3/31/2011

Raffaello?

Kolejny ciężki dzień... chociaż tym razem nie do końca z powodu szkoły. W prawdzie byłam w niej już od 7:10, ale poza sprawdzianem z polskiego i zadaniami z biologii nie miałam nic aż tak wymagającego skupienia (to dobrze!). 2 okienka wykorzystałam na robienie notatek z biologii, a potem pojechałam na szkolenie na hostessę. Trochę czasu zajęło mi znalezienie biura firmy, ale koniec końców dostałam się do niej :) wbrew moim obawom, szef okazał się bardzo sympatycznym, wyluzowanym, młodym gościem, od razu zaczął mówić do mnie na "cześć". Poznałam też inne hostessy- także sympatyczne. Pokazali mi co i jak, ogólnie więc pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne. 

Jutro zaczynam pierwszą promocję i mimo, że wiem, że już po pierwszym dniu będę miała dość zważywszy na monotonię pracy i ogromny ból nóg i kręgosłupa (który prawdopodobnie przyjdzie mi odczuwać, a jak nie, to będę podziwiać moją wytrzymałość haha :D), jestem tym bardzo podekscytowana i "bojowo" nastawiona do zachęcania ludzi do kupna karmy dla kotów i wręczania tzw. gratisów :)

Obiecałam Wam przepis na ciasto- tadadam- raffaello, które jest naprawdę proste do wykonania, nie trzeba go nawet piec, wystarczy wstawić na kilka godzin do lodówki, a efekt jest naprawdę nieziemski. Po co przepłacać za drogie raffaello w sklepie, kiedy identyczny smak możecie zrobić sobie sami (pocza migdałami :P)? Przepis jest naprawdę nieskomplikowany.  

Potrzebujemy:
1 1/2 paczki krakersów (prostokątnych)
3 szklanki mleka 2-proc.
3 łyżki mąki pszennej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
żółtko jaja
1 1/2 szklanki cukru
kilka kropli aromatu waniliowego
300 g wiórków kokosowych
kostkę masła

Przygotowanie:

1. Prostokątną formę (np. 20 x 25 cm) o dość wysokim brzegu wyłóż papierem do pieczenia, na dnie ułóż warstwę krakersów.
2. Do miski wlej szklankę mleka, dodaj mąkę pszenną i ziemniaczaną, cukier, żółtko i aromat, zmiksuj lub dokładnie wymieszaj (sama ta masa to niebo w gębie!)
3. Pozostałe 2 szklanki mleka zagotuj i wlej do niego mieszankę z zimnym mlekiem, wsyp 100 g wiórków i podgrzewaj, mieszając, aż masa zgęstnieje. Zdejmij ją z palnika, porcjami dodawaj masło, wciąż mieszając, na końcu wsyp 150 g wiórków. Masę podziel na 3 części.
4. Porcję masy nałóż na krakersy, wyrównaj, przykryj druga warstwą ciastek, nałóż drugą porcję masy, na nią - ostatnią warstwę krakersów i masy, wierzch posyp pozostałymi wiórkami.
5. Ciasto włóż do lodówki na 4 godz.

Życzę smacznego! Dajcie znać, jak Wam wyszło :)  
 
 
Przez kilka dni nie będę miała zbyt dużo czasu, aby coś tu napisać, bo wiadomo- praca :) trzymajcie się! 
 
 

3/30/2011

Uff...

Dzisiejszy dzień wypruł ze mnie całą energię życiową, wszystkie zasoby siły trzymane na tzw. czarną godzinę, chęć do robienia czegokolwiek i wyjścia gdziekolwiek... nie marzę o niczym innym, jak o porządnym odpoczynku, śnie, totalnym wyluzowaniu... Wróciłam ze szkoły ok 18:00, na całe szczęście kolega podwiózł mnie i koleżankę samochodem, dzięki czemu zaoszczędziłam jakieś pół godziny z życiorysu :) Na fakultetach robiliśmy naprawdę porąbane zadania z biologii, które naprawdę ciężko było mi jakkolwiek ugryźć. Po powrocie obejrzałam serial, a potem zabrałam się za opracowywanie kolejnych tematów z ochrony środowiska. Dograliśmy też czołówkę na film studniówkowy, zrobiliśmy przedstawienie "postaci" i powiem tylko tyle, że nie mogę się doczekać efektu końcowego- pamiątka na całe życie. Jestem pewna, że z każdym kolejnym obejrzeniem będzie wywoływać uśmiech na mojej twarzy :)

