11/30/2012

Smaaaartfonik! :)

Hejjjj :) 

Wczorajszy dzień totalnie mnie wykończył, chyba się starzeję :D Cały czas byłam senna i właściwie nie chciało mi się ani trochę wyściubiać nosa z domu... Pozytywnym akcentem było wyjścia na pizzę ze znajomymi i pyszna herbatka z cynamonem ;) lokal "Roma" znajduje się na sąsiednim osiedlu, ma świetny wystrój- niestety nie zrobiłam żadnych zdjęć, bo zapomniałam aparatu... Najedliśmy się do syta, omówiliśmy też pokrótce Sylwestra, który zapowiada się w tym roku fenomenalnie, o ile wszyściutko nam wypali :) 

Zdążyłam się za to zaprzyjaźnić z nowym telefonem, który wbrew pozorom jest całkiem prosty i wygodny w obsłudze :) samo wyrażenie "smartfon" brzmi nieco przerażająco dla kogoś, kto nie miał zbytnio z nimi wspólnego, ale już z nim śmigam, ogarnęłam najważniejsze rzeczy ;) prezentuje się tak:

Co o nim sądzicie, ma któraś z Was taki? ;)

Buziaki,
Kats.

formspring.me/katsuumi17 ;) zapraszam! :)

11/29/2012

Glitter- spotkanie bloggerek :)

Hej :)
Matko, co za pogoda! Pada, wieje, jednym słowem tragedia... Niedawno wróciłam do domu, wyszłam z psiakiem. Udało mi się szybciej wyjść z zaliczenia, więc miałam więcej czasu, aby rozejrzeć się za telefonem. Właściwie to miałam już upatrzony- smartfon HTC Salsa c510e, ale wolałam się upewnić i doradzić u osób z działu elektronicznego :) póki co to dla mnie czarna magia, więc zaraz biorę się za rozkminianie go :) 
W zeszłą sobotę odbyło się kolejne spotkanie zachodniopomorskich bloggerek- tym razem jednak zostałyśmy zaproszone do szczecińskiej siedziby sklepu Glitter, a nie organizowałyśmy je w kawiarni, jak poprzednio- tym bardziej miło nam było, że pomyśleli o nas :) część z nas spotkała się już w tramwaju i tak dosiadałyśmy się na kolejnych przystankach :) kiedy dotarłyśmy na miejsce, już z daleka rozpoznałyśmy pozostałe dziewczyny- z nieukrywaną radością podeszłyśmy do nich. Ku mojemu zdziwieniu przed sklepem umieszczony był wielki napis "VIP weekend" czy "VIP day", dokładnie nie pamiętam- no i jak takie VIPy się czułyśmy, kiedy weszłyśmy do środka, wyjęłyśmy aparaty i zaczęłyśmy fotografować cudowną biżuterię :) Prawie dostałam oczopląsu, bo nie wiedziałam, na czym zawiesić oko- tu zegarki, tam kolczyki, torebki, bransoletki, a jeszcze gdzie indziej naszyjniki i opaski :) wszystko krzyczało do mnie "kuuup mnie, proszę!" ;D a niektóre rzeczy niemal nie chciały się ode mnie odczepić, np. jeden z pierścionków, które przymierzałam, nie chciał zejść z mojego palca haha :D ;) Byłam zaskoczona tym, jak duży wybór mają i jak różnorodną biżuterię. W wieeelu, wielu stylach- od rockowego po cukierkowy przez motywy zwierzęce, cyrkonie, piórka itp :) z resztą zobaczycie na zdjęciach :) wieeeelu zdjeciach! ;) 

(mniaaaaam)
Organizatorzy poczęstowali nas szampanem (do wyboru, z alkoholem albo bez, dla młodszych bloggerek :)) oraz ciasteczkami, mniam! Przyszła do nas również wizażystka, która chętnie zrobiła ciekawe makijaże dziewczynom, które były tym zainteresowane :) na koniec dostałyśmy małe upominki w postaci uroczych, delikatnych bransoletek na sznureczku :) 

No i najważniejsza dla mnie rzecz- mogłam po raz kolejny spotkać się z dziewczynami! Złapałyśmy świetny kontakt już za pierwszym razem, dlatego nie mogłam się doczekać tego dnia! ;)) Zabrakło Anity (nadrobimy! :*) jednak nasz skład z poprzedniego razu się poza tym nie zmienił ;) z niecierpliwością czekam na kolejne spotkanie, może jeszcze w tym roku nam się uda? ;) 

No i na koniec spis blogów wszystkich obecnych :))
Straszna Szafa

No i ja oczywiście, hihi ;) 

Buziaki,
Kats!

