10/30/2011

Nasz amatorski horror i halloween'owe fotki :)

Witam w niedzielny poranek! ;) 
Od razu zacznę od jednej z fajniejszych rzeczy- Halloween! Co prawda to dopiero jutro, ale muszę niestety jechać na uczelnię, aby nie robić zaległości z matmy, dlatego piszę do Was dzisiaj. Czy Wy też czujecie już ten klimat? Dla mnie to święto (choć niepolskie) mogłoby trwać cały weekend, aż do Wszystkich Świętych. Przynajmniej w weekend wypadło w tym roku. Lubię ten klimat straszenia, duchów, przebieranek itp. Nasze polskie święto, 1. listopada, ma zupełnie inny charakter- spokojny, zrównoważony... Oba święta są ważne dla mnie, każde z innego punktu widzenia. Halloween traktuję jak zabawę, Wszystkich Świętych i Zaduszki jako pamiątkę po bliskich i możliwość wyciszenia. 
Na razie jednak tylko o tym pierwszym :)

Najpierw pokażę Wam film, który nakręciłyśmy z przyjaciółkami jeszcze na początku czerwca- zastanawiałam się, czy dodawać (na pewno o nim wspominałam :)), ale na Halloween nadarza się idealna okazja, aby to zrobić. Jest to amatorski film o morderstwie, trwający niecałe 5 minut i przy kręceniu którego miałyśmy mnóstwo zabawy :D Scenariusz pisałam sama, genialnym montażem zajęła się Sylwia (ma smykałę do tego... i odpowiedni program :)), przy której siedziałyśmy i tylko mówiłyśmy: "Ooo nooooo to będzie dobre, zróbmy tak!" ;D Pierwotnie zajmował prawie 1GB, nie dałoby rady wrzucić tu takiego rozmiaru... Dlatego musiałam go skonwertować, przez co jakość jest słabsza :(

Zapraszam do oglądania naszego "dzieła (nie wiem, jak Wam, ale mi strasznie przycina się... :/)




Aby dodać trochę klimatu, chcę Wam pokazać kilka zdjęć z wczorajszej imprezy halloween'owej z najfajniejszymi ludźmi pod słońcem. Bawiliśmy się wyśmienicie. Najpierw wpadła Sylwia i Aga, obejrzałyśmy horror "Lustra" (mega, polecam!), poprzebierałyśmy się, a potem wpadli do nas kumple i zrobiliśmy mini domówkę :)







 Charakteryzacja trwała jakieś 5 minut, założyłam sukienkę Sylwii, buty Asi, a w makijażu główną rolę zagrała czerwona szminka (w dwóch odcieniach) oraz czarna kredka... Wydaje mi się, że efekt wyszedł całkiem halloween'owy ;-)

Pamiętaliście o przestawieniu zegarków? ;-) 
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień- przyjeżdża do nas wujek ze Śląska, zostanie kilka dni. Lubię, kiedy są u mnie goście, bo zawsze coś się dzieje.
Odezwę się w środku tygodnia! :*

Zapraszam tutaj:


Trzymajcie się :******

10/27/2011

Buty na zimę i outfit ;)

Hej :* 
Korzystając z wolnego czwartku piszę do Was kolejną notkę w ciągu dwóch dni, hehe ;)

Dziś pogoda nie zachwyca- jest trochę deszczowo, ale za to aż 13 stopni (przynajmniej u mnie). Pogoda idealna na roznoszenie się bakterii i innych świństw... :/ Ja dalej jestem chora. Ale zebrałam siły, aby wybrać nie na zakupy, bo gonił mnie czas z butami na zimę. I wiecie, co? Uwielbiam, kiedy po wejściu do pierwszego sklepu znajduję te wymarzone buty ;) Zaopatrzyłam się przy okazji w fioletowy lakier do paznokci, którego mi brakowało w mojej małej kolekcji. Buty prezentują się tak:




Są cieplutkie, w środku mają fajne futerko, które można wywinąć także na zewnątrz, więc przy okazji urozmaica się ubiór. Kosztowały mnie 114 zł w sklepie na osiedlu, no name ;) 

Mam dla Was także jeden z jesiennych outfitów, które zrobiłam jakiś czas temu :) Założyłam spodnie z Camaieu, które trafiłam na letniej wyprzedaży za niecałe 40 zł. Połączyłam je z brązowym sweterkiem z H&M i moimi ulubionymi botkami (pewnie zauważyłyście, że często je pokzauję :)). Uwielbiam taką kolorystykę, idealna na jesień.








spodnie- Camaieu
sweter- H&M
naszyjnik- zielonykot.pl
pierścionek- delamo.pl
kolczyki- DIY

Podoba się? :)) 
Ja chyba pójdę się zaraz położyć, dobrze że chociaż nie gorączkuję... Odpukać!

