2/28/2011

Born this way!

Aaa! Dziś pojawił się w sieci najnowszy teledysk Lady GaGi do piosenki "Born this way". Klip można obejrzeć tutaj:

http://w312.wrzuta.pl/film/8gLKzKK5gJO/lady_gaga_-_born_this_way

Początek szczególnie przypadł mi do gustu. Zaczyna się lekko magicznie- muzyka i stylistyka przypominają mi stare, dość "prymitywne" jeszcze filmy z lat 70 i 80. Widać, że Gaga dba o swoje "little monsters", a ich poród w teledysku to swego rodzaju symbol tej miłości :) Przynajmniej ja to tak odbieram. Dalej widzimy artystkę tańczącą w bieliźnie wśród mężczyzn- prosty fragment, ale to dobrze, bo jakaś równowaga musi być. Chociaż uważam, że mimo oryginalnej konwencji klipów, w jej teledyskach nigdy nie ma przesytu i tandety (czego nie można powiedzieć np. o Dodzie, która bezczelnie kopiuje Gagę, ale nie zachowuje przy tym ani trochę klasy). Genialne są fragmenty z "trupem".

W klipie można zauważyć także pewne nawiązania do Madonny- np. pod koniec, kiedy idzie, a wokół niej unosi się para. Piosenka jest dość mocno inspirowana utworem "Express yourself"- sama Gaga jednak nie kryła inspiracji, więc nie można do końca nazwać tego kopiowaniem. Powiedziałabym, że wręcz celowa jest taka stylistyka klipu. Pytanie tylko, czy Lady GaGa nie za bardzo przyjęła sobie do serca słów Madonny o tym, że jest jej następ
czynią. Owszem, prawdopodobnie będzie w przyszłości, z resztą jeśli sama królowa popu to stwierdziła, to musi być coś na rzeczy. Jednak chyba poczuła się zbyt pewnie, dlatego też wydała taki, a nie inny teledysk. Madonnie podobno się to nie spodobało, więc na ich linii mocno ostatnio iskrzy :P ale kto wie, czy to nie zabieg marketingowy, mający na celu promocję piosenki... :)

Jeśli chodzi o mnie, zdecydowanie wolę "gagową" Gagę. Co nie zmienia faktu, że piosenka i teledysk mi się nie podoba, bo z reguły to, czego ona się dotknie, wychodzi świetnie. Wolałabym jednak, gdyby było w nim więcej Lady G. :)
A Wam jak podoba się klip "Born this way"?



2/27/2011

Nie nastraja mnie zbyt pozytywnie fakt, że dziś ostatni dzień ferii. Mogłabym jeszcze tyle zrobić, odpocząć, pobawić się- nie pogardziłabym jeszcze jednym wolnym tygodniem :) pocieszający jest fakt, że do końca roku szkolnego zostały 2 miesiące, następnie matura, którą przetrwamy, a potem już naprawdę można wszystko olać :)
Wczorajszy dzień i wieczór były bardzo udane. Poszliśmy najpierw na karaoke, a potem do klubu się pobawić :) Dziś wstałam po 11:00, ogarnęłam coś tam do szkoły i teraz całe popołudnie mam wolne- kombinuję , jak je wykorzystać ;)
Cały czas trwają MŚ w narciarstwie klasycznym w Oslo- Wczoraj Justyna Kowalczyk zdobyła srebro w biegu na 15 km, a Adam Małysz brąz na normalnej skoczni. Dziś Polacy zajęli 4 miejsce w konkursie drużynowym
- mały niedosyt jest, były ciche nadzieje na brązowy medal, ale nie był on niestety w naszym zasięgu. Tak czy siak dalej będę obserwować ich poczynania :)
Pozdrawiam!

2/24/2011

Perfecta- do pielęgnacji twarzy.

