4/30/2011

Zakończenie roku + outfit :)

"Ale to już było i nie wróci więcej..." mówią słowa popularnej piosenki. Od wczoraj jestem absolwentką szkoły średniej, od wczoraj właściwie nie mam swojej klasy, wychowawcy, nie przyjdę na lekcje, nie ponarzekam na nauczycieli... coś, co było codziennością przez 3 lata nagle minęło, narzekało się dużo, ale teraz (co oczywiste) zaczynam za tym tęsknić. Przez te 3 lata zmieniło się bardzo dużo, poznałam wielu tak świetnych, barwnych ludzi, że przykro się z nimi rozstawać.

Uroczystość w auli trwała ponad 2 godziny. Były przemówienia, występy, listy gratulacyjne (moi rodzice niestety nie mogli przyjechać go odebrać, ale wychowawca później mi go dał :D), momentami łezka kręciła się w oku :)
Później to tylko kilkanaście minut w klasie, rozdanie świadectw, gratulacje, rozdanie kwiatków nauczycielom ;)

Mój zakończeniowy outfit:

Pasek postanowiłam wiązać w talii, chyba najlepiej wygląda, na boku :) bluzeczkę zabrałam siostrze, a spodnie staaare, tylko musiałam je sporo zwęzić, gdyż były sporo za duże- w czwartek odebrałam je od krawcowej :)

Po zakończeniu poszliśmy w eleganckich strojach na ognisko nad jezioro, było bardzo sympatycznie :) Chyba wszyscy się fajnie bawili :) Kilka zdjęć:






Nie ma to jak w szpilkach latać po lesie haha :D 

Idę zrobić zakupki, a potem uczyć się polskiego. A po południu wycieczka rowerowa do Agusi ;) zapowiada się fajny dzień ;) 

PS. Zapraszam na mojego formspring'a- można zadawać pytania:
formspring.me/katsuumi17

4/27/2011

Torba ;)

Zwariowałam ostatnio z dodawaniem notek :) to z powodu sporej ilości wolnego czasu, jaki teraz mam. Dzisiejszy dzień był (i do końca dnia zapowiada się być) całkiem udany- zarówno pod względem pogody, zajęć i... zakupów. 
Pierwszy dzień od dłuższego czasu w szkole- i jak się okazuje, ostatni przed zakończeniem roku- upłynął pod znakiem dwóch godzin matematyki wyglądających jak lekcja wychowawcza i ogarnianiem niedociągnięć związanych z ustnymi maturami z polskiego (pani musiała akurat teraz zachorować...). Już o 9:40 wyszłam ze szkoły i z tego powodu udałam się do CH Galaxy w celu zakupu torebki.

Szukałam jakiejś od dłuższego czasu, bo miałam dość rozrywającej się podszewki w starej, a wielkiej, szkolnej taszczyć ze sobą wszędzie nie mam zamiaru :) oblatałam wszystkie sklepy z ciuchami, torebkami i nic nie przykuło mojej uwagi. Ostatnią nadzieją okazał się być sklep CCC- miłe zaskoczenie :) szeroki wybór toreb, torebek i torebeczek, z czego najbardziej przypadła mi do gustu ta:

 (Wybaczcie, że przekręcone, ale wrzucam bezpośrednio z aparatu i nie mogłam odwrócić). Co do koloru- na zdjęciu wygląda jak szary, ale w rzeczywistości to lekki niebieski podchodzący nawet pod jasny turkus. 