Zapraszam Was również tutaj:


10/26/2011

Kats prawdziwa chemiczka! :D

Witam Was po dość długiej, bo kilkudniowej nieobecności... :)
Jak się pewnie domyślacie, większość tego czasu spędzałam na uczelni. Niecierpię tych kilkugodzinnych okienek między zajęciami i wykładami i przez to wracania do domu ok. godziny 19:00 (jak to miało np. miejsce wczoraj). Właśnie siedzę i popijam aspirynę (podobno najskuteczniejsza na stany chorobowe). Tak. Chrypka prawie mi minęła, za to złapał mnie cholerny kaszel, katar itp... Jednak jako, że dziś mam wolne, wczoraj znowu zostałam "zabrana" na imprezę. Właściwie to myślałam, że po powrocie z uczelni będę mega wykończona- na tyle, że położę wszystkie rzeczy, pójdę się myć i spać, jednak gdy usiadłam na pół godziny stwierdziłam, że nie potrafię tyle usiedzieć w domu ;D I poszłam potańczyć z Asią i Kasią do klubu. Wróciłyśmy przed 4:00 (zimowa kurtka sprawdza się idealnie, gdy jest tak ziiiiiiimno w nocy).

Wczoraj na zajęciach z chemii mieliśmy wejściówkę ze stężeń- sądzę, że poszła mi dobrze. Następnie odbyły się pierwsze laboratoria- moja pierwsza styczność z odczynnikami, kwasem siarkowym, biuretami i innymi przyrządami... Domyślacie się, że było to przeżycie dla mnie, hehe ;) Byłoby super, gdyby nie to, że razem z Anetą musiałyśmy powtarzać nasze doświadczenie od nowa w ciągu niecałych 20 minut z powodu pewnej głupoty, ale spięłyśmy się i zajęło nam to 10 minut haha :D Po zajęciach zrobiłam z dziewczynami parę fotek (telefonowe, przepraszam za jakość):



(Na zdjęciach tych wyglądam tragicznie, ale ok ;p).

Oprócz tego muszę się Wam pochwalić, że ostatnio napisał o mnie portal Laszafa.pl . Bardzo jest mi miło z tego powodu, nie sądziłam, że coś takiego będzie miało kiedyś miejsce :) Przekierowuję Was do artykułu pod tym linkiem:



Dziękuję Wam serdecznie za wszystkie słowa- te miłe i mniej miłe :) spodziewajcie się również wyników konkursu z Merg.pl w najbliższym czasie :) Zwycięzca otrzyma bon na zakupy, kto nim zostanie- poinformuję na blogu.


I dziękują za wszystkie, wszystkie TAGi, postaram się na nie odpowiedzieć w najbliższym czasie :* 
Zapraszam również tutaj:

A teraz- leczymy się przez 2 kolejne, wolne dni! :) Trzymajcie kciuki. Buziak wielki! :*

10/22/2011

Imprezowo- outfit :)

Hej :*
Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa otuchy w walce z przeziębieniem! :) Zdaję sobie sprawę, że nie tylko ja teraz je mam, dlatego ten temat postaram się ominąć, jako że od dłuższego czasu utrzymuje mi się doskonały nastrój... Powiem tylko tyle, że wczoraj mój stan pogorszył się o chrypkę. Brzmię jak chłopak przechodzący mutację haha, nawet Bartek stwierdził, że mam prawie taki głos, jak on, kiedy miał mutację -.- 
Ja, jako człowiek nienawidzący rutyny, nie potrafię usiedzieć w domu nawet, gdy jestem przeziębiona. I tak- przedwczoraj dziewczyny z uczelni namówiły mnie na imprezę. Przyznam, że na początku średnio podobał mi się pomysł powrotu z uczelni ok 19:00, by po pół godzinie wybiec na autobus i jechać na imprezę, tym bardziej, że byłam zmęczona i było mi zimno, ale nie żałuję- potańczyłam troszkę i poznałam parę osób ;) Tylko ciężko było mi wstać na 8:00 na uczelnię po 2, 5 godzinach snu ;D 
A wczoraj pojechałam do Bartka do akademika, obejrzeliśmy "Kac Vegas 2" , ogólnie było bardzo sympatycznie :)