11/28/2012

Relax :)

Hejjjj :) 
Dopiero wróciłam z uczelni, caaały dzień poza domem- ale w sumie lubię to ;) trochę się nadenerwowałam na mikrobiolgii, kiedy mieliśmy zaliczenie z mikroskopu, bo jego kalibracja jest mega czasochłonna i zależy od farta, którego niestety nie miałam i musiałam sporo czasu na to poświęcić- ale udało mi się i dostałam za wszystko 4, hihi ;) później była biochemia, a jeszcze potem skoczyłam na piwko ze znajomymi z roku do Mety- mega fajny, PRL'owski klimat, a piwa z sokiem daaaaawno nie piłam, więc smakowało 2x lepiej,  niż zawsze, hihi :) 
Z Agusią z jej urodzin :) 

Właśnie, planuję sobie kupić telefon i upatrzyłam sobie HTC Salsa CS10E- ma ktoś z Was? Polecacie? Odpiszcie proszę pod przedostatnim postem, albo na formspring'u, ponieważ tutaj wyłączam komentowanie, kolejna notka jutro! :* 

Dziękuję za wszystko,
Kats.

11/27/2012

Scandaleyes!

Hejjj :* 
Leń ze mnie niemiłosierny, olałam pierwszy wykład z biochemii, na którym nic nie robimy, o ja niedobra! :D A tak na poważnie, to mogłam się przynajmniej nieco bardziej wyspać, co mnie bardzo cieszy ;) poszłam z mamą na zakupy, zahaczyłyśmy też o Rossmann, gdzie zaopatrzyłam się tusz Rimmel Scandaleyes Extreme Back (wreszcie mam porządny tusz yeeeah :D). Skorzystałam z 40% rabatu i tak oto zapłaciłam tylko nieco ponad 17 zł :) Oprócz tego kupiłam utwardzacz do paznokci z Wibo :) 


Uciekam się pouczyć trochę, zajęcia na 17:00, więc trochę czasu mam :)
Trzyyymajcie się!
Kats.

11/26/2012

Pharmateiss Granatapfel- recenzje :)

Hej! ;)
Nie luuuubię poniedziałków. Chociaż przyznam, że perspektywa odwołanego wykładu z mikrobiologii była baaaardzo fajna :) skoczyłam oddać książkę do biblioteki głównej, a potem siedziałyśmy u Gosi, popijając kawkę i ogarniając toksykologię na jutro. I jak zwykle było dużo śmiechu :D

Mam dla Was małą recenzję kilku kosmetyków, które niedawno otrzymałam do testowania. Wspominałam o nich TUTAJ, zwróciłam uwagę na prozdrowotne właściwości granata, zachęcam do poczytania. Są to naturalne, niemieckie dermokosmetyki na bazie wyciągu z granata. Chciałabym się skupić na moich odczuciach co do ich używania :)

Granatapfel Straffende Tagespflege, krem ujędrniający na dzień:
Krem ma za swoje główne zadanie redukować głębokość zmarszczek i wygładzanie skóry. Tego pierwszego (z oczywistych względów :D) nie mogę stwierdzić, bo na szczęście moja skóra jeszcze nie potrzebuje przeciwzmarszczkowych specyfików- chociaż może profilaktycznie... ;) Jeśli chodzi o wygładzenie, według mnie spisał się dobrze. Skóra po użyciu była delikatna w dotyku, a także to, co dla mnie ważne- nawilżył cerę. Mam bardzo, bardzo suchą skórę twarzy, a ten krem sprawił, że cały dzień nie miałam uczucia ściągnięcia i wysuszenia. Do tego pachnie pięknie świeżymi owocami :) 


Granatapfel Handpflegecreme, krem do rąk:
Zdecydowanie jest moim faworytem wśród kremów do rąk, jakie ostatnio miałam okazję używać. Przez specjalne antybakteryjne mydło, którego używam w laboratoriach, mam strasznie wysuszone ręce, więc mocno nawilżający krem jest mi niezbędny. Wchłania się bardzo szybko, bo już po jakichś 3 minutach, no i pachnie grrrranatem :) używam go po kilka razy dziennie i w żaden sposób nie ogranicza mi on niczego właśnie dlatego, że wchłania się momentalnie.


Granatapfel Straffende Korperbutter, ujędrniające masło do ciała: 
To mój ulubieniec! Oczywiście najpierw zwróciłam uwagę na (znowu) świeży zapach (mam manię na jego punkcie, a jeśli nie miałyście okazji wypróbować czegokolwiek o zapachu granatu, gorąco polecam!)- utrzymuje się on na skórze naprawdę długo. Masło, według producenta, pomaga suchej i wrażliwej skórze magazynować wilgoć, czyniąc ją tym samym mocniejszą i jędrniejszą- również plus! :) Aczkolwiek ja zakochałam się przede wszystkim w jej zapachu! 


Granatapfel Vitaldusche, orzeźwiający żel pod prysznic:
Producent mówi: orzeźwia, witalizuje, odbudowuje warstwę lipidową. Wierzę na słowo. O cudownym, owocowym zapachu wspominać nie muszę, ale powiem jedno: baaaardzo umila mi kąpiel :) czego chcieć więcej? 

Zachęcam do zapoznania się ze szczegółowymi opisami każdego z nich, a także innych kosmetyków z serii. Uważam, że naprawdę warto. Dostępne są na stronie: www.granatapfel.pl

Buziaki,
Kats.

formspring.me/katsuumi17 zapraszam! ;)