Czeeeść :) Dość ciężko mi przychodzi fakt, że zostały tylko 4 dni do końca ferii... czas leci niebezpiecznie szybko, a przecież od marca już tylko krok do matury. Zakończenie roku 29 kwietnia, a więc zostają niecałe 2 miesiące. To dobrze, obym tylko zdążyła wyrobić się odpowiednio ze wszystkim. Przygotowania do egzaminu trwają, ale nie pogardziłabym jeszcze jednym tygodniem wolnego :)
Odpoczywam właśnie po obiedzie, a wcześniej byłam u Agi :) Chciałam Wam pokazać świetny peeling z serii Perfecta, którego sama używam- jest genialny i genialnie oczyszcza skórę. Pewnie część z Was go zna, ale dodatkowa reklama się przyda:



Można go stosować z innymi kosmetykami z tej serii, ale mnie w zupełności wystarcza sam. Nie używam do niego żadnych toników, a cera wygląda naprawdę dobrze. Stosuję go raz dziennie. Kosztuje jakieś 14- 15 zł w praktycznie każdej drogerii.
To połączenie peelingu z żelem myjącym, a gdy potrzymasz dłużej, jakieś 10 minut- działa jak maseczka. Świetna sprawa.

Plany na dzisiejszy wieczór znalazły się same- kumpel zaprosił mnie na bilard i piwko. Znowu będzie megazabawnie :) Buziaki!

2/23/2011

Na szybszy porost włosów.

Wczorajszy wieczór nalezał do bardzo udanych. Obejrzałam na laptopie mecz Real Madryt- Olympic Lion (wynik- 1:1, ku mojemu niezadowoleniu, bo kibicowałam druzynie z Lionu, a remis u siebie nie jest korzystny), chiloutując sobie z krówkami- mordoklejkami, herbatką i rozmawiając na gg z osoba, z którą wprost uwielbiam rozmawiać, przekomazać się, dyskutować :)
Dziś- wreszcie, od dwóch dni- mogłam się naprawdę wyspać, bo wstałam przed 10:00 :) mam świetny humor, jest piękna pogoda, chociaż mróz nadal trzyma. Ale nie ma ani jednej chmury i to mnie wprowadza w megapozytywny nastrój.

Jedna z osób poprosiła mnie o pokazanie sposobów na porost włosów. W prawdzie tempo porostu włosów uwarunkowane jest genetycznie, ale podobno minimalnie można je przyspieszyć- zwłaszcza, jeśli ktoś ma niedobór różnych witamin. Oczywiście w aptekach są pewnie różne preparaty, tabletki i suplementy, ale poszperałam trochę w internecie i znalazłam kilka domowych sposobów.




1. SKRZYP POLNY:
Przede wszystkim wzmacnia włosy, jednak ma też działanie na ich porost. Ma też zbawienny wpływ na kondycję skóry i paznokci. Ludzie bardzo chwalą sobie jego właściwości, podobno efekt szybszego porostu włosów jest murowany.
Przepis:
1 łyzkę stołową suszu ziela skrzypu zalewamy wrzątkiem, odcedzamy po 20 minutach. Pijemy 2- 3 razy dziennie, między posiłkami.


2. DROŻDŻE:
W stosowaniu drozdzy trzeba pamietać o jednej, waznej zasadzie: nalezy zalać je WRZĄCĄ wodą albo wrzącm mlekiem- inaczej mogą zacząć fermentowac się w przewodzie pokarmowym, pozbawić nas witamin z grupy B i działać niekorzystnie na układ trawienny. Nie nalezy więc stosować tego sosobu zbyt długi okres czasu. Same w sobie zawieraja jednak duzo substancji odzywczych i waznych dla organizmu pierwiastków.
Przepis:
1/4 opakowania drozdzy piekarniczych rozpuszczamy w pół szklanki ciepłego mleka lub wody.


3. OLEJEK RYCYNOWY:
Jest on popularny w przemyśle kosmetycznym. Zawiera glicerydy kwasowe wzmacniające kondycję włosa.
Przepis:
- 1 żółtko jaja
- łyżka olejku rycynowego
- łyżka oliwy z oliwek
Mieszamy wszystko, podgrzewamy i nakładamy na włosy. Przykrywamy jakimś czepkiem bądź owijamy ręcznikiem na ok. 30 minut. Potem spłukujemy wodą z dodatkiem soku z cytryny (przy czym ma on działanie rozjaśniające, więc nie dodajemy z byt dużej ilości soku przy ciemnych włosach).


