11/30/2013

Mustard pants.

Hej! :)
        Mam nadzieję, że rozpoczęliście weekend tak, jak sobie to wymyśliliście. Ja bardzo się cieszę, że wreszcie trochę odpocznę, bo ten tydzień był dość męczący jeśli chodzi o uczelnię. Choroba ucha dodatkowo utrudniała mi codzienne funkcjonowanie, bo ciągle kręciło mi się w głowie. Ale dostałam się do lekarza, leki mam, także czuję się już duuuuużo lepiej. Dziś Andrzejki, co planujecie? Wróżycie, imprezujecie czy uważacie, że to dziecinada? :) ja spotykam się z przyjaciółkami, będziemy lać wosk i takie inne, w końcu Andrzejki są  raz w roku i chociaż nie wierzę bezgranicznie w tego typu wróżby, to zrobimy fajny klimacik, porozstawiamy świeczki i... będzie, będzie zabawa! :D

       Mam dla Was obiecany zestaw, jest bardzo świeży, idealny na obecną pogodę. Przez kilka dni było nieco zimniej, dlatego też wskoczyłam w (prze)cieplutkie, wysokie kozaki z futerkiem, do tego parka i musztardowe spodnie. To moje pierwsze w tym kolorze i muszę przyznać, że świetnie się w nich czuję. Mam w szafie naprawdę niewiele musztardowych rzeczy, a uważam, że chociaż swoje "lata świetności" (a raczej swoje bloggerskie 5 minut) mają za sobą już od dość dawna, to pasują do wielu ubrań i można dzięki nim stworzyć cieakwy efekt. Co sądzicie? ;) 



11/28/2013

Romwe Friday Sale.

Hej :) 

        W końcu załatwiłam to, co miałam załatwić, poszłam na pocztę, a także do lekarza i do sklepu. Teraz mogę na spokojnie usiąść i odpocząć, o :)
Dzisiejszy post jest informacyjny, ale spodziewajcie się stylizacji w weekend :)
          Zostały tylko 2 dni promocji w Romwe!

Jeśli macie chęć zaoszczędzić do 75%, a  przy okazji zaopatrzyć się w świetne ubrania, serdecznie Wam polecam zajrzeć do sklepu.
Macie czas tylko do 30.11.13 ;)



Buziaki,
Kats.

PS. Zapraszam na mój Instagram- @katsuumiaga

11/26/2013

Burgundy fall.

Hej :) 

         Co u Was? Ja od kilku dni nie czuję się najlepiej, przez co jestem mega rozdrażniona. Mam zawroty głowy, cały czas mnie kołuje, boli mnie ucho i oby to nie było jakieś okropne zapalenie... W dodatku z naszą kochaną służbą zdrowia jak zawsze są schody. Dodzwonić się tam- to pierwsze. Sprawa niemalże niewykonalna. Mając tę świadomość, wstałam dziś specjalnie wcześniej, aby przejść się do laryngologa.  Oczywiście było nieczynne, a pani na recepcji powiedziała mi, że czynne jest dopiero od 8:00. Pojechałam na uczelnię, a więc po 2 godzinach przeszła się tam moja mama (mamy do przychodni parę kroków dosłownie). Tam dowiedziała się, że potrzebne jest skierowanie od lekarza rodzinnego (dziwne- każdy specjalista w tej przychodni przyjmuje zwykle bez skierowania). U rodzinnego, jak wiadomo, rejestracja jest od 7:00, kolejki olbrzymie, także na numerek nie ma szans. Przez kolejne dni mam zajęcia, a akurat lekarze przyjmują praktycznie tylko rano. Więc nie ma siły, abym zdążyła, tym bardziej, że mam kolokwia i zwolnić się niestety nie dam rady. Pozostaje więc termin za tydzień w środę, tylko do tego czasu będę musiała przemęczyć się z bólem, zawrotami głowy, problemami z koncentracją i ciągłym uczuciem, jakbym była pijana... Eh, biurokracja. A myślałam, że tylko w "Dwunastu pacach Asterixa" i polskich urzędach jest to aż tak widoczne. 
      Szkoda tylko, że dotyczy to także tak ważnej instytucji, jak służba zdrowia. Jestem ciekawa, jak to wygląda w nagłych przypadkach. Czy takie kolejki także obowiązują... Odnoszę wrażenie, że pozorne ułatwianie życia tylko je komplikuje.