Do torebki dołączona była malutka kosmetyczka (albo portfel, jak kto woli :D):


Jak się podoba? :) 

W piątek zakończenie roku szkolnego. Oczywiście moja klasa na ostatnią chwilę pomyślała o prezencie dla wychowawcy- padło na długopis z napisem "wspaniały nauczyciel" i ogromny bukiet kwiatów. Jak myślicie, dobry wybór? :) 

Wracam do randki z biologią ;) 
I dziękuję za wszystkie komentarze do poprzedniej notki! Zapraszam częściej :)

Jeśli macie do mnie jakieś pytania, zapraszam na formspring:



4/26/2011

... i po świętach :)

Jak Wasze poświąteczne nastroje? Mój całkiem dobry ;) Co prawda humor skutecznie zepsuły mi wczorajsze dziwne eksperymenty ludzi z UPC (przez co całe popołudnie nie miałam ani internetu ani programów w telewizji- co równa się nieobejrzeniem drugiej części Titanica :(), ale przynajmniej miałam większą motywację żeby powtórzyć cokolwiek do matury, zrobiłam też Asi dwa szkice (rzuty) na uczelnię (masakra, kropki, kreski, "krzywusy" itp, wszystko identycznie jak na wzorze, żmudne jak cholera), a wieczorem poszłam na spacer :) 

Dziś już na nowo tętni "sklepowe życie", a że trzeba było wyjść zrobić jakieś zakupy, w połączeniu z piękną pogodą to całkiem przyjemna alternatywa. I chociaż w domu jest jeszcze sporo świątecznego jedzenia- ciasta, sałatki- to chyba wszystkim się ono już przejadło :D 

Przy okazji weszłam do jednego z second- handów na osiedlu, znalazłam fajną bluzeczkę na lato (zapłaciłam za nią jedyne 4,40 zł :D). Prezentuje się tak:

 Jest świetna, obcisła, podkreśla sylwetkę, na dole ściągnięta gumką. Może budzić "marynarskie" skojarzenia, chociaż to aż takie wyraźnie nie jest- w każdym razie na lato idealna. 

 Chcę Wam także pokazać moje nabytki sprzed tygodnia, tym razem jest to żółta, letnia i dla odmiany bardzo luźna bluzka oraz czarny pasek, który w wyobraźni pasuje mi do bluzki którą kupiłam dziś. Także z second handu:


Pasek będę wiązać, nie ma żadnej klamry. Jak myślicie, lepiej będzie się prezentował na biodrach czy w talii? :) 


To tyle na dziś :) idę na balkon złapać trochę słońca!

PS. Zapraszam na mojego formspring'a-
www.formspring.me/katsuumi17 






4/23/2011

Wielkosobotowo- Świątecznie :)

Witajcie :) jak Wam mija Wielka Sobota? Mnie naprawdę przyjemnie. Za oknem cudowne słoneczko (muszę przyznać, że i na Boże Narodzenie i teraz na Wielkanoc pogoda udała się bardzo, wyjątkowo), przez co udałam się do kościoła z wielką ochotą. To chyba mój ulubiony dzień Wielkanocnego okresu. Zwykle był nim Lany Poniedziałek, ale niestety poprzez "mechanizację" i komputeryzację życia coraz mniej widzi się dzieci biegające za oknem z wiadrami, pistoletami- ta tradycja podupadła. Dzieci wolą pewnie siedzieć przed komputerem, oblewać się wirtualną wodą w grach, przez internet... masakra. Z ogromnym niepokojem patrzy się na to. Cieszę się, że moje dzieciństwo i młodość przypadły na czas, kiedy komputery nie były jeszcze tak powszechne. 

Ok, rozpisałam się :D 
Z okazji zbliżających się wielkimi krokami Świąt Wielkanocnych chciałabym Wam życzyć miłości, szczęścia, cierpliwości. Aby upłynęły one w rodzinnej atmosferze, nie przyćmione komercją, prezentami ani wszystkim tym, co zabija ich istotę. Niech Lany Poniedziałek będzie naprawdę lany i to nie z nieba (choć pogoda tego nie przewiduje :D), ale z butelek, pistoletów, wiaderek i innych tego typu wynalazków ;) i aby Święta napełniły Was prawdziwą wiarą, bo to chyba najważniejsze.


