5/31/2016

ODŻYWKI BIAŁKOWE - DLA KOGO I DLACZEGO?

Hej!

    Mam nadzieję, że rozpoczęliście ten tydzień z dobrą energią, zapałem i chęciami do pracy. Ja przyznam, że po ostatnim weekendzie z tymi chęciami było dosyć ciężko - miałam 4 dni wolnego, a to naprawdę potrafi rozleniwić. Ale jak mus to mus - miałam do zrobienia parę ważnych rzeczy związanych z magisterką - uwinęłam się nadzwyczaj szybko, bo miałam motywację w postaci weekendowego przyjazdu siostry :) chciałam większość mieć z głowy, aby móc spędzić z nią czas. Weekend był udany, aczkolwiek jak zwykle minął za szybko - na szczęście do kolejnego chyba już bliżej, niż dalej. Cieszę się, że praca magisterska posuwa się do przodu - jeśli wszystko pójdzie dobrze, pod koniec czerwca będę już panią magister technologii żywności - to będzie chyba najlepszy (trochę spóźniony!) prezent na urodziny :) 

   W dzisiejszym poście chciałabym trochę "odczarować" temat odżywek białkowych. Pomysł na post wpadł mi do głowy już dość dawno - kiedy zaraz po tym, jak kupiłam swoje pierwsze opakowanie koncentratu białek serwatkowych, moja mama zapytała: "a po co ci jakieś STERYDY"? Oczywiście wyjaśniłam jej, że to nie są sterydy, tylko zwykłe białko w celu uzupełnienia ewentualnych niedoborów tego składnika... I tak się zaczęłam zastanawiać: osoby, które w ogóle nie interesują się sportem bardzo często uważają, że wszystkie suplementy i odżywki, jakie biorą sportowcy (i nie tylko - wystarczy, że ktoś prowadzi aktywny tryb życia) są sterydami... Każdy, kto ma jakiekolwiek (nawet nieduże) pojęcie na ten temat wie, że to kompletna bzdura. Ten wpis jest dla osób, które myślały do tej pory tak, jak moja mama :) chociaż uważam, że wiedza przyda się każdemu, bo odżywki białkowe nie są przeznaczone wyłącznie dla sportowców - przekonacie się o tym, czytając dalej!


5/28/2016

LATO W MAJU

Hej!

     Czas leci jak szalony. Nie wiem, jak Wy, ale ja zauważyłam to dopiero wtedy, kiedy przybyło mi nieco "lat" - w sumie ten cudzysłów chyba nie jest potrzebny, bo przecież to prawda. Za niecały miesiąc kończę studia, chociaż jeśli ktoś czyta mojego bloga od początku pewnie pamięta, jak zdawałam maturę, a potem "jarałam się" pierwszymi zajęciami w laboratorium... Muszę Wam powiedzieć, że bardzo fajnie wspominam czas studiów. Mam sporo planów i myślę, że co się nie wydarzy, będzie to rzut na głęboką wodę... I zgadzam się z opiniami, że najlepiej byłoby pracować "dla siebie i na siebie". Z drugiej strony własna firma to ogromna odpowiedzialność - bo poza oczywistymi korzyściami, kojarzy mi się to z typową papierologią, myśleniem: "wypali czy nie wypali" i nierzadko z długami, sądami... Może to błędne skojarzenie, bo i słowo "windykacja", kojarzące się większości negatywnie, tak naprawdę dla przedsiębiorców jest przydatne (i pozwala rozwiązać problem inaczej, niż tylko przez komornika)... Ale dobra, ekonomistą nie jestem, więc zostawię ten temat dla osób, które się na nim znają. Przejdźmy więc do posta :) 

  W prawdzie jeszcze mamy maj i do lata jeszcze jest trochę czasu, ale chyba zgodzicie się ze mną, że pogodę mieliśmy w tym miesiącu naprawdę letnią. Uwielbiam dni, kiedy mogę założyć szorty i wiem, że nie będzie mi zimno, a jak zajdzie słońce - to również nie zmarznę... I to był właśnie taki dzień. Założyłam więc lekko podarte spodenki, krótki, szary top i białe koturny, które mają już kilka lat, ale nadal należą do jednych z moich ulubionych butów. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie będzie jeszcze więcej takich ciepłych dni - bo na chwilę obecną się ochłodziło - i baaardzo mi ich brakuje. Dajcie znać, co sądzicie! 