Jeśli chodzi o uczelnię, piątki należą do tych najtrudniejszych do przeżycia. Wczoraj o godz. 12:00 czułam, jakby minął cały, męczący dzień. Do tego statystyka- przedmiot o nieskończonej ilości wzorów, w których nie da się nie pomylić... Masakra. Ciekawe, jak ja się tego nauczę? Ulgą był dla mnie powrót do domku ;) 
-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Dziś przedstawię Wam zestaw z czwartkowej imprezy ze znajomymi. Na sobie miałam spódniczkę, którą kupiłam jakiś czas temu w C&A za jedyne 15,99 zł. Do tego sweterek, który ma już chyba 2 lata, a który po prostu uwielbiam oraz biała koszulka na ramiączkach, którą mam także od niepamiętnych czasów... Do tego dobrałam botki od Merg.pl oraz dodatki od Zielonego Kota i sklepu Rajbiżuterii.pl.



 




 spódniczka- C&A
buty- Merg.pl 
kolczyki- Zielonykot.pl
bransoletka- Rajbizuterii.pl 
pierścionek- Zielonykot.pl 
biała koszulka- no name
sweterek- no name
rajstopy- no name ;) 

Przede mną bardzo intensywny tydzień- a przynajmniej jego początek. W poniedziałek matematyka, za którą muszę się porządnie wziąć, a we wtorek pierwsza wejściówka z chemii. Z zadań. Do tego musimy ogarnąć pierwsze z ćwiczeń w parach, obcykać 12 stron teorii, we wtorek pierwsze laborki i pierwsza styczność z odczynnikami :) Całe ćwiczenie (plus teorię) musimy umieć na wejściówkę na kolejny tydzień, w tym samym czasie przygotowując następne... I tak do końca semestru... Ale wezmę się do roboty- choć przyznam, że nadal jakoś żyję lenistwem :)

Buziaki :* 
Zapraszam też tutaj:
formspring.me/katsuumi17

PS. O razu przepraszam za jakoś zdjęć- mój aparat odmawia posłuszeństwa... Jeszcze na dworze zdjęcia są ok, ale w domu... Makabra :/ I nie zwracajcie uwagi na podkrążone oczy, choroba i zmęczenie dają o sobie znać... :/ 

10/20/2011

Dwie cudowne paczuszki- ah, rozpieszczają mnie! ;)

Cześć Kochani :* 
Dziś mam zajęcia na 14:30, także przedpołudnie mam wolne. Na dworze zimno, do tego jestem przeziębiona (właśnie popijam cieplutkie mleko z miodem). Ale humor mi jak najbardziej dopisuje, na raz zdarzyło się kilka rzeczy, które mi go poprawiły ;) Do tego muzyczka w słuchawkach i jestem w nieeebie ;)

Dziś dotarły do mnie dwie paczuszki z biżuterią. To ostatnio chyba główny temat na moim blogu :) Nie ukrywam, że niezmiernie cieszę się z nowo nawiązanych współprac i cieszę się, że coraz to nowe osoby chcą ze mną współpracować.

Pierwsza paczuszka dotarła do mnie od Natajki (http://natajka89.blogspot.com/). Jest mi bardzo miło, że do mnie napisałaś, ponieważ jestem ogromną fanką Twoich wyrobów. Szkoda, że nie widziałaś mojego szerokiego banana na twarzy, kiedy odczytałam maila od Ciebie ;) 
Natalia jest cholernie utalentowaną dziewczyną. Tworzy głównie z modeliny- jej cukierkowe wyroby niejednokrotnie sprawiały, że leciałam do kuchni po cukierka, czekoladę, chałwę czy coś równie słodkiego (może czuć się winna, jeśli przytyję hihi! :D). Na jej blogu można znaleźć także biżuterię z kryształów i ze srebra. A oto, co wysłała mi Natajka:

 Kocham gumy do żucia, Orbit zwłaszcza- pączek jest genialny <3

Oraz słodka bransoletka:


