8/28/2014

JAK PRAWIDŁOWO CZYTAĆ ETYKIETY?

Hej! 
   
     Mam wrażenie, że nade mną ciąży ostatnio jakieś fatum. Najpierw ukradli mi rower- długa historia, niestety do tej pory nie udało się go znaleźć... I obawiam się, że się nie uda. Od kilku dni czuję, że coś (lub ktoś) tylko czeka na odpowiedni moment, żeby zrobić mi na złość... Wczoraj w pracy prawie zawalił się na moją głowę regał z kartonami pełnymi koszul, segregatorami i żelazkiem- spadło obok, zepsuło się, moja głowa na szczęście ocalała, no i było trochę zbierania. Miałam szczęście w nieszczęściu. Dobrze, że akurat klientka była i pomogła mi to ogarnąć. Ale... Co ja Was będę zanudzać!

  Poprzednio pisałam o tym, jak różne składy mają pozornie "podobne" produkty spożywcze. Przykład sera (i "sera") pokazał, jak bardzo różnić się może coś, co niemalże tak samo 
wygląda z zewnątrz, a co tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. Skupiłam się wtedy na składzie. O tym będzie również dzisiaj, jednak poza składem etykiety zawierają szereg innych informacji, o których warto wiedzieć. Jednych możemy się bać, innych wręcz odwrotnie- nawet wtedy, gdy brzmią "podejrzanie". Zaczynamy podróż do "tajemnic etykiet"!

1. TRWAŁOŚĆ- czyli "spożyć przed" a "spożyć do". 

    Data przydatności do spożycia to jedna z pierwszych rzeczy, jakiej szukamy po odwróceniu produktu "drugą stroną". Nie raz musimy się bardzo natrudzić, aby ją znaleźć. I tak- okazuje się, że na soku w kartonie może być ledwo "odbita" w niewidocznym miejscu, a folię batonika trzeba odpowiednio odgiąć, by ją zobaczyć. Skąd my to znamy- prawda? Moim zdaniem powinna być ona zawsze dobrze widoczna. Niedawno miałam taką sytuację, że kupiłam chleb w osiedlowym sklepiku, po czym gdy wróciłam do domu okazało się, że data jest do dziś. Idąc do pracy mijała ten sklep i grzecznie zwróciłam pani uwagę, na co ona zaczęła... kręcić oczami. Ale co ważne. Możemy znaleźć informację "należy spożyć do" i "należy spożyć przed". W pierwszym przypadku produkt nie nadaje się do spożycia po upływie terminu. Używane zwykle w produktach mało trwałych, tj. mięso, mleko niesterylizowane, maślanki. Drugi termin- to termin minimalnej trwałości, do którego nasz "zakup" zachowuje swoje właściwości.
   Ważne jest też przechowywanie. Informację o tym również znajdziemy na opakowaniu. Niedawno słyszałam od kogoś: "ta maślanka (ot
warta) będzie dobra jeszcze i z tydzień czasu, przecież tu jest data do 28 sierpnia". What? Każdy chyba wie, że w tym wypadku termin to ok 2 dni od otwarcia... Co o trwałości np. serów, to jest kilka sztuczek, jak przedłużyć jego świeżość:

1. 
Trzymać go w folii aluminiowej lub spożywczej, a najlepiej w hermetycznie zamknięte.
2. Wsypać na spodek trochę soli lub położyć kostkę cukru i położyć ją w opakowaniu, w którym znajduje się ser- wchłonie wilgoć, która naturalnie powoduje pleśnienie. 
3. Kupować ser w całości, a nie w plastrach- jego powierzchnia ma mniejszy kontakt z powietrzem.
4. Ważna jest temperatura- najlepsza to ta ok. 5- 6 stopni. Zbyt niska i wysoka będzie niekorzystna.



2. ZWRACAJ UWAGĘ NA NAPISY!
   
   Producenci często celowo chcą nas zachęcić do kupna, używając różnych haseł czy słów. Widzieliście wiele razy napis "light", "fit", "lekki" czyli to, co kojarzy nam się ze zdrowym odżywianiem. O ile ten pierwszy prawnie zobowiązuje do obniżenia wartości kalorycznej (jedyna zaleta, ale... o tym kiedy indziej), o tyle ten drugi to typowy marketingowy chwyt. Zobaczmy- etykieta pierwszych z brzegu płatków ze słowem "fit" w nazwie. Co więc takie "FITPŁATKI" zawierają w swoim składzie? Wybrałam te, które najmniej wspólnego mają z tym sformułowaniem:

