5/31/2014

W poziome pasy.

Hej!

     Nie myślałam, że wczorajsza pogoda zaskoczy mnie tak pozytywnie. W porównaniu do kilku ostatnich dni, tyle słońca i w miarę względna temperatura były miłą odmianą. Dziś wstałam bardzo wcześnie. Już zapomniałam, jak to jest wstać w weekend o 10:00 czy 11:00- wychodzę z założenia, że skoro doba ma 24 godziny, to powinnam każdą z nich wykorzystać jak najefektywniej. I tak o 8:30 jestem na nogach. Pierwszy tydzień czerwca upłynie mi pod znakiem egzaminu z technologii przetwórstwa drobiowego, a także zaliczenia z fizjologii- materiału dużo, więc trzeba do niego przysiąść. Z resztą kolejne dni czerwca zapowiadają się równie "ciekawie". Przyzwyczaiłam się jednak do wczesnego wstawania. Ma ono wiele plusów, o których każdy z Was na pewno wie. Im szybciej się uwinę z obowiązkami, tym później więcej czasu na tzw. ogarnięcie. No dobra, bo mi zaśniecie przed monitorami, zatem przejdźmy do dzisiejszego zestawu.

     Poziome pasy są jednym z "najtrudniejszych" motywów. "Poziome pasy poszerzają", "poziome pasy to jak w więzieniu", "poziome pasy to i tamto". Z tego powodu wiele osób się do nich skutecznie zniechęciło. Ja idę im na przekór i przedstawiam taką właśnie stylówkę. I cieszę się, że mnie to zniechęcenie nie dotknęło- myślę, że przy odpowiednio dobranej reszcie ubrań i dodatków paski wcale nie muszą być dla nas kłopotliwe :) ja założyłam obcisły sweterek, a także welurowe legginsy, pikowaną kurtkę naszyjnik i oryginalne szpilki z obcasem w kształcie... szminki :) warto wybrać dość bezpieczne kolory (takim niewątpliwie jest czerń) i dodać jeden, bardziej rzucający się w oczy.


5/27/2014

Jeansowe szorty.

Hej!

      Kolejny tydzień rozpoczęłam dość mocnym, energetycznym uderzeniem. W rezultacie odbiło się to w pewnym stopniu zmęczeniem, ale to taki typ zmęczenia, jaki lubię. Gdy mogę wieczorem usiąść z kolacją i cappuccino, zestawem słuchawkowym bądź muzyką z laptopa i powiedzieć sobie: "to był dobry dzień". I mieć świadomość, że zrobiłam trochę więcej i dla siebie, dla kogoś innego. I że mimo gorszego nastroju udało mi się załapać nawet trochę uśmiechu- niespodziewane zwroty zdarzeń bywają pozytywne, ale częściej zaskakują nas w drugą stronę. Ok, pisanie przemyśleń średnio mi wychodzi, także poprzestanę tylko na emocjach. Wczoraj był Dzień Matki, więc z samego rana obdarowałyśmy naszą Mamę czekoladkami. Później pojechałam na wf- miałam test Coopera (bieganie przez 12 minut na bieżni na zaliczenie) z wyniku którego jestem bardzo zadowolona. Angielskiego nie było, okienko wykorzystałam na naukę fizjologii i pogaduchy z koleżankami na świeżym powietrzu (ah ta witamina D!). Nie zmarnowałam tych 2 godzin, także po powrocie do domu po wykładzie miałam jeszcze sporo czasu dla siebie. Zrobiłam godzinny trening, poszłam do sklepu, a następnie wyleniłam się za caaały dzień.

    Słoneczna pogoda nadal zobowiązuje (chociaż dziś jest go trochę mniej). I całe szczęście, w końcu za chwilę czerwiec. Uważam, że jeansowe szorty są idealne na słoneczne, ciepłe dni. Nie mówię gorące, bo wtedy jeans absolutnie powinien iść w odstawkę. Obecnie jest optymalnie. Ja wybrałam ciemne szorty z wyższym stanem, dodatkowo podwinęłam nogawki i myślę, że efekt jest całkiem dobry. Szary t-shirt jest moim zdaniem podstawą w każdej damskiej (męskiej również) szafie. Długość oczywiście dowolna, chociaż ja do spodni na wyższym stanie preferuję krótsze modele. A jak to jest z Wami? :)


5/24/2014

W stronę słońca.