Kurację stosujemy raz w tygodniu.
Podobno pomaga także spłukiwanie włosów wodą przegotowaną, mycie włosów zółtkami jajek i spłukiwanie włosów wywarem z różnych ziół z dodatkiem soku z cytryny.


Oprócz domowych sposobów, jakie przedstawiłam, obił mi się o uszy preparat Seboradi Lotion, który podobno bardzo dobrze działa na szybszy porost włosów. Wygląda tak:
A kosztuje ok 20 zł. Zachęcam do zapoznania się z tą stronką, jest tu opisane stosowanie i podane dokładniejsze informacje dotyczące tego produktu.
To tyle ode mnie. Pozdrawiam Was serdecznie :)
PS. Właśnie leży przede mną gazetka z Reala, a w niej przepysznie wyglądające pączki- taaak, niedługo tłusty czwartek :D W każdym razie zalotnie się na mnie patrzą i uśmiechają, wie ktoś może, czego ode mnie chcą? :D

2/22/2011

A6W

Cześć :) Dziś mam dla Was krótki opis najbardziej chyba popularnych ćwiczeń na mięśnie brzucha- Aerobiczna 6 Wiedera. Pewnie każdej z Was obiła się o uszy, ale część nie do końca rozumie te wszystkie "serie", "powtórzenia" itp. Postanowiłam to jakoś wyjaśnić.


Cwiczenia są dość mocno wyczerpujące, ale dają efekty- wyrabiają mięśnie brzucha. I jeśli właśnie na tym Ci zależy, to są idelane. Ja wytrwałam ponad 2 tygodnie, zbyt dużych efektów nie miałam, ale to ze względu na to, ze mialam warstwę tłuszczyku, którego ćwiczenia nie wytopią. A6W jest więc dla osób, które maja płaski brzuch, ale chcą go sobie wyrzeźbić.


Wklejam tabelkę:

Mam nadzieję, ze widać co nieco.
1 SERIA= 6 powtórzeń każdego ćwiczenia (razem 36 ćwiczeń)
Jeśli więc mamy 2 serie po 6 powtórzeń, to wykonujemy najpierw po kolei 6 powtórzeń każdego ćwiczenia, a potem jeszcze raz to samo.
Mam nadzieję, ze zrozumiałyście :) Ja lecę korzystać z pięknej pogody :) Pozdrawiam!

PS. Aby zobaczyć dokładnie tabelkę, trzeba kliknąć na obrazek, bo jest kiepskie zblizenie.

2/21/2011

Jak to miło wyjrzeć za okno i widzieć cudowne, błękitne niebo i przygrzewające słoneczko... zdecydowanie chcę juz wiosnę! I nawet fakt, że było -7 stopni i że musiałam wstać o 6:30, aby zrobić badanie krwi, nie zepsuł mi nastroju. Po powrocie troszkę poczytałam biologię, wyszłam do sklepu, a pod wieczór zaprosiłam Agę i Sylwię- oglądałyśmy "Supernatural" i gadałyśmy. Mimo ferii jakoś nie miałam okazji się z nimi spotkać, bo zawsze nam coś wypadało- to choroba, to olimpiada Sylwka. Jednak myślę, że dzisiejsze spotkanie nadrobiło wszystkie te dni :)
Ostatnio sporo spraw mi się nagromadziło. Nie lubię, kiedy wszystko dzieje się tak nagle i niespodziewanie. Jutro znowu trzeba wstać o 6:00, żeby zdążyć do lekarza się zarejestrować. Muszę być tam już ok. 7:00, mimo, że rejestracja jest od 7:30, żeby dostać numerek na w miarę sensowną godzinę- bo kolejki są gigantyczne. Poza tym planów póki co brak, dzisiejszy dzień spędziłam całkiem przyjemnie, kolejny też bym chciała :)
W najbliższym czasie pokażę Wam ćwiczenia na różne partie brzucha, może pokuszę się na pokazanie moich kolczyków, jeśli zrobię jakieś w miarę dobre zdjęcia, co będzie trudne, bo zwykła cyfrówką niestety nie da się zrobić ostrych zbliżeń :(
Już niedługo zaczynają się Mistrzostwa Swiata w narciarstwie klasycznym- szykuje się ciekawy turniej! Będziecie oglądać? :) Ja juz nie mogę się doczekać. Pozdrawiam serdecznie!