- cukier 15%- składnik będący na trzecim miejscu co do ilości. Nieźle, prawa?
- w polewie cukrowej- już samo to sformułowanie brzmi podejrzanie. Płatki fit w cukrowej polewie, ciekawe.
- tłuszcz roślinny utwardzony- już o tym wspominałam- tłuszcze trans, nowotwory i te sprawy.
- owoce 2%- truskawka- kawałki, morela- kawałki (morela + cukier)- YEAH, nawet przy owocach jest dodatek CUKRU. No i to DWA PROCENT. Jak na
- płatki zbożowe w polewie jogurtowej- chcę Wam powiedzieć, że te polewy jogurtowe nawet nie leżały koło jogurtu, składają się z cukru, proszku jogurtowego, tłuszczów utwardzonych, emulgatorów i aromatów)
- syrop glukozowy- syropy cukrowe to świństwo najgorsze, a jeszcze jak mamy "glukozowy" lub "glukozowo- fruktozowy"- kojarzy się ludziom z tymi naturalnie występującymi w owocach. Niestety, nie mają z nimi nic wspólnego, w olbrzymim stopniu przyczyniają się do rozwoju cukrzycy typu 2 i otyłości.

Dalej są takie "FIT"? :)



3.NA 100g CZY PORCJA? 

    Stary chwyt. Jako, że większość z nas nie ma wagi w oczach i nie wie, jakie mniej- więcej ilości choćby wyżej podanych płatków, jogurtu czy czekolady light zjadamy na śniadanie czy przekąskę- rzuca nam się w oczy napis "w porcji". Bierzemy do ręki produkt "nielight", porównujemy wartość kaloryczną obu i co się okazuje? Na tym oznaczonym jako "light" widzimy, że porcja ma np. 30g, a zwykłego- 50g. Sprytne, prawda? Wiadomo, że wartość odżywcza będzie w takim pojęciu porcji wyższa w tym drugim. Zwracajcie wiec uwagę na to, co napisane jest W 100 GRAMACH. Macie wtedy odnośnik do tej samej ilości.
U góry: wartość kaloryczna powyższych fitpłatków, z prawej- zwykłe płatki, które miałam w domu. Psikus- płatki FIT mają nawet więcej kalorii, niż te najzwyklejsze!



Jak już przy tym jesteśmy, zerknijcie sobie na zawartość tłuszczu w 100 g:
- PŁATKI FIT-
5g, z czego 4,2g to nasycone, niekoniecznie zdrowe dla naszego zdrowia!
- ZWYKŁE- 3,6g, z czego tylko 0,5g jest nasyconych

A węglowodany? Ogólna zawartość w obu przypadkach to ok. 70 kilka g. Ale już w cukrach prostych jest różnica:
- PŁATKI FIT- 26, g
- ZWYKŁE- 8,8g
Zaraz... A czy to nie cukier przypadkiem powinien być tym, co eliminuje się w produktach FIT? Przecież to on jest tu głównym winowajcą. Więc logiki brak. Sami widzicie.

4. SPRYTNE HASEŁKA...

  ... którymi producenci robią nas w jajo tak zwane. "Jogurt naturalny BEZ CUKRU" zawsze jest bez cukru, to po kiego groma producent pisze to na opakowaniu? Ano właśnie takiego, żeby konsument myślał: wow, to takie zdrowe, nie ma cukru. Czyli zwracanie uwagi na coś, co jest oczywiste, ale w naszych oczach przestaje takie być w tym jednym momencie. "Soki niebarwione chemicznie" zawsze są niebarwione chemicznie. I po co to pisać? Powód ten sam, co powyżej. "Produkt o smaku..." zwykle nie ma nic wspólnego z tym, o czego smaku jest. Bo prawie zawsze są to sztuczne aromaty. Produkt o smaku waniliowym, a zobacz ile tej wanilii tam jest naprawdę. 

Na dziś chyba tyle. Nie dajmy się robić w balona, tylko miejmy świadomość tego, co kupujemy. Raz- chodzi o jakość produktów, dwa- o zdrowie, smak i takie inne. Dajcie znać, jak się podobało.

Buziaki,
Kats.

