7/29/2015

KLASYCZNA CZERWIEŃ

Hej!

     Jesteśmy mniej więcej na półmetku tygodnia. Dla większości - także wakacji. Lipiec, który minął mi w mgnieniu oka, był dla mnie taką trochę... sinusoidą. Były momenty pozytywne - i takich było chyba więcej - ale i negatywne. Z tych jednak staram się wyciągać wnioski. W końcu uczymy się na swoich błędach i doświadczeniach, to one nas kształtują. W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny - z takiego założenia wychodzę. Najbliższe dni wykorzystam na odpoczynek i poświęcę najbliższym, gdyż sierpień zapowiada się pracowity - czekają mnie praktyki w fabryce czekolady oraz praca w laboratorium nad magisterką. To moja pierwsza w życiu zupełnie samodzielna praca badawcza. Z jednej strony trochę się boję, ale z drugiej nie mogę doczekać. Uwielbiam wyzwania. Chyba odzywa się mój minipraco/pasjoholizm.

   Dzisiejsza stylizacja jest, można powiedzieć, dość... odważna. Głównie pod względem kolorystycznym. Bo czerwień jest jednym z najbardziej kobiecych, ale i jednym z najbardziej odważnych kolorów. Mam w szafie naprawdę niewiele rzeczy w tym kolorze - ale z racji tego, że "do odważnych świat należy", zdecydowałam się na zamówienie czerwonego topu oraz (trochę mniej czerwonej, a wchodzącej bardziej w bordo) spódnicy maxi  (będę wdzięczna za kliknięcia w różowe linki). Powiem Wam, ze już ją lubię. Aby nadać trochę luźniejszego klimatu założyłam niebieskie trampki, a także jeansową kurtkę. Na szyję założyłam delikatny naszyjnik, który dostałam w prezencie od kuzynki., a także dwukolorową bransoletką. Jak Wam się podoba?

 

7/27/2015

CZERWONE WINO POMAGA W ODCHUDZANIU?

Hej!

   O tym, że alkohol nie jest sprzymierzeńcem treningu, wie pewnie każdy. A jeśli nie wiedział, to już wie. Wiele razy czytałam o tym, że ktoś wylewa siódme poty na siłowni, trzyma dietę, a nie widzi efektów ćwiczeń... Gdy pytali o alkohol, to mówił: "no dobra, zdarza się parę piw w weekend. Ewentualnie w tygodniu po treningu". Nie jestem trenerem ani specjalistką od fitnessu, ale nie trzeba nim być by wiedzieć, że nadmiar alkoholu negatywnie wpływa na stan mięśni. Oczywiście, mówimy o dużych ilościach. Wszystko jest dla ludzi - każdy z nas lubi wypić jakieś piwo do meczu ulubionej drużyny, drinka z przyjaciółkami czy lampkę wina. A to ostatnie może naprawdę dobrze wpłynąć na organizm. Obniżenie poziomu złego cholesterolu, zmniejszenie ryzyka miażdżycy, wspomaganie trawienia - o tym słyszeliśmy nie raz. Jednak czy wiedzieliście, że czerwone wino ma właściwości odchudzające? Osoby chcące zrzucić parę kilogramów nie muszą więc rezygnować z lampki tego trunku. Naukowcy mówią, że jest to nawet wskazane. Dlaczego?



7/26/2015

O PRZEKĄSKACH, CZYLI CZY BATONIK MOŻE BYĆ ZDROWY?

Hej!

     Mam nadzieję, że weekend mija Wam w dobrej atmosferze. Ja swój spędzam bardzo aktywnie - ćwiczę, jeżdżę na rolkach, nie siedzę w domu cały czas. Nicnierobienie to najgorsze, co możemy robić (a raczej nie robić) - zwłaszcza wtedy, kiedy coś nam się nie daje, mamy wątpliwości lub nie chcemy myśleć o problemach (nawet tych drobnych). Aktywność fizyczna i mnóstwo endorfin wydzielających się w jej trakcie są tak samo dobrym poprawiaczem nastroju, jak szczera rozmowa z przyjaciółką, mamą czy siostrą. I cieszę się niezmiernie, że moja siostra dziś do mnie przyjeżdża - nie mogła wybrać odpowiedniejszego terminu :)