2/20/2011

Hej hej hej!
Wczoraj jednak udało mi się pojechać na rodzinną imprezę- nie żałuję, bo przez resztę dnia (wyłączając wieczór) czułam się dobrze :) Jechaliśmy dobre 1,5 godziny- z jednego końca miasta na drugi i jeszcze dalej, kawał za nie. Dom mają świetny, świetnie urządzony, trzeba przyznać, ale w okolicy ludzie dopiero się budują i mało kogo w ogóle można tam zobaczyć- nie chciałabym mieszkać na takim "zadupiu", lekko mówiąc :) zdecydowanie wolę miejsca bardziej tętniące życiem.

Teraz siedzę i relaksuję się przy muzyczce, jedząc czekoladowe belriso i ciastko. Szperając w internecie znalazłam na Luli bardzo ciekawy artykuł dotyczący odchudzania- czego to ludzie nie wymyślą, aby osiagnąć ideał. Można się odchudzać, ale z głową, a to przechodzi ludzkie pojęcie:

http://lula.pl/lula/1,95647,9123595,Chca_schudnac_na_wszelka_cene__Nawet_z__pomoca__tasiemca_.html

Zachęcam do przeczytania, naprawdę straszne.
Piszcie, co o tym sądzicie.


2/19/2011

Odchudzanie część 2- dieta proteinowa.

Cześć! Wczorajszy dzień (a przynajmniej wieczór) był daleki od ideału. Nagle, nie wiem, dlaczego, zaczęłam mieć mdłości, wymiotowałam 3 razy, w nocy miałam sporą gorączkę i co godzinę się budziłam. Teraz jest trochę lepiej i mam nadzieję, że jeszcze lepiej poczuję się później, bo zostałam zaproszona na parapetówę do rodzinki i bardzo bym chciała zobaczyć ich nowy dom... :) eh, niestety, moje plany prawdopodobnie szlag trafi :/ muszę poczuć się lepiej, muszę :)


Dziś, jak obiecałam, przedstawię Wam zalety i wady diety proteinowej. Wśród ludzi krąży o niej sporo mitów- ja chciałabym opisać to według tego, jak wygląda z mojego doświadczenia. Na początek- wady i zalety.


1. ZALETY:
- Szybka utrata wagi.
- Brak konieczności wykonywania ćwiczeń (zwłaszcza w 1szej fazie).
- Bez głodówek, możesz jeść ile chcesz,
ale tylko produkty dozwolone w diecie.
- Bez liczenia kalorii.
- Małe ryzyko efektu jojo.
2. WADY:
- Małe zróżnicowanie posiłków.
- Chociaż dieta jest określana mianem bezpiecznej, w jej trakcie (lub po niej) mogą nastąpić problemy z wątrobą lub nerkami, gdyż aminokwasy, z których składają się białka, są właśnie tam przetwarzane. Dlatego nie zaleca się stosowania drugiej fazy dłużej, niż 2 miesiące.
- Na początku mogą wystąpić problemy trawienne, tj. zaparcia i rozwolnienia, a także ogólne osłabienie- to jednak całkowicie zrozumiałe i ma miejsce w każdej diecie.
- Jak w każdej diecie, ograniczenie składników odżywczych może powodować osłabienie miesiączki.
- Mogą wystąpić zmiany na skórze, odbarwienia.

Pisząc to, chciałam Wam pokazać, że żadna dieta nie jest w 100% bezpieczna i nie mogłabym nie przedstawić jej minusów. Trzeba być obiektywnym, mieć świadomość, czym ryzykujemy. To nie to, że chcę Was nastraszyć. Chciałabym, abyście się dobrze zastanowiły, zanim zaczniecie ją stosować. Jeśli macie problemy z nerkami, wątrobą, słabo tolerujecie białko, ta dieta nie jest dla Was. Ja miałam to szczęście, że u mnie nie wystąpiły żadne z tych objawów (poza mniej obfitą miesiączką), ale moja koleżanka miała np. odbarwienia na skórze, gdyż nie wiedziała wcześniej, że ma słabą tolerancję na jeden z aminokwasów.
Dietę proteinową zaleca się osobom, które mają nadwagę. Ja ważyłam 57 lub 58 kg przy wzroście 1.60, więc nadwagi nie miałam, ale chciałam zrobić coś dla siebie. Przyznaję bez bicia, że wcale nie była mi konieczna, jednak przekonała mnie koleżanka z klasy :) nie idźcie moim sposobem myślenia, jeśli nie macie nadwagi, zastosujcie się do tego, co pisałam we wcześniejszej notce.