Hej! 

   Ostatnie dni zrekompensowały mi w stu procentach średnio udany "pogodowo" maj. Uwielbiam słoneczną pogodę i wysokie temperatury. Na Juwenalia trafiło nam się chyba idealnie :) myślę, że upały dały się wszystkim we znaki- chociaż taka pogoda ma chyba tylu samo zwolenników, co przeciwników... Próbowałam złapać pierwszą w tym roku opaleniznę, jednak u mnie nie jest o nią tak łatwo- bo albo spalę się na raz na czerwono, albo powoli będę się "rumienić", aż po wielu próbach doścignę fajną, brązową opaleniznę... No i właśnie, godzina dziennie na balkonie przez 2 dni, a efekt kiepski. Ale całe lato jeszcze czeka :) Wczorajszy wieczór spędziłam z przyjaciółkami na ploteczkach, w drodze powrotnej złapała mnie burza, ale po takim upale mogłam się jej spodziewać... Dziś też od rana pada i przestać nie chce.

      Letnia pogoda daje dużo możliwości, jeśli chodzi o wybór stylizacji. Ja przede wszystkim stawiam na wygodę i komfort- w trakcie upałów są one niezbędne. I przyznam, że wprost nie mogłam doczekać się dni, kiedy na spokojnie będę mogła wskoczyć w letnie topy, szorty, spódniczki- bez narzekania na zimno czy narażania się na gęsią skórkę. Co prawda do kalendarzowego lata jeszcze daleko, ale w ostatnie dni nie zauważyłam nikogo, kto nosiłby długi rękaw :) ja postawiłam na prostą, czarną spódniczkę, trampki, a także t-shirt z krótkim rękawem. Chociaż myślę, że sprawdziłaby się tu także jasna spódniczka lub sukienka, np. TAKA :) 


5/21/2014

W słonecznym klimacie.

     Hej! 

        Trochę przeraża mnie fakt, że czas leci tak niesamowicie szybko. Z jednej strony cieszę się, że już niedługo lato i wakacje- w końcu będzie można w pełni cieszyć się słońcem i pogodą, nie myśląc o uczelnianych obowiązkach (jeszcze czekają mnie praktyki, oczywiście to też będzie rozwijające doświadczenie, ale i dużo łatwiejsze, niż nauka na zaliczenia). Tylko właśnie, nieubłaganie zbliża się sesja i mam wrażenie, że będzie ona wyjątkowo ciężka. Ale jak już wszystko pozaliczam, to satysfakcja będzie duża- zostanie mi już tylko semestr inżynierski. Od wczoraj jest u mnie świetna pogoda, trwają także u Juuuuwenalia! Dziś wybieram się na chyba najbardziej klimatyczne wydarzenie- korowód studencki, klimat szykuje się genialny :) później idziemy na koncert, na którym zagra Bednarek, Luxtorpeda i Jamal. W zeszłym roku koncert Kamila był świetny- w tym roku liczę na powtórkę!

      Z zakupem tego typu spodni nosiłam się już jakiś czas i długo nie mogłam się zdecydować, ponieważ taki krój jest dość "ryzykowny"- zwłaszcza przy drobniejszej sylwetce. Jednak w końcu zaryzykowałam- i podjęłam dobrą decyzję, bo okazały się strzałem w dziesiątkę. Niedawno pisałam, że z jeansu noszę tylko rurki. Porzuciłam tę zasadę- czasami warto coś zmienić i wprowadzić do szafy nowy element. Dodatkowy efekt daje to "poszarpanie". A połączenie ze szpilkami i neonową bluzką moim zdaniem sprawdza się bardzo dobrze. 


5/17/2014

Neonowe szpilki.