   Każdy z nas był kiedyś dzieckiem. A ci, którzy mają i swoje maluszki, tym bardziej będą wiedzieć, co mam na myśli. Dzieci uwielbiają jeść to, co niezdrowe. Pamiętam, jak w szkole podstawowej do sklepiku ustawiały się na każdej przerwie dłuuuuugie kolejki. Oczywiście tylko niewielki procent odchodził od kasy z gotowymi bułkami robionymi przez panią sklepikarkę. Gdzie tam! Większość wolała kupić chipsy, cukierki, lizaki czy batoniki. U mnie w domu zawsze był ktoś, kto rano zrobił mi drugie śniadanie - mama, tata czy babcia - więc drobniaków do szkoły nie dostawałam. Chociaż wtedy mi to przeszkadzało, z perspektywy czasu cieszę się, że tak właśnie było. Dzięki temu nie przyzwyczaiłam się do nadmiaru śmieciowego jedzenia. Zwłaszcza słodkie lubi każde dziecko - nie ma w tym nic dziwnego, bo to warunkuje sama Matka Natura - smak słodki to pierwszy, jaki dzieci tolerują i z jakim mają styczność (już wody płodowe są słodkie, także to zaczyna się już na długo przed narodzinami). Problem zaczyna się, kiedy ilość niezdrowych, słodkich przekąsek niebezpiecznie wzrasta, dziecko tyje, a rodzice się martwią... Na szczęście są produkty, które mogą całkowicie zastąpić te "puste kalorie" - przedstawiam batoniki, jakie proponują nam... Zmianyzmiany!



7/24/2015

BIAŁA AŻUROWA NARZUTKA

Hej!

    "Wszystko jest możliwe, cokolwiek zechcesz i samo przyjdzie do Ciebie, kiedy tylko uwierzysz, że tak może być" - to jeden z cytatów, które ostatnio zapisałam w swoim notatniku. No dobra, nie mam takiego notatnika, zapisuję je w głowie i mam nadzieję, że zostaną tam na stałe. Wy też powinniście. To słowa Beaty Pawlikowskiej. Wczytuję się ostatnio w jej "żółte karteczki", pełne są one optymistycznych spostrzeżeń i motywacji do działania, do akceptacji siebie, a także spojrzenia na świat z innej strony. Wpiszcie w Google - "Pawlikowska cytaty" - pewnie tak, jak ja, nie będziecie mogli się od nich oderwać. Wprowadźcie je w życie, pracujcie nad sobą, a zobaczycie, ile pozytywnej energii nagle na Was spadnie. Wieczne narzekanie na wszystko i wszystkich nikomu nie przyniosło jeszcze nic dobrego :)

   Osoby, które regularnie czytają mojego bloga wiedzą pewnie, że uwielbiam krótkie topy. To jeden z powodów, dla których tak lubię lato. Ostatnie 3 dni były rewelacyjne pod względem pogody - ciepłe i słoneczne. Aby zapobiec ugotowaniu się na patelni zwanej chodnikiem uznałam, że założenie krótkiej bluzki oraz szortów będzie idealnym rozwiązaniem. Ażurową, białą narzutkę wygrzebałam z dna szafy przy okazji pakowania na wyjazd - i jako, że nie zmieściła mi się do bagażu, dałam jej szansę dopiero po powrocie... I do tego ulubione AirMaxy. Jak Wam się podoba?


7/21/2015

CZEGO NIE POWINNIŚMY JEŚĆ NA ŚNIADANIE?

Hej!

  "Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia" - tę maksymę powtarzają nam od lat wszyscy - rodzice, dziadkowie, dietetycy. Może nawet zbyt często się to słyszy - ale to chyba dobrze, bo wielu z nas niestety zapomina o tak ważnej rzeczy... Żyjemy w biegu, więc zamiast zrobić śniadanie samemu - jemy na mieście. Często niezbyt zdrowe rzeczy. Kobiety, które się odchudzają, często pomijają je celowo - bo "zjedzą mniej". To duży błąd - prawda jest wręcz odwrotna. Śniadanie dodaje nam energii na cały dzień, podkręca metabolizm, przygotowuje organizm do działania i "nastawia" go na odpowiednie obroty. Bez śniadania jesteśmy ospali, pozbawieni sił, osłabieni, a po pewnym czasie - ciągle głodni. A to kończy się często wieczornymi napadami na kuchnię. Samo śniadanie to jedno - ważne jest także to, co jemy. Dziś będzie o tym, jakich produktów powinniśmy unikać, przygotowując zdrowe śniadanie.