3. DIETA PROTEINOWA, A WIEK.
Zakładam, że osoby, które prosiły mnie o tą notkę, mieszczą się w przedziale od 13- 17 lat. Tak więc jest jeszcze jedna kwestia, związana właśnie z wiekiem:
1. Dla nastolatek w pełni dojrzewania, nie poleca się stosowania pierwszej i drugiej fazy, a jedynie trzecią- gdyż wasz organizm kształtuje się i zachodzą w nim różne przemiany, które mogą zostać zaburzone przez nagłą dietę.

2. Dla nastolatek, które są na końcowym etapie dojrzewania, zaleca się stosowanie fazy drugiej, ale bez naprzemiennego stosowania dni tylko proteinowych i proteinowo- warzywnych- tylko dni WARZYWNO- PROTEINOWE.

3. Otyłe nastolatki po 16 roku życia mogą stosować pełny plan diety.


Ok, teraz, kiedy przedstawiłam wszystkie za i przeciw, mogę przejść do ogólnej charakterystyki diety proteinowej:



1. PORTAL 1:
Pierwsza faza- faza ataku- powinna trwać maksymalnie 5 dni. Na tej fazie chudnie się nawet 3 kg, co mobilizuje do dalszego stosowania. Dozwolone produkty w czasie jej trwania to:

1. CHUDE MIĘSA:
Wołowina (unikamy antrykotu i rozbratla - są zbyt obtłuszczone), cielęcina (kotlety z kością jedynie po usunięciu tłuszczu), konina (wszystko oprócz łaty), wieprzowina i jagnięcina są zabronione.
2. PODROBY:
Wątroba cielęca, wołowa, wątróbki z drobiu i ozór. Unikamy tłustych części.
3. RYBY:
Sardynka, makrela, tuńczyk, łosoś, sola, dorsz, dorada, okoń, merlan, reja, pstrąg, miętus i inne białe i chude ryby, ryby wędzone, ryby w konserwach (wyłącznie w sosie własnym).
4. OWOCE MORZA:
Skorupiaki i mięczaki takie jak: krewetki, gambasy, kraby, homary, ostrygi.
5. DRÓB:
Z tej kategorii zabronie są ptaki o płaskich dziobach takie jak kaczki i gęsi. Pozostałe ptactwo jest dozwolone (warunkiem jest spożycie bez skóry). Najpopulrniejszym przedstawicielem tej grupy jest oczywiście kurczak.
6. CHUDE WĘDLINY:
Są to produkty o niskiej zawartości tłuszczu (max 4%). Prawdziwa szynka, golonka, szynka wędzona są niestety zabronione w pierwszej fazie diety proteinowej.
7. JAJA: w każdej postaci: jajecznice, na miękko, na twardo, sadzone.
8. CHUDY NABIAŁ:
Jogurty, twarożki (bez tłuszczu), serki homogenizowane. Produkty o smakach owocowych są dozwolone, jednak w umiarkowanych ilościach (max dwa razy dziennie).
9. PŁYNY: konieczne jest wypijanie 1,5 l płynów dziennie- zwłaszcza wody, herbaty zielonej. Dozwolona jest też kawa.
10. ŚRODKI DODATKOWE: Chude mleko, słodzik (cukier jest zabroniony), ocet, tymianek, zioła, czosnek, pietruszka, cebula, szczypiorek. Przyprawy są jak najbardziej polecane (wzmacniają uczucie sytości).


2. PORTAL 2: faza naprzemienna:
W tej fazie ustala się naprzemienny rytm stosowania fazy pierwszej z fazą pierwszą wzbogaconą o warzywa. To, jaki rytm sobie ustalisz, zależy od ciebie. Może to być np. 5 dni samych protein (według tego, co podałam przy pierwszej fazie) i 5 dni protein z warzywami na zmianę, ale słyszałam też o rytmach 3/3 lub nawet 1/1. Wszystko zależy od ciebie. Proponuję średni tryb- 3/3. Jest to faza pozwalająca na utrate większej ilości kilogramów.