Zapraszam Was bardzo serdecznie na jej bloga! Dla miłośników słodyczy Natajkowa biżuteria będzie gwarancją na to, że będą mogli mieć przy sobie coś słodkiego zawsze, gdy najdzie ich ochota, hehe :) 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejną paczuszkę dostałam ze sklepu Raj Biżuterii (http://rajbizuterii.pl/). 
Polecam bardzo serdecznie ten sklep. Każda dziewczyna znajdzie w nim coś dla siebie. Od biżuterii japan style przez "zwierzęce" wisiorki, zegarki, kolczyki, broszki, breloki po zawieszki do telefonów ;) Do wyboru, do koloru ;) Możecie znaleźć także torebki i apaszki.
Jeśli chodzi o ceny, są naprawdę korzystne! Kupując w tym sklepie, zrobicie interes swojego życia ;) 

Ja w paczuszce- niespodziance dostałam:




Zapraszam:

Serdecznie dziękuję za przysłanie cudownych produktów Natajce i właścicielom sklepu Raj Biżuterii. Stylizacje ze wszystkimi dziś pokazanymi rzeczami będziecie mogli obejrzeć w najbliższym czasie na moim blogu :) 

Życzę Wam miłego dnia :* 

10/19/2011

Zakupy na zimę i nowości od Zielonego Kota ;)

Heeeeeej! Jestem mega wykończona, właśnie zjadłam obiad i mogę do Was napisać ;) Dziś przed południem wybrałam się z mamą na zakupy. Zeszłyśmy chyba z pół Szczecina w poszukiwaniu kurtek na zimę (w końcu nadchodzi nieubłaganie :(). Chyba za późno się za te poszukiwania wzięłyśmy, ponieważ wybór jest już naprawdę mały... Ale znalazłyśmy 2 perełki :) Przyznam, że wolałabym kremową, jednak czarna przynajmniej nie będzie się aż tak brudzić. No i jest megacieplutka! I wreszcie mam kurtkę zimową z kapturem :D A wygląda tak:



Oprócz kurtki w mojej małej kolekcji pojawiły się nowości od sklepu  

Znajdziecie w nim naprawdę ogromny wybór biżuterii. Nie tylko sztucznej. Jest i srebro, złoto, perły, bursztyn... Musicie same przejrzeć, bo to naprawdę świetny sklep z ogromnym asortymentem. Wysyłka odbywa się bardzo sprawnie, 2- 3 dni i są u Was w domu :) Popatrzcie na te cudeńka:





Wysyłka była ślicznie zapakowana ;) widzicie te pudełeczka? :) Mnie najbardziej urzekł pierścionek- kokardka. A piórkowe kolczyki (których samej nie udało mi się zrobić :() wreszcie są u mnie :) 
Zestawy z tymi rzeczami będą pojawiać się na bieżąco ;))

Jak się podobają? ;)

Przypominam także o konkursie, który organizuję ze sklepem Merg.pl - możecie wygrać BONY NA BUTY z tego sklepu! ;) Szczegóły tutaj:
Zapraszam także tutaj:

Uciekam, czas wreszcie zabrać się za naukę ;) miłego dnia! :*

10/17/2011

Odganiamy jesień!- outfit ;)

Witajcie! ;) 
Muszę Wam szczerze powiedzieć, że jestem przerażona matematyką na studiach. Dziś mieliśmy rano wykłady- niezbyt sympatyczny wykładowca "uczył" nas o macierzach (w zasadzie tylko kazał przepisywać bezmyślnie to, co pokazywał lub mówił), następnie na ćwiczeniach przerabialiśmy granice ciągów (nie takich zwykłych, jak w liceum...). Boże, ile bym dała, aby mieć znowu matematykę opierającą się na cyfrach... Nie wiem, co to będzie na egzaminie. Kolega mi mówił, że najbardziej powinnam przyłożyć się właśnie do matmy.

Jeśli chodzi o mój weekend, był bardzo udany i bardzo intensywnie go spędziłam. W sobotę impreza w akademiku u znajomych (przemiła pani recepcjonistka pozwoliła nam zostać na noc bez płacenia ;)), w niedzielę odwiedziłam mamę w pracy, a także spotkałam się z przyjacielem.
Dobry humor nie opuszcza mnie ani na krok :) 


Dziś pokaże Wam stylizację sprzed jakichś dwóch tygodni. Póki co chcę dodawać te słoneczne, bo przez całą zimę będziemy chodzić w swetrach, płaszczach itp... Jeszcze zdąży się nam to znudzić :) 








spodnie- House
kamizelka- House
bluzka- no name
buty- no name
torba- CCC

Jestem wypompowana dzisiejszym dniem na uczelni, przed chwilką zjadłam obiad i zabieram się do nauki i ogarniania notatek... Brr. Nie chce mi się, bo nie wiem, jak się do tego zabrać. A o 18:30 idę tłumaczyć Sylwii... jej matematykę -.- ehh, chciałabym takie proste rzeczy mieć ;D