7/20/2015

O TYM, JAK... PRZYCIAGAĆ SPOJRZENIEM - KOSMETYKI DO MAKIJAŻU OCZU

Hej!

    Wczoraj wróciłam do domu. Wszystko, co dobre, szybko się kończy - tak też było tym razem - mój wakacyjny wyjazd minął szybciej, niż się spodziewałam. Odwiedziłam rodzinę na Śląsku, bawiłam się świetnie na weselu (wytańczyłam się za wszystkie czasy!!!), byłam na wycieczce w Czechach, a także spędziłam kilka dni u siostry we Wrocławiu. Przy pożegnaniu jakoś udało mi się powstrzymać łzy - chociaż w nocy, gdy wracałyśmy z rynku, obie i tak rozryczałyśmy się jak dzieci. Wiadomo, będziemy się odwiedzać, ale to nie to samo, co mieć ją obok... Już mi jej strasznie brakuje. Dodatkowo Szczecin przywitał mnie okropną, deszczową pogodą (i przy okazji "lekkim" szokiem termicznym). Rano, gdy szłam na pociąg, było jakieś 30 stopni i słońce, gdy dotarłam do domu na termometrze ujrzałam całe 14 stopni. Niezły spadek, prawda? To może zdołować... Na szczęście nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - mogłam w końcu się wyspać, a także zrobić sobie porządny trening, którego mi brakowało na wyjeździe :)

   Jak możecie się domyślać po tytule, dzisiejszy post będzie o kosmetykach -chciałabym przybliżyć Wam kilka produktów, które obecnie grają pierwsze skrzypce w mojej kosmetyczce - przynajmniej jeśli chodzi o makijaż oczu. Jeśli chodzi o sztukę makijażu, to absolutnie nie czuję się ekspertem - codzienny zazwyczaj zajmuje mi niecałe 5 minut, ale są okazje, które wymagają większej uwagi i... staranności - na przykład wesele, o którym wspomniałam wyżej. I to wcale nie znaczy, że musimy siedzieć przed lustrem przez godzinę i nakładać kilkanaście warstw podkładu tak, że później ciężko nas rozpoznać :) aby osiągnąć dobry efekt w szybkim tempie, przyda się odrobina wprawy i "łatwe we współpracy" kosmetyki. Te, które ostatnio mam przyjemność testować dzięki uprzejmości sklepu Magia Zapachu, właśnie takie są. Zapraszam do czytania!



7/17/2015

W CZARNEJ MAXI

Hej!

      Piszę dziś do Was z przepięknego Wrocławia. Od dawna nie mogłam doczekać sie tego wyjazdu - nigdy nie byłam tam na dłużej, niż wymagała tego przesiadka na dworcu :D od siostry nasłuchałam się o tym mieście samych pozytywnych rzeczy. Miasto zrobiło na mnie wrażenie - to bardzo interesujące miejsce. Teraz, kiedy Asia się tam przeprowadziła, będę pewnie bywać tam częściej. Bardzo będzie mi jej brakować, bo jesteśmy ze sobą mocno związane. Przyzwyczajenie się do nowego miejsca bywa trudne - do tej nie miałam okazji się o tym przekonać, ponieważ od urodzenia mieszkam w tym samym mieszkaniu. Ale jednego jestem pewna - w przyszłości chcę mieć piękny dom z ogrodem, tarasem i idealnym wystrojem. Marzy mi się duży salon, w którym będę przyjmować gości, w którym ustawię wygodne fotele i sofy - eleganckie, takie, jak oferuje ten sklep internetowy. I jeszcze w pobliżu prywatna plaża by się przydała... Oj, chyba popłynęłam :) Wrocław to drugi z "przystanków" mojego wyjazdu - odwiedziłam jeszcze rodzinę na Śląsku, a przy okazji wybrałam się na wycieczkę do Czech, bo miałam tam przysłowiowy "rzut beretem" ;)