Warzywa dozwolone na fazie 2 to:
Pomidory, ogórki, szpinak, rzodkiewki, pory, szparagi, zielona fasolka, kapusta, grzyby, seler, koper, sałata, cykoria, boćwina, bakłażany, cukinia, papryka, marchew i buraki (w umiarkowanych ilościach).
Warzywa zabronione to:
Kartofle, kukurydza, groch, zielony groszek, bób, soczewica, fasola, karczochy.

3. PORTAL 3: faza utrwalania: Ta faza pozwala na utrwalenie uzyskanej wagi. Trwa po 10 dni na każdy stracony kg: czyli jeśli schudniesz 5 kg, to 5 x 10= 50 dni. Menu wzbogacamy o:
Pieczywo pełnoziarniste (max. 2 kromki dziennie), ser (do kilku plasterków dziennie), makaron, ryż i ziemniaki (do 2 razy w tygodniu jeden z tych produktów), pieczeń z polędwicy wieprzowej oraz owoce bez dużej zawartości cukru- unikamy bananów, winogron i czereśni).
Dodatkowo:
- 2 razy w tygodniu możemy urządzić sobie "ucztę", czyli zjeść jeden posiłek wykraczający poza te, które podałam, napić się lampkę czerwonego wina, zjeść coś słodkiego. To coś w rodzaju bonusu :)
- Oprócz tego- mamy obowiązek zrobić jeden ściśle proteinowy dzień w tygodniu. Najlepiej ustalić jeden dzień i powtarzać go co tydzień.

4. PORTAL 4: faza stabilizacji: jest to faza, na której cieszymy się już nową sylwetką. Aby jej nie stracić, należy raz w tygodniu urządzić sobie dzień ściśle proteinowy, według fazy 1. Najlepiej ograniczyć słodycze- nie będzie to trudne, bo z doświadczenia wiem, że człowiek przyzwyczajony do diety nie będzie przejawiał aż takiego "zainteresowania" słodyczami.

WAŻNE:
W ciągu całej diety proteinowej ważne jest spożywanie 3 łyżek otrąb owsianych, które dobrze wpływają na trawienie. Powinny być niezbędnym elementem każdego dnia. Można również przyrządzać koktajl proteinowy według przepisu na tej stronie: http://www.dietaproteinowa.com/koktajl-proteinowy.php
Ja jednak tego nie robiłam, można się bez niego więc obejść.


To tyle teorii. Wydaje się skomplikowane? Wydaje się. Specjalnie dla Was opiszę potrawy, jakie jadłam w czasie diety, abyście nie przeraziły się, że jedzenie jest zbyt skomplikowane czy trudne w przyrządzaniu.

W fazie ataku:
ŚNIADANIA:
-
2 jajka na miękko
- jogurt naturalny z otębami i jajko
- serek homogenizowany naturalny
- serek wiejski

OBIADY:
- filety drobiowe bez panierki, smażone na wodzie.
- gotowana ryba
- jajecznica z 3 jajek
- jajko sadzone i filety drobiowe
- paluszki rybne
- kurczak
- makrela

KOLACJE:
- jogobella light z otrębami
- serek homogenizowany (może być jeden w ciągu dnia owocowy, np. truskawkowy)

Na przekąski jadłam głównie jogurty: naturalne, owocowe z małą zawartością tłuszczu (light), serki homogenizowane. Tak więc u mnie opierała się ona głównie na jogurtach :)

2. W fazie drugiej:
Jadłam to samo, co w pierwszej, jeśli chodzi o dni samych protein. Natomiast dni z warzywami:
ŚNIADANIA:
- sałatki z pomidorów i jogurtu naturalnego lub serka wiejskiego
- jajka, a także to, co w fazie 1szej.

OBIADY:
- gotowane brokuły
- warzywa na patelnie bez tłuszczu
- zupa jarzynowa
- filety z kapustą

KOLACJE jadłam takie same, jak w fazie pierwszej.