Chcę wakacje. I odpoczynku. Ostatnio rozmawiałam z Izą, już kombinujemy plany na ich przyjazd do nas, a potem (może) nasz wyjazd do nich... rok to kupa czasu i cholernie się stęskniłam za tymi ludźmi! :)

A teraz- porcja kosmetyczno- pazkonciowych (po raz kolejny) wieści :)

Macie dość okropnego zapachu lakierów? Firma REVLON rozwiązała ten problem, tworząc nową linię zapachowych kolorków do paznokci. Pachną między innymi papają, gumą balonową, mango lub kokosem- woń utrzymuje się podobno nawet 2 dni :) ciekawa rzecz. 
Oprócz tego lakiery zawierają proteiny jedwabiu, które zdecydowanie poprawiają kondycję paznokci. 
 No i sądzę, że mają całkiem fajne barwy- z resztą same popatrzcie:





Moim faworytem jest ten fiolet, trzeci od końca oraz pierwszy- ciemny róż.
Będą one dostępne w Polsce w połowie kwietnia, więcej informacji podam, kiedy tylko czegoś się dowiem :)
W najbliższym czasie podam Wam fajny przepis na pyszne ciasto, przetestowane we własnej kuchni, hihi :)

Trzymajcie się!

3/28/2011

Happy birthday, Gaga!

Taaak :) Dziś moja ulubiona artystka kończy 25 lat!
W ciągu ostatnich dwóch lat osiągnęła właściwie wszystko, o czym może marzyć wokalistka... zdobyła mnóstwo nagród, wyróżnień, jej płyty osiągnęły rekordową sprzedaż. Stała się inspiracją dla wielu osób (nie tylko tych "z branży"), pokazała, że można być nietuzinkowym, a do zrobienia kariery nie potrzeba wcale pięknej buźki i idealnej figury (co przez wiele lat było uznawane za jeden z kluczowych czynników). Wyróżnia się zdecydowanie spośród innych znanych kobiet, poprzez swój stosunek do muzyki, świata i wizerunku zostawiła je daleko w tyle. GaGa jest na maksa charyzmatyczną, pełną pomysłów osobą, a do tego jej wokal, który jest niesamowity... mogłabym tak się rozwodzić i rozwodzić na ten temat, ale nie ma takiej potrzeby :)

Czego jej życzę? Aby nigdy nie opuściły jej wszystkie pomysły i charyzma, by dalej była źródłem inspiracji dla innych, łamała schematy i aby dążyła do samodoskonalenia. Niech rozwija się, ale i zostanie muzycznie na tak wysokim poziomie, na jakim się znajduje... i aby udowodniła jeszcze bardziej, że zasłużyła na miano nowej królowe popu (którym wielu ludzi już ją obdarzyło). 






Happy birthday! :)

3/27/2011

Pirackie lakiery

Cześć :)
Dziś wróciła śliczna pogoda :) i niesamowicie motywujący jest fakt, że kiedy o 19 wyjrzę za okno, jest jeszcze jasno- to za sprawą dzisiejszej zmiany czasu (mam nadzieję, że nie zapomniałyście przestawić zegarków hihi). Dni będą coraz dłuższe i nawet to, że spaliśmy dziś o godzinę krócej, wcale mi nie przeszkadza :)

Mam dla Was ciekawe lakiery do paznokci, inspirowane czwartą częścią "Piratów z Karaibów". Firma OPI postarała się, aby idealnie oddały charakter i delikatność oceanu, a także przyrody. "Piraci..." to jedna z moich ulubionych produkcji. I chociaż nie jaram się nią już aż tak, jak 3- 4 lata temu, to chętnie zobaczę, co w trawie piszczy :) 

Lakiery wyglądają tak:



Mnie najbardziej podobają się dwa ostatnie w każdym rządku. Na co dzień wolę mocniejsze kolory, ale te mnie zdecydowanie urzekły :-) jakaś odmiana musi być czasami.
Jak Wam się podobają? Lubicie takie delikatne barwy czy (tak jak ja) bardziej "krzykliwe"?

3/26/2011

Benefis Adama Małysza i godzina dla Ziemi.