Trzymajcie się :* a jeśli macie ochotę, zapraszam tutaj:

I dziękuję serdecznie Dziewczynom za wszystkie TAGi! :-) Postaram się za jakiś czas na nie odpowiedzieć ;-)

10/15/2011

Recenzja kosmetyków Quiz cz.2 ;)

Lubię takie dni, kiedy mogę wstać trochę później i dzięki temu się wyspać. 
Lubię takie dni, kiedy wiem, że nic mnie nie goni. 
Lubie takie dni, kiedy moja poranna toaleta trwa 15 minut, bo nie muszę się ani malować ani martwić tym, jak ułożyły mi się włosy, bo nie planuję (póki co) wychodzić z domu :)
Lubię takie dni, kiedy w spokoju mogę zjeść śniadanie (właśnie to zrobiłam ;D).
Lubię takie dni, kiedy na niebie nie widzę ani jednej chmurki (hmm, może jednak to wyjście z domu to nie taki zły pomysł? ;>)
Lubię takie dni, kiedy mogę wreszcie spokojnie napisać coś dla Was ;)
Dziś jest właśnie taki dzień. Przedpołudnie zapowiada się bardzo leniwie i spokojnie. Mam w planach odpocząć, posprzątać, a po południu spotkać się z przyjaciółkami. Wieczór jest jednak nadal wielką niewiadomą :D


Dziś mam dla Was część drugą (i ostatnią) recenzji kosmetyków, które dostałam od firmy Quiz. Tym razem zajmiemy się lakierami Safari, fluidem oraz różem do policzków Beauty Finish.
Zacznijmy od fluidu. Co obiecuje nam producent? Nawilżenie, co czyni skórę miękką i gładką. Lekką konsystencję, która skutecznie ukrywa zmarszczki i pory, konsystencja sprawia też, że makijaż wygląda naturalnie. Fluid idealnie kryje przebarwienia i niedoskonałości, zapewniając perfekcyjne wykończenie makijażu. Witaminy E i B5 chronią skórę przed działaniem wolnych rodników i odżywiają ją. 
Od razu powiem, że na moją cerę jest zdecydowanie zbyt ciemny, dlatego też testowała go siostra, która ma dużo ciemniejszą karnację niż ja. Fluid faktycznie dobrze się rozprowadza, ale nie kryje do końca wszystkich niedoskonałości. Jednak dzięki temu nie tworzy efektu maski, wygląda bardzo naturalnie (co jest dużo korzystniejsze, niż buzia wyglądająca jak po szpachlowaniu :D). Ma naprawdę lekką konsystencję. Działanie witamin E i B5 ciężko jest ocenić, podobnie jak ukrywanie zmarszczek, gdyż Asia takowych nie posiada (jeszcze :D). 
Kolejny produkt to róż Beauty Finish. Dla mnie jest naprawdę prawie idealny. Nie wygląda sztucznie, jest delikatny. Nawet, kiedy spadł mi na ziemię, nie pokruszył się... Chociaż na co dzień nie używam, na pewno będę używać do na większe wyjścia ;) 


Na koniec zostawiłam moje dwie perełki- lakiery Safari. Piękny, błyszczący niebieski (nr 201) oraz "ciemny nude", tak bym go określiła (nr 33). Jeśli chodzi o krycie- w niebieskim wystarczy już jedna warstwa, ale przy dwóch kolor jest jeszcze bardziej żywy. Nude potrzebuje dwóch, gdyż jest jaśniejszy :) Trwałość- hmm, ok 3 dni wytrzymują bez odpryskiwania. Dla mnie wystarczy, bo mniej więcej co tyle dni zmieniam kolor pazurów, hihi :) 


Jeśli chodzi o efekt- zrobiłam wycinek z jednego ze zdjęć (troszkę zmieniony kontrast, ale tak naprawdę na żywo efekt jest bardzo zbliżony). Jeśli chodzi o nude, to jego macie na zdjęciu, na którym trzymam fluid- plus biały pękacz :))


Jak je oceniacie? 

Życzę Wam miłego weekendu i dziękuję za wszystko :* 
Zapraszam na: 
Buuuuziak :*