8/29/2014

KONIEC LATA?

Hej!

   Dziś zaczyna się ostatni weekend "właściwych" wakacji- choć studenci jeszcze mają miesiąc wolnego od zajęć. I dobrze. Tak naprawdę jednak zawsze to początek września kojarzy mi się z końcem wakacji, końcem lata i początkiem nowego okresu w roku. Wraz z nim do sklepów wchodzą nowe, jesienne kolekcje, także jak tylko będę miała wolną chwilę, przejdę się po sklepach w poszukiwaniu inspiracji i czegoś, co zajmie specjalne miejsce w mojej szafie. Muszę zrobić w niej porządek, bo mam naprawdę dużo rzeczy, których nie noszę, a które być może komuś się przydadzą. Może wystawię coś na Vinted, ale... powiem Wam, że perspektywa porządkowania szafy nieco mnie przeraża- nie mam pojęcia, jak to wszystko się tam mieści :) plany na dziś są, ale wczorajszy dzień zleciał mi tak szybko, że boję się, że i dziś będzie tak samo.

   Przygotowałam dla Was zestaw, na którego założenie kolejny raz okazję będę miała dopiero w przyszłym roku. W końcu jesień za pasem, a więc letnie ubrania wylądują głęboko w szafie. Jednak jako, że do spódnic maxi mam wielką słabość, to prezentuję dziś zestaw właśnie z jedną z nich. Intensywny, turkusowy kolor zdecydowanie do mnie przemawia- sprawdza się na różne okazje. Mam do niego słabość. Eee...to kolejna słabość w tym akapicie. Muszę zacząć używać synonimów, bo wyjdzie na to, że mam zbyt ubogie słownictwo :) co do dodatków- przedstawiam Wam plecak skórzany, który skradł moje serce. Jest tak wygodny, że chyba przerzucę się z torebek na plecaki. Poważnie. Potraktujcie to jako "wrześniowy manifest"- chociaż chodzenie z plecakiem we wrześniu już daaawno za mną.



8/28/2014

JAK PRAWIDŁOWO CZYTAĆ ETYKIETY?

Hej! 
   
     Mam wrażenie, że nade mną ciąży ostatnio jakieś fatum. Najpierw ukradli mi rower- długa historia, niestety do tej pory nie udało się go znaleźć... I obawiam się, że się nie uda. Od kilku dni czuję, że coś (lub ktoś) tylko czeka na odpowiedni moment, żeby zrobić mi na złość... Wczoraj w pracy prawie zawalił się na moją głowę regał z kartonami pełnymi koszul, segregatorami i żelazkiem- spadło obok, zepsuło się, moja głowa na szczęście ocalała, no i było trochę zbierania. Miałam szczęście w nieszczęściu. Dobrze, że akurat klientka była i pomogła mi to ogarnąć. Ale... Co ja Was będę zanudzać!

  Poprzednio pisałam o tym, jak różne składy mają pozornie "podobne" produkty spożywcze. Przykład sera (i "sera") pokazał, jak bardzo różnić się może coś, co niemalże tak samo 
wygląda z zewnątrz, a co tak naprawdę jest czymś zupełnie innym. Skupiłam się wtedy na składzie. O tym będzie również dzisiaj, jednak poza składem etykiety zawierają szereg innych informacji, o których warto wiedzieć. Jednych możemy się bać, innych wręcz odwrotnie- nawet wtedy, gdy brzmią "podejrzanie". Zaczynamy podróż do "tajemnic etykiet"!

8/25/2014

KLASYCZNY JEANS

Hej! 