      Tytuł posta można rozumieć dwojako- jako upadek i jako jesień. W prawdzie głównie chodzi tutaj o napis na bluzie, ale idąc dalej, jesienne barwy liści także przyjmują ten kolor, są piękne. A i upadek jako mój stan zdrowotny (właśnie walczę z tym, aby do takiego upadku psychicznego nie doszło, o! :D)
Dziś pokażę Wam jeden z moich ostatnio ulubionych zestawów, bez rozpisywania- wszystko przecież widać :) limit słów wyczerpałam na poprzednie kilka (dziesiąt) linijek. Dajcie znać, co sądzicie o mojej najnowszej bordowej bluzce i całym połączeniu :) 


11/23/2013

Denim look.

Hej ;)

      Weekend! Nie wiem jak Wam, ale mi czas biegnie jak szalony... Pamiętam, jak nie mogłam doczekać się zeszłorocznego Sylwestra, a tymczasem niedługo grudzień, Święta i Nowy Rok! Może to nie jest jeszcze czas na podsumowania, ale muszę to powiedzieć- ten rok był rokiem postępów pod niemalże każdym względem. Dużo się nauczyłam i wiem, że nigdy nie należy się poddawać, choćby nie wiem co się działo i nie wiem jak byłoby nam ciężko :) z całą pewnością mogę przyznać, że poszłam kilka wielkich, porządnych kroków do przodu.
Dziś jest urodzinowa impreza mojej przyjaciółki, już nie mogę się doczekać, znowu będzie cały wieczór z tymi świruskami! :) dzięki nim chyba nigdy do końca mentalnie nie dorosnę, bo co by nie mówić, znamy się od bardzo dawna, a zachowujemy się cały czas tak samo, co jest genialne! Dziś również zaczyna się zimowy sezon skoków narciarskich, także kciuki trzymamy za naszych :) 

        A dzisiejszy zestaw to połączenie jeansu z... jeansem. Postawiłam na prostotę, nie lubię zbędnych udziwnień, a przecież chodzi o to, aby dobrze się czuć. Bez bicia przyznam, że w samej jeansowej katance nie wyszłam, bo chyba bym zamarzła, ale nie widzę przeszkód, aby nosić ją np. na uczelni czy w szkole. Ciepłą kurtkę zdjęłam tylko na zdjęcia, a i tak trochę zmarzłam. Za to niczego nie mogę zarzucić cieplutkim kozakom na koturnie. Na zimę kożuszek to podstawa, ja muszę mieć naprawdę CIEPŁE obuwie, co niestety zwykle w sklepach zdarza się rzadko, choć billboardy i napisy krzyczą do nas coś o zimowych butach, w których tak na dobrą sprawę nie można nawet wejść w śnieg na 10 sekund, bo zaraz nogi kostnieją... Zajrzyjcie TUTAJ pełno ciepłych i solidnych butów! :)


11/21/2013

Green & fur.

Hej! ;) 

       Zgadnijcie, co Kats robiła niemal całe wtorkowe popołudnie, od razu, jak wróciła z uczelni? Łatwo się domyślić, bo mając w rękach nowy aparat, musiałam go wypróbować, a tak się wkręciłam, że zdążyłam "obfocić" chyba wszystko (i wszystkich), co mam w mieszkaniu... ;) na FB wrzuciłam póki co 2 zdjęcia, które możecie zobaczyć TUTAJ- okazało się, że suszone pestki dyni również mogą być wdzięcznym "modelem" (bo psiak to już od dawna pięknie mi pozuje). Wczoraj niestety nie miałam okazji zrobić ciekawych zdjęć, bo wróciłam do domu wieczorem opadnięta z sił, ale obejrzałam za to "Top Chefa", zajadałam się chałwą, odpoczęłam po całym dniu na uczelni i tak jakoś zleciało ;) ale załapałam fotograficznego bakcyla, od razu ominęłam tryb "auto" i (nie otwierając instrukcji) zabrałam się za manual. Chcieć to móc, a człowiek najlepiej uczy się praktyki, a nie suchej teorii ;) 


       Dziś będzie ostatni zestaw wykonany cyfrówką- kolejne będą już dużo, dużo lepszej jakości. Kurteczkę z przemiłym w dotyku futerkiem wyjęłam z szafy zaledwie kilka dni temu. Gdyby nie mama, zapomniałabym o jej istnieniu- ale baaardzo się cieszę, że akurat przyłapałam ją na pożyczaniu jej :)) wraz z czarnymi kozakami nadaje typowo zimowy klimat, chociaż śniegu brak, mrozu brak, może to i dobrze. Ale w powietrzu od dłuższego czasu ta zima jest wyczuwalna. A penterka... Odrobina panterki jeszcze nikomu nie zaszkodziła, uwielbiam ten motyw ;) 


11/19/2013

Canon EOS 1100D. Nowa miłość.