To chyba dwa główne tematy dzisiejszego dnia :) 
Od samego rana Adam jest na ustach wszystkich. W końcu dziś oficjalnie kończy swoją karierę. Będziemy tęsknić, to fakt... konkurs w Zakopanem będzie na pewno czymś niezwykłym. Ile bym dała, żeby teraz być w Zakopanem- uwielbiam to miasto i jego atmosferę, a w połączeniu z tym, co pewnie teraz się tam dzieje z wiadomych względów, to istna bajka! Na Krupówkach podobno furorę robią Adasiowe wąsy, sama postanowiłam sobie sprawić coś podobnego: 


Wyszło czy nie, symbolicznie jest, hihi :)
Mam nadzieję, że teraz nie będą chcieli go wmieszać w jakieś polityczne bagno. Zbliżają się wybory parlamentarne, partie pewnie już zacierają łapy, aby go wykorzystać w swojej kampanii... z pewnością byłby dobrą wizytówką dla jakiejkolwiek partii, bo ludzie go kochają. Niech nie da się w to wciągnąć i zostanie sobą.

Drugi temat:
Godzina dla Ziemi- ogólnonarodowa akcja, która ma na celu pokazanie tego, jak ważne jest ekologiczne życie, oszczędzanie energii, to jakby manifest całego świata przeciwko konsumpcyjnemu stylowi życia. O 20:30 zgasną wszystkie światła- w domach, miastach, na ulicach, w wielkich metropoliach neony i inne takie... czy jednak jest to dobre?
Otóż uważam, że NIE. Wbrew obiegowej opinii, takie nagłe zgaszenie, a potem zapalenie świateł pobiera wielokrotnie więcej energii, niż zostawienie ich zapalonych przez ten czas. Zdecydowanie większa część populacji korzysta z energooszczędnych żarówek, a neony działają na tej samej zasadzie... gdy nagle wszystko zgaśnie, a potem się zapali na nowo, zużyje mnóstwo energii. A przecież- paradoksalnie- celem akcji jest właśnie przeciwdziałanie problemowi nadmiernego zużycia nieodnawialnych źródeł energii. Także tutaj jest pewien absurd.

Także idea jest BARDZO szczytna, jednak powinniśmy próbować na inne sposoby przeciwdziałać problemowi. To moje zdanie. Ja świateł nie zgaszę. Jestem przeciwna tej akcji, bo nie niesie ze sobą w sumie żadnych pozytywnych skutków. No, może poza zwróceniem uwagi na problem.

Wypowiadajcie się! :)

3/25/2011

Weekendowo :)

Mamy piątek, a piątek oznacza weekend! Weekend- w moim przypadku- ostatni wolny, za tydzień praca. Już teraz mi się nie chce, nie wiem co będzie za te parę dni :D tak czy inaczej- warto się sprawdzić, spróbować czegoś innego, poza tym nie chcę cały czas być na utrzymaniu rodziców, chociażby biorąc pod uwagę moje własne wydatki. Ale ok, bo jak zacznę się na ten temat rozpisywać, to będzie naprrrawdę długi wywód, znając moje zdolności w tej dziedzinie :D 
Dziś napisałam sprawdzian z WOSu i angielskiego. Wczoraj siedziałam cały dzień nad tym, poza tym uczyłam się biologii, robiłam zadania z układu wydalniczego. Dłuuugo zajęło. Dziś po powrocie przerobiłam słówka z angielskiego, opracowałam 2 lektury z polskiego, poszłam podbić książeczkę sanepidowską, zrobiłam badania krwi, pojechałam z Moniką do Carrefoura odwiedzić Asię i kupić co nieco. I tak zleciało. Wieczorem kątem oka oglądałam film "Mów mi Dave" z Eddy'm Murphym (ciekawe było :D), a potem wpadłam w jakiś strasznie filozoficzny nastrój... powinnam zdecydowanie stworzyć swoją filozofię, bo czasami ogarniają mnie tak dziwne myśli, że chyba nikt takowych jeszcze nie miał hihi :) Moze kiedyś się tu z Wami podzielę :) 

Jutrzejszy dzień mam prawie zaplanowany. Chyba jestem uzależniona od planowania. Dopiero wieczorem wychodzi jakiś fajny spontan, to lubię :) 

Zmęczooona. Śpijcie dobrze, albo się bawcie :) ja dziś wybieram tę pierwszą opcję. Jestem totalnie wykończona, nie wiem czym. 

I przepraszam za urywane zdania/ myśli :) tak jakoś dziś wyszło.  