Przy okazji chcę Wam pokazać, co dostałam od Agusi z Londynu- jakoś nie było okazji, aby mi dała to wcześniej, ale od kilku dni jestem w posiadaniu pięknych, iście brytyjskich gadżetów:


 Jeśli chodzi o wisiorek z literką A- muszę sobie tylko sprawić fajny łańcuszek i nie będzie znikał z mojej szyi :)

Jeszcze raz chciałabym Wam życzyć zdrowych, pogodnych Świąt! :)

4/21/2011

Wybielanie zębów.

Dziś wstałam z cudowną myślą, że idą Święta Wielkanocne i mam już wolne. W planach tak więc sprzątanie, dużo sprzątania, a także (nieodłącznie ostatnio) naukę. Przez te dni chyba mam największą szansę, aby przerobić raz jeszcze cały materiał z biologii (właściwie to już nauczyłam się fizjologii roślin i grzybów w ostatnie 3 dni, teraz tylko nie zapomnieć do matury :D), dziś zaczynam tkanki zwierzęce, rozwój zarodkowy i dwuwarstwowce... ale nie będę Was zanudzać maturą :) 

Mam dla Was trochę informacji na temat wybielania zębów, o które mnie prosiłyście. 
1. Najlepszym sposobem, aby zapobiec przebarwieniom jest oczywiście regularne szczotkowanie zębów- jednak zdaję sobie sprawę, że to pomaga tylko zapobiec, a już w mniejszym stopniu przywrócić barwę komuś, kto ją utracił. Wybielanie, owszem, jest możliwe, jednak trwa bardzo długo i efekt pewnie nie jest stuprocentowy. Jeśli chodzi o pasty, to na uwagę zasługują te z serii Blanx:

Blanx Med Aktywna Ochrona Szkliwa, cena ok. 29,00 zł.

Blanx Classic - Wybielająca Pasta Do Zębów, cena ok. 25,00 zł.

  

2. Jeśli pasty nie pomogą (są oczywiście najtańszym sposobem, chociaż te, które podałam, akurat do tanich nie należą :P) kolejnym sposobem są paski. Nakłada się je na górne i dolne zęby, kuracja trwa tydzień, a paski nakłada się codziennie na ok. 30 min. Poprawiają barwę o 2- 3 tony (w porównaniu z metodami stomatologicznym, które wybielają nawet o 10 tonów). Paski nie wybielają jednak trzonowców, a jedynie siekacze, więc barwy całych zębów nie poprawimy.

paski Blend a Med Whitestrips, od 49,00 zł:

3. trzecim sposobem są żele, które podobnie jak paski, wybielają zęby o 2- 3 tony. Kuracja trwa w tym przypadku o 2 tygodnie, a żel nakłada się na zęby 2- 3 razy dziennie. Efekt jest podobny, jak przy użyciu pasków, zatem skłaniałabym się jednak ku nim :)


Żel wybielający z serii Blanx (wyczytałam, że nim kuracja trwa też ok tydzień), cena ok. 55,00 zł:


4. Słyszy się ostatnio o różnych urządzeniach do wybielania- jednak z reguły ciężko jest potwierdzić ich skuteczność, więc byłabym ostrożna przy kupowaniu ich. Kosztują od kilkudziesięciu do kilkuset złotych- jednak czy naprawdę byłyby dobre, skoro u stomatologa wybielanie może kosztować nawet 1500 zł? :)

5. Wspomniane już wybielanie stomatologiczne- zależy od metod i technologii, jakimi jest przeprowadzane. Starsze metody kosztują ok 500 zł, nowsze, np. laserowe- 1500 zł, a nawet więcej. Wybiela zęby najskuteczniej, ale wiadomo- jest najdroższe. Jednak jeśli kogoś stać, to czemu nie? :) Jestem pewna, że np. wszystkie gwiazdy poddały się temu zabiegowi.

Rodzaje zabiegów są opisane tutaj:

6. Słyszałam też o domowych sposobach- soku z cytryny, sodzie oczyszczonej, soli czy węglu- jednak strasznie niszczą szkliwo i lepiej się za to nie brać. 