5/25/2016

DLACZEGO ROZGRZEWKA PRZED TRENINGIEM JEST WAŻNA?

Hej!

    Sport od dłuższego czasu jest mi bardzo bliski. Bez bicia jednak przyznam, że zanim zaczęłam chodzić na siłownię, nie byłam świadoma, jak wielkie znaczenie mają elementy, które zazwyczaj (często świadomie) pomijałam... Takim głównym błędem był pośpiech i brak rozgrzewki. Dlaczego? Wcześniej zazwyczaj ćwiczyłam rano, niedługo po śniadaniu i krótko przed zajęciami na uczelni. Zwykle miałam więc niewiele czasu - szybki trening bez rozgrzania, aby mieć go z głowy, nabrać energii na resztę dnia i tak dalej. Samopoczucie po nim zawsze było fajne, endorfiny i te sprawy - ale powiem Wam, że zdarzało się robić go z dużą niechęcią... Odkąd chodzę na siłownię, zawsze nie mogę się doczekać treningu, idę zmotywowana i dużą przyjemnością. Rozgrzewkę robię ZAWSZE - bez niej już teraz ani rusz - za dużo na ten temat czytałam... Dlaczego jest ona tak ważna? 


5/22/2016

SUKIENKA W (PRAWIE)AZTECKIE WZORY

Hej!

   Weekend zrobił nam naprawdę fajną pogodową niespodziankę. Mogę spokojnie powiedzieć, że kompletnie się tego nie spodziewałam - nie śledzę prognoz pogody na bieżąco (wolę być pozytywnie zaskoczona, jak wczoraj i dziś). Dziś było u mnie aż 28 stopni - niemalże jak latem, prawda? Planów na dzisiejszy dzień było sporo, z czego większość chyba udało się zrealizować. Wstałam wcześnie, bo o 9:00 przyszła do mnie dziewczynka na korepetycje z matmy, później wybrałam się na zdjęcia - w końcu trzeba było wykorzystać ładny dzień, coś tam też się pouczyłam na egzamin... Byłam też na siłowni i myślę, że całkiem konkretny trening udało mi się zrobić. Wieczorem spotkałam się z przyjaciółką na małe ploteczki. Dzień zleciał mi dobrze, z resztą na cały weekend nie mogę narzekać. A w przyszłym tygodniu przyjeżdża do mnie siostra - baaardzo się cieszę!

   Sukienkę (klik), którą mam na sobie, pokazywałam Wam tylko raz - w poście "zakupowym". Dziś możecie zobaczyć ją w całości. Osobiście uwielbiam wszelkiego rodzaju pastelowe kolory - tutaj fajne łączą się one (no dobra, tak naprawdę jest tylko jeden :D) z czernią i bielą. Poza tym ma świetne, trochę jakby azteckie wzory - to wystarczy, aby była moim sukienkowym numerem jeden na nadchodzące lato. Założyłam do niej błękitne szpilki, których niewątpliwy urok jest niestety odwrotnie proporcjonalny do wygody... Dlatego też spacer nie trwał długo, ale zdjęcia są, haha! Jak Wam się podoba taki model sukienki?


5/20/2016

BŁĘDY, KTÓRE UTRUDNIAJĄ ODCHUDZANIE

Hej!