PS. Macie tutaj piosenkę klasyka- Czesława Niemena- która przywodzi mi ostatnio bardzo miłe wspomnienia i jest moją ulubioną tego artysty. Działa bardzo kojąco, nie wyobrażam sobie podróży do szkoły w autobusie/ tramwaju bez chociaż jednego przesłuchania jej:




3/23/2011

Wiosenna biżuteria.

Cześć!
Próbna biologia dziś napisana, poszło jak z płatka, szkoda, że nie będziemy mieć z tego wyników, bo służyła jedynie do celów statystycznych... no nic, życie :) popołudnie także spędziłam nad biologią, a potem angielskim. Jakbym nie rozłożyła materiału na kilka dni, to nie byłoby ciekawie... chciałabym już być po maturze, powiedzieć: "nareszcie" i schować głęboko do szafy te książki (i najlepiej już do nich nie zajrzeć). 

Pogoda była dziś na tyle wiosenna, że postanowiłam wybrać się do szkoły w półbutach- tych, które prezentowałam przy okazji zdjęć z ostatnich zakupów. Rano troszkę zmarzłam, ale słońce wszystko mi wynagrodziło :) Zadzwoniłam także do firmy zatrudniającej hostessy w marketach, najprawdopodobniej od przyszłego weekendu idę więc do pracy :) 

Kontynuując temat wiosny, jaki ostatnio codziennie poruszam (nastrajamy się! :D), dodaję zdjęcia biżuterii KUKLAstudio- od razu zastrzegam, że jest strasznie droga, jak na moje warunki nadaje się jedynie jako inspiracja, którą chętnie się tu podzielę:












Podobają się? Ja, jako wielka miłośniczka kolczyków (które tutaj akurat dominują) nie mogłam przejść obojętnie koło takich błyskotek. I boli bardzo, że za jedną parę musiałabym liczyć na wydatek rzędu stu kilkudziesięciu złotych... no nic, pozostaje tylko popatrzeć i zainspirować się do czegokolwiek tymi motywami natury.

Ja udaję się teraz na poszukiwanie nowych nutek na mp3 :)

3/22/2011

Porcja ćwiczeń na nogi.

Cześć! Jak Wam minął drugi dzień wiosny? Ja spędziłam go całkiem przyjemnie. W szkole w porządku. Miałam przeżyć 2 godziny wf-u w szatni, ponieważ ze względu na mój palec dałam zwolnienie (żeby było śmiesznie, Bartek zrobił sobie dziś dokładnie to samo, co ja przedwczoraj tyle, że podczas gry w rugby- chyba jakaś plaga :D). Jednak szkoda mi było marnować czas na bezczynne siedzenie, więc przebrałam się i poszłam poćwiczyć na siłowni :) ludzie stwierdzili, że chyba mam ADHD, bo nie mogę usiedzieć w miejscu :D 
Po powrocie zajęłam się polskim, trochę angielskim, zaraz z resztą będę uczyć się jeszcze zwrotów. I jutro próbna matura z biologii, która nie wiem, jaki ma sens, bo nawet wyników nie odstaniemy- trafi prosto do OKE w celach diagnostycznych.
Dzień bez większych wrażeń- ale trochę odpoczynku mi się należało hihi :)
Wczoraj natomiast zostałam wyciągnięta najpierw na zakupy, a wieczorem do lasu przez znajomych :P przyjemny klimacik, to nic że ciemno, ale i tak było fajnie :) to na dobry początek wiosny.

Mam dla Was porcję ćwiczeń na uda i pupę, o które zostałam poproszona. Bez sensu jest przepisywać to samo z kilku różnych stron (albo, czego bardzo nie lubię, ctrl + v), więc podam Wam linka z bardzo fajnym zestawem:

Ta stronka mówi właściwie wszystko. Są tam też wizualizacje ćwiczeń, bo po samym opisie ciężko jest zrozumieć, o co chodzi. Próbowałam ich jakiś czas temu, dawały rezultaty :) Teraz wystarczy tylko zabrać się za ćwiczenia. Warto trochę pomęczyć się dla zgrabnej sylwetki :)

No, a że mamy wiosnę i niedługo zrobi się naprawdę ciepło, to... chętnie wyciągnę z piwnicy rower, który doskonale rzeźbi nogi, poprawia kondycję, działa zbawiennie na samopoczucie i kształtuje sylwetkę. Wam też polecam :)

Trzymajcie się ciepło!