Hej! ;) 
        Mam dziś niesamowicie dobry humor. Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zakupu lustrzanki, ponieważ nie ukrywam, że dotąd jakość zdjęć na moim blogu pozostawiała wieeele, wiele do życzenia. Teraz wreszcie się to zmieni, bo od dziś jestem posiadaczką tego cudeńka- Canona EOS 1100D. Jeśli chodzi o mnie, to w przypadku fotografii jestem amatorką, także moja "zabawa" w to dopiero się zaczyna- ale zdążyłam ostatnimi czasy poczytać wiele na ten temat i sporo się dowiedziałam ;) 

        Aparat kupiłam od sprzedawcy z mojego miasta, jest używany i gdyby nie fakt, że miałam możliwość mu się przyjrzeć, sprawdzić czy nie jest wadliwy, szkła porysowane itp- w życiu nie zdecydowałabym się na zakup używanego sprzętu. Jednak rozmowa, przedstawienie i wyjaśnienie wszystkiego, gwarancja na kilka lat i jakość zdjęć, które zrobiłam na próbę przekonały mnie, że warto go nabyć :) pan, od którego kupiłam mojego Canona, jest bardzo sympatyczny i od razu zauważyłam, że ma duszę artysty, również polecił mi fajny kurs fotograficzny- kto wie, może się zdecyduję ;) gdy wróciłam do domu, od razu wzięłam się za sprawdzanie opcji i muszę przyznać, że jestem pod wielkim wrażeniem ;) w zestawie był także drugi obiektyw, statyw, torba, karta pamięci, czytnik kart pamięci, gwarancja, pełen wypas można powiedzieć ;) i naprawdę nie wydałam dużo (aczkolwiek nie będę tutaj pisać, ile, w razie co to piszcie na priv :)). Mogę spokojnie powiedzieć, że jak dotąd, to najlepszy interes w moim życiu :) 

11/16/2013

Yesterday :)

Hej! ;)

        I mamy sobotę- jedna z nielicznych okazji, aby się wyspać. Chociaż nie wiem, jak Wy, ale ja mam tak, że im dłużej śpię, tym ciężej mi wstać i tym bardziej mi się potem chce spać... Macie tak samo? Człowiekowi nigdy się nie dogodzi, czasami mam takie wrażenie :)
      Wczoraj, w czasie okienka, zabrałyśmy się z dziewczynami za pisanie projektu z technologii roślinnej. Temat- produkcja nektaru z czarnej porzeczki, mamy za zadanie opisać cały proces technologiczny, wraz z opisem linii produkcyjnej, działania maszyn (i ich zdjęciami), przepisami BHP, schematem Sankey'a, zatrudnieniem, kosztami i zużyciem mediów tj. wodą itp i wydajnością produkcji Oo. Temat dość niewdzięczny biorąc pod uwagę fakt, że nigdy czegoś takiego nie robiłyśmy i nie wiemy, z której strony to "ugryźć". Ale co zrobić, może coś konkretnego uda nam się naskrobać :D 

Aleeee, co ja Was będę zanudzać- pewnie nie chcecie czytać o tym w sobotę (chociaż już nie raz mówiliście, że lubicie czytać o moich studiach ;)). Przejdźmy do outfitu:

      Dziś będzie na sportowo. Chociaż welurowe legginsy nie do końca zgrywają się ze sportową konwencją, jednak chodziło mi o takie małe przełamanie :) jest już dużo bardziej zimowo, ale w końcu ta zbliża się wielkimi krokami i temperatura +3 stopnie całkowicie przekonuje do założenia czapki na głowę, co by tu nie zmarznąć :) czerń lubię, ale nie jestem zwolenniczką ubierania się w nią od stóp do głów. Zdecydowanie wolę dodać coś bardziej kontrastowego, na przykład białą bluzę, tak jak tutaj :) 


11/14/2013

Beige coat.

