7/31/2014

A MOŻE BY TAK... NIEZAPOMNIANE WAKACJE?

Hej! 

    Pierwszy dzień w pracy już za mną. Minął bez większych komplikacji, chociaż miałam niewielki problem z terminalem kart płatniczych i z dogadaniem się z dwójką Niemców, którzy ni w ząb nie potrafili powiedzieć nic po polsku, a ja niemieckiego nie ruszałam praktycznie od liceum... Ale mam małą ściągę ze zwrotów, więc dałam radę :) najważniejsze jest pozytywne nastawienie i opanowanie.  
    Większość z nas jest już na półmetku wakacji. Na całe szczęście ja należę do grupy studentów, która cieszy się dodatkowym wakacyjnym miesiącem- wrześniem. Co nie zmienia faktu, że lipiec minął w tempie błyskawicznym i myślę, że każdy z nas się z tym zgodzi. Dziś ostatni jego dzień... A że pogoda wyjątkowo dopisała to przypuszczam, że wszystkie wyjazdy były udane (a przynajmniej mam taką nadzieję). Oby sierpień również był ładny, wycieczki fascynujące i pełne wspomnień na długie lata. Ja w tym roku należę do grona osób, które nie zaplanowały dłuższych wyjazdów.  Rok temu o tej porze plażowałam w przepięknej Chorwacji i wiem, że długo będę wspominać ten raj na Ziemi. Na szczęście mam blisko nasze morze i nawet na jeden czy dwa dni mogę tam wyskoczyć. Pewnie wśród Was także znajdą się osoby, które z różnych powodów odpuściły wakacyjne wojaże na rzecz pracy czy też zaoszczędzenia pieniędzy. Jakby nie patrzeć, zbliżający się rok szkolny to kolejne wydatki, zwłaszcza dla rodziców czy uczniów- książki, ubrania, zeszyty, ubezpieczenie... A że wakacje są czasem, kiedy w dziwny sposób nasze pieniądze "wydają się" (oczywiście same :D) na milion różnych, często niepotrzebnych rzeczy, to zaryzykuję stwierdzenie, że upływają z portfeli w tempie podobnym do wspomnianego na początku postu lipca. Chciałabym Wam jednak przedstawić kogoś, kto pomoże Wam oszczędzić trochę pieniędzy bez wielkich wyrzeczeń. To bardzo przyjazne stworzenie...



7/29/2014

WZORZYSTA SUKIENKA

Hej! 

     Na początku chcę Wam podziękować za wszystkie słowa otuchy związane z nową pracą, z takim wsparciem na pewno pójdzie dobrze! Wczoraj pojechałam jeszcze na kilka godzin szkolenia, wróciłam o 22:00, ale jutro zostaję sama na cały dzień. Trzymajcie kciuki jeszcze mocniej. Bloga oczywiście nadal będę aktualizować kilka razy w tygodniu, także zaglądajcie regularnie. Jestem naładowana pozytywną energią i mam nadzieję, że nie zejdzie ona ze mnie zbyt szybko. Powroty wieczorem do domu po satysfakcjonującym dniu są czasami naprawdę przyjemne- zwłaszcza, gdy czuć ciepłe powietrze i zapach letniego deszczu. Czasami i jego brakuje, zwłaszcza w takie upalne dni. W komunikacji miejskiej można zwariować przy takich temperaturach. A że Szczecin cały rozkopany, to i korki się zdarzają i zmiany w rozkładach. Jednak cieszę się z tych remontów mimo wszystko, bo moje miasto staje się coraz piękniejsze- i to z dnia na dzień!
   
  Na dzisiejszy dzień wybrałam delikatną, dziewczęcą sukienkę, a także szpilki ze złotym zdobieniem na platformie. W lato nawet, jeśli chciałabym kombinować z kilkoma warstwami, to prędzej czy później te "zewnętrzne" (czytaj: bluzy, marynarki, apaszki) wylądowałyby w torbie- przetestowane na przykładzie poprzedniego posta. Zwłaszcza, gdy słońce tak mocno grzeje. Całość uzupełniłam pastelową bransoletką i pierścionkiem. Moja siostra stwierdziła, że to zestaw idealny na "letnią potańcówkę", a ja uznałam, że musiałabym zmienić buty na płaskie- wtedy z pewnością mogę iść potańczyć :)

7/27/2014

CZERŃ DOBRA NA WSZYSTKO

Hej!