Hej! :) 

       Za mną kolejny ciężki tydzień na uczelni, no nareszcie- do tego wszystkie zaliczenia do przodu, więc jestem z siebie zadowolona. Tym bardziej się cieszę z tego, że teraz tylko poniedziałek i wtorek, a od środy wolne- Juwenalia. Czeka mnie więc pięciodniowy weekend :) na pewno wybiorę się na bieg nocny i pochód, jak w zeszłym roku, bo klimat dopisuje- spędzę czas z najlepszymi osobami. Ostatnie dni były dla mnie bardzo udane, dobry nastrój się udziela i cały czas jestem pełna optymizmu. Mam nadzieję, że weekend również rozpoczęliście pozytywnie- ja byłam na imprezie u koleżanki, a więc dobrze "spożytkowany" czas w fajnym gronie :)

   Dzisiejsza stylizacja to połączenie klasycznego dołu- czarnych, prostych spodni i szpilek- z bardziej codzienną górą. Główną rolę grają wspomniane już wcześniej buty, które przyciągają uwagę swoim fluorescencyjnym kolorem i nietypowym obcasem w kształcie szminki (poszalałam! :D). Myślę, że prezentuje się on całkiem ciekawie. Jeansowa kurtka oraz bluzka w geometryczne wzory trochę przełamują ten zestaw- dodają codziennego klimatu. Nie może być całkowitego przepełnienia jednym stylem, o nie :) wszystko uzupełniłam śliczną biżuterią, którą wykonała dla mnie utalentowana Emilia z bloga Kosmetycznie- artystycznie.




5/14/2014

Nafta kosmetyczna Anna z olejem rycynowym.

Hej! :) 

     Uffff, już po fizjologii. Cieszę się, że mam to za sobą i mam nadzieję, że uda mi się to zaliczyć- chociaż czuję, że poszło dobrze. Byłam jeszcze zawieźć umowę na praktyki, a potem dość długa podróż do domu z słuchawkami w uszach- lubię to :) pogoda sprzyja, humor też dopisuje.
    Dziś dam Wam trochę od siebie odpocząć- zamiast posta ze stylizacją przygotowałam dla odmiany coś zupełnie innego. Recenzje kosmetyków nie pojawiają się u mnie zbyt często- myślę, że to będzie miła odskocznia od tematu ubrań i stylizacji, a może komuś pomoże w wyborze odpowiedniej pielęgnacji.
     Jakiś czas temu zostałam poproszona o przetestowanie nafty kosmetycznej z olejem rycynowym firmy Anna. Odkąd pamiętam, moje włosy sprawiają mi różnego rodzaju niespodzianki- choćby w postaci puszenia się. Baaardzo często nie chcą ze mną współpracować. Pomyślałam, że warto wypróbować coś, co ma w swoim składzie same naturalne substancje i co prawdopodobnie nie wpłynie na nie negatywnie, a pomoże nie tylko w pielęgnacji  zewnątrz, ale także wpłynie na odpowiednie odżywienie. Zapraszam więc na recenzję :) 


5/10/2014

Sportowy maj.

Hej!

      Już dawno nie czekałam na żaden weekend tak bardzo, jak na ten. I dawno nie miałam takiego ciężkiego tygodnia- był jak taki zimny prysznic po beztroskiej majówce... Dobrze, że już po :) nadrabianie zajęć z dwóch kolejnych tygodni jednak dało się we znaki, bo i nauki było więcej. Ten tydzień będzie chyba jeszcze cięższy, bo mam dodatkowo kolokwium z "legendarnej" fizjologii. Wczoraj trochę odpoczęłam, ale dziś postanawiam "koniec laby" ;) leniwe dni są fajne, ale później człowiek sam nie wie, co ze sobą zrobić. Siedziałam więc i wsłuchiwałam się w odgłosy deszczu i burzy... Tak dawno jej nie było. Lubię burzę, zdecydowanie robi na mnie lepsze wrażenie, niż nudny deszczyk, który nie może zdecydować się: "padać czy nie padać?".