To tyle ode mnie na dziś. Wczorajszy mecz Barcelona- Real, o którym chciałam jeszcze wspomnieć, nie poszedł kompletnie po mojej myśli. Real gra zbyt agresywnie, wywiera na sędzi presję, przez co Barcelona nie mogła ukazać piękna ich futbolu. Brr. Nie chce mi się o tym pisać aż. Zabieram się za śniadanko i książkę od biologii :) Miłego dnia!

PS. Zrobiły mi się dziwne przerwy między tekstem i nie mam pojęcia, jak je zmienić :/ 

4/19/2011

Nice weather ;)

Dziś miałam ochotę skakać, bawić się, cieszyć- wszystko spowodowane było piękną, iście wiosenną pogodą. Na wf graliśmy na dworze w nogę, uwielbiam to- tym bardziej, że naprawdę dawno nie grałam. Słońce pięknie grzało, także idealnie do gry :) dowiedziałam się, że pani z matmy postawiła mi 5- co mnie bardzo zaskoczyło i ucieszyło (myślałam, że będę mieć 4), ponieważ brakowało mi jednej oceny do czerwonego paska- a tak wychodzi mi idealnie 4.75 :) aż sama nie wierzę. Chociaż od kilku osób słyszałam, że trzeba mieć powyżej tej, aby mieć pasek, ale nie wydaje mi się... jutro się zapytam :)

Po powrocie przerobiłam tylko układ wydalniczy i zadania z niego, a potem wybrałam się z Sylwią i Agą na wiosenny spacerek ;) wzięłyśmy aparat i porobiłyśmy troszkę zdjęć:

Sylwek nie jest w ciąży, to tylko taka sukienka ;)





Mina a' la słit focia ;P
Pędzę uczyć się z biologii ze świadomością, że jutro ostatni dzień szkoły przed świętami ;) jutro postaram się dodać notkę o wybielaniu zębów, o którą zostałam poproszona, podam przydatne dla Was linki :) 

Miłego wieczoru! 


4/17/2011

Niedziela ;)

Kilka dni wolnego z pewnością dobrze mi zrobiło- humor mam zdecydowanie lepszy, niż kiedy pisałam poprzednio. Udało mi się zrobić spory krok do matury (mam na myśli mnóstwo zadań, które przerobiłam przez 4 ostatnie dni ;)). Poza tym ustabilizowałam pewne sprawy, które od jakiegoś czasu non stop zaprzątają mi głowę i jest mi dużo lżej. Aktualnie za oknem jest bardzo ładna pogoda, chociaż właściwie to słońce raz jest a raz go nie ma. Rano świeciło bardziej, teraz jest przymglone... no i 17 stopni, więc nie narzekam :) 

Wczoraj byłam w pracy, tym razem tylko jeden dzień i nie jako hostessa, a jako promotorka Asi- takie pomaganie, "pilnowanie" (tsaa, chyba podjadanie cukierków Lindt'a od koleżanki z promocji obok albo batoników muesli z degustacji jeszcze innej hostessy :D), przynoszenie mleka i wody do degustacji kawy i robienie zdjęć w ramach "dowodów pracy". Czułam się jak paparazzi i miałam wrażenie, że ludzie dziwnie się na mnie patrzą :D i i tak wygrała wszystko ustawka z Sylwią, która udawała zainteresowaną klientkę Reala haha :D 

Dziś mam dla Was info o ciekawym trendzie na lato 2011- a mianowicie barwy pomarańczowej. I chociaż w tym sezonie wskazane jest łączyć ze sobą różne, kompletnie nie pasujące do siebie kolory, to pomarańcz zdecydowanie najbardziej do mnie przemawia. Kilka fotek z pokazów:


(Zajebista spódnica! aaa!)