Hej! :)
       Środy mają to do siebie, że momentami aż chce się powiedzieć "dość", jednak mimo wszystko je lubię. Mam ciekawe zajęcia, chociaż nie powiem, wieczorne chłodnictwo wolałabym po prostu ominąć, bo wtedy jestem już totalnie znudzona... Niestety nie da się :< za to na technologii zbożowej piekłam wczoraj bułeczki i muszę powiedzieć, że nie wiedziałam, że to takie łatwe ;) Dziś natomiast pisałam kolokwium z roślin. Na szczęście niektóre rzeczy jako, że w miarę zna się z praktyki, szybko wchodzą do głowy. I wreszcie jestem w domu! Czas odpocząć ;)

       Dziś kolejna porcja outfitowych zdjęć. Tym razem postawiłam na beż, w niewielkiej części połączony z miętą i czernią. To, co najbardziej mi się podoba, to klasyczny płaszcz, urozmaicony nieco przez skórzane rękawy oraz geometryczną górę- brakowało mi takiego w szafie. To fajna alternatywa na okres przejściowy między jesienią i zimą. Obawiam się, że niestety w czasie mrozów mogłabym zamarznąć, ale nie oceniam, nie testowałam w ekstremalnych warunkach :) jasne, eleganckie spodnie także są nowością w mojej szafie- warto mieć coś w tym stylu.


11/11/2013

Ulubione... z Goodlookin!

Hej! ;)
      Ostatnio nie opuszcza mnie dobry humor. Nie może być inaczej, kiedy sprawy układają się po mojej myśli (aaale- nie zapeszajmy!). Chciałabym, aby było tak jak najdłużej, ale o to trzeba starać się jeszcze bardziej i nie spoczywać na laurach, o! Znajduję czas na niemalże wszystko, co czasami zaniedbuję, jednak nie kosztem obowiązków ;)
      Wczoraj zrobiłam sobie leeeeeniiiiiwy dzień. Zrobiliśmy rodzinny "seans"- obejrzeliśmy "Shrek Forever" i nie wiem, jakim cudem jeszcze go nie oglądałam (do wczoraj oczywiście). Przyznam, że był chyba nawet lepszy, niż pierwsza część! Uśmialiśmy się nieźle, niektóre momenty były genialne :D Wieczorem natomiast trochę zmieniliśmy klimat. Obejrzeliśmy "Obecność". I powiem Wam, że naprawdę byłam zaskoczona, że dalej można tworzyć tak dobre horrory! Trzymał w napięciu do samego końca.

       Listopad w tym roku jest wyjątkowo pogodny, co nie znaczy, że mróz nagle nie może zrobić "wielkiego wejścia" i niespodziewanie u nas zawitać. Na takie wypadki, podobnie jak na całą zimę, podstawą jest solidna, ciepła, wygodna kurtka, którą będzie można założyć bez obaw o to, że przemarzniemy czy przemokniemy. Powinna również idealnie nadawać się na zimowe szaleństwa, tj. bitwy na śnieżki czy kulig- kto ich nie lubi? :) Sklep Goodlookin również wyszedł z takiego założenia i przygotował na ten sezon porządne kurtki dobrej jakości, które oprócz tym, że są ciepłe i praktyczne, przyciągają szeroką gamą kolorów i fasonów :)
Zapraszam na GOODLOOKIN




11/09/2013

Burgundy and grey.

Hej! ;)
         Od jednego długiego weekendu do drugiego... Mogłabym tak cały czas! ;) kolejne (naprawdę długie) wolne czeka nas co prawda dopiero na Boże Narodzenie, ale póki co cieszę się tym, że jest sobota, o! Wczoraj siedziałam na wykładach aż do 17:00, ale za to wieczorem nadrobiłam czas- spędziłam go na imprezie wraz z kumpelami z roku, wybawiłyśmy się i to całkiem dobrze! :) Właśnie, czy ktoś z Was dostrzegł już jakieś oznaki (zdecydowanie zbyt wczesnej) gorączki przedświątecznej? Ostatnio, gdy weszłam do Douglasa, opadła mi szczęka. Wszędzie choinki, ozdoby, reklamy kosmetyków krzyczące "kup mnie! Będę idealnym choinkowym prezentem na początku listopada!" czy też "poczuj magię świąt, zrób bliskiej osobie prezent"- tak jakbym to słyszała :) w tle oczywiście świąteczne piosenki (nie myślałam, że w tym roku usłyszę "Last Christmas"tak wcześnie i w dodatku nie w radiu). Gdzie w tym wszystkim logika? Przecież wczoraj jeszcze chodziłam w cienkiej, jeansowej katance...