    Ostatnio w moim życiu dość dużo się dzieje. Cieszę się, bo chociaż wakacje i czas wolny to sama przyjemność, to jego nadmiar na dłuższą metę może być uciążliwy (tak, to możliwe :D). Miałam jednak dużo szczęścia- niedawno dostałam pracę w sklepie z męskimi, eleganckimi ubraniami. Poszłam na rozmowę, a koleżanka od razu wzięła mnie na dzień próbny. Przez dwa dni spędziłam tam  ok. 10 godzin na szkoleniu i usłyszałam, że się sprawdziłam bardzo dobrze jak na pierwszy raz :) a jak nabiorę pewności, to będzie tylko lepiej. Sporo muszę się nauczyć i do kilku rzeczy przyzwyczaić, ale jak to mówią- trening czyni mistrza. To dla mnie wyzwanie tym bardziej, że to moja pierwsza praca w odzieżówce. Ale programy komputerowe już w miarę opanowałam, a ich najbardziej się obawiałam. Dostałam także pierwszy komplement od klienta sklepu- stwierdził, że widać, że się staram i dobrze mi idzie :) cieszy mnie poza tym, że nie spędzę wakacji bezczynnie, chociaż i tak (jak do tej pory) dobrze organizuję sobie czas- spotykam się ze znajomymi, jeżdżę na rowerze, coś ugotuję, trochę posprzątam, no i bloguję dla Was. Wczoraj wybrałam się z siostrą i przyjaciółką nad jezioro Dąbskie, gdzie w ten weekend odbywają się wieczory filmowe. To już tradycja od kilku lat. Na plaży rozstawiony jest telebim, klimat jest świetny,  dużo ludzi i ciekawe projekcje. Obejrzeliśmy film pt. "Chce się żyć". Bardzo wzruszający, o życiu niepełnosprawnego, młodego chłopaka i jego zmaganiach z przeciwnościami losu. Zdecydowanie film godny polecenia, warto czasami zobaczyć, jak wiele nam dał los, a jak wiele zabrał innym.

    Lato nadal nie zawodzi. Cały czas jest cieplutko (nawet 2 dni deszczu mi nie przeszkadzały- on przecież też jest potrzebny). Momentami nawet gorąco. Ten zestaw robiłam podczas "po prostu ciepłego" dnia- stąd bluza (która i tak przez większość czasu schowana była w torbie). Ten zestaw jest prosty, ale za to wygodny i chyba w takich najbardziej komfortowo się czuję. Sprawdza się na co dzień. Szare trampki są mega praktyczne, pasują do różnych zestawień- również do spódniczek, jeśli chcemy uzyskać mniej hmm... "oficjalny" efekt. Do szortów sprawdzą się bez względu na wszystko, także nie ryzykujemy właściwie niczym! Spodenki i top w kolorze najbardziej przyjaznym każdej kobiecie- czerni.



7/24/2014

Na słoneczny dzień.

Hej!

   Cieszę się, że ostatni zestaw przypadł Wam do gustu. Mam nadzieję, że jakaś część z Was odważyła się złapać za nożyczki i zrobić pożytek ze starych spodni- chwalcie się! Ja dziś wstałam dość wcześnie, ponieważ miałam rozmowę o pracę i mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś dobrego. Jestem dobrej myśli. Wczoraj pod wieczór wybrałam się z przyjaciółką na spacer- pokazała mi miejsce, gdzie "wychowuje się" 6 małych, przesłodkich, bezdomnych kociąt. Nie płoszą się już tak szybko, zatem wzięłyśmy trochę jedzenia, aby je nakarmić, a ja dodatkowo aparat- postanowiłam tym razem pobawić się w fotografa, modeli miałam genialnych, a nie raz sama lubię stanąć po drugiej stronie obiektywu :) zrobiłam naprawdę dużo zdjęć, z których kilka pokazałam na fanpage. Jeśli będziecie zainteresowani, napiszę osobny post tutaj z większą ilością fotografii- to byłoby coś nowego na blogu. Dajcie znać czy chcielibyście taki wpis.

   A dziś będzie najnowsza stylizacja. Mam nadzieję, że mięta na moim blogu jeszcze się Wam nie przejadła mimo, że ostatnio pokazałam sukienkę właśnie w tym kolorze. To bardzo wdzięczny, letni kolor i mimo, że swoje pięć minut miał już jakiś czas temu, to ja go uwielbiam. Dlatego też dzisiejszy zestaw znowu do niego nawiązuje- a przynajmniej spódnica (wiecie, że uwielbiam maxi). Góra to typowy, czarny top. Jest idealnym przykładem ubrania, które możemy fajnie łaczyć na różne okazje- wyjście na plażę, na rower, na trening, na imprezę czy po prostu na miasto w upalny dzień. Ja jestem na tak, a Wy?