     Każdy z nas ma czasami gorsze dni. Często jest tak, że nawet najmniejsza drobnostka jest w stanie wyprowadzić nas z równowagi. Wtedy można po prostu się wkurzyć, wyżyć na poduszce (w gorszym przypadku na pierwszej z brzegu osobie), a po chwili wszystko wraca do normy. Problem zaczyna się, gdy nie masz wpływu na to, co się dzieje, bo dotyczy nie bezpośrednio Ciebie, a bliskiego otoczenia. Wtedy nawet próby rozmowy i znalezienia sensownego rozwiązania spalają na panewce. Co wtedy robicie? Mnie pomaga rozmowa z przyjaciółką, kiedy wiem, że wysłucha i zrozumie. Najgorsze wyjście to wszystko tłumić w sobie. Rozmowa uspokaja i pozwala na przemyślenia. Druga rzecz, która mnie "odbudowuje" to sport. Trening czy bieganie dają zawsze pozytywnego kopa. Uwielbiam czuć, że zrobiłam coś dla siebie i te popularne endorfiny. To mnie doprowadza do porządku. Nie wolno się poddawać i biernie przyjmować tego, co daje los. To siła i dążenie "pod wiatr" jest kluczem.

  Wstęp trochę filozoficzny, odmienny, ale przyszła mi taka właśnie myśl. Przejdźmy więc do stylizacji. Tym razem mam na sobie szarą spódnicę maxi, która sprawdza się na popołudniowe spacery, ale także wyjście na kawę, zakupy czy do kina. Czarne tenisówki są natomiast podstawą mojej garderoby. Jak napiszę "wygodne i praktyczne" to powiecie, że to oczywiste, dlatego napiszę, że są "niewygodnie i niepraktyczne", żeby było inaczej. Chociaż doskonale wiecie, że to nieprawda. Mamie ukradłam jeansową kurteczkę, bluzkę siostrze, a zegarek chrzestnej, gdy miałam 8 czy 9 lat. A nie, zaraz... chyba sama dała mi go w prezencie na Komunię :)


8/24/2014

W MAŁEJ CZARNEJ

Hej!

    Sierpień ucieka w ekspresowym tempie i wiecie, co? Wątpię, by udało mi się go jakoś dogonić. Pracę przeplatam na zmianę z dniami wolnymi i nawet ona mija mi szybciej, niż myślałam, że będzie mijać. Zwłaszcza, gdy jest więcej roboty- jak przyjmowanie dostaw, wykładanie towaru czy też po prostu dużo klientów. Takie tempo akurat mi się podoba, ale gdy przychodzi wolny czas- wolałabym, aby nie uciekał mi tak przez palce... Żyję na pełnych obrotach i powiem Wam, że dzięki temu łatwiej mi się zmobilizować też do innych obowiązków. Zaliczam to na plus. Dobrze, że wrzesień jeszcze mam "wolny"- od października będę dzielić czas między uczelnię, pracę, pasję i najbliższych. Obroty pełne x2 :)

   A jak sierpień ucieka, to i pogoda ucieka- odczuwam to zwłaszcza z rana, w drodze na autobus. Mimo chłodu nie wypada jeszcze zakładać jesiennych kurtek czy innych swetrów... "Nie wypadanie" przegrało jednak w tym przypadku z porannym chłodem. Ta kurteczka jest raczej wiosenna, pamiętam, że rok temu również mi posłużyła. Postanowiłam połączyć ją z elegancką, małą czarną i ulubionymi szpilkami. To dość ryzykowny pomysł- dwa kompletnie inne style- łatwo mogą się ze sobą "pogryźć". Jest również kilka zdjęć samej sukienki, abyście mogli się lepiej przyjrzeć. Jeśli chodzi o dodatki, wybrałam spersonalizowaną bransoletkę oraz zegarek, który dostałam w prezencie.





8/21/2014

JAK ROZPOZNAĆ PRAWDZIWY SER?

Hej!

    Lato chyba odpuściło już na dobre... Mam nadzieję, że jeszcze trochę słońca jednak się pojawi. W końcu lato trwa do połowy września. Ale myślę, że lipiec i tak pokazał, że i u nas może być prawdziwie tropikalna pogoda. Przed chwilą właśnie uciekłam przed deszczem- byłam na zakupach z koleżanką, przy okazji zrobiłyśmy sobie spacer i pogadałyśmy. Jako, że  od rana nie miałam prądu, nie udało mi się dodać wcześniej posta, jednak gotowy jest od wczoraj :) mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu tak, jak poprzedni z tej serii. Dziś będzie o... żółtych serach.

