7/09/2016

NA CO ZWRACAĆ UWAGĘ PRZY WYBORZE PRODUKTÓW DLA DZIECI?

Hej!

   Produkty dla dzieci powinny stanowić grupę szczególnie "pilnowaną" nie tylko pod względem jakości użytych surowców, ale też proporcji poszczególnych składników odżywczych, ilości dodatków - i tak dalej i tak dalej. Zgodzi się ze mną chyba każdy, kto wychowywał bądź wychowuje dziecko. Na wykładach z dietetyki pani profesor bardzo dokładnie omawiała zagadnienia związane z żywieniem dzieci i niemowląt - za co bardzo jej dziękuję, bo i mi w przyszłości się to pewnie przyda. Poza tym ciekawość wszystkiego, co związane z tematem odżywiania kilka razy zaprowadziła mnie w sklepie pod półki z żywnością dla dzieci. Zostawię produkty dla niemowląt, bo to trochę inna bajka i rzeczywiście różnorodność ich nie jest aż tak duża. Problem zaczyna się, kiedy wchodzimy w trochę starszy wiek i dziecko samo w pewnym stopniu decyduje, co chciałoby zjeść. Pojawiają się serki homogenizowane, słodycze, jakieś parówki, soczki, napoje... Tu zaczyna się "gra marketingowa" - kolorowe opakowania, postacie z bajek, zachęcające hasła - i oczywiście wszystko na najniższych półkach, w zasięgu wzroku malucha. I potem dziecko pokazuje na pudełeczko z postacią z ulubionej bajki i krzyczy "maaamoooo kuuuup!". I mama kupuje. Niestety mama często nie czyta składu, a "jeszcze bardziej niestety" składy często pozostawiają wiele do życzenia. Pośpiech jest złym doradcą. Na co warto zwrócić uwagę wybierając produkty dla dzieci?


1. UWAŻAJ NA KOLOROWE OPAKOWANIA. Oczywiście - wszystko, co ładne i kolorowe zdecydowanie bardziej zachęca dzieci - a także rodziców. Kurcze, tylko warzywa i owoce przecież też mają kolory, a w dodatku są (prawie zawsze) naturalne... Prawda? Jasne, ale nie ma na nich bajkowych obrazków przykuwających uwagę dziecka oraz wielkich haseł "z dodatkiem witamin, wapnia, magnezu" przykuwających uwagę rodziców. A przecież owoce i warzywa mają te witaminy w formie dużo bardziej przyswajalnej dla organizmu. W dodatku są one "w otoczeniu" błonnika, przeciwutleniaczy i innych prozdrowotnych składników, a nie - jak w wielu produktach - cukru, syropu glukozowo-fruktozowego. No, ale przecież jesteśmy wzrokowcami i łatwiej przeczytać duży napis, niż skłąd drobnym drukiem...

2. CZYTAJ SKŁAD. O tym już napisałam co nieco wyżej. Właściwie mówi on wszystko - producent nie może (a właściwie nie powinien) pominąć ani zafałszować w nim niczego - badania jakościowe i tak to wykażą. Niestety w praktyce bywa różnie, chociaż zafałszowania najczęściej dotyczą złego oznakowania (przykład - jakieś pralinki "w czekoladzie", gdzie coś zwane czekoladą ma więcej tłuszczu roślinnego, a nie kakaowego, czyli czekoladą nie jest). Albo standardowy "sok" Kubuś, który sokiem nie jest i na dobrą sprawę nie wiem, dlaczego te etykiety przechodzą kontrolę - powinno być jak byk napisane "NAPÓJ", bo ma dodawany cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, wodę, kwas cytrynowy... A więc sokiem nie jest. Mimo wszystko jest produktem przeznaczonym dla dzieci i rodzice bardzo chętnie go kupują swoim pociechom.

3. ZWRÓĆ UWAGĘ NA CUKIER! Dzieci od urodzenia najbardziej tolerują słodki smak - dlatego, że wody płodowe są słodkie i maluszki jeszcze przed narodzinami są do nich przyzwyczajone. Dlatego też cukier dodany do produktów sprawia, że dzieci jeszcze chętniej je jedzą... Cukier to jedno, ale jeszcze jest syrop glukozowo-fruktozowy, który jest główną przyczyną otyłości - i nie tylko. I
 tak mamy serki homogenizowane "wzbogacane cukrem", jogurty, a o słodyczach już nawet nie mówię. Próchnica, osłabienie kości, osłabienie odporności, "puste kalorie" - to tylko kropla w morzu problemów, jakie mogą spotkać dzieci, jeśli źle odżywiają się w okresie dzieciństwa. Czasami naprawdę można się przerazić, ile cukru dodaje się do żywności... Odsyłam Was do tego wpisu (klik).

4. DODATKI DO ŻYWNOŚCI. Słyszeliście o "szóstce z Southampton"? Wbrew skojarzeniom nie jest to nazwa zespołu muzycznego - chociaż oczywiście może skojarzyć się z grupą The Beatles, zwaną "Czwórką z Liverpool'u". Szóstka z Souhampton to 6 barwników spożywczych, które powodują u dzieci nadpobudliwość i ADHD. Należą do nich: 
żółcień pomarańczowa (E 110), żółcień chinolinowa (E 104), azorubina/karmoizyna (E 122), czerwień allura (E 129), tartrazyna (E 102), czerwień koszenilowa (E 124). Z resztą jestem zdania, że dzieci (i nie tylko) powinny spożywać jak najmniej przetworzoną żywność z jak najmniejszą ilością chemii. Niby dodatki do żywności dodawane są w tak małych ilościach, aby nie czyniły "szkody", ale... Nigdy nie wiadomo. Ja tam im do końca nie ufam :)  

5. NIE DAJ SIĘ REKLAMIE. Wiadomo, ze reklama jest dźwignią handlu i bardzo często niestety nie idzie w parze z jakością. Spójrzcie na najpopularniejsze napoje "dla dzieci" - jak myślicie, co wybierze rodzic dla synka: wodę zwykłą czy smakową z kolorową etykietą i wizerunkiem zwierzaczka, nafaszerowaną cukrem? Parówki, które tak chętnie dzieci jedzą i które tak kuszą opakowaniem, nafaszerowane są dodatkami, a mięsa jest w nich naprawdę często niewiele. Lepiej zastąpić je czymś innym!