   Słyszałam kiedyś (a nawet całkiem niedawno) stwierdzenie, że "formę należy robić na lata, a nie na lato". Żeby tekst ten uczynić trochę bardziej uniwersalnym i dostosować każdego - nie tylko do tych, którzy chodzą na siłownię i dbają o swoje ciało poprzez m.in. trening - słowo "formę" zastąpiłabym  sformułowaniem "zdrowy wygląd". Może nie byłoby zbyt stylistycznie, ale już dobra. O co mi chodzi? Wygląd to nie tylko odzwierciedlenie diety i genów - czy jemy dużo czy mało, dobrze czy źle, czy takie i takie mamy geny (btw, geny też można "okiełznać"). Nasz wygląd mówi też dużo o naszym stanie zdrowia. Otyłość jest czynnikiem ryzyka naprawdę wielu chorób - może również być ich efektem. Z resztą nadmierna chudość podobnie. Zbliżają się wakacje i coraz częściej czytam teksty typu: "ile mogę schudnąć w miesiąc?", "do wakacji chcę mieć kaloryfer", "czy dieta 1000 kcal sprawi, że do lata schudnę"? Moja odpowiedź brzmi: możę schudniesz, ale zapomnij o tym, że będziesz zdrowa/y, że będziesz mieć zdrową skórę, a włosy nie wypadną chociaż w pewnej ilości. No i szczęśliwa/y też wcale nie musisz być. Jeśli nie zmienisz podejścia do życia, swojego stylu życia i odżywiania, a schudnięcie będzie efektem chwilowej diety odchudzającej - bo już wiesz, że na jesień wrócisz do fast food'ów - to dawna waga wróci wraz z poczuciem winy i depresją/nerwami itp. A i może zdarzyć się, że wcale nie schudniesz, nawet na "racjonalnej" diecie bo nieświadomie będziesz popełniał pewne żywieniowe błędy - jest wiele czynników, które bardzo utrudniają redukcję masy ciała. Absolutnie nie chcę nikogo demotywować - dlatego zobaczcie, czego nie zrobić, aby zdrowsze odżywianie przyniosło efekty :) 


5/18/2016

CO ROBIĆ, BY NIE MARNOWAĆ JEDZENIA?

Hej!

   Czy wiecie, że w Polsce rocznie marnuje się ok. 9 milionów ton jedzenia? Tak wynika z badań, które przeprowadziła Federacja Polskich Banków Żywności. Ponad 60% konsumentów przyznało też, że mają świadomość tego, że żywność się marnuje, więc nie jest tak, że wszyscy robią to "niechcący". Sami konsumenci wyrzucają ok 2 mln ton - reszta marnowanego jedzenia "pochodzi" od producentów i dystrybutorów. To ilość, którą można by było wyżywić naprawdę dużo ludzi... A przypomnijcie sobie, ilu bezdomnych mija się czasami na ulicy. Życie nie jest sprawiedliwe, ale pomyślcie - zamiast narobić na Boże Narodzenie tonę grochu z kapustą, kilka wielkich ciast, kilkaset pierogów itp. "bo tak wypada" (a i tak duża część pójdzie na śmietnik, gdy już po Świętach nie będziemy mieć ochoty tego dojadać), można by było zorganizować jakąś zbiórkę żywności dla biednych czy bezdomnych ludzi. Grunt to świadome podejmowanie wyborów - wiele osób ot tak wyrzuca coś na śmietnik, bo może sobie na to pozwolić ze względu na status materialny... Bardzo istotne jest to, abyśmy wyrobili pewne nawyki, które pomogą nam nie marnować jedzenia - zapewnić mu świeżość, odpowiednio "przerobić", aby mogły postać w lodówce dużo dłużej oraz - co chyba najważniejsze - jak zapobiec nadmiernej chęci kupowania wszystkiego, co w markecie wpadnie w ręce :)


5/15/2016

(NIE)MAŁA CZARNA

Hej!

