4/29/2016

NA SŁONECZNY DZIEŃ

Hej!

    No i mamy w końcu majowy weekend. Jakie macie plany? Do mnie jutro wieczorem przyjeżdża siostra - już nie mogę się doczekać, nie widziałyśmy się jakiś miesiąc - ostatnio w Wielkanoc i to tylko dwa dni... Jesteśmy mocno zżyte, o czym chyba najbardziej przekonałam się właśnie w momencie, kiedy wyjechała. Na majówkę mamy plan, aby wyskoczyć na jeden dzień nad morze i ogólnie spędzić razem mnóstwo czasu. Mam wrażenie, że sporo rzeczy zaczyna u mnie iść do przodu, z czego bardzo się cieszę. Praca magisterska się pisze, zaliczyłam dobrze wszystkie egzaminy z dwutygodniowego "maratonu", skupiam się na tym, co lubię, a i na siłowni są postępy :) wczoraj zrobiłam analizę składu ciała i okazało się, że po 2 miesiącach od poprzedniego pomiaru na wadze prawie 2,5 kg na plusie. Aleee - tadaa - mięśni! Także dziewczyny, nie sugerujcie się absolutnie samą wagą - jej wzrost nie musi oznaczać, że przytyłyście, ale po prostu wzmocniłyście swoje mięśnie - bo np. obwody u mnie się nie zmieniły. Mięśnie są cięższe, niż tłuszcz, pamiętajcie ;) 

     Dziś mam dla Was stylizację w tunice, którą pokazywałam Wam ostatnio. Pogoda tego dnia dopisywała, dlatego też było mi całkiem ciepło - mimo odkrytych ramion. Szczerze mówiąc na początku czułam się lekko nieswojo w tej stylizacji - trochę jakbym założyła zbyt krótką sukienkę... Chociaż mam leginsy, a leginsów do sukienek raczej nikt nie nosi - myślę, że od razu sugerują one, że to jednak tunika :) a wiecie, co jest najśmieszniejsze? Że te same czarne leginsy noszę dość często jako spodnie i nie czuję się wtedy absolutnie niekomfortowo. Taka ludzka psychika :D w talii "przepasałam się" paskiem i założyłam ulubione szpileczki. Co myślicie? 


4/27/2016

DLACZEGO WARTO JEŚĆ TŁUSZCZ, BĘDĄC NA DIECIE?

Hej!

   Podstawą wielu (mniej lub bardziej popularnych) diet odchudzających jest znaczne ograniczenie, a często również wyeliminowanie niektórych podstawowych składników odżywczych - oczywiście - dotyczy to głównie tłuszczy. Nie muszę chyba mówić, że są to diety bardzo niedoborowe - niestety sporo kobiet nie myśli o konsekwencjach ich stosowania... Ja też kiedyś myślałam, że eliminacja tłuszczu z diety to dobry pomysł - i przez to nieomal nie wyniszczyłam swojego organizmu nieracjonalnym odżywianiem. Na całe szczęście czasy "świetności" dziwnych diet minęły już (mam nadzieję) bezpowrotnie, zastąpiła je "epoka" coraz skuteczniejszego uświadamiania ludzi w kwestii zdrowego odżywiania. Pogląd, że w czasie odchudzania powinno się odrzucić wszystkie tłuszcze, jest już nieaktualny. Owszem - na pewno należy ograniczyć nadmiar długołańcuchowych kwasów tłuszczowych nasyconych (w tłuszczach zwierzęcych) oraz tłuszczów trans obecnych w fast foodach, słodyczach, krakersach itp... Jednak są też tłuszcze ZDROWE, które są wskazane w codziennej diecie i z których nie powinniśmy rezygnować - mowa o nienasyconych kwasach tłuszczowych, o których za chwilę. Chcę powiedzieć jedno: tak naprawdę to nie tłuszcz dostarczany z pożywieniem jest głównym sprawcą odkładania się tłuszczyku tam, gdzie nie trzeba. Winowajcą są cukry proste, które w nadmiarze będą skutkowały pojawieniem się oponki na brzuchu oraz insulinoopornością.


4/24/2016

NOWOŚCI W SZAFIE - SUKIENKI

Hej!