   Ser serowi jednak nierówny, o czym zaraz się przekonacie. Ktoś powie- a tam, ser to ser. Edamski, Gouda, Mozzarella. Tłusty, półtłusty, pełnotłusty. No tak. Ale poszczególne odmiany również różnią się między sobą. Gouda też goudzie nierówna. Wiadomo, każdy producent ma swoje proporcje. Problem zaczyna się, kiedy zaczynają oni "kombinować" ze składami i z sera robi się "nie ser". Dlaczego? Ze względu na koszty. I co się dzieje? Zaczyna się tworzenie "czegoś z niczego", zabawa dodatkami, utwardzanym olejem, konserwantami. Ryzykując wyrzucenie z supermarketu zrobiłam dla Was zdjęcia składów trzech różnych źółtych serów. W tym dwa ze słowem "Gouda" w nazwie. Ale nie każdy z nich to ser.



8/20/2014

CROP TOP & BOYFRIEND JEANS

Hej! 

   Budzenie się ze świadomością, że przede mną 2 dni wolnego cieszy podwójnie. W dodatku budzik nie dzwoni o 6:00, tylko kilka godzin później, co równa się większej ilości snu (w końcu). Wczoraj do południa w pracy miałam bardzo mały ruch, a niewyspanie brało nade mną górę na tyle, że wolałam pokręcić się po sklepie i zrobić porządne... porządki. Masło maślane. W każdym razie biegałam ze ścierką po każdym kącie :) później czas leciał zdecydowanie szybciej- po południu zawsze jest więcej klientów. Wróciłam zmęczona, ale zadowolona, gdyż praca daje dużo satysfakcji. Codziennie czegoś się uczę, zbieram doświadczenie. Dodatkowo kilka dni temu przyjechała do nas rodzina ze Śląska, z którą już dość długo się nie widziałam, więc jest sporo tematów do rozmowy i przy okazji dużo uśmiechu. Dzisiejszy wieczór spędzę natomiast na pogaduchach z przyjaciółkami.

   Nawet nie wiecie, jak bardzo ucieszyło mnie ogromne zainteresowanie ostatnim wpisem. Nie ukrywam, że się tego nie spodziewałam- tyle naprawdę przemyślanych, długich komentarzy dodało mi motywacji, aby częściej zasypywać Was postami w kierunku innym, niż tylko moda. Jednak z niej absolutnie nie zamierzam rezygnować, więc dziś mam dla Was stylizację. Wykorzystałam w niej dość odważne, mocno powycinane jeansy- boyfriend'y, a także krótki, biało- czarny top z długim rękawem. Do tego wybrałam bardzo praktyczną torbę oraz ulubione buty, które są niezawodne przy 12h w pracy. Ile bym dała, aby byłoby dziś tak ciepło, aby nosić taki zestaw- niestety teraz tylko deszcz i deszcz...







8/17/2014

JAK NIE DAĆ SIĘ NABRAĆ NA SZTUCZKI W SUPERMARKETACH?

Hej! 