3/21/2011

Wiosna! Wiosna! Wiosna!

Wreszcie nadeszła! Od dziś mamy kalendarzową Wiosnę :) przyszła wraz z cudowną, słoneczną pogodą, która nastraja bardzo pozytywnie... aż nie wyobrażam sobie witać jej w deszczu albo (co gorsza) w śniegu. Ale na szczęście nie ma takiej potrzeby, czuję się świetnie! Cudownie jest wyjrzeć za okno i widzieć błękit nieba. 


Też macie wrażenie, że wraz z nadejściem wiosny jesteście szczęśliwsi? Ja zdecydowanie. Dziś czuję taki zastrzyk energii, pomimo praktycznie 3 godzin snu. To fantastyczne.

W domu byłam już o 10:30, bo do szkoły poszliśmy tylko na próbną maturę z polskiego. Napisałam dość szybko i wróciłam. Także Dzień Wagarowicza w sumie nim dla mnie nie był, a i tak jestem wcześniej i mam mnóstwo czasu. Dwie pieczenie na jednym ogniu :D  O właśnie, jeśli już o ogniu mowa, mam chęć na jakieś faaajne, wiosenne ognicho. 
Wczorajszy dzień również zaliczam do udanych- spotkałam się ze znajomymi i pograłam w kosza. I tylko że kolega niechcący wybił mi palca i złamał prawie w pół paznokcia piłką, co się równa ogromnemu bólowi w nocy, moczeniu go w roztworze wody z octem i 3 godzinom bez snu. Ale mimo wszystko żyję i czuję się świetnie, z wiadomego, wiosennego powodu! Miłego dnia! 

 

3/20/2011

Domówka.

Wczorajsza domówka Sylwii była świetna- tego mi było trzeba! Uwielbiam ich towarzystwo, bo zawsze czuję się swobodnie i wiem, że nikt nie patrzy na mnie "z byka", kiedy robimy coś naprawdę dziwnego haha :D potańczyłyśmy, poszalałyśmy, porobiłyśmy zdjęcia i filmiki, pograłyśmy w karty, piłyśmy pyszny likier, poprzebierałyśmy się i ogólnie dobrze się bawiłyśmy.
Potrzebowałam takiego oderwania, bo ostatnio dopadała mnie dziwna rutyna... ale to właśnie chyba przezwyciężyłam :)

Za chwilkę zaczyna się ostatni konkurs skoków w Planicy- ostatni konkurs PŚ Adama Małysza, ostatni konkurs tego sezonu... już jest to dzień podsumowań, wywiady z kadrą Adama, rozmowy o nim... Jednak teraz skupmy się, aby wyprzedził Andreasa Koflera! Podobno są kiepskie warunki, oby konkurs się odbył... 

Dodaję jakieś zdjęcia z wczoraj, ale spora część nie nadaje się do publikacji :D


Mniaaam
Moja mina wygrywa, ale o to chodzi haha :D



Jakość słaba, bo w ruchu- wyłączała się lampa itp, itd.

 No, a na deser- dodaję zdjęcie już po zrobieniu naszych twórczych makijaży i przebrań, strzeliła nas wena twórcza- nie pytajcie, co autor miał na myśli, bo to wizja twórcza, którą ciężko wyjaśnić :D Hitem były zielone brwi Sylwka (z lewej), których niestety nie widać w całej okazałości na tym zdjęciu, moje szminką malowane piegi, które ledwo zmyłam, a także zielone paski Agi- Indianina na twarzy, jednak chciała usunąć siebie z tego zdjęcia, buu :(


A jak tam u Was? :)

PS. Piękniejszego zwieńczenia kariery Adama Małysza (i piękniejszego konkursu na zakończenie PŚ) nie mogliśmy sobie wymarzyć. Kamil Stoch na pierwszym miejscu, Adam na trzecim, na trzecim także w klasyfikacji generalnej... obaj pokazali się z najlepszej strony, pokazali moc, klasę. Adam tylko potwierdził, że te wszystkie pochlebne komentarze, jakie szły pod jego adresem były zasłużone, a Kamil, że możemy mieć nadzieję na dalszy rozwój tej dziedziny sportu w Polsce.
Cały konkurs odbywał się pod znakiem końca kariery Adama. Realizator non stop go pokazywał, Tom Hilde przykleił sobie wąsy (strasznie sympatyczny koleś, już dawno to zauważyłam :D), a Simon Ammann ukląkł (uklęknął?) przed Małyszem w trakcie dekoracji :D wielu zawodników darzy go ogromnym szacunkiem, czemu wcale się nie dziwię. 
Aż mi się łezka w oku zakręciła, gdy to oglądałam :)

3/18/2011

Piątek!