     Są w życiu sytuacje, na które nie mamy wpływu - z takimi chyba łatwiej jest się pogodzić, jeśli już się przydarzą. Ale są też takie, w których trzeba wybrać "mniejsze zło" - i jakiej decyzji nie podejmiemy, i tak będzie smutno - nawet, jeśli to "najlepsza" opcja do wyboru. Przedwczoraj pożegnaliśmy naszego kochanego psiaka, który od długiego czasu męczył się z różnymi chorobami (miał już 17 lat, a wiek robi swoje...). Byliśmy gotowi na to, że niedługo odejdzie, ale ostatnio jego stan pogorszył się tak bardzo, że po konsultacji z weterynarzem uznaliśmy, że nie warto przedłużać jego cierpienia. Już mi go brakuje, jakoś tak w domu jest teraz pusto... Ale jak to się mówi, nic nie dzieje się bez przyczyny. Na szczęście mam możliwość takiej "ucieczki" od myślenia o tej sytuacji - jest wiele rzeczy, które dają mi w życiu radość i spełnienie, na których chcę i muszę się skupić i które pozwalają mi iść dalej do przodu. To chyba rozsądne podejście - nie załamywać się, gdy zdarzy się coś złego, tylko wziąć to na klatę i dalej robić swoje. I obojętnie, co będzie się działo, zawsze możecie liczyć na wsparcie od bliskich.

   Jest kilka rzeczy, które są absolutnie obowiązkowe w kobiecej szafie. Jedną z nich jest czarna sukienek - i chociaż najczęściej mówi się o "małej-czarnej" - w tym przypadku to określenie nie końca pasuje. Może to i dobrze, bo małych-czarnych mam już kilka. Tym razem postawiłam na elegancką, dopasowaną sukienkę z fantastyczną falbanką u góry - znajdziecie ją w sklepie https://brendi.pl/. Kiedy tylko zobaczyłam ją w sklepie, wiedziałam, że musi znaleźć się w mojej szafie. Założyłam do niej buty, które mam - uwaga - jeszcze z balu gimnazjalnego :) do tej pory są super wygodne, a to bardzo sobie cenię. Jeśli chodzi o ozdoby, wybrałam srebrny pierścionek oraz... czerwoną szminkę :)


5/12/2016

LECZNICZE WŁAŚCIWOŚCI OWOCÓW I SOKU Z ŻURAWINY

Hej!

   Jak mija dzień? Ja od rana jestem na nogach - pojechałam na uczelnię, miałam prezentację, musiałam też skonsultować się ze swoim promotorem w związku z moją pracą magisterską. Idzie powoli, ale do przodu - bardzo chciałabym być już po obronie - tym bardziej, że piękna pogoda sprawia, że czuję wakacje ze zdwojoną siłą. Mówiąc "wakacje" mam na myśli LATO - bo jako takie wakacje już mnie nie dotyczą... I poproszę więcej takich dni, jak wczoraj. Dzień był jak zwykle pracowity, ale wieczór spędziłam baaardzo dobrze. Wybrałam się na ostatni w tym sezonie mecz Pogoni Szczecin z Cracovią. Powiem Wam, że atmosfera, jaka panuje na stadionie, jest niesamowita - emocje, okrzyki, śpiew, doping i wszyscy kibice razem - uwielbiam ten klimat. To zupełnie coś innego, niż oglądanie sportu w telewizji... Strasznie żałuję, że sezon się kończy, ale nie ma tego złego - w czerwcu przecież będzie Euro i chociaż nie ma raczej szans, abym obejrzała mecze "na żywo", i tak szykuje się fajny turniej!

  Dziś chciałabym napisać kilka słów o żurawinie. Mimo, że owoc ten jest w naszym kraju coraz bardziej popularny, a co za tym idzie - coraz częściej spożywany, to nie do końca każdy ma świadomość, "po co i dlaczego". Na pewno obecna "moda" na zdrowe odżywianie przyczyniła się do tego, że żurawinę jemy coraz częściej - bo zobaczyliśmy ją na półce ze zdrową żywnością w markecie, a Anna Lewandowska zrobiła żurawinowy deser itp... Co z tego, że smakiem nie zachwyca (przynajmniej surowa). Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko tej "modzie", wręcz przeciwnie - pod warunkiem, że odżywiamy się świadomie i jest to spowodowane troską o swoje zdrowie, a nie tylko tym, że "wszyscy tak jedzą, więc ja też". No dobra, ale żurawina jest naprawdę zdrowa - i mam nadzieję, że jak przeczytacie ten post, to jeszcze chętniej będziecie po nią sięgać - bo warto!