PS. Zdjęcia etykiet są mojego autorstwa, pierwsze znalezione w Google ;) 

57 komentarzy:

  1. O jejku no to bardziej uważaj na siebie, a może sprawa z rowerem się wyjaśni jeszcze, trzeba wierzyć : ) A co do tematu notki , aż mnie zaciekawiłaś < 3
    http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. no niestety producent może wszystko napisać na opakowaniu, a konsumenci wierzą i kupują. tak było i będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przydatny post :)
    I mam nadzieje, ze te fatum odejdzie od Ciebie )

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to chyba nigdy nie nauczę się czytać etykiet... o tych magicznych hasełkach to masz racje, chwyty marketingowe są baardzo często stosowane nawet wtedy gdy jest logiczne ze cos cukru nie ma hehe

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam się! Staram się ćwiczyć codziennie, ale czasem jest ciężko, wo dodatku przez ostatni miesiąc ćwiczyłam co dwa dni bo praca.. a jak u Ciebie ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja dziękuję za te wszystkie fity, straszna ściema (z tą porcją to już przesadzili ;)). A jak kiedyś sobie poczytałam składy batoników muesli to o mało nie padłam ze zdziwienia.
    Współczucia z powodu roweru, mojemu bratu też kiedyś zginął i już się nie znalazł ;<

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny artykuł, aczkolwiek ostatniego punktu bym się czepiła, bo... to samo dotyczy wszystkich produktów nie tylko jogurtów, które podałaś. Np. pisząc ten artykuł zwracasz uwagę na rzeczy, które w czymś mniemaniu mogą być oczywiste, a czytelnik stwierdzi, że chcesz wzbudzić jakieś tam uczucia. To jest marketing i tego się nie uniknie. Poza tym cukier jest akurat jedną z tych substancji, które znajdują się w produktach, w których w życiu byśmy sie ich nie spodziewali. Tak samo jest z tymi smakami czy barwnikami chemicznymi. producenci piszą to na opakowaniach bo nie wszyscy wiedzą czym rożni się napój od soku, a dlatego piszą "napój o smaku jabłkowym" a nie "napój jablkowy" bo w drugim przypadku byłoby to kłamstwo.
    Z płatkami fit już dawno obraziłam się na dobre gdy odkryłam, że mają więcej "szkodliwych" substancji niż czekoladowe Nestle, a są po prostu mniej smaczne ;))
    Trzymam kciuki za rower, może jednak się odnajdzie, rower sąsiada odnalazł się na policji kilka miesięcy po kradzieży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że uzupełniłaś :) tak, oczywiście dotyczy też innych, podałam tylko przykład. Bardziej chodzi o to, że w jogurtach naturalnych właśnie to, że "naturalny" powinno sugerować, że dodanego cukru w nim nie ma, a dodatkowe napisy raczej są zbędne. Choć tak naprawdę można znaleźć na nich informację, że cukier jest- pamiętajmy, że jest to zazwyczaj cukier mleczny, czyli naturalny, laktoza. Chyba, że to kolejny myk producentów, w którym "przemycają" w składzie dodany cukier... razem z laktozą ;) tego już nie jesteśmy w stanie sprawdzić.
      Trochę mnie podbudowałaś informacją o rowerze sąsiada- oby i z moim było tak samo, albo i szybciej, o :) causy!

      Usuń
    2. Niestety spotkałam się kilka razy z jogurtem "naturalnym" z cukrem. Lub jogurtem "naturalnym" z żelatyną. Dlatego ZAWSZE czytam składy. Zakupy zajmują mi teraz 4 razy więcej czasu niż kiedyś, ale przynajmniej wiem, co mam na talerzu...

      Usuń
  8. jak dla mnie mega przydatne! :) z niecierpliwością wyczekuję kolejnego posta z tej serii! buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  9. A tak mi się jeszcze przypomniało do mojego komentarza i jogurtów naturalnych. W Polsce najczęściej jest tak, że w przypakdu jogurtów naturalnych i innych podobnych produktów ludzie wybierają odpowiednią gęstość (do zupek, sałatek, płatków) a później na cenę, żeby była jak najtańsza. A później już się kupuje produkty znane. Nawet były takie psychologiczne badania gdzieś czym się kierują konsumenci przy wyborze np. masła czy środków czystości i zdecydowana większość kupowała produkty znane, chociaż niekoniecznie były one najtańsze/ najlepsze. Po prostu kupujemy rzeczy znane i sprawdzone z myślą, że czegoś innego spróbujemy kiedyś tam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super artykuł, dobrze że o tym piszesz!
    A pechem się nie przejmuj, czasem tak jest, że przez kilka dni z rzędu wszystko się człowiekowi wali na głowę... ;)