      Mam nadzieję, że weekend spędziliście (a raczej spędzacie) tak, jak to zaplanowaliście, z dużą ilością odpoczynku. Jeśli obserwujecie mnie na Facebook'u, pewnie wiecie, że postanowiłam nieco poszerzyć tematykę bloga. Cieszę się, że propozycja spotkała się z pozytywnym odzewem, dlatego dziś chciałabym zaprosić Was na pierwszy post z cyklu "Na zdrowie!". Zainteresowanie zdrowym odżywianiem w naszym kraju od pewnego czasu jest coraz większe. Zapanował "boom" na bycie fit, na odchudzanie. Siłownie okupowane są przez coraz więcej osób pragnących zadbać o formę, a sklepy z dietetyczną żywnością przeżywają oblężenie. W pełni popieram zdrowy tryb życia, choć uważam, że przesada w żadną stronę nie jest dobra i trzeba pilnować, aby nie stracić kontroli nad wszystkim, czego się podejmujemy. Pewna wiedza z zakresu żywienia jest nam do tego niezbędna. Tym bardziej, że producenci kuszą nas ze sklepowych półek hasłami: "light, o obniżonej zawartości tłuszczu, bez cukru", a biorąc do ręki jogurt owocowy może okazać się, że owoców jest tam 1% albo... wcale. Dlatego właśnie zdecydowałam się podzielić z Wami choć częścią tego, co zostało mi przekazane na studiach. W tym semestrze czeka mnie obrona pracy inżynierskiej, a Was czeka garść wiedzy i porad od... przyszłego inżyniera technologa żywności. Postaram się przekazać wszystko w jak najprostszy i zrozumiały sposób tak, abyście złapali najważniejsze fakty, a skomplikowane nazwy stały się nieco jaśniejsze :)
     Dzisiejszy wpis potraktujcie jako małą "rozgrzewkę" do poznawania tajemnic etykiet, składów, dodatków do żywności, produktów light czy fit. Zobaczycie też, dlaczego warto sprawdzać, ile naprawdę jest sera w serze, szynki w szynce, mięsa w parówce czy pasztecie. Rzucę Wam też garść porad dietetycznych, które mogą okazać się naprawdę proste i... tanie! Wystarczy wprowadzić kilka nowych zasad, uważnie patrzeć, co kupujemy i okaże się, że nie zawsze trzeba zostawiać majątek w sklepach ze zdrową żywnością.




8/15/2014

UNIWERSALNA BIEL

Hej!

    Kto cieszy się teraz z długiego weekendu, ręka do góry! W wakacje nigdy go nie zauważałam, bo gdy ma się cały czas wolne, każdy dzień jest jak sobota. Ale takie dłuższe wolne docenia się o wiele, wiele bardziej, kiedy wraca się do wieczorem do domu. I tak myślę sobie: "wreszcie mogę wyłączyć budzik, na całe 3 dni!". Tym bardziej nie mogłam się go doczekać, bo oprócz planowych dwóch dni pracy, miałam jeszcze popołudniówkę koleżanki we wtorek, także mam prawo być bardziej zmęczona, o. A pełnię szczęścia osiągnęłabym wiedząc, że pogoda na najbliższe dni pozwoli na wyjazd nad morze. Dość dawno już nie byłam, a taka regeneracja dobrze by mi zrobiła. Coś na pewno się uda- nawet spontanicznie. Dziś wreszcie się wyspałam, dlatego humor dopisuje w 100% :)

   Po niedawnej fali upałów przyszedł czas na lekkie ochłodzenie. Mam jednak wrażenie, że w jakiś sposób mój organizm przyzwyczaił się do tego ciepła. Na tyle, że nawet gdy wszyscy w domu chodzą w długich spodniach i rękawach, ja biegam w ramiączkach i szortach. W nocy praktycznie nie przykrywam się kołdrą, okno zostawiam otwarte, dzięki czemu rano czuję się bardzo rześko. A gdy wychodzę i wracam z pracy (przy 16 czy 17 stopniach) kompletnie nie czuję tej temperatury. Nie wiem czy to normalne, ale mi się podoba :) no dobra, miało być o stylówce. Ale że się rozpisałam- o niej tylko kilka słów: dżinsowe szorty, trampki na koturnie i jasny, słoneczny top- czyli 100% wygody! 
Zdjęcia były zrobione w trakcie tych trochę cieplejszych dni :)



8/11/2014

CZAS NA JEANS

Hej!
   