5/09/2016

CROP TOP & JEANS

Hej!

    Jak rozpoczęliście tydzień? Wiem, że wiele osób nie lubi poniedziałków - na całe szczęście nie należę do tych osób, bo mimo, że tego dnia zawsze wstaję bardzo wcześnie, później jestem naładowana bardzo dobrą energią. Wczoraj po zajęciach na uczelni (swoją drogą - w tym semestrze mam wyjątkowo ciekawe przedmioty, związane w dużej części typowo z żywieniem) poszłam zrobić trening - i to właśnie tak pozytywnie na mnie zawsze wpływa. Czasami zastanawiam się, co robiłabym w czasie, który teraz spędzam na siłowni - i w ogóle, na jakiejkolwiek innej aktywności fizycznej. Nie znalazłabym chyba drugiego zajęcia, które sprawia mi tyle frajdy :) sport to to, co mogę polecić każdemu - bez względu na poziom zaawansowania, upodobania, wiek i tryb życia - to naprawdę wchodzi w krew i przynosi pełno korzyści i uśmiechu.

   Dziś mam dla Was stylizację sprzed jakiegoś tygodnia-dwóch. W międzyczasie pogoda zdążyła zmienić się kilka razy, na szczęście nie mogę narzekać, bo słońce towarzyszy ostatnio prawie cały czas. Nie wiem, jak Wy, ale na mnie działa ono totalnie nakręcająco do wszystkiego. Tego dnia również było ciepło i pogodnie - pierwszy raz założyłam crop top. Jeśli jesteście ze mną tutaj dłużej to wiecie, że jestem ogromną miłośniczką tego typu bluzek i latem bardzo często je zakładam. No, bo lato prawie już mamy, prawda? :) mam na sobie czarne jeansy oraz jedne z ulubionych butów - niezmiennie od kilku sezonów. Najbardziej z tej stylówki podoba mi się jeansowa kurteczka. Mam na ich punkcie fioła, a ta wyjątkowo przypadła mi do gustu - uważam, że to element garderoby, który zawsze fajnie urozmaica strój. Jeansową kurteczkę ze zdjęć znajdziecie w tym sklepie - BRENDI (KLIK). Zachęcam do zaglądania (nie tylko ona jest tam warta uwagi!). Co myślicie?



5/07/2016

WIOSNA W ZDJĘCIACH

Hej!

   Czas leci szybko, bardzo szybko. Jeszcze niedawno rozpoczynałam ostatni semestr na magisterce, a już za miesiąc (jak wszystko dobrze pójdzie) czeka mnie obrona pracy. Nie do końca wszystko zależy ode mnie, jednak staram się trzymać rękę na pulsie... Maj jest dla mnie miesiącem pełnym pozytywnych emocji i nowych wyzwań. Od początku miesiąca dzieje się u mnie bardzo dużo i muszę przyznać, że lepiej sobie go "wymyślić" nie mogłam. Przedwczoraj udało mi się oddać krew po raz 1. od sześciu lat (przez ten czas ważyłam zbyt mało, aby mogli mnie do dopuścić do oddania krwi) i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa - świadomość tego, że coś, co robię, może komuś pomóc, jest genialna :) myślę, że niewiele osób może narzekać na ten miesiąc - Mamy mają Dzień Matki, studenci coroczne Juwenalia (chociaż mnie osobiście jakoś specjalnie nie ciągnie do wielkiego imprezowania - starzeję się? :D). Dzieci czekają na komunię, a i sporo świeżo upieczonych rodziców planuje na maj chrzest swoich pociech. Każda okazja wiąże się z obdarowywaniem prezentami i o ile na komunię dzieci wymagają coraz więcej (i coraz drożej), o tyle prezent na chrzciny czy na Dzień Mamy może być dużo bardziej symboliczny. I dobrze - według mnie takie drobne prezenty od serca mają dużo większą wartość, niż nie wiadomo jak drogie "cuda na kiju" :) wracając do tematu posta, zrobiłam dla Was mały mix zdjęć z kilku ostatnich miesięcy. Jako, że od lutego systematycznie chodzę na siłownię, sporo zdjęć jest właśnie z siłowni - ale oczywiście nie tylko. Mam nadzieję, że tego typu wpis Wam się spodoba - sama lubię je czytać (a przede wszystkim oglądać!) u Was.