  Mam nadzieję, że weekend mija Wam dobrze - wczoraj był tak piękny, słoneczny dzień, że uśmiech mimowolnie pojawiał się na twarzy i aż chciało się wychodzić z domu. Nie wiem, jak Wy, ale jeśli idę gdzieś sama (np. wczoraj na korepetycje), to bez muzyki się nie obejdzie - uwielbiam chodzić z słuchawkami w uszach i odłączać się "od świata" na jakiś czas. Myślę, że każdy z nas jest w jakimś stopniu takim "kotem", który chodzi własnymi ścieżkami. A'propos kotów - taka lekko intrygująca historyjka: w piątek, gdy wracałam wieczorem z siłowni, w pewnym momencie na drodze spotkałam... kota. Kota, który patrzył na mnie podejrzanym wzrokiem, miauczał, łasił się i ocierał o nogi. Za każdym razem, kiedy się zatrzymywałam - kot też. Kiedy ruszałam - też ruszał. I tak w kółko. Jakby chciał być pewny, że wrócę do domu bezpiecznie. Nawet trochę się wystraszyłam, bo o ile nie jestem przesądna, o tyle w przesądy związane z kotami wierzę... Poszedł za mną aż pod samą klatkę, nie mogłam zabrać go do siebie, ale gdy wyszłam na dwór z miską z wodą i jedzeniem dla kota, już go tam nie było. Dziwna sytuacja to była, powiem Wam.

   Niedawno przyszła do mnie przesyłka ze sklepu internetowego Zaful, którą zamówiłam na początku kwietnia. Nawet nie spodziewałam się, że przyjdzie tak szybko - biorąc pod uwagę, że to sklep zagraniczny, 2 tygodnie to naprawdę niewiele. Zamówiłam dwie sukienki - a właściwie sukienkę i tunikę. Na taką typowo letnią, wzorzystą sukienkę łasiłam się już od jakiegoś czasu. Ma śliczne kolory, nie mogę się już doczekać cieplejszych dni, aby móc ją nosić. Lato to moja ulubiona pora roku. Szara tunika z wycięciami na ramiona bardziej pasuje na obecną pogodę. Chociaż szczerze mówiąc sama nie wiedziałam, na co się zdecydować, ponieważ w tym sklepie internetowym jest bardzo duży wybór. Jeśli szukacie fajnych sukienek, to poszukajcie pod tym linkiem. Pod względem jakości nie jestem w stanie jeszcze wiele powiedzieć, bo nie wiem jak ubrania będą zachowywać się po praniu - ale powiem Wam, że są bardzo wygodne - już trochę "testowałam". Często w przypadku sklepów internetowych zdarza się też, że w rzeczywistości ubrania wyglądają zupełnie inaczej, niż na zdjęciach - tutaj nic takiego nie miało miejsca, są dokładnie takie same, jak na stronie. Polecam zajrzeć też do innych zakładek - na zbliżający się sezon letni przyda się zaopatrzeć w topy, spódniczki czy szorty, a w przeliczeniu na "nasze" ceny są naprawdę korzystne.



4/22/2016

PODKŁAD REVLON COLORSTAY - RECENZJA

Hej!

   Już po chyba najcięższym egzaminie w tym semestrze, ufff. Powiem Wam, że czuję się, jakby była za mną caaała sesja - przez ostatnie dni mój mózg naprawdę się wykończył :D mam nadzieję, że zaliczę, ale chyba poszło dobrze - tym bardziej, że rozpisałam się na ponad 7 stron A4... Wreszcie chwila odpoczynku od notatek - zapraszam zatem na dzisiejszy, kosmetyczny post. Każda kobieta na pewno zgodzi się z tym, że odpowiedni podkład to podstawa dobrze wykonanego makijażu. Jeśli chodzi o mnie, nigdy nie uważałam się za specjalistkę w tej dziedzinie - wystarczy mi jednak to, że potrafię narysować dwie równe kreski eye linerem, pomalować rzęsy, by się nie sklejały i rozprowadzić podkład na twarzy, aby nie zostały smugi... Miałam w liceum nauczycielkę, która naprawdę nieestetycznie się malowała - dokładnie było widać, gdzie kończy się linia tzw. "tapety", z resztą zbyt ciemnej dla jej karnacji... Myślę, że to dość powszechne "zjawisko" - no i sama nie raz się nacięłam na tym, że w świetle łazienkowym wszystko wyglądało elegancko, a w dziennym trochę gorzej. Aleee człowiek uczy się na błędach, a i dużo zależy też od podkładu. Niedawno postanowiłam wypróbować bardzo popularny od pewnego czasu podkład Revlon Colorstay, który tyle osób (włącznie z siostrą i koleżankami) sobie zachwala. Zapraszam na recenzję!


4/19/2016

PASKI I JEANS

Hej!