7/22/2014

"Zniszczone" szorty.

Hej! 

     Czy Was również tak rozleniwił ten dzień? Dopiero 17:00, a ja czuję, jakby ktoś wycisnął ze mnie całą chęć do czegokolwiek... Pewnie ma to związek z upałem, który nie ustępuje (powoli zaczyna być to uciążliwe... chociaż nie, jeszcze to odszczekam!). Jest bardzo gorąco. Chociaż wczoraj było prawie identycznie, a mimo to cały dzień spędziłam na nogach i miałam pełno energii. Wstałam wcześnie, zrobiłam zakupy, trening, obiad, a po południu pojechałam z koleżanką pograć w siatkówkę. Poznałam jej znajomych, którzy okazali się być naprawdę w porządku. Nie wiem jak Wy, ale ja mam coś takiego, że wystarczy krótka rozmowa i już wiem, czy rozmówca to typ osoby, z którą będę się dogadywać czy nie. W każdym razie fajnie nam się grało, chociaż te 2 miesiące bez kontaktu z piłką do siatki zrobiły swoje i zauważyłam, że straciłam troszkę na technice... Ale nie graliśmy o "złote kalesony" jak to się mówi- najważniejsza jest zabawa i dobrze spędzony czas :)

  Dziś w roli głównej poszarpane szorty, fullcap, 
 liliowy top, i ulubione buty Adidas Zx 700. Czyli na sportowo. Szorty są hitem już od jakiegoś czasu i w sklepach znajdziemy wiele ciekawych modeli (moje zakupione drogą internetową). Jednak przy odrobinie wolnego czasu, kreatywności, z nożyczkami w ręku i barwnikami w łazience (a przede wszystkim- z talentem do DIY) możemy z każdych starych, nawet męskich jeansów zrobić podobne. Moje mają dodatkowy efekt "sprania", który uzyskamy przy pomocy wybielacza. Jakoś dwa lata temu się w to bawiłam i pamiętam, że efekt był dobry- a szorty cały czas mam w szafie i noszę na co dzień. Zachęcam do przejrzenia blogów o DIY, na pewno znajdziecie jakieś wskazówki. 


7/20/2014

Miętowa sukienka.

Hej! 
   
    Cieszę się, że w te wakacje pogoda nie zawodzi. Nie wiem, jak u Was, ale na Pomorzu Zachodnim weekend był naprawdę ciepły i pogodny, z resztą jak cały poprzedni tydzień. Nie mogłam nie wykorzystać takiej pogody, postanowiłam piątek i sobotę spędzić nad wodą, łapać słońce i dobrze się bawić. W piątek wybrałam się z Asią nad Miedwie. Bywam tam dość rzadko, ale sama nie wiem dlaczego, bo to chyba najlepsze miejsce, jeśli chodzi o kąpieliska w mojej okolicy. Duża plaża, dużo miejsca, budki z jedzeniem, muzyka, fajny klimat i łatwy dojazd. Wczoraj było chyba jeszcze cieplej, zabrałyśmy Agę i Gosię i pojechałyśmy nad morze. Międzyzdroje niezawodne, jak zawsze :) już przyzwyczaiłam się do tego, że moja skóra nigdy nie chce ze mną współpracować- tym razem postanowiła przypalić się na czerwono, w dodatku nierównomiernie. Co zrobić. Może w końcu zbrązowieje... Od pewnego czasu zażywam Belissę Sun, mam nadzieję, że coś da. Bawiłyśmy się świetnie, woda była ciepła, ale wróciłyśmy strasznie wyczerpane. Jak dobrze, że chociaż kapelusz na głowę wzięłam- obiecuję sobie, że bez niego nad wodę już się nie ruszę.

   Kiedy jest tak ciepło, szczególne miejsce w mojej szafie zajmują bardziej dziewczęce ubrania, jak spódniczki czy sukienki, o czym przekonać mogliście się ostatnio na blogu. Ostatnio była już maxi, była mini, zatem teraz czas na nieco dłuższą... długość :) ta sukienka od razu skojarzyła mi się z klimatem weselnym. Także jeśli w najbliższym czasie ktoś z moich najbliższych będzie brał ślub to mogę spać spokojnie :) jeśli chodzi o dodatki- postawiłam na kolczyki wykonane techniką sutaszu i granatową bransoletkę. Do sukienki, która sama w sobie jest ozdobą, nie trzeba więcej. A szpilki? Te są moje ulubione :)


7/16/2014

Mała czarno... żółta :)

Hej!