   Lubię zmiany w niedzielę w pracy. Jestem w niej "tylko" 10 godzin. To znaczy nie tylko, ale w tygodniu robię po 12, więc... no, tylko. Ale nie myślcie, że to jakiś obóz pracy. Pracuję 3- 4 razy w tygodniu i zdecydowanie bardziej podoba mi się taka opcja, niż jakbym miała mieć po 8 godzin codziennie :) w ten weekend odbył się w moim mieście festiwal sztucznych ogni Pyromagic. Mimo, że w sobotę szłam do pracy, dzień wcześniej postanowiłam wybrać się z siostrą i koleżanką obejrzeć pokazy, posiedzieć na powietrzu, pogadać, posłuchać muzyki. W piątek odbyły się 2 z czterech pokazów i nie powiem, robiły wieeelkie wrażenie. Wybuchy fajerwerków zsynchronizowane były z muzyką, która nadawała fenomenalny klimat. Sylwester w środku lata? Nie,  to coś zdecydowanie lepszego, bo takich rzeczy nie da się zobaczyć na koniec roku :) zdecydowanie warto było tam być.

   Ostatnia stylizacja, mimo pewnej niepewności z mojej strony, spotkała się z pozytywnym odzewem. Pomyślałam więc, że tym razem również wykorzystam ten kolor. Jest jednak zdecydowanie mniej "landrynkowo". Główną rolę gra tu jeans- i to w dwóch formach. Jako cieńsza, letnia spódnica z charakterystycznym wiązaniem a'la koszula i jako grubsza, poszarpana kamizelka. Do tego szare trampki za kostkę, które są jednymi z najwygodniejszych, jakie miałam. Chciałabym poznać Waszą opinię na temat spódniczki- uważacie, że jest ok czy może zbyt "przekombinowana"?




8/08/2014

CUKIERKOWO-RÓŻOWY

Hej! 

    Ostatnio dużo bardziej doceniam każdą wolną chwilę, jaka jest mi dana. Chociaż tak naprawdę nigdy nie lubiłam zbyt długiego przebywania w jednym miejscu. Odkąd pracuję, wydłużyłam sobie dobę do jakichś 30 godzin, czas organizuję sobie tak, aby starczyło mi go i na przyjemności i na pracę i na odpoczynek. Nauczyłam się kilku praktycznych sztuczek, które zwiększają hm... wydajność pracy, że tak to nazwę. Mogę robić kilka rzeczy w niewielkim odstępie czasu lub nawet w tym samym czasie- mam podzielną uwagę, także to nie problem. Mam jeszcze jeden dzień wolnego. Wieczorem wybieram się na festiwal fajerwerków Pyromagic w Szczecinie- co rok organizowane są pokazy. Rok temu przegapiłam, bo nie było mnie w Polsce, ale tym razem nie odpuszczę! Na pewno będzie co oglądać :) wczoraj natomiast spotkałam się z przyjaciółkami, wybrałam się też na wycieczkę rowerową do lasu nad jezioro. A jako, że akurat złapałam gumę, to czekając na przyjazd taty z nową dętką miałam okazję odpocząć sobie blisko natury, z dala od zgiełku i codzienności.

   Mam dla Was najnowszą stylizację. Pomyślałam, że tym razem zrobię coś nieco bardziej... cukierkowego. Dla odmiany. W pracy obowiązuje mnie bardzo oficjalny styl- to znaczy czarne spodnie, jasna koszula, lekki makijaż i związane włosy, więc pewnego ciepłego dnia postanowiłam przełamać tę konwencję i wyskoczyć na spacer bardziej wyrazistych barwach. Postawiłam więc na landrynkowy róż (i trochę mniej landrynkową) biel. Róż nie jest kolorem, który mogłabym nosić i nosić i... nosić ciągle, ponieważ wymaga uważnego dobierania całej reszty, łatwo przy nim o przesadę i "cyrkowy" efekt. Lub "efekt barbie". Mam nadzieję, że mnie udało się go uniknąć. Jak myślicie?





8/04/2014

NA CHŁODNIEJSZE PORANKI

Hej! 