  "Małą czarną" ma w szafie chyba każda kobieta. A co powiecie na "dużą czarną"? Ja jestem na TAK - głównie dlatego, że od dawna uwielbiam długość maxi. Sukienka, którą mam na sobie, ma 3 lata, ale cały czas dobrze mi służy. Połączyłam ją z jeansową kurteczką i niebieskimi balerinami. Do tego prostego zestawu dobrałam metalowy, ciężki naszyjnik oraz czarną torebkę z frędzlami, co dodaje stylizacji charakteru. Klimat wyszedł nawet trochę "letniofestiwalowy", mimo niedużej ilości kolorów. Mnie się podoba, a Wam? 


7/12/2015

O KREATYWNOŚCI, CZYLI "KSIĄŻKA POD TYTUŁEM"

Hej! 

    Dzieci to mają dobrze. Nawet, jak nie mają nic do roboty, to zawsze sobie znajdą coś do zabawy... Pamiętam, że miałam dokładnie tak samo. Koleżanki miały domki dla lalek, plastikowe kuchenki, miliony gier, super oryginalne lalki, bobasy, własne ogródki itp. Mnie wystarczały klocki, z których zbudować mogłam wszystko, kilka plastikowych lalek barbie, którym obcinałam włosy oraz ścinki materiału po podkładaniu za długich spodni przez moją mamę, z których "szyłam" ciuszki i bawilam się w sklep. Dzieci posiadają cechę, której brakuje wielu dorosłym: wyobraźnię. Ona nie ogranicza nikogo - pozwala stworzyć sobie własny, niepowtarzalny świat. Od zawsze lubiłam rysować, tworzyłam różne komiksy, historie, utożsamiałam się z ich bohaterkami. Po latach otwieram swoje bazgroły i mówię: "miałam dobre dzieciństwo!".

   Dziś wygląda to trochę inaczej. Odnoszę wrażenie, że internet, który obecny jest wszędzie, po części zabija kreatywność dzieci... Większość rzeczy podanych jest na tacy, wystarczy wpisać w Google, aby znaleźć gotowy produkt w sklepie. Oczywiście, jest też druga strona medalu - jak choćby strony DIY, którym chyba musze oddać hołd ;) chociaż chyba korzystają z nich już trochę starsze osoby. Kiedyś w szkole, w której pracuję, zapytałam dzieci, co najczęściej lubią robić po lekcjach. Usłyszałam: "grać w grę", "siedzieć na Facebook'u", "oglądać Youtube". Zapytałam czy szyją ubranka swoim lalkom - powiedziały, że rodzice kupują je w zestawach w internecie, bo same "pokują się igłą". Dla mnie jest w tym coś niepokojącego. Rodzice, których kreatywność (co zrozumiałe) nie jest już na tyle "do użytku", pozbawiają jej także swoich dzieci. A powinny właśnie o nią dbać, przy okazji rozwijając swoją. "Książka pod tytułem" przychodzi z pomocą...



7/10/2015

MIELONA I ROZPUSZCZALNA - JAKĄ KAWĘ WYBRAĆ?

Hej!

   Kawa towarzyszy większości z nas praktycznie codziennie. Często okazuje się jedynym ratunkiem po nieprzespanej nocy lub kiedy musimy wcześnie wstać do pracy. W końcu codzienna pobudka o 5:00 rano do najłatwiejszych nie należy... Wielu ludzi pije ją też po prostu z przyzwyczajenia, inni dla poprawy nastroju, a jeszcze inni - dla samego smaku. Ten ostatni jest chyba najważniejszym czynnikiem, wpływającym na wybór kawy. Poza różnorodnością gatunkową, mamy też "różnodorność marketingową", czyli dziesiątki firm, które kuszą z billboardów. No i oczywiście rodzaj - mielona, ziarnista, rozpuszczalna, 2w1, 3w1. Każda ma swoich zwolenników. Dużo osób częściej wybiera kawę rozpuszczalną, niż mieloną. Bo łatwiej zrobić z mlekiem, bo łagodniejsza, bo wygodniejsza w użyciu, bo nie ma fusów. Zasada z pozoru jest prosta: im bardziej przetworzona, tym więcej dodatków, więc teoretycznie mniej zdrowa. Czy można stwierdzić to jednoznacznie? Nie jestem pewna. Każda ma swoje plusy i minusy, o których przeczytacie poniżej.