Cześć :) dziś piątek- a więc rozpoczął się weekend, co nastraja mnie pozytywną energią. I chociaż planów jak na razie brak, to póki co rozkoszuję się lenistwem. Tylko szkoda, że jest taka nieciekawa pogoda... bo zdecydowanie potrzebuję wiosny! :)
Przed chwilką obejrzałam loty w Planicy- wygrał Gregor Schlierenzauer, co baaardzo mnie cieszy :) Adam był 8, a Kamil Stoch 7- także świetny wynik. 

Prosiłyście mnie, abym wrzuciła jakieś zdjęcia moich ciuchów. Postanowiłam pokazać strój, w jakim dziś powędrowałam do szkoły: 


Butki ukradłam mojej siostrze, zielony sweterek także :) szara tunika jest naprawdę świetna i praktyczna, chociaż dosyć poszerza sylwetkę. Ale strasznie ją lubię, dlatego nie ma to aż takiego znaczenia. A tę apaszkę noszę praktycznie codziennie :)




A jutro impreza urodzinowa Sylwii! Wreszcie się z Nimi zobaczę! :*

PS. Wczoraj liczba wyświetleń mojego bloga wyniosła ponad 3000 od powstania- to spory sukces, jak na ledwo ponad miesiąc od początku działalności :) to miłe, dziękuję Wam za komentarze i odwiedziny :)

3/16/2011

Nowe ciuszki

Cześć :) jak Wam minął dzień? 
Ja w nocy obudziłam się z dużym bólem brzucha, dlatego też nie mogłam zasnąć przez dość długi czas. I mogłabym nie pójść do szkoły, bo z ledwością wstałam, ale miałam 2 sprawdziany z polskiego, więc chciałam je napisać, aby mieć z głowy. Poszły nawet dobrze, nawiasem mówiąc :) chodziłam dziś zgięta w pół, czułam się fatalnie, ale potem ból przeszedł i wybrałam się na wspomniane wczoraj zakupy. Jeśli chodzi o wybór- szału nie było, jednak udało mi się znaleźć kilka fajnych rzeczy. 

 Zaczynamy od szarej bluzeczki- od razu mnie zauroczyła, mimo szarej barwy, która nie jest moją ulubioną. Bluzeczka jest szeroka, na dole na ściągacz, dlatego też fajnie się układa i może zakryć fałdki (jeśli takowe ktoś posiada:))
Orsay, 49,90 zł

 Zwykła fioletowa  koszulka, kupiona właściwie z myślą o lecie, przypadkowo wpadła mi w łapki :) tutaj akurat kolor mnie przyciągnął.
Orsay, 19,90 zł.

 Na koniec jeansy- a właściwie jeanso- legginsy. Przyznam, że nie byłam przekonana co do tych przeszyć, poza tym spodnie na wieszaku wyglądały, jakby były jakieś workowate, nie pasował mi też zamek nad tyłkiem... po przymierzeniu okazało się, że są idealne, mimo prostoty :) szukałam ciemnych spodni, bo aktualnie w szafie mam prawie same jasne. 
H&M, 79,90 zł

Na mnie leżą tak:




Trafiony zakup? :)

3/15/2011

Deichmann- wiosna.

No to już po lekcjach :) skończyłam o 12:35, właściwie miałam tylko matmę i 2 wf-y. Także milutko :) zjadłam przed momentem obiad, a za chwilę zabieram się za naukę polskiego.
Wczoraj dzwoniłam do szpitala, aby dowiedzieć się o terminach na zabieg, a dziś moja mama pojechała mnie zapisać (ja musiałam iść do szkoły). I już wiem, że urodziny spędzę w szpitalu obolała po laparoskopii... żyć, nie umierać. Nie marzyłam o niczym innym tak bardzo, haha. Chociaż, prawdę mówiąc, domyślałam się, że mogę gdzieś w tym terminie mieć operację, bo chciałam koniecznie po maturze... boję się w każdym razie, bo mam straszliwe lęki przed jakimkolwiek otwieraniem, operowaniem, zabiegami. Także chyba będzie to bardziej stresujące, niż matura :) Nie wspominając już o tym, że będę musiała przez pół roku być na ścisłej, beztłuszczowej diecie (żegnaj chałwo i inne smakołyki :(), a plany pracy w Holandii prawdopodobnie spalą na panewce.