(okulary <3)
 
Słyszeliście już najnowszy singiel Lady Gagi- "Judas"? Jeśli nie, to koniecznie go przesłuchajcie. Mnie spodobał się już od pierwszego przesłuchania, nie musiałam się przekonywać, co rzadko się zdarza w moim przypadku- to dobry znak, że z każdym kolejnym przesłuchaniem nutka jeszcze bardziej będzie siedzieć mi w głowie :) swoją drogą- bardzo spodobała mi się niespodzianka, jaką zrobiła dla nas Gaga- jak na "Born this way" przygotowywała nas długi czas, tak na "Judas" wcale. Więcej takich niespodzianek proszę!

tutaj macie link:
 

Piosenkarka uczyniła głównym bohaterem tego utworu Judasza- zdrajcę Jezusa. Motyw jest bardzo kontrowersyjny, zwłaszcza, że w klipie podobno chce wcielić się w Marię Magdalenę. Nie brak głosów, że w kilka krajach już chcą zabronić jego emisji. 
Mnie natomiast w "Judas" najbardziej podoba się nie tyle tekst (który, bądź co bądź, nie ma głębszego przesłania, chociaż Gaga pewnie jakieś tam wynalazła, jak to ona ;)), co linia melodyczna i styl. Może skojarzyć się z "Bad Romance", jednak jest zdecydowanie mocniejsza. Fajny bicik :) 
Jak Wam się podoba?
 Jutro zamierzam wybrać się do nowo otwartej galerii u mnie w mieście, ciekawe czy coś fajnego tam znajdę. W planach mam zakup torebki, ale zobaczymy jak będzie na razie z kasą. Nie nastawiam się jednak na jakieś wielkie zakupy, bardziej zżera mnie ciekawość co do wyglądu i tego, co tam jest- do sklepów zajrzę przy okazji :)

4/14/2011

Monotonia.

Cześć :) przez ostatnie kilka dni chyba ktoś naprawdę bardzo mocno chciał, żeby mój humor był zepsuty. Wczoraj to już w ogóle. Nie dość, że jestem przeziębiona, pojechałam do szkoły, aby napisać próbną maturę z polskiego, w której w połowie zabrała nas dyrektorka na jakiś "wielce ciekawy" wykład z okazji rekolekcji (zgarniała podobno wszystkich z korytarza :P). Wróciłam cała przemoczona i szczęśliwa, że się wreszcie położę, ale okazało się, że muszę jechać do miasta raz jeszcze, aby podpisać umowę w związku z pracą. Gdy dotarłyśmy z Asią, okazało się, że wystarczy, że tylko jedna z nas to podpisze, bo umowa zawarta jest na jedno konto bankowe i obie wypłaty będą wpływać na nie. Wychodzi więc, że jechać nie musiałam. Doliczając do tego długie czekanie na tramwaj, gdyż gdzieś prawdopodobnie zdarzył się wypadek co równa się opóźnieniom i wstrętną pogodę- żyć nie umierać :/

No, ale przynajmniej wpadłam do sklepu z koralikami i kupiłam materiały na kolczyki, które w najbliższym czasie Wam pokażę i z których niestety połamałam jeden hmm... płatek. No tak, nic z wczorajszego dnia mnie nie zdziwi. 
Wieczorem poprawił się mój humor- to chyba ta świadomość możliwości wyspania (nie pojechałam dziś do szkoły w obawie o sytuacje podobne do dni wcześniejszego), więc wstałam dziś ok 9:00 :) no i wiedziałam, że nie zmarnowałam ani minuty z wczorajszego dnia na lenistwo- przerobiłam naprawdę dużo materiału z angielskiego. 

A dziś? Od rana właściwie tylko nauka- do ok. 13 zrobiłam pracę pisemną z polskiego, czytanie ze zrozumieniem i kilka stron zadań z biologii. Teraz mam wolne, idę za moment pomóc przy obiedzie, a potem jakieś wstępne zakupy Świąteczne z mamą :) 

Nie mam dla Was dziś nic właściwie odkrywczego, ponieważ pochłania mnie monotonia życia codziennego, co bardzo mi się nie podoba... po południu być może zajmę się rysowaniem komiksu, który zaczęłam rysować na początku 2009 roku i tak dotąd z przerwami go tworzę (chociaż przez brak czasu zaniedbałam moją pasję, jaką jest sztuka, niestety). Zamierzam to nadrobić w wakacje :)

(...)