7/09/2015

PASTELOWA SUKIENKA

Hej!

  W roku akademickim dużo łatwiej jest mi narzucić sobie pewnego rodzaju dyscyplinę - wcześniejsze wstawanie, organizacja czasu tak, aby przypadkiem żadna minuta się nie zmarnowała, wyrabianie się ze wszystkim w terminach - to zwykle nie stanowi dla mnie problemu. W wakacje przychodzi mi to duuużo trudniej - łapie takie "rozleniwienie" - chociaż może to złe słowo, bo na ogół prowadzę aktywny tryb życia. W ostatnich dniach miałam trochę załatwiania, ale jakoś odkładałam to na później - czego zwykle nie robię. Przedwczoraj pół dnia spędziłam w przychodni, robiąc najróżniejsze badania (obowiązkowe na praktyki), wczoraj odebrałam wyniki, byłam też u lekarza w zakładzie pracy. Wynikło też trochę innych, drobniejszych spraw na mieście. Mieszkam na obrzeżach, do centrum miasta mam dość daleko - ale zawsze z pomocą przychodzi mi muzyka i niezawodne słuchawki (polecam te ze sklepu http://www.sklep.bestaudio.pl/). Muzyka zawsze umila mi długą podróż, bez słuchawek nie ruszam się z domu. I cieszę się, że doba jest długa, bo znajduję czas także dla bliskich :)

   Dzisiejsza stylizacja będzie typowo letnia - nie ma w tym nic dziwnego, przecież przy 30 stopniach w nie da się biegać w kurtce i długich spodniach :) ostatnie upały nieźle dały się we znaki (zdjęcia były wykonywane w trakcie najcieplejszych dni) i powiem szczerze, że nawet w tej przewiewnej, błękitnej sukience było mi bardzo gorąco... Jeśli chodzi o fason, ten jest zdecydowanie moim ulubionym. Uwielbiam lekko rozkloszowane modele odcinane w pasie. Czuję się w nich komfortowo i dużo lepiej, niż w sukienkach typu oversize i dopasowanych. Błękit polubiłam chyba już na dobre, z resztą właśnie podczas tych zakupów bliska mi osoba stwierdziła, że ten kolor to mój kolor... I chyba tak zostanie! Do sukienki ubrałam białe sandałki, delikatną biżuterię oraz czarną torebkę, która przełamuje jasną kolorystykę.


7/05/2015

OLEJ ARGANOWY W DOMOWEJ PIELĘGNACJI

Hej!

   Trzymacie się w tym upale? Mam nadzieję, że wskazówki z poprzedniego posta Wam się przydały i że weekend spędzacie tak, jak sobie zaplanowaliście. Szkoda nie skorzystać z pogody. Wraz z siostrą wybrałyśmy się wczoraj do Międzyzdrojów. Tak się cieszę, że mam blisko nad morze - mogę pojechać sobie na jeden dzień, poleżeć na plaży, zrelaksować się, popływać w morzu i zjeść coś dobrego. Wczoraj nie dało się nie wejść do morza chociaż na chwilę - chociaż przyznam, że prawie wyskoczyłam z wody, kiedy zauważyłam w niej meduzę (w sumie spotkałam ich aż 5 :D). Nie wiem dlaczego, ale zawsze się ich bałam, chociaż wiem, że akurat nasze nie są groźne. Zmęczone leżeniem na plaży poszłyśmy przejść się na promenadę. Co prawda trwa Festiwal Gwiazd, ale nas akurat "nie kopnął" zaszczyt spotkania żadnych celebrytów :) po powrocie do domu wyszłam pojeździć na rolkach, które kupiłam kilka dni temu i w których jestem zakochana bez pamięci... Zrobiłam ponad 10 km ścieżkami rowerowymi, fantastyczna sprawa tak śmigać z słuchawkami. Po wycieczce obejrzeliśmy mecz Polska - USA w siatkę, który przegraliśmy, ale... i tak jedziemy do Rio :) 

   Olej arganowy jest nam wszystkim dobrze znany. Chyba każdemu gdzieś tam kiedyś obiła się o uszy ta nazwa. Nic dziwnego - w drogeriach jest naprawdę mnóstwo kosmetyków z jego dodatkiem. Poza tym ma naprawdę świetne właściwości zdrowotne i pielęgnacyjne. Są dwa rodzaje oleju arganowego - spożywczy i kosmetyczny. O zastosowaniu pierwszego pisałam tutaj, dlatego dzisiejszy post poświęcę pielęgnacji ciała i włosów za pomocą oleju kosmetycznego. Mamy do wyboru gotowe odżywki, kremy i maski. Większość z nich zawiera wiele innych, niekoniecznie korzystnych składników, wśród których olejek arganowy stanowi tylko niewielki procent... Myślę, że dużo lepiej jest kupić czysty olej arganowy, z którego sami możemy zrobić domowe mieszanki i stosować na skórę i włosy. Dziś kilka pomysłów.


7/03/2015

CO NAJLEPIEJ JEŚĆ W UPALNE DNI?

Hej!

    Pogoda ostatnio bardzo nas rozpieszcza. Osoby, które zaplanowały sobie urlop na początek lipca, nie mogły trafić lepiej. Zgodzicie się ze mną, że chyba nie ma nic gorszego, jak zarezerwować pobyt nad morzem, nad jeziorem czy w górach, a później siedzieć w ośrodku bo pada, wieje, jest zimno i nieprzyjemnie... No dobra, siedzenie w pracy podczas ładnej pogody też nie jest zbyt fajne. Myślami jesteśmy zupełnie gdzie indziej, cztery ściany nas nieźle przytłaczają, no i jest mega gorąco. Chyba każdy to zna. Tak, upał zdecydowanie może być męczący, a słońce niebezpieczne. W takie dni powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na to, co jemy i pijemy - są produkty, które pomogą nam przetrwać wysokie temperatury, zapobiec udarowi i odwodnieniu i po prostu poprawią nasze samopoczucie. 


7/01/2015

INTENSYWNY RÓŻ

Hej!

    Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam chora (lub po prostu przeziębiona). Niestety, ten weekend nieco odświeżył mi pamięć. Wszystkie jesienne, zimowe i wiosenne miesiące oszczędziły mnie - nawet, gdy wszyscy w domu kichali, gorączkowali - ja trzymałam się dzielnie :D tym bardziej dziwi mnie, że akurat na początek lata złapał mnie katar i ból gardła. Oczywiście weekend wolałabym spędzić nieco inaczej, niż w towarzystwie leków, czosnku, okropnych proszków z apteki, ale co zrobić... Na szczęście już jest dobrze. Wczoraj spędziłam przyjemny dzień nad jeziorem, a wieczorem byłam na imprezie urodzinowej u koleżanki. Zakończenie czerwca uważam za udane :)

   Kolor różowy jest specyficzny. Facet zawsze powie: "w życiu tego nie założę". U nas jest różnie - jako małe dziewczynki zakochujemy się w nim (wzorem ulubionych lalek Barbie), później zmienia sie to w zależności od charakteru. Niektóre z nas przechodzą "nastoletni bunt" i bronią się przed różem ze wszystkich sił, inne noszą go w nadmiarze, a jeszcze innym jest on obojętny. Tak właśnie było ze mną - różowy był mi neutralny. Chociaż przyznam, że jeszcze kilka lat temu nie zdecydowałabym się na intensywnie różową spódnicę. Tymczasem obecnie to już druga w mojej szafie. Jest świetna - dziewczęca i idealna na wakacje. Polubiłam róż (oczywiście w odpowiednich ilościach) i wiem, że może być naprawdę fajną alternatywą dla hmm... oczywistych, czasami nudnych barw. Zwłaszcza na lato - jestem na TAK!