    Nie było mnie tutaj kilka dni ze względu na wyjazd na wesele, o którym chyba Wam wspominałam. Fajnie było widzieć uśmiech na twarzy panny młodej, który nie schodził z niej chyba ani na chwilę - a przynajmniej ja tego nie dostrzegłam :) niestety obecnie nie mam zbyt wiele czasu na bloga, ponieważ czeka mnie sporo obowiązków na uczelni, magisterka też się sama nie napisze, a i jakoś chęci brak... Chyba mam tak po raz pierwszy - że ciężko mi się wziąć za nowy post - za inne rzeczy też - niedobrze. Nie cierpię takich dni, ale chyba to już u mnie standard, że nie można mieć wszystkiego - i gdy przez jakiś czas PODEJRZANIE dobrze układa się każdy element życia, to zaraz któryś się zepsuje, najczęściej niespodziewanie. To takie niepisane prawo fizyki, które sprawdza się u mnie nadzwyczaj często, ale zazwyczaj po prostu próbuję się na tym nie skupiać, za to rozwijać w innych aspektach. Na szczęście niektórzy w cudowny sposób tę zasadę omijają, czego bardzo zazdroszczę :)

   Przejdziemy do stylizacji, o której dziś będzie krótko. Te kilka ciepłych dni, które całkiem niedawno nas nawiedziły, pozwoliły mi zostawić kurtkę na wieszaku w przedpokoju i wyskoczyć na całkiem długi spacer w jeansowej katance. Szkoda, że teraz nie ma takiej możliwości... Zestaw jest (prawie) w całości podarty - a przynajmniej podarte są wszystkie elementy zrobione z jeasnu, czyli kurtka i spodnie. Lubię łączyć ubrania z tego materiału w różnych kolorach. Kurteczka to mój ulubieniec niezmiennie od kilku lat, spodnie także lubię. Założyłam także bluzkę w paski i sportowe buty. Wyszło może nawet trochę... rockowo, czy tylko mi się wydaje? :)


4/15/2016

CZYM SIĘ RÓŻNI NIETOLERANCJA OD ALERGII POKARMOWEJ?

Hej!

   Jak się macie? Dziś przygotowałam dla Was post na temat, który obecnie jest bardzo "popularny"... Może źle powiedziałam - to powszechny problem, który nie był znany, kiedy ja byłam dzieckiem - a przynajmniej nie było na jego temat wiadomo tyle, co teraz. Chodzi o alergie oraz nietolerancje pokarmowe. Osoby, które tak jak ja swoje dzieciństwo przeżywały w latach 90. czy też początkiem XXI wieku (nie mówiąc już o wcześniejszych pokoleniach!) wiedzą, co mam na myśli... Wtedy chyba nikt nie słyszał o nietolerancji laktozy, glutenu czy fruktozy. Społeczeństwo stało się w jakiś tajemniczy sposób mniej odporne na wszystko... Może te wszystkie alergie (nie tylko pokarmowe) to efekt przesadnego "dbania" o swoje dzieci - czyli ograniczania im kontaktu z innymi dziećmi, naturą oraz brak urozmaicania diety w wieku kilku lat - w obawie, że będzie się źle po czymś czuło? W efekcie dziecko, które np. karmione było tylko jednym typem produktów, w wieku późniejszym prawdopodobnie będzie się źle czuło po spożyciu innych grup produktów - bo organizm się nie przyzwyczaił - wówczas rośnie ryzyko właśnie nietolerancji pokarmowej. Mniejsza o to, świata nie zmienimy. Możemy jednak wpłynąć na świadomość ludzi, którzy cały czas mylą nietolerancję z alergią. A przecież to dwie zupełnie inne rzeczy. Dziś postaram się jasno napisać, czym się od siebie różnią.


4/13/2016

POCZĄTKI NA SIŁOWNI - KILKA RAD OKIEM AMATORKI... DLA AMATORÓW :)

Hej!

   Jak widzicie po tytule, postanowiłam poruszyć temat siłowni - a dokładniej podrzucić kilka rad dla osób, które chciałyby zacząć, ale nie potrafią się przekonać, wstydzą lub boją się. Z zamiarem napisania tego posta nosiłam się już jakiś czas temu, ale byłam przekonana, że zaraz zaczną się komentarze w stylu: "o, kolejna Chodakowska", "kolejna, która ma się za specjalistkę od siłowni" i tak dalej i tak dalej... Jestem pewna, że i teraz takie będą - jednak wiem, że zawsze będą się pojawiać porównania, temat bycia "fit" jest w końcu bardzo popularny. Teraz jestem troszkę dalej w temacie siłowni, niż na samym początku - powiedzmy, że już "nie leżę w kołysce", tylko zaczynam "raczkować", o tak. Na pewno mam bardziej poukładane to, co chciałabym napisać, mam swoje spostrzeżenia oraz wiem, co mogę poradzić amatorom - takim, jak ja. Potraktujcie ten wpis z przymrużeniem oka, ponieważ artykułów o rozpoczynaniu przygody z siłownią jest milionpięćsetstodziwięćset - ale wydaje mi się, że jest w nich sporo oczywistych rzeczy. Być może i tutaj coś się powtórzy, ale postaram się Wam opisać wszystko ze mojej perspektywy - czyli okiem amatorki, która w siłowni totalnie się zakochała (czasami wrzucam co nieco na Instagram (klik - obserwujcie) - aczkolwiek z samej siłowni jest maleńko, bo jakoś tak głupio mi latać non stop z telefonem, cykać fotki lub prosić kogoś, aby to zrobił). Dziś przeczytacie o tym, jak to wygląda(ło) u mnie, jak się zaczęło, dlaczego nie warto bać się ciężarów i co zrobić, aby było łatwiej "przeżyć" na siłowni.