     Ale tego dnia pogoda była piękna. No, może tylko trochę za duży wiatr. Nie wiem jak Wy, ale ja czuję wiosnę "pełną gębą", tym bardziej, kiedy pogoda dopisuje. Od majówki jestem naładowana bardzo pozytywnie. Tym razem postawiłam na sportowy look. Już dawno zastanawiałam się nad zakupem oryginalnych, sportowych butów. Adidas Shoe Zx 700 całkowicie spełniły moje oczekiwania. Podobają mi się zarówno wizualnie (kocham te kolory!), jak i "technicznie"- totalnie wygodne, chyba nigdy nie czułam się tak komfortowo w żadnych innych. O miłości do jeansu pisałam już wielokrotnie, kamizelkę wygrzebałam jakiś czas temu w głębi szafy i pomyślałam, że mogę zrobić z niej fajny pożytek :)



5/07/2014

Efekt wiosny (zdjęcia)

Hej!

       Jesteśmy na półmetku tygodnia. Tak się cieszę, że do weekendu zostało już mniej, niż więcej! W prawdzie w piątek jeszcze dwa zaliczenia, ale myślę, że jeśli udaje mi się ze wszystkim wyrobić na bieżąco, to i dwie wejścióweczki przetrwam bezkolizyjnie. A potem dwa dni odpoczynku, uf uf :) maj i czerwiec zapowiadają się bardzo ciężko. W zasadzie egzaminy mam już od początku kolejnego miesiąca- może to i dobrze, bo nie będą wszystkie na raz. Ale dobra, nie będę wybiegać aż tak w przód. W końcu po drodze czekają jeszcze Juwealia- będzie się działo, czuję to w kościach.

      Nie wiem jak Wy, ale ja od dłuższego czasu mam poczucie, że niemal wszystko, co robię (niezależnie od tego czy się udaje czy nie) ma na mnie wyjątkowo dobry wpływ i pozwala mi się coraz bardziej rozwijać. Zazwyczaj na wiosnę dostaję takiego optymistycznego kopa. Pozytywne zdarzenia dodają mi mnóstwo energii i chęci do pracy, a te mniej pozytywne- pozwalają wyciągać wnioski, dzięki którym wiem, czego w przyszłości unikać. Zwłaszcza, że z perspektywy czasu łatwiej zauważyć, co robiło się źle. Także nie ma tego złego... Ja to nazywam "efektem wiosny". Także tego, wiosenny mix zdjęć przed Wami :) świątecznie, słonecznie, smacznie i optymistycznie- niech zostanie tak jak najdłużej.



5/04/2014

Szarość i czerń.

Hej!

      Wszystko, co dobre, szybko się kończy- i majówka także. Szkoda, bo minęła bardzo szybko. Dobrze, że jeszcze została niedziela na regenerację sił. Czeka mnie dziś też sporo obowiązków, ale czas chyba znajdę na wszystko. Wczoraj wybrałam się nad morze wraz ze znajomymi. Ze Szczecina mam tam całkiem niedaleko, bo jakieś 100 km, także ponad godzina drogi. Na szczęście udało nam się trafić fantastyczną pogodę- bardzo dużo słońca, praktycznie zero wiatru i nawet ciepło. Dzień wcześniej wcale się na to nie zapowiadało :) pierwszy wypad w tym roku uważam za udany. Wieczorem pojechaliśmy jeszcze na domówkę, więc w zasadzie dzień zapełniony po brzegi dobrą zabawą.

     Czerń jest ponadczasowa, do tego chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Myślę, że sprawdza się w zarówno w zestawach typu total look, ale także (i moim zdaniem przede wszystkim) w połączeniu z bielą innymi kolorami. Ja wybrałam szarą marynarkę z czarnymi przeszyciami, a także srebrny top i koralowe szpilki- te ostatnie są obowiązkowym elementem garderoby każdej kobiety. Oczywiście kolor dowolny- wspomniany na początku czarny jest chyba najbardziej uniwersalny. Kolejny punkt dla czerni! Całość uzupełniłam delikatnym naszyjnikiem. Dajcie znać, jak Wam się podoba!