3. W fazie trzeciej:
Śniadania i kolacje takie, jak na fazie pierwszej i drugiej, natomiast obiady wzbogaciłam o:
- ryż z warzywami
- łazanki
- spaghetti
To na te dni, w które mogłam jeść skrobiowy produkt- 2 razy w tygodniu.


To tyle ode mnie. Mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyłam Wam tę dietę. Przy wypisywaniu kolejnych dozwolonych produktów, posłużyłam się stroną http://dietaproteinowa.eu/

Pozdrawiam :)


PS. Jeśli macie do mnie jakies pytania, piszcie śmiało. Czekam także na propozycje co do tego, o czym chciałybyście tu przeczytać :)

2/18/2011

Odchudzanie część 1.

Jak to miło obudzić się w piątek o godzinie 10:00 i mieć świadomość, że nie muszę ruszać tyłka do szkoły ani nigdzie indziej :) tak tak, ferie to cudowny czas. Wczoraj spędziłam przyjemny wieczór w towarzystwie znajomych w klubie na bilardzie, a potem w pubie. Moja gra wyglądała bardzo zabawnie, bo pierwszy i ostatni raz grałam jakieś 8 lat temu na kolonii i musiałam się na początku "wprawić". Potem było lepiej, ale kiedy zaczynało mi wychodzić, to musiałam wbić czarną bilę nie do tej uzy, co trzeba, i koniec końców wychodziła kicha :) Przy okazji sprawdziłam swoją siłę na automacie "do bicia" (kojarzycie takie "gruszką", co są porozstawiane praktycznie po całych Krupówkach w Zakopanem? :D)- zawsze chciałam to zrobić. Wyszło mi aż 576 jednostek, ha, jestem boss! :) A jeśli chciałeś kupić piwo, trzeba było wyrzucić kostką i płaciłeś tyle oczek, ile się wyrzuciło- jedno wzięłam za 4 zł, a drugie za 2, fajna sprawa. Mój kumpel, który (stwierdzę to po raz tysięczny :P) jest urodzonym szczęściarzem, wyrzucił raz za 2 zł i dwa razy za złotówkę :D on to ma farta.
Później poszliśmy do pubu pograć w karty :)

No, to tyle o tym, co u mnie, teraz przejdę do tego, co pewnie Was najbardziej ciekawi :)

Wiele dziewczyn w młodym wieku nie akceptuje swojego wyglądu. Też to przechodziłam, więc rozumiem. Jednak spora część zupełnie niepotrzebnie chce się odchudzać. Młodym dziewczynom często podobają się patykowate chudziny, które tak naprawdę nie są atrakcyjne. Pogląd ten oczywiście z biegiem czasu się zmienia, tak samo z resztą, jak one same- dojrzewają, zaokrąglają im się biodra, rośnie biust, więc i waga idzie w górę. I często to jest przyczyną braku akceptacji. Więc od razu chcę powiedzieć: to naturalna kolej rzeczy.

Notkę kieruję do osób, które chcą schudnąć zdrowo kilka kilo, ale nie są otyłe. Do osób, które po prostu chcą zadbać o kondycję, zrzucić ze 4 kg, żeby lepiej prezentować się w stroju kąpielowym na plaży :) w którejś z kolejnych notek pokażę wam skuteczną dietę proteinową, na której schudłam 9 kg (chociaż nie miałam nadwagi), przedstawię przeciwwskazania i ewentualne "za" i "przeciw" stosowania. Dziś natomiast tak, jak pisałam- sposób na schudnięcie kilku kilogramów bez specjalnych diet, a jedynie dzięki ćwiczeniom i silnej woli.

1. Zasada pierwsza: odstawiamy wszystkie słodycze!
Nie od dziś wiadomo, że są one bombą kaloryczną. Porzucamy więc czekoladki, wafelki, chipsy i inne frykasy na rzecz owoców- mandarynek, jabłek, pomarańczy (uważamy z banami, winogronami i czereśniami, bo są bogate w cukry proste i sacharozę).

2. Zasada druga: nie jemy 3- 4 godziny przed snem.
Słyszałam różne opinie na ten temat. Spora część ludzi mówi, że nie powinno się jeść po godzinie 18:00. Ja jednak uważam, że wystarczą 3- 4 godziny przed snem, powinien być to lekki posiłek, najlepiej białkowy.