4/10/2016

BORDOWA MINI

Hej!

   Jak minął Wam weekend? Właściwie to jeszcze się nie skończył, ale chyba to, co w nim najlepsze mamy już za sobą... Wczoraj bawiłam się na wieczorze panieńskim koleżanki - było naprawdę świetnie - dużo muzyki, śmiechu i zabawy, był tort, szampan. Zamówiłyśmy też limuzynę, której chyba wszystkie nie mogłyśmy się doczekać i która na koniec przejażdżki zawiozła nas do klubu. Dj grał bardzo fajnie, więc prawie nie schodziłam z parkietu - chyba wszystkie się wytańczyłyśmy :) świadkowa spisała się na medal, świetnie wszystko zorganizowała i najważniejsze, że przyszłej pannie młodej się podobało  - na tym nam wszystkim najbardziej zależało. Dzisiejszy dzień za to upływa mi pod znakiem nauki na kolokwia, ale znalazłam wolną chwilę na dodanie posta ze stylizacją.

   Jeansowe kurtki mają to do siebie, że nigdy się nie nudzą. Przynajmniej tak jest w moim przypadku - mam w szafie kilka i kiedy przychodzi wiosna, po prostu uwielbiam je na siebie zakładać - ożywiają każdą, nawet najbardziej zwyczajną stylizację. Myślę, że gdyby ktoś wskoczył w worek po ziemniakach - z kurteczką jeansową wyglądałby stylowo - a co! No dobra, przypadek worka akurat nie jest mi znany (ale jestem pewna, że nie raz ten motyw pojawiał się na wybiegach :D). Ja, zamiast owego worka na ziemniaki, mam na sobie dopasowaną, bordową spódniczkę - to zdecydowanie jeden z moich ulubionych kolorów. Założyłam także czarne botki z frędzlami (nie wiem czy dobrze je widać), czarne rajstopy oraz bluzkę w kolorze... hmm, chyba ceglanym. Myślałam, że razem ze spódniczką będą się gryzły - jednak chyba nie wyszło źle, jak uważacie?


4/07/2016

ŁUSKA GRYCZANA, CZYLI HIPERŹRÓDŁO BŁONNIKA

Hej!

   Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku i że wykorzystujecie każdy dzień na sto procent - niedawno było kilka tak pięknych, ciepłych dni, że aż szkoda byłoby je marnować - raz to nawet cały dzień przechodziłam w krótkim rękawie, a wychodząc wieczorem z siłowni czułam, jakby był środek lata :) u mnie ostatnio dużo się dzieje - i mogę powiedzieć, że większość na plus, więc uśmiech znika z twarzy tylko czasami. Przyszły tydzień będzie ciężki pod względem nauki, ponieważ zbliża się połowa semestru i nazbierało się trochę zaliczeń - oczywiście niemal wszystko na raz, jak zwykle. Nie mogę się doczekać, kiedy będzie już przyszła środa po południu - wtedy powiem: "już po wszystkim" (przynajmniej na jakiś czas) i spokojnie będę mogła szykować się na wesele kumpeli, które coraz bliżej. W tę sobotę idę na drugi w swoim (nie tak krótkim) życiu wieczór panieński i mam nadzieję, że wszystkie będziemy dobrze się bawić.

   Koniec prywaty, bo znając życie, większość z Was i tak pomija te fragmenty :D słyszeliście kiedyś o mielonej łusce gryczanej? Ja przyznam, że dopiero niedawno dowiedziałam się o jej istnieniu i uważam, że jest wartym uwagi dodatkiem do diety. Co najlepsze, 
dotąd stosowana była raczej tylko w przemyśle tekstylnym - używano jej jako wypełniacz do poduszek i materaców do spania dla alergików. Obecnie coraz częściej wykorzystywana jest w przemyśle spożywczym ze względu na bardzo wartościowy skład odżywczy - przede wszystkim całkiem pokaźną dawkę błonnika - dzięki czemu naprawdę korzystnie wpływa na zdrowie. Łuska gryczana to świetny dodatek np. do jogurtu, zup, mleka, soku orazmusli. 