    Pozdrawiam,

    Sol

    PS. Odkąd w życiu Włóczykijów pojawiło się Włóczykijątko, nie mam na nic czasu, więc i blogi rzadko odwiedzam... Postaram się jednak do tych ulubionych czasem zajrzeć, a Twój do nich należy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj Kasiu, zmartwiłaś mnie tymi wiadomościami. U nas kiedyś zginęły aż 3 rowery w różnym czasie. Sąsiadce zwinęli z balkonu z trzeciego piętra. Na złodziei nie ma sposobu, chyba że uciąć mu łapy. :/// Co do szafki, uważaj! życzę żeby to już był koniec nieszczęść. :) Post bardzo ciekawy, rady przydatne. O tym serze zapamiętam, choć kupuję w małych ilościach. Co do pozostałych znam te chwyty. ;) Syropu cukrowego unikam jak zarazy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko* :) łatwo pomylić, ze względu na nick ;) również mam nadzieję, że to już koniec nieprzewidzianych zdarzeń :) dziękuję!

      Usuń
  12. ooo genialny post, pochłonęłam go jednym zamachem ! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie posty z, których można się czegoś dowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  14. no niestety słowo fit na opakowaniu wcale nie oznacza, że produkt jest mniej kaloryczny, o czym sporo osób niestety nie wie. Świetny post

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Trzeba tego pilnować :) buziaki!

      Usuń
  15. Współczuję roweru, ludzie na prawdę nie mają sumienia. Ja też mam wrażenie że ten rok jest fatalny, jak pech to pech ...
    A E gdyby mogli to by włożyli dosłownie do wszystkiego, a wszystkie konserwanty i barwniki czają się na Nas zza rogu- przerażające! : )

    OdpowiedzUsuń
  16. jeny aj sie tak nie znam na tych skladach ze masakra ;< nie wiem co kupowac a co nie i na jakies skladniki uwazac -.-

    OdpowiedzUsuń
  17. ja staram się zdrowo odżywiać i uważam na etykiety ;) ciekawa notka.
    co do sprawy z rowerem, na pewno się znajdzie, trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mało osób czyta etykiety. Ja jako doradca dietetyczny zawsze powtarzam, że jest to najważniejszy krok do zmian :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ojeju, znowu masa nowych informacji ;))
    uwielbiam te twoje wpis, aż się mądrzejsza czuję hehe :))
    współczuję ukradzionego roweru :/
    buziaki:*

    stylowana100latka.blogspot.com - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny artykuł:) nigdy nie próbowałam dodawać kostki cukru do pojemnika z serem, może wypróbuje...

    OdpowiedzUsuń
  21. super wpis, kolejna nowa dawka informacji ^^
    aż się czuję mądrzejsza hehe ^^
    oj, szkoda roweru :/
    buziaki :*

    stylowana100latka.blogspot.com - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  22. ja właśnie na te głupie hasełka i zdania fit bla bla się najbardziej łapię. Myślę, że jest to równoznaczne z ligh i potem w domu jestem zaskoczona ;p

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny post!
    Dużo ludzi nawet nie wie co kupuje

    OdpowiedzUsuń
  24. Chyba na prawdę znaczne czytać co jem... heh źle to ujelam.. czytac informacje o produkcie , ktory jem :D Świetnie napisalas post, a informacje w nim zawarte sa BARDZO przydatne! Jak to mówią "nie oceniaj książki po okladce" tak jak i platkow po opakowaniu :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Super porady. Pierwszy punkt bardzo mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja nie czytam etykiet!
    Mi w tamtym tygodniu nowy rower ukradli ;c
    Poklikasz w linki przy ostatnim poscie?
    Everyday-smart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja zawsze czytam etykiety, bynajmniej przy produktach których "nie jestem pewna", a niestety teraz producenci potafią robić nas w balona :C Zapraszam na nowy, krótki post ♥ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Wcześniej nigdy nie patrzyłam na etykiety, ale od paru lat staram się dbać o to co jem:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja niestety bardzo rzadko czytam etykiety...

    OdpowiedzUsuń
  30. Although you could switch to organic (a really suggested
    choice), the option could be pricey and may possibly not be
    easy for all create, depending on in which you reside and what is accessible in your neighborhood.

    So it has a less full bodied flavor than tamari and it has
    a larger alcohol content which isn't necessarily a problem but
    there's less flavor to it and since it has wheat in it people
    with wheat allergies and people with gluten intolerance which is a big percentage of the population cannot consume it.
    You need to have a number of superfoods in your diet
    daily.