   Jesteśmy na półmetku tygodnia. Obecna pogoda po raz kolejny pozytywnie zaskakuje, chociaż przyznam, że weekendowe jej załamanie trochę zmieniło moje plany- wyjazd nad morze nam nie wypalił, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Może tym razem się uda :) trochę szkoda, że mundial się już skończył, ponieważ przyzwyczaiłam się już do piłkarskich wieczorów, kibicowania, emocji itp. Puchar zdobyli Niemcy i chociaż byłam zdecydowanie za Argentyną- gratuluję im, bo w ciągu całych Mistrzostw pokazali wielką klasę. Chociaż uważam, że w finale to rywale byli lepsi. Ale taki jest sport. Mnie też sprawia on olbrzymią przyjemność. Ostatnie dni w dużej części spędzam na wycieczkach rowerowych- to zdecydowanie jedna z moich ulubionych aktywności fizycznych. Obowiązkowo zabieram ze sobą muzykę albo kumpelę, przedwczoraj nieco pobłądziłyśmy w lesie, ale gdy trafiłyśmy na szlak, to radość była megaduża- musicie wyobrazić sobie nasze miny! Wczorajszy dzień również aktywnie, pojechałam odwiedzić mamę w pracy, a to dość duży kawałek. Wieczorem spotkałam się ze znajomymi.

   Rozkloszowane spódnice to mój ulubiony fason, jeśli chodzi o długość mini. Mam w swojej kolekcji kilka, a ta "mała- czarna" to mój najnowszy nabytek. Choć to określenie stosuje się zwykle w przypadku sukienek, to inaczej nie mogłam jej nazwać :) dobrałam do niej żółtą koszulę wiązaną w pasie (zapomniałam, że mam ją w szafie!), a takżę zegarek z Komunii, sandałki i srebrne kolczyki. Na upalny dzień- jak znalazł!




7/13/2014

Koralowa spódnica.

Hej! 

   Trwa weekend pełen piłkarskich emocji. Widząc wszystkie statusy na profilach, na fanpage'ach, komentarze na stronach i forach mogę powiedzieć, że Polacy naprawdę... polubili piłkę nożną. No tak, piłka łączy ludzi i to jest piękne, chociaż jestem pewna, że dużo osób wraz z końcem Mundialu straci zainteresowanie tym sportem... Już nie raz to zauważałam. Takie życie. Mecz o 3 miejsce obejrzałam razem z koleżanką przy piwku, obie kibicowałyśmy Brazylii. Trzecie miejsce zdobyła jednak Holandia. Gdyby jednak sędziowie im nie sprzyjali, przynajmniej dwie bramki nie zostałyby uznane- jedna po spalonym, druga z karnego, który nie powinien być odgwizdany. Kto wie, jak dalej mecz by się potoczył... Szkoda, że czasami panowie w żółtych (no, wczoraj czerwonych) koszulkach potrafią tak zniszczyć rywalizację fair- play. Ale dziś finał, to dopiero będą emocje, jestem zdecydowanie za Argentyną!

  Jeśli chodzi o dzisiejszą stylówkę- rozważałam przyodzianie barw jakiejś flagi- Argentyny albo Niemiec, jednak porzuciłam ten pomysł, bo fotograf (czyt. tata) nie wyszedłby ze mną z domu :) założyłam więc bardziej "bezpieczny" zestaw: koralową, długą spódnicę, wzorzystą bluzkę i baleriny. Jeśli chodzi o buty, to najwygodniejsze baleriny, jakie kiedykolwiek miałam, kosztowały mnie bodajże 15 czy 20 zł (dwa lata temu). Mogłabym mieć jeszcze z 10 takich par, w różnych kolorach, chyba ani razu mnie nie obtarły :) mam nadzieję, że pogoda już niedługo znowu pozwoli na takie zestawy, bo niestety trochę się ostatnio zepsuła.



7/10/2014

Trzymaj formę na wakacje!