4/05/2016

OLEJ Z CZARNUSZKI - DLACZEGO WARTO GO SPOŻYWAĆ?

Hej!

   Cudowne dni mamy ostatnio, prawda? Wczoraj było aż 21 stopni, przez co miałam przez cały dzień dobry humor - między innymi, bo ogólnie mam wrażenie, że ostatnio mam bardzo dobry czas - i niech tak będzie jak najdłużej :) do południa miałam zajęcia na uczelni, a wieczorem doładowałam się na siłowni. Dziś zajęcia mam dopiero na 14:40, wcześniej zrobię zakupy, a później do pracy - ale póki co mam trochę czasu, więc skrobię dla Was post na temat olejów. Wiecie, że nierafinowane tłuszcze roślinne mają bardzo dobre właściwości zdrowotne - dużo słyszy się o oliwie z oliwek, oleju lnianym (a ja to już wybitnie często, bo to temat mojej pracy magisterskiej :)). Są bogate w witaminę E, antyoksydanty i przede wszystkim niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe. Chciałabym napisać parę słów o mniej popularnym oleju z czarnuszki, która obecnie przeżywa swój renesans - niegdyś stosowano nasiona, a obecnie furorę robi właśnie olej z nich wytłaczany. Jego właściwości wykorzystywane są nie tylko w kuchni, ale też w kosmetyce i medycynie - i to już od starożytności! Nawet w Biblii było o czarnuszce kilka wzmianek, więc nic nie jest wyssane z palca :) roślina ta wpływa pozytywnie na wiele aspektów naszego organizmu i, co ważne, nie powoduje skutków ubocznych. Chcecie zobaczyć, czym może zaskoczyć nas olej z czarnuszki?


4/02/2016

JEANS I KRATA

Hej!

   Jak super, że to kolejny weekend z rzędu z piękną pogodą. Przynajmniej u mnie jest słonecznie i ciepło, jak na początki wiosny. Cieszę się, bo uwielbiam spędzać czas na swoim powietrzu. Z moim zdrowiem jest już lepiej, chociaż i tak dość długo mnie trzymało - tak to jest, kiedy nie potrafi się usiedzieć cały dzień w domu. Z resztą nawet, jakbym chciała, to praca i uczelnia uniemożliwiłyby mi takie słodkie lenistwo - ale to dobrze, bo znacie mnie i wiecie, że zbyt długie "nicnierobienie" męczy mnie bardziej, niż wysiłek fizyczny. Lubię swój tryb życia, uwielbiam aktywność, która zawsze dodaje mi pozytywnych emocji. Chcę Wam polecić świetną książkę autorstwa trenerki fitness Jillian Michales "Opanuj swój metabolizm", którą pożyczyła mi kumpela i którą jestem oczarowana. Jest ona między innymi o tym, jak duży wpływ na naszą sylwetkę i metabolizm mają hormony (nawet te, które z pozoru w ogóle niezwiązane są z odżywianiem!). Właśnie w niej przeczytałam to, co u siebie zauważyłam już dawno - że aktywność fizyczna poprawia nastrój, jednocześnie ograniczając stres i negatywne emocje. A to wszystko uwarunkowane hormonami - nie będę rzucać terminami medycznymi, bo przypuszczam, że wszyscy byście przeklikali :) wszystko ładnie jest opisane w książce Jillian - jeśli coś mega ciekawego rzuci mi się w oczy, podrzucę zdjęcie strony na FB lub Instagram - ktoś by chciał? :)

   Dziś mam dla Was stylizację - ostatnia była przed Świętami, więc kilka ładnych dni minęło, a pogoda sprzyja. Koszula, którą mam na sobie, premierę na moim blogu miała bodajże w styczniu, ale na pewno doskonale ją znacie - już od dłuższego czasu ma swoje pięć(dziesiąt?) minut. Założę się, że niejedna z Was ma podobną w szafie :) jeśli chodzi o buty - założyłam dokładnie te same, co w poprzednim poście - jak na obcasy są niezwykle wygodne i uniwersalne. Do tego pasują zarówno do sukienki (jak ostatnio), ale też do klasycznych jeansów, jak tutaj. Dajcie znać, jak Wam się podobają w takim połączeniu!