3. Zasada trzecia: cukry- tylko złożone.
Cukry jak wiadomo dzielą się na proste i złożone. Proste- znajdujące się w słodyczach, miodzie, cukrze, a złożone- w ziarnach zbóż, warzywach, ryżu. Nie wolno rezygnować z nich całkowicie, bo są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Jednak warto zamienić te proste na złożone. Wynika to z faktu, że węglowodany proste szybciej są spalane, niż złożone. I przy dawce 300 kcal w ciągu np. godziny zostanie strawiona pełna dawka cukrów prostych- z czego na potrzeby energetyczne organizm zużyje tylko 100 kcal, reszta zostanie odłożona w postaci tkanki tłuszczowej. Cukry złożone, które w ciągu 3 godzin strawią się całkowicie, w ciągu jednej godziny dostarczą organizmowi 100 kcal, a więc zapotrzebowanie energetyczne zostanie zaspokojone "bez nawiązki". Większe ilości węglowodanów powinno się jeść rano, wieczorem natomiast je ograniczyć.

4. Zasada czwarta: tłuszcze- ograniczamy, ale nie eliminujemy.
Tłuszcze są bardzo ważne dla naszego organizmu- jednak w diecie odchudzającej trzeba je ograniczyć. Zwłaszcza zwierzęce. Tłuszcze zwierzęce- czyli masło, smalec, słonina- zawierają kwasy tłuszczowe nasycone i tzw. zły cholesterol, który odkładany jest w naczyniach krwionośnych, powodując ich zatykanie, co wpływa niekorzystnie na układ krążenia- może prowadzić np. do miażdżycy. Najlepiej w ogóle wyeliminować je z diety, nie tylko ze względu na "tuczenie", ale przede wszystkim na zdrowie.
Tłuszcze są jednak niezbędne dla organizmu chociażby ze względu na stan włosów, skóry czy paznokci. W tłuszczu ryb- tranie, a także w tłuszcz zawartym w soi są tzw. NNKT- niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe, które nie wpływają niekorzystnie na sylwetkę. Są jedynie źródłem niezbędnych kwasów tłuszczowych.
Jeśli macie usmażyć jajecznicę i chcecie smażyć ją na tłuszczu- wybierzcie olej zamiast masła. Oleje zwierają nienasycone kwasy tłuszczowe, które nie odkładają się w tętnicach i nie powodują ich zatykania.

5. Zasada: pięć posiłków dziennie.
Proponuję, abyście jadły pięć posiłków dziennie. Najlepiej co 2- 3- 4 godziny. Śniadanie i drugie śniadanie powinno być lekkie, wśród nich powinno się znaleźć np. jabłko jest źródłem błonnika, który wpływa na trawienie i kondycję jelit. To jest ważne, w ten sposób unikniecie zaparć i innych rewelacji :) obiad powinien składać się z jak najmniejszej ilości smażonych potraw- żadnych frytek :) ziemniaki mogą być przecież gotowane, zamiast nich można także jeść ryż. Do tego surówka z warzyw- no i nie zapomnijcie o mięsie. Jest bogatym źródłem białek. To tylko przykład oczywiście :) Kolejne posiłki powinny być lekkie, np. miseczka sałatki warzywnej lub jogurt naturalny.

6. Regularność to podstawa!
Nie myślcie, że przez to, że nie zjecie jednego z posiłków, schudniecie więcej. Ryzykujecie wtedy tym, że najecie się dużo na noc, a to najgorsze, co możecie zrobić. Trzeba jeść regularnie. To klucz do sukcesu.

7. Silna wola.
Wiadomo- bez niej nie ma mowy o utracie wagi.

Myślę, że te wskazówki pomogą Wam w uzyskaniu wymarzonej wagi w zdrowy sposób, bez głodówek. Pamiętajcie jednak, aby nie przesadzać z odchudzaniem i nie zatracić zdrowego myślenia. Pisząc to, ostrzegam was przed wszelkimi zapędami anorektycznymi, nie chcę później mieć Was na sumieniu hihi :) sporo rzeczy, które napisałam, może się wydawać skomplikowanych, ale część jest obecna jako