    Feel free to visit my web site ebay athletic greens

    OdpowiedzUsuń
  31. Fajnie, że poruszasz tego typu tematy.;) A jeśli chodzi o Twoje nieszczęście to Ci bardzo współczuję i życzę, żeby wszystko się już skończyło i było dobrze.:D
    http://mina-doimika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. ja jakos nigdy sie nie skupiam na etykietach, przydatny post ;)

    Wiolka-blog KLIK

    OdpowiedzUsuń
  33. Super artrykuł, bardzo przydatny :)
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. producenci strasznie kombinują by nas przyciągnąć do zakupu.
    Super notka pomagasz tym , którzy dawali się na to nabrać :)
    Ja już od dawna to wiem i unikam :P

    OdpowiedzUsuń
  35. Niby każdy powinien to wiedzieć, ale rzadko kiedy jest się tak uważnym. Przydatny post :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Staram się czytać etykiety, choc czasem lepiej tego nie robić bo można by się przerazić a kupić człowiek coś musi - obecnie niestety pełno chemii, konserwantów w produktach spożywczych :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja nie za bardzo czytam takie etykiety ale chyba teraz zacznę :)zapraszam do siebie. Byla bym bardzo wdzięczna gdybys poklikala w linki z ubraniami :) patyskaa.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  38. etykiety etykietami, ale data przydatności to świętość! Chociażby dzisiaj miałam przyjemność 'użyć' (prawie) sos do 2013r! fajny blog, miło się czyta!
    zapraszam do siebie i pozdrawiam http://dreamaboutvogue.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  39. Super artykuł.Pani Kasiu prosimy o więcej.Potrzebujemy uświadomienia.Chociaż marzy mi się żeby ktoś podawał konkretne produkty które są godne polecenia i kupienia.Pewnie tak się nie da:( ale pomarzyć można).Często jest tak że wpadam do sklepu i biegiem robię zakupy( o czytaniu etykiet nie ma mowy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko* :)
      Dziękuję. Mam nadzieję, że kolejne artykuły spełnią oczekiwania, chociaż jeśli chodzi o podawanie konkretnych produktów- nie wiem jak to wygląda ze strony prawnej.

      Usuń
  40. apropo tłuszczy utwardzonych,jest jakas stronka na fb,bo cos nie widze, firmy Wawel? bo musze ich pojechac za to ze to wsadzili cholerstwo w michalkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michałki są takie pyszne :( niestety na FB znalazłam, za to wejdź na www.wawel.com.pl :)

      Usuń
  41. Spotkałam się z jogurtem naturalnym z dodanym cukrem, więc nie jest to tak oczywiste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukier może być również pochodzenia naturalnego, np. laktoza, jako cukier mleczny :) niestety producenci nie raz właśnie dlatego "omijają" tę "naturalność" jogurtów, dodając cukier, a potem mówią, że "cukier w składzie pochodzi z mleka" albo coś :/

      Usuń
  42. Sporo jogurtów naturalnych ma w składzie dodany cukier, nie mówiąc o owocowych z polskiego rynku, więc akurat oznaczenie 'bez cukru' jest zasadne i przydatne.

    OdpowiedzUsuń
  43. a mnie z kolei szlag trafia jak widzę jogurt naturalny albo śmietanę z mlekiem w proszku... i tak stoję po 10 minut i przeglądam wszystkie kubeczki w sklepach, żeby znaleźć ten właściwy...
    albo kiedyś żeby znaleźć chleb bez drożdży a na zakwasie - ekspedientki chyba mnie wzięły za wariatkę, a ja miałam z 15 minut z głowy...
    dla mnie koszmar robić zakupy w miejscu gdzie jeszcze nie byłam i nigdy nie wiem co wziąć, tylko czytam i czytam, a dzieci mi wariują po sklepie.
    Na szczęście stopniowo z partnerem coraz więcej produktów mamy już zaklepane że są do jedzenia ;)

    Pozdrawiam,
    Wiera

    PS. Powodzenia z rowerem i żadnych latających pudeł oraz żelazek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chleb na zakwasie to w marketach zdecydowanie towar "deficytowy". Tak naprawdę w niewielu miejscach można go kupić, choć piekarnie chyba mają i takie w swojej ofercie ;) również nie lubię robić zakupów tam, gdzie nie wiem, czego się (i gdzie) spodziewać.
      Oby tych żelazek jak najmniej! Pozdrawiam :)

      Usuń
  44. Cukier cukrem, ale tak naprawdę unikać powinno się rowniez mleka w proszku, o czym mało kto wie...

    OdpowiedzUsuń

Byłoby mi bardzo miło, gdybyście wyrazili swoją opinię. A jeśli blog Wam się podoba, może dodacie do obserwowanych? :)
ZAPRASZAM RÓWNIEŻ NA FANPAGE