5/05/2016

CUKIER KOKOSOWY I ERYTROL - ZDROWE ZAMIENNIKI CUKRU

Hej!

   Nie wiem, jak u Was - ale moja majówka udała się wspaniale. Mimo, że żadnego konkretnego wyjazdu nie było - chodzi mi o kilkudniowe wypady na przykład nad morze - to nie nudziłam się ani przez chwilę. Wręcz przeciwnie, czas miałam od deski do deski zajęty przez najbliższe osoby :) majówka była po części aktywna - standardowo siłownia oraz rolki (bo grzech nie wykorzystać takiej pięknej pogody), ale no dooobrze, było też kilka cheat meal'ów - każdemu się należy, prawda? Dziś już wczoraj wróciłam do pracy, ale na całe szczęście na uczelnię idę dopiero w poniedziałek, więc poranki mam dla siebie. Maturzystom, jeśli jacyś tutaj są, z całego serca życzę dziś powodzenia na matmie - oraz na pozostałych egzaminach - nie dajcie się! Nie taki diabeł straszny :) 

   Cukier kokosowy od pewnego czasu leży w obszarze zainteresowań dietetyków. Sama dopiero niedawno o nim usłyszałam i postanowiłam wypróbować w swojej kuchni. Nie jest on oczywiście tak popularny, jak inne zamienniki białego cukru (np. stewia czy ksylitol), ale mnie wszystko, co pochodzi od kokosa, zwala z nóg - tak po prostu. Dlatego też stał się ostatnio moim kuchennym ulubieńcem "do słodzenia" - podobnie, jak syrop klonowy erytrol. O syropie było ostatnio (klik), a więc dziś parę słów o dwóch pozostałych. 


5/02/2016

ZASKAKUJĄCE ZASTOSOWANIA SYROPU KLONOWEGO

Hej!

     Jak Wasza majówka? Ja na swoją narzekać nie mogę - spędzam ją dokładnie tak, jak bym chciała. Chociaż wszystko wyszło zupełnie niespodziewanie. Wiecie, co? Życie bywa totalnie zaskakujące i naprawdę w moment potrafi zmienić się wszystko - no, na pewno bardzo dużo. Co WCALE mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Dziś przygotowałam dla Was post na temat zastosowań syropu klonowego. Jak pewnie większość z Was wie, jest to naturalny słodzik, który od wieków jest pozyskiwany tradycyjną metodą w Kanadzie - zarówno w celach spożywczych, jak i leczniczych. No właśnie - bo właściwości syropu klonowego wykraczają zdecydowanie dalej, niż tylko słodzenie, a co za tym idzie - jego wykorzystanie może być całkiem spore. Pamiętam, że pierwszy raz spróbowałam go jakieś 10 lat temu, kiedy wujek pracujący w Kanadzie przywiózł nam buteleczkę. Wtedy produkt ten jeszcze nie był powszechnie sprzedawany w naszych sklepach, na szczęście czasy się zmieniają i można dostać go coraz częściej w sklepach ze zdrową żywnością :) i dobrze - bo nie dość, że jest przepyszny, to jeszcze pełen prozdrowotnych składników. Zawiera między innymi cynk, wapń, witaminę B12, a także 13 różnych antyoksydantów, do niedawna znanych z występowania tylko w innych częściach roślin. Mają one właściwości przeciwcukrzycowe, przeciwbakteryjne oraz przeciwnowotworowe. No dobrze, a więc jakie ma zastosowania?