         No tak, jest listopad, a momentami tak ciepło, jak we wrześniu :) i tak, na przekór zaczynającej się, świątecznej gorączce, przygotowałam zestaw, któremu bliżej do lata, niż do zimy. I absolutnie nie mam nic przeciwko temu, abym mogła nosić takie częściej. To dość elegancka stylizacja (dzięki szpilkom i marynarce), choć tak naprawdę te spodnie mogę nosić na wiele sposobów. Są bardzo uniwersalne. Kto by pomyślał, że i w takiej wersji sportowe spodnie będą dobrze się prezentować? :) szarość połączyłam z różnymi odcieniami czerwieni. Dajcie znać, co sądzicie! 



11/07/2013

Must have with Voguec.

Hej! 
        Uwielbiam czwartki! To zdecydowanie najprzyjemniejsze dni na uczelni, bo kończę zajęcia baaardzo szybko. Jakaś równowaga musi być, bo środy są koszmarne, siedzę na uczelni cały dzień... Wczoraj miałam kolokwium ze zbóż, a także wejściówkę z chłodnictwa, w poniedziałek z angielskiego, a we wtorek z gastronomii. Dlatego też przez kilka dni nie pisałam tutaj, teraz długi weekend, więc się poprawię :) po wieczornych zajęciach koleżanki wyciągnęły mnie na piwo i ploteczki, a dziś zrobiłam sobię małą rundkę po sklepach :)
Dziś chciałabym pokazać Wam moją listę must have ze sklepu VOGUEC. Po tym, jak znalazłam go na jednym z blogów, od razu zabrałam się za przeglądanie asortymentu. Przejrzałam ledwie kilka stron, a w oczy rzuciło mi się dużo ciekawych rzeczy, które chętnie widziałabym w mojej szafie :) sami sprawdźcie: 

11/02/2013

November... sun!

Hej! :)

       Początek listopada kojarzy mi się zawsze z takim pierwszym, leciutkim powiewem zimy. Zwykle na Wszystkich Świętych wyciągamy z szaf ciepłe obuwie i kurtki, żeby nie wymarznąć za bardzo na cmentarzach. Pamiętam, że jednego roku to nawet śnieg spadł! Na całe szczęście wczoraj pogoda była łaskawa. Świeciło słońce, ponad 10 stopni, jedynie wiatr przeszkadzał. Ale nie chcę narzekać :) pojechałam wraz z rodziną odwiedzić groby bliskich, zapalić znicze- święto to ma dla mnie symboliczny wymiar, podobne jak dzisiejsze Zaduszki. Jest okazją do przemyśleń na temat życia i tego, co jest w nim najważniejsze.
       A w Halloween'owy wieczór bawiłam się wraz ze znajomymi na imprezie urodzinowej koleżanki. I powiem Wam, że była to chyba najlepsza impreza w ostatnim czasie. Mimo wcześniejszych planów nieprzebrania się, postanowiłam, że nie odpuszczę Halloween- założyłam bujną perukę i zrobiłam mocny makijaż, do tego namalowałam pajęczynę na policzku (wyglądałam, jakbym była po kilku mocnych imprezach :D). Wszyscy bawili się super, było dużo śmiechu, okazji do pogadania, pyszne hot dogi i drinki, a także świetna muzyka i okazja do tańca. Mam nadzieję, że niedługo powtórzymy taki wypad! :)

      Przejdźmy do stylóweczki. Nie ukrywam, że od dawna mam słabość do wszystkiego, co zawiera elementy skóry. Biało- czarna kurteczka stała się moim numerem jeden, bo poza materiałem, uwielbiam połączenie czerni i bieli. Do niej założyłam wzorzyste legginsy, a także sneakersy i koszulkę z numerem. Jako, że słońce (na szczęście!) nie odpuszcza, zabrałam ze sobą ciemne okulary. Zestaw jest codzienny, sprawdzi się u każdego, kto lubi stylizacje wygodne, ale z pazurem.