Dziś w czasie zakupów świątecznych w Realu znalazłam coś naprawdę baaardzo ciekawego. No, przynajmniej dla mnie. Nie wspominałam chyba nigdy o tym, że jestem maniaczką kalendarzy. Można powiedzieć, że je kolekcjonuję, na każdy rok mam przynajmniej jeden kalendarz, w którym organizuję sobie czas :D i to nic, że potem nie wiem, co zrobić z resztą. Ładnie wyglądają na półce :D  I nawet nie sam fakt kupienia ich jest niespodziewany, co cena... widocznie stwierdzili, że zalegają na magazynie, a w kwietniu nikt ich nie kupi, więc wystawili je po... 50 gr! Kupiłam 2, jeden oddałam siostrze. Wyglądają tak:



I jak? Świetna sprawa :D mam też kalendarzyk do odrywania taki, mały, z przepisami na każdy dzień... na pewno coś z tego wypróbuję. Łapcie okazję ludzie, jeśli widzicie coś po ogromnej obniżce, jeśli ma Wam sprawić radość :)

Bardzo czuję Święta, a Wy? :)

4/11/2011

Ufff

Za mną bardzo pracowity weekend. Właściwie to BARDZO cieszę się na ten rozpoczynający się tydzień, bo jest to dawka wytchnienia i pewnego rodzaju urozmaicenie :) tym bardziej, że od środy mam rekolekcje (chociaż i tak muszę przyjechać do szkoły napisać kilka matur), ale będzie to tylko kilka godzin (może 3?) wyciętych z życiorysu :D 
W czwartek planujemy zrobić klasowe ognisko (pierwsze ognicho w tym roku, jupiiii), myślę, że będzie świetnie. Końcowoszkolna integracja, dokładnie taka, jak w pierwszej klasie. Minęło tyle czasu, tyle się zdarzyło, ale to jakby mgnienie, tak szybko zleciało. Wszyscy się zmienili. Muszę przegrać sobie wszystkie zdjęcia od ludzi z całych 3 lat, dopiero będzie radość przy oglądaniu :D im bliżej końca roku, tym większa świadomość, że coś się kończy. I chociaż nie ze wszystkimi było w porządku- wiadomo, w klasach są grupki i nie sposób jest przyjaźnić się z każdym- to cholernie będzie ciężko mi się z nimi rozstawać. 

Pogoda dziś jest piękna. 18 stopni, słońce, chociaż trochę chmurek... pewnie gdzieś po południu się wybiorę, bo szkoda tracić taki dzień :) jest 12:54, a ja już zdążyłam załatwić kilka ważnych spraw- szkołę (tylko 3 lekcje, a wpadło kilka fajnych ocenek plus 4 z biologii na koniec roku, yeeeah!), zawieźć strój z promocji i zrobić zdjęcia u fotografa do świadectwa ukończenia szkoły. Niedługo pouczę się słówek na angielski, trochę poczytam biologię i wieczór zamierzam mieć wolny :) 

Co do wczorajszego dnia w pracy- siedzenie w markecie w niedzielę do 20:00 nie jest dobrym pomysłem. Mniej więcej ok. 17:00 zaczęłam się "wyłączać", z nudów kroiłam owoce, do ludzi mówiłam jak automat i gdyby nie to, że całkowitym przypadkiem spotkałam Agusię, która postała ze mną przez jakąś godzinkę i dotrzymała mi towarzystwa, to pewnie bym wykitowała... :D koniec końców zwinęłam się już po 19:00, bo chciałam posiedzieć w domu z rodziną, która przyjechała do nas na 2 dni (dziś pojechali). Swoją drogą, kiedy się pracuje, o wiele bardziej docenia się kontakt z bliskimi. I tak, jak czasami potrafiłam bardzo zdenerwować mamę czy tatę, tak teraz szczególnie staram się być wobec nich naprawdę w porządku.
I stwierdziłam, że biologia będzie się za mną ciągnąć cały czas, bo nawet, jak wczoraj nie musiałam się jej uczyć, to robiłam cioci notatki na zaliczenie, które średnio umiała sobie ogarnąć. I nawet z chęcią to zrobiłam, bo wszystko (mam nadzieję) zaprocentuje mi na maturze.