Trochę ponarzekałam, teraz zajmę się wiosenną kolekcją obuwia z Deichmanna :) zwróciłam uwagę przede wszystkim na obcasy, ponieważ moja siostra kupiła sobie wczoraj genialne botki na obcasie i narobiła mi chęć... tylko Aga weź na to teraz kasę :D


Te drugie dałam dla kontrastu, bo to nie mój styl... zdecydowanie pierwsze bardziej w moim guście ;) a Waszym?






Gdyby miały zakryte palce (te u góry) , brałabym je od razu. Tak są tylko "ładne".





Na koniec coś bardziej "letniego".

Wielką oryginalnością nie grzeszą, ale są całkiem ciekawe.

Jak Wam się podobają? Czekam na opinie :)

PS. Jutro chyba urwę się z ostatniej lekcji, bo naprawdę nie widzę sensu czekania na samą religię godziny (okienko za chemię), wybiorę się na zakupki jakieś :) jeśli coś fajnego znajdę, pokażę Wam jutro tutaj :)

3/13/2011

Wiosennie.

Wczoraj spędziłam całkiem przyjemny wieczór. Najpierw zjadłam "pokolacyjny deserek"- przepyszny kogel- mogel z wiórkami kokosowymi (mniam!), obejrzałam kilka występów w programach muzycznych na TVP i Polsacie, a potem poszłam do Sylwka wypić zdrowie solenizantki (robiła rodzinną osiemnastkę, za tydzień robi dla znajomych ;)). Posiedziałyśmy, zrobiłyśmy parę zdjęć, a później razem z Moniką i kolegami udałam się na dyskotekę. Odwiedziliśmy dwa kluby. W pierwszym wiało nudą, dlatego też przeszliśmy spory kawałek miasta do następnego. Nie byłam tam jeszcze po remoncie- odniosłam bardzo pozytywne wrażenie. Świetny wystrój :) Przeszkadzać mogło ogromne przepełnienie, ale to klub studencki i znajduje się w budynku akademików, podobno zawsze tam jest dużo ludzi. Było strasznie gorąco, duszno i mało miejsca na parkiecie, ale dało się potańczyć :)
Za drałowanie piechotą w 10 minut na autobus w szpilkach, gdzie normalnym tempem idzie się ok. pół godziny, powinniśmy dostać jakieś medale haha :D nie ma to jak pozdzierać sobie całe buty... najważniejsze, że zdążyliśmy hehe :)

Dziś zdążyłam już przeczytać streszczenie "Dżumy", powtórzyć ewolucjonizm z biologii, zrobić obiad, a po południu wybieram się na spacer, bo jest 16 stopni i aż grzech nie wykorzystać takiej pogody :)

Wczoraj polscy skoczkowie zdobyli BRĄZ na drużynowym konkursie w Lahti! Gratulacje, po raz czwarty w historii im się to udało. Chyba nie będzie przesadą, jeśli powiem, że to przede wszystkim zasługa Adama Małysza, który w drugiej serii oddał najdłuższy skok- 131,5 m, co pozwoliło nam stanąć na podium :) Wielka szkoda, że kończy karierę (wspominałam o tym), bo jest w wielkiej formie. Skacze odkąd pamiętam, będzie mi naprawdę brakować go w zawodach...
Właśnie zaczyna się konkurs indywidualny, więc szybciutko napiszę co mam napisać i zabieram się za oglądanie :)

Idzie wiosna, można to zauważyć z każdej strony- kiedy wyjrzy się za okno, spojrzy na termometr, posłucha śpiewu ptaków... dlatego ja, aby przybliżyć wiosenną atmosferę, pokażę Wam kilka H&M- owskich ubranek na nadchodzący sezon, na które trafiłam w internecie i którymi jestem oczarowana. Należą do linii Effortless Elegance i oddają w pełni klimat wiosny, przynajmniej moim zdaniem:















To tylko kilka przykładów. Jak widać, dominuje zwiewność, lekkość, a także motywy kwiatowe. Bez zbędnego przekombinowania ;) jak Wam się podobają? Pozdrawiam!