     Niedzielno- poniedziałkowy weekend trwa w najlepsze. Zostałam obudzona telefonem od szefa dużo wcześniej, niż planowałam wstać, ale może to i lepiej, bo dzięki temu zdążyłam już pójść na spacer, zrobić zakupy i trening (czuję się jak nowo narodzona!), wyjść z psem i nawet trochę się polenić. Wczoraj pogoda była bardzo "w kratkę"- w ciągu dnia upał, a wieczorem silne burze. Lubię burze. Akurat jechałam na spotkanie z szefem, kiedy spadł ulewny deszcz. Później zalało podobno główną ulicę wjazdową do miasta i kto wie czy gdybym nie wracała z niego trochę później, nie utknęłabym w centrum do rana... Na kierowniku zrobiłam pozytywne wrażenie, a jego żona uznała, że "to był dobry wybór". Wcześniej nie rozmawiałam z nimi twarzą w twarz, bo przyjmowana byłam przez osobę z obsługi sklepu- dlatego nieco się stresowałam. Cieszę się, że wypadłam korzystnie :)

   Pomyślałam, że skoro mam wolne całe dwa dni, trochę czasu, a kolejne dwa spędzę od rana do wieczora w pracy, to dodam dla Was posty dzień po dniu. Dziś rano było nieco chłodniej. Po ulewnych deszczach i burzy trochę spadły słupki na termometrach, dlatego też stylówka jest odpoczynkiem od typowo letniego klimatu. Nie dajcie się zwieść- spodnie wcale nie są tak grube, na jakie wyglądają. Uważam, że na chłodne poranki są w sam raz. Poza tym mam słabość do dresów. Dobrałam do nich szare buty na obcasie, a także krótki, biały top i jeansową marynarkę. Łączenie stylów wcale nie musi się gryźć niczym Suarez na Munadialu :)




8/03/2014

W SIERPNIU

Hej! 
  
  W wakacje granica między weekendem, a pozostałymi dniami tygodnia wyraźnie się zaciera. Przynajmniej u osób, które w ciągu roku się uczą, a w lato odpoczywają. Moja praca też średnio pomaga mi się w tych dniach tygodnia zorientować, ponieważ pracuję po 2 dni, a potem mam 2 dni wolnego, więc standardowego weekendu nigdy nie mam- dziś niedziela, a ja dopiero go zaczynam. Wczoraj wróciłam z pracy naprawdę zmęczona, także dziś konieczny będzie porządny odpoczynek. Planowałam jechać nad morze, ale nie wyszło- plany się zmieniły, ale przynajmniej mogłam dłużej pospać. Za to wybieram się nad jezioro :) jest tak gorąco, że ciężko się oddycha. Dawno nie było tak ciepłego lata. Dziś są aż 33 stopnie, a jeśli wierzyć prognozom, to do połowy sierpnia ma być upalnie. Nie wiem, jak Wy, ale ja się z tego cieszę baaardzo.

   Za co jeszcze lubicie lato? Ja uwielbiam je miedzy innymi dlatego, że nie trzeba zakładać wielu warstw ubrań, a i tak czujemy się komfortowo i jest nam ciepło. A czasami nawet za gorąco. Poza tym, kiedy idę przez osiedle, nikt nie patrzy na mnie dziwnie i nie mówi: "co ona, z plaży uciekła?". Tak- uwielbiam krótkie topy, dlatego też zdecydowanie odpowiada mi coś takiego. Paski też uwielbiam, więc jest to połączenie prawie idealne. Pamiętacie, jak wspominałam ostatnio o przerabianiu jeansów na szorty? Te zrobiłam razem z Asią już ponad 2 lata temu. Pamiętam, jak się wtedy z nich cieszyłyśmy- dziś entuzjazm oczywiście jest już mniejszy, ale spodenki cały czas są "na chodzie". Do tego bransoletka, okulary i najwygodniejsze baleriny we wszechświecie, kupione w supermarkecie. Nawet się zrymowało, a więc coś w tym musi być.