I jeszcze mam dla Was coś ciekawego. Być może kojarzycie Karolinę Baszak- sympatyczną wokalistkę, która odnosi spore sukcesy w internecie, obdarzoną ślicznym głosem. Kto śledzi jej bloga wie, że wydała ostatnio pierwszy teledysk do piosenki "Break the habit". Według mnie jest warty obejrzenia, przyjemnie się słucha, bez zbędnych kombinacji, piosenka nie jest o niczym, jest prosta, ale treściwa. Czekałam na ten klip i nie zawiodłam się. Oto on:

 

I jak się podoba? :) 

Trzymajcie się i cieszcie ładną pogodą! :) 

4/07/2011

Czwartek.

Cześć cześć cześć! Jak Wam mija czwartek? Mój, jak to czwartek, bardzo... wyczerpujący. W szkole byłam już od 7:10, lekcje skończyłam o 14:25, ale czekałam do 15:00, bo na 16:00 miałam szkolenie do pracy. Wolny czas w szkole (dwa okienka) wykorzystałam na naukę biologii , a drogę do i ze szkoły na zwroty z angielskiego (fiszki to genialna sprawa, naprawdę szybciutko wszystko wchodzi mi do głowy! :)).
Korzystając z okazji, że miałam chwilkę czasu przed szkoleniem, wstąpiłam do sklepu z materiałami do robienia kolczyków i kupiłam śliczne, pięknie, wiosennie zdobione "płatki". Zaraz po powrocie do domu przerobiłam je na takie kolczyki:
Podobają się? Z powodu matury (zostały jakieś 3 tygodnie) ostatnio mam naprawdę mało okazji, aby rozwijać swoje pasje, więc taka chwilka oderwania się i zrobienia czegoś własnoręcznie z pewnością mi się przydała.
A' propo matury- dziś pani od matmy oddała nam próbne, które pisaliśmy w poniedziałek. Miałam 92%, wow :) a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to postaram się i na właściwej mieć powyżej 90% :) myślę, że leży to w zasięgu mojej ręki, biorąc pod uwagę fakt, że ta poniedziałkowa nie należała do najłatwiejszych.
Jutro zaczyna się kolejny pracowity weekend. Tym razem będę promować w Carrefourze chilijskie owoce. Będzie ciężko, bo codziennie mam do 20:00, ale dam radę :) mam szansę sobie dorobić trochę pieniędzy, grzechem byłoby tego nie wykorzystać :)

Trzymajcie się ciepło, ja zmykam robić kogel- mogel, z wiórkami kokosowymi :)

PS. Jeśli macie jakieś pytania, na które chcecie, abym odpowiedziała w notce (gdyż dawno tego nie robiłam) to piszcie tutaj śmiało :) 


4/05/2011

Zakupki :)

Nie sądziłam, że kiedyś będę się aż tak cieszyć z tego, że kończy się weekend, a następnego dnia poniedziałek... no, ale jeśli ktoś wieczorem w niedzielę wraca z pracy, bierze się za naukę, a kiedy chce wyjść z domu, nagle spada z nieba milion litrów deszczu, to humor nie może być dobry. Pomijam fakt, że w czasie reklamowania karmy i wydawania gratisów uczyłam się biologii, a potem na magazynie jadłam chałwę z koleżanką (ciii :D). 
Wczoraj skończyłam lekcje o 10:30 (kocham poniedziałki!), odwiozłam strój z promocji, a potem skoczyłam do second handu Avanti na moim osiedlu. Kolega ostatnio powiedział mi, że często tam bywa i kupuje całkiem fajne rzeczy (ma ciekawy styl:)). Postanowiłam, że się tam wybiorę. I- ku mojemu zdziwieniu- znalazłam kilka ciekawych rzeczy:

Bluzka jeszcze z metką, urzekł mnie kolor i "forma".

