, audiobooki, przewodniki i poradniki. Bardzo fajna alternatywa dla tradycyjnych księgarni czy antykwariatów!

  Dziś przygotowałam post z serii żywieniowych. Chociaż w sumie akurat z samym żywieniem zbyt wiele wspólnego nie ma. Będzie o produkcie spożywczym i jego ciekawych zastosowaniach, do których - moim zdaniem - nadaje się bardziej, niż do spożycia (i na pewno wyjdzie nam to na zdrowie :D). Jeśli lubicie pić Coca Colę, może przekonacie się także do jej zastosowań "niespożywczych". A jest ich sporo! Zapraszam do czytania! 

COLA

3/08/2017

SZARA MARYNARKA

Hej!

   Kobietki, Wszystkiego najlepszego! Oby Wam się pięknie życie układało na każdej płaszczyźnie bez wyjątku! Można powiedzieć, że mamy półmetek tygodnia - przynajmniej w pracy. Środa to już tylko 2 dni do weekendu :) chociaż prawdę mówiąc, takich prawdziwie wolnych dni, gdzie mogę spać sobie do południa i powiedzieć "yeeeah, nie muszę robić nic" w moim grafiku nie ma. Jednak nie narzekam na to, bo uwielbiam to, co robię. W weekendy mam prywatne korepetycje oraz pracuję (przez cały tydzień) w mojej drugiej pracy, jako redaktor na CzytamyEtykiety. A czy bloga mogę nazwać pracą? Ciężko powiedzieć - pasją na pewno. Prawdę mówiąc nigdy nie traktowałam blogowania jako pracy, a na pewno nie pełnoetatowej i takiej, na którą mogę narzekać. Z pewnością bardziej pasuje tutaj słowo "pasja" (gdyby nią nie było, mój blog nie przetrwałby ponad 6 lat :)). Jak to, kiedy to minęło?

   Dziś mam dla Was trochę zdjęć. Wczoraj rano niespodziewanie spadło trochę śniegu - takiego niegroźnego, bo temperatura na plusie skutecznie go zlikwidowała i nie było szans, by poleżał. Całe szczęście, bo wiosna za pasem - już nie mogę się jej doczekać. Te zdjęcia mają może z tydzień - dziś było zdecydowanie za zimno na taką cienką kurteczkę :) tego dnia był też całkiem niezły wiatr - co widać na niektórych ujęciach. Jeśli chodzi o outfit, mam na sobie jasne jeansy, które mają już chyba z 3 lata, ale swego czasu wisiały na mnie totalnie i po prostu ich nie nosiłam. Do nich założyłam szarą marynarkę, a także brązowe sneakersy. Co myślicie? Zestaw prosty, ale ostatnio najlepiej czuję się właśnie w takich.


3/05/2017

CZY NABIAŁ SZKODZI?

Hej!


    Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo chętnie wracam myślami do dzieciństwa. Bardzo się cieszę, że dorastałam w czasach, w których komputery nie były tak popularne, kiedy na spotkaniach nie siedziało się z nosem w telefonie, kiedy grało się w gumę, podchody, chodziło po drzewach. Kiedy wchodziłam do domu przez balkon, bo było szybciej (plusy mieszkania na parterze :D), a po koleżanki krzyczało przez balkon, czy wyjdzie na dwór. I cieszę się, że nie spędziłam dzieciństwa przed ekranem komputera - jak to w wielu przypadkach dzisiaj ma miejsce. Pamiętam też, że moim wielkim marzeniem w dzieciństwie była działka, a na niej domek letniskowy z altanką, najlepiej gdzieś nad morzem. Domki letniskowe, piękne altanki do ogrodu, ale też domy całoroczne oferuje drewnolandia.pl. Jeśli ktoś z Was obecnie planuje urozmaicić trochę swoją działkę (w sam raz na wiosnę!), ogród lub planuje budowę domu mieszkalnego - polecam Wam tam zajrzeć! Kto wie, może ja też kiedyś spełnię swoje marzenie z dzieciństwa :) 

   Dość długo zastanawiałam się, czy poruszać na blogu temat nabiału - a dokładniej jego szkodliwości. Jest to temat prawie tak samo kontrowersyjny (a może i nawet bardziej), jak gluten. W końcu od dziecka wszystkim wmawiało się: "pij mleko - będziesz wielki!". Ostatnio częściej słyszy się "pij mleko - będziesz kaleką". Dwa zupełnie odmienne, skrajne hasła - bo przez ostatnie lata opinie ekspertów na temat mleka zmieniły się o 180 stopni. Coś, co przez lata traktowane było jako świetne źródło wapnia, idealne na wzmocnienie kości - ostatnio stało się dla wielu wrogiem numer jeden wśród produktów spożywczych. Wiele osób traktuje nabiał jak najgorsze zło i chociaż osobiście jestem zdania, że nie można niczego aż tak demonizować (bo pewne plusy też są), to jeśli mam wybór, nabiału wolę nie spożywać. Trzymam się tej zasady od początku tego roku i powiem Wam, że wcale mi go w diecie nie brakuje :) no dobrze, to jak jest z tym nabiałem? Dlaczego wielu go odradza - i wcale nie tylko ze względu na laktozę?

nabiał szkodzi

3/01/2017

SŁONECZNY WROCŁAW

Hej!

    Początek tygodnia minął mi w mgnieniu oka - powrót do pracy po feriach zimowych trochę daje mi się we znaki, bo mam zdecydowanie mniej czasu dla siebie - z drugiej strony jestem też lepiej zorganizowana, kiedy mam wyznaczone konkretne godziny. Pogoda ostatnio jest baaardzo wiosenna - wczoraj było aż 13 stopni i co najważniejsze, dużo słońca - a ono zawsze wpływa pozytywnie na mój nastrój :) pracy jest sporo, ale dzisiaj robię wolne od treningu, także trochę mogę nadrobić zaległości (między innymi napisać coś dla Was na blogu). Też czekacie na wiosnę tak bardzo, jak ja? Wczoraj w pracy zauważyłam, że coraz później robi się ciemno, dni są coraz dłuższe - to znak, że wiosna blisko! 

  Zdjęcia, które dziś Wam pokażę, zrobiliśmy podczas mojego pobytu we Wrocławiu prawie 2 tygodnie temu. To miasto jest naprawdę przepiękne - jeśli nie mieliście okazji, gorąco polecam. Samo centrum jest jeszcze piękniejsze, niż obrzeża, na których mieszkają Asia i Artur :) jeśli chodzi o stylizację - jak widzicie, głównym motywem jest czerń. Wybrałam pasiastą spódniczkę (paski nigdy mi się nie znudzą!), do tego wiosenną, pikowaną kurteczkę, botki na koturnie, a także szarą bluzkę. Na ostatnim zdjęciu jest ze mną moja kochana siostra Asia, która kilka dni temu zaczęła pisać swojego bloga - zapraszam bardzo serdecznie do śledzenia - joanneaa.plI więcej takich słonecznych dni proszę!