7. WYCHOWUJ DZIECKO ŚWIADOMIE. Jeśli sam będziesz pokazywać, że niezbyt zdrowe produkty są dla dziecka dobre, będziesz pozwalać jeść mu fast foody, dawać zaskórniaki aby kupowało sobie coś w sklepiku (najczęściej zamiast bułki - jakiś 7day's) i karmić chipsami i słodyczami - nie możesz dziwić się później, że dziecko nie będzie widziało nic złego w takim odżywianiu. Naprawdę, otyłość u dzieci jest tak powszechnym zjawiskiem... Nie ze względu na "otyłe geny", bo one jedynie predysponują do niej i wcale nie muszą się ujawniać. Jeśli odżywia się ono racjonalnie, rodzice dbają o urozmaicenie diety oraz regularność posiłków - nie powinno być problemów z utrzymaniem odpowiedniej masy ciała i zdrowia, również w przyszłości. 

8. NAPOJE GAZOWANE I ENERGETYKI. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Nie ugaszą pragnienia, za to "świetnie" zakwaszają organizm, pełno w nich dodatków, cukru (patrz punkt trzeci), co szybko prowadzi o uzależnienia. Puszka kolorowego napoju może zawierać nawet 10 łyżeczek cukru! Część zawiera kofeinę - a przecież założyć się mogę, że gdyby tak podstawić dziecku czarną, mocną kawę, wyplułoby ją od razu. Dziecku kofeina nie jest do niczego potrzebna, a wręcz może zaszkodzić... 

9. WYBIERAJ WARTOŚCIOWE PRODUKTY. I oczywiście odpowiednio je przygotowuj - nie jest tajemnicą, że dzieci w pewnym wieku nie lubią nowych smaków, a przecież po kolei trzeba wprowadzać wszystko... Dlatego też przygotowuj je "ładnie", możesz robić kanapeczki "udawające" twarze, mordki zwierząt, niech wyglądają kolorowo - ale przede wszystkim niech zawierają odpowiednią ilość witamin, minerałów i makroskładników. Dzieci chętniej jedzą coś, co je zainteresuje (przecież w markecie nie raz to przerabialiście :D). 

10. STARAJ SIĘ JAK NAJWIĘCEJ POSIŁKÓW PRZYGOTOWYWAĆ SAMEMU. Tak naprawdę nawet najbardziej "uczciwie" wyglądający produkt może nie być taki... fajny (czy ja nadużywam słowa "fajny"?). Przykład: mrożone mieszanki warzywne lub sklepowe surówki. Surówki - czy też sałatki - często są "wzbogacane" majonezem, gumą guar, mączką chleba świętojańskiego, odpowiedzialnymi za teksturę. Oprócz tego w czasie przechowywania i procesu produkcji utlenieniu ulegają najważniejsze, prozdrowotne składniki, jak choćby witamina E. Lepiej zrobić je samemu - wiesz, z czego i wiesz, że jest to świeże :) frytki - jeśli chcecie je podać, lepiej pokroić ziemniaki samemu, zblanszować i dopiero potem usmażyć (wchłoną mniej tłuszczu). Gotowce ze sklepu niestety często już raz były smażone, a potem zamrożone. W domu trzeba je odsmażyć jeszcze raz - tylko po co? 

Żywienie dzieci jest ważne - i to nie tylko wtedy, kiedy jest ono już na świecie. Tak naprawdę to, jak matka odżywiała się przed i w trakcie ciąży już w dużym stopniu wpływa na stan zdrowia dziecka, podatność na choroby w wieku nastoletnim i dorosłym. Powyższe porady dotyczą nie tylko dzieci, ale także każdego z nas - dbajcie o swoje zdrowie i róbcie wszystko, aby później nie musieć niczego żałować!

Buziaki,
Kats. 

9 komentarzy:

  1. Kolorowe opakowania to chyba zmora wszystkich rodziców, szczególnie gdy pełno ich przy kasach..Masakra.
    Bardzo fajny post :)
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. nice!

    www.bstylevoyage.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przydatna notka! Masz rację, bezpieczności nigdy za mało!

    Zapraszam do siebie, zaczynam przygodę z blogowaniem.
    http://aleksandrabubicz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo przydatny post szczególnie tym, którzy planują potomstwo. To też się tyczy zanim zajdzie się w ciąże i całego przebiegu ciąży, bo od pierwszych dni już dziecko przyswaja smaki i nawyki, mimo, iż jeszcze nic nie rozumie.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    http://designyourhappylife.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. przekaże post w ręce osób które mają pierwsze doswiadczenia z dzieckiem :D bardzo przydatny/Karolina

    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajny i przydatny pościak :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W dzisiejszych czasach wychowanie dziecka jest istna droga przez meke.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam i wbiłam do głowy, ponieważ jestem przyszłą mamą :)
    Oby więcej takich postów :)

    http://our-loveliness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Byłoby mi bardzo miło, gdybyście wyrazili swoją opinię. A jeśli blog Wam się podoba, może dodacie do obserwowanych? :)
ZAPRASZAM RÓWNIEŻ NA FANPAGE