Wygląda tutaj jak szara, ale to lekki niebieski. Jest lekko luźna na bokach, ale planuję zwężyć ją w talii. Elegancka i leciutka, chyba na którejś maturze pojawię się w niej.

Brązowy pasek dopasowałam do pierwszej bluzeczki. Muszę tylko skrócić go, bo jest za długi, i dorobić dziurki. Ostateczna wersja będzie bez tych dziur na zdjęciu, które średnio wyglądają. Będę nosić go w talii.

Na sam koniec- niebieska apaszka, dobrana do niebieskiej koszuli, aczkolwiek pewnie będę ją nosić do wielu rzeczy.       


Jeśli tylko bardziej się ociepli, pokażę Wam jak to na mnie leży :) Tymczasem zachęcam Was do zakupów w tzw. lumpeksach, bo naprawdę można tam kupić coś ciekawego.

Teraz zmykam porobić notatki ze słówek z angielskiego. I chyba zaczyna brać mnie jakaś choroba, brr... 
Trzymajcie się ciepło! :)

4/02/2011

Po dwóch dniach pracy...

Hej! Co tam u Was? Ja jestem po strasznie długim dniu pracy... muszę przyznać, że wolałabym robić coś bardziej zajmującego, niż stanie przy standzie i wręczanie ludziom gratisów, albo zachęcanie ich do kupna karmy dla kotów. No, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło- zarobię sobie przynajmniej trochę pieniędzy :) 
Dziś miałam całe 10 godzin stania w realu. Pod koniec to właściwie chodziłam od hostessy do hostessy i ucinałam pogawędki, aby czas szybciej zleciał :D a że kilka z nich to moje znajome, z którymi od długiego czasu nie rozmawiałam, miło było zamienić kilka słów po latach i spróbować przy okazji np. chińskich sosów z ryżem :)
Sporo znajomych spotkałam. No i poznałam- wiadomo- tu ktoś z personelu cię zagada, tam ochroniarz przyjdzie porozmawiać albo po prostu ludzie, którzy interesują się tym, co reklamujesz. Zdarzyły mi się dwie całkiem zabawne sytuacje. Wczoraj dwóch kolesi poprosiło mnie, żebym popilnowała im toreb, bo nie mogą z nimi wejść na sklep. Kiedy wracali, chwilkę pogadaliśmy i stwierdzili, że dadzą w 7 days'a w ramach podziękowania haha :D a dziś podeszło trzech facetów, chyba lekko "zawianych", którzy bardzo chcieli dostać torbę na zakupy. Powiedziałam, że muszą najpierw kupić karmę, ale że dalej prosił, ustąpiłam i dałam tę torbę. A wtedy jeden z nich wyjął z kieszeni 10 zł i wręczył mi, mówiąc: "zwrotu nie przyjmuję". Taki mały napiwek haha :D

Poza pracą mam i tak dużo obowiązków. Dziś wstałam o 7:30, aby pouczyć się biologii, wczoraj po powrocie zrobiłam jeszcze 4 strony zadań w ramach powtórki na poniedziałkowy sprawdzian i napisałam list z angielskiego. Teraz muszę wkładać we wszystko 150% siebie, aby udało mi się pogodzić klasę maturalną z pracą w weekendy. Ale dam radę. Muszę :) 

Jutro tylko 6 godzin. Mam nadzieję, że zlecą jak najszybciej :)
A tutaj pokażę Wam stroje, w jakich promujemy karmę Purina ONE:

Koszulka

Polar (eska, ale i tak sporo za duży)

A tak koszulka wygląda z tyłu

A Wam jak mija weekend? Mam nadzieję, że dobrze się bawicie i jest o wiele mniej monotonnie, niż u mnie :)