Hej :)
   
      Do weekendu zostało już tak naprawdę mniej, niż więcej. Bardzo się cieszę, bo zapowiada się, że będzie udany. W sobotę wybieram się nad morze z koleżankami (pogoda zobowiązuje!). W niedzielę natomiast umówiłam się na spotkanie z klasą z liceum. Czas minął mi okropnie szybko- pamiętam klasę maturalną, jakby to było wczoraj, a tu 3 lata za mną! Tym bardziej chętnie się z nimi spotkam i powspominam stare czasy, szkołę, nauczycieli i przede wszystkim dowiem się, co się pozmieniało. A późniejszym wieczorem obowiązkowo obejrzę finał Mundialu. Na kogo stawiacie? :)
     O 3D Chili słyszała pewnie już większość z Was. Przyznam szczerze, że sama sceptycznie podchodziłam do kolejnych postów na blogach, na których dziewczyny opisywały swoje sukcesy w odchudzaniu przy pomocy tej diety. Może dlatego, że nie odczuwam potrzeby odchudzania. Jednak chyba głównie dlatego, że słowo "kapsułki" w kontekście odchudzania kojarzy się raczej z suplementami, które często czynią w organizmie duże szkody. Przyjrzałam się jednak bliżej tej diecie. Działanie 3D Chili oparte jest na przyprawach i samych naturalnych składnikach, którym daleko do popularnych, chemicznych "odchudzaczy". Celem jest przede wszystkim przyspieszenie metabolizmu i uregulowanie pracy  w sposób naturalny, uwzględniając dobowy cykl organizmu. Z resztą dieta wsparta jest planem posiłków. Bo przecież od samych tabletek schudnąć się nie da- takie myślenie to największy błąd, jaki popełnia dużo osób walczących z wagą. Jako studentka technologii żywności i żywienia człowieka (w dodatku po fizjologii z "przesławną" panią profesor) wiem, że na utrzymanie zdrowia, równowagi organizmu i formy składa się wiele czynników. Potraktujcie więc ten post jako mały, zdrowotny poradnik na temat tego, jak utrzymać formę i zdrowie w wakacje. Póki co przybliżyłam nieco to, na czym oparta jest istota diety 3D Chili. Nie o kapsułkach jednak chciałabym dziś napisać parę słów, a o... oleju lnianym.


7/07/2014

Jeansowe ogrodniczki.

Hej! 

    Kilka ostatnich dni spędziłam naprawdę świetnie i czuję, że w dużej części zrekompensowały mi zeszły tydzień, kiedy wstawałam codziennie z samego rana, a dni mijały mega monotonnie. Pogoda wreszcie się poprawiła, jest wręcz upalnie, dlatego w piątek postanowiłam wybrać się na odkryte baseny, a w sobotę z koleżankami nad morze. Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, to zdjęcia na pewno widzieliście na bieżąco. Wygrzałam się i na szczęście udało mi się uchronić od poparzeń słonecznych. Co rok mam problem z opalaniem- albo jestem blada albo przypalona... Jeśli chodzi o piątkową Arkonkę- bardzo pozytywne wrażenia. Jest nowocześnie, jest muzyka, są fajne zjeżdżalnie, fontanny, dużo atrakcji. Jest też masa ludzi i kilkukilometrowe kolejki... Ale nie ma się co dziwić, bo cały lipiec jest za darmo. Myślę, że jeszcze się tam wybiorę. Sobotni wypad do Międzyzdrojów również był bardzo udany. Woda zimna, ale i tak się kąpałam, na co Gosia mówiła: "Aga, ty wariatko" :) chyba nie wysiedziałabym na plaży przez kilka godzin w takim upale... Później poszłyśmy całą czwórką na pizzę, następnie tradycyjnie na molo i spacer po Promenadzie. Wieczorem spotkałam się z przyjaciółkami, spędziłyśmy czas mega sympatycznie, a później jeszcze obejrzałam mecz. Wczoraj zaś wybrałam się z Asią na zakupy, dzięki którym wzbogaciłam się w nowe bikini. Humor dopisywał cały dzień, jedynie rosnące ósemki co jakiś czas dawały o sobie znać i wtedy nie było aż tak wesoło... A dziś na praktykach znowu wynudziłam się do granic możliwości.

   Propozycja na dziś to sportowo-letnia stylizacja. Uwielbiam wszelkiego rodzaju szorty, a jeśli jeszcze są jeansowe, uwielbienie rośnie do poziomu "level hard". Te dodatkowo "ozdobione" są szelkami. Lubię szelki, chociaż chyba nigdy nie wpadły mi w ręce te typowo "szkolno- chłopięce", z jakimi ten element garderoby może się kojarzyć. Pewnie byłyby fajnym urozmaiceniem niektórych stylizacji. Co o tym sądzicie? Póki co stawiam na sprawdzoną wersję jeansowych, podwiniętych ogrodniczek, a także t-shirt i niezawodne buty Adidas Shoes Zx 700, które sprawdzają się także (a może przede wszystkim) do biegania i ćwiczeń. Co sądzicie? 


7/03/2014

Szara eminencja?

Hej!

    W końcu pojawiło się u mnie trochę słońca. Dzięki temu, gdy wyglądam za okno, samoistnie zaczyna pojawiać się na mojej twarzy uśmiech. Mam nadzieję, że również macie ładną pogodę. Od jutra podobno mają być upały, także dzisiejszy dzień jest ich małą zapowiedzią. Wstałam wcześnie, bo jakoś przed 7:00 i wyruszyłam na praktyki- także najbardziej "pracowita" część dnia już za mną. Miałam trochę porządkowania papierów, segregatorów, jakoś zleciało. Dobrze, że mam też z kim pogadać, bo oprócz mnie praktyki robi koleżanka z wydziału. Stażystka i reszta pracowników także są w porządku. :) no, ale  teraz czeka mnie przyjemniejsza część dnia- najpierw oczywiście odpocznę, a później postaram się zrobić wszystko, by reszty dnia nie stracić :) dobrze, że jutro piątek- nie mogłam doczekać się weekendu, a perspektywa wysokich temperatur dodatkowo skłania ku wyjazdom nad wodę...

    Dzisiejsza stylówka to propozycja dla osób, które nie lubią pokazywać nóg latem i kombinują, co by tu zrobić, aby uniknąć miniówek. A więc podpowiadam: maxi! Ilość modeli dostępnych w sklepach jest przeogromna, podobnie sprawa ma się z kolorami. W swojej kolekcji mam kilka różnych, ale tym razem postawiłam na szarość. Dodatkowo spodobał mi się zamek z tyłu- to takie małe urozmaicenie. Szary dół, szara i góra- a przynajmniej częściowo, bo szarą myszką chyba nie jestem i szary total look kłóciłby się z moją osobowością :) brak kolorów w zupełności rekompensuje wzorzysty top, który kupiłam rok temu, a także lordsy, które niedawno pokazywałam Wam w połączeniu z jeansami.




7/01/2014

(Przed) wakacyjne zdjęcia.

Hej! 

    Mam nadzieję, że u Was wszystko ok. Ja dosłownie przed chwilą wstałam po popołudniowej drzemce. Wczoraj rozpoczęłam praktyki w Sanepidzie. Jako, że nie mam uprawnień do chodzenia na kontrole, będę siedziała w tzw. papierologii- więc pewnie zdążę się tam wynudzić... Rozpoczynam o 7:25, a dziś wstałam przed 6:00- toż to grzech w wakacje... Wczoraj miałam oprócz tego trochę latania, musiałam załatwić coś w dziekanacie, a także dowieźć zaświadczenie o zdanym egzaminie z angielskiego- zjechałam pół miasta, bo wszystkie te miejsca są rozrzucone po różnych dzielnicach. Po południu pojechałam na małą wycieczkę rowerową, aby nieco się zrelaksować. Jak zawsze wzięłam ulubioną muzykę na słuchawki- sami pewnie wiecie, jak ona potrafi odprężać. Niestety w trakcie złapał mnie deszcz, przemokłam do suchej nitki, a równie przemoczony telefon krzyczał: "wysusz mnie, bo odmówię posłuszeństwa!". Pogoda jest strasznie kapryśna. Nawet, jeśli rano jest trochę słońca, to po południu i tak się chmurzy i pada. I tak od kilku dni.

     Lato, wróć... W tym roku podobno ma być wyjątkowo chłodne. Tym bardziej mam ogromną ochotę pojechać a wczasy do jakiegoś ciepłego kraju, wygrzać się na leżaku z drinkiem z palemką, przed sobą mając piękne, przejrzyste, ciepłe morze, a za sobą góry, plus fajne towarzystwo :) marzy mi się odpocząć w pięknym, malowniczym miejscu, a patrząc na niektóre zdjęcia można się po prostu zakochać... Jednak jak na razie zostawiam Was z mixem z Instagrama z pierwszych dni wakacji i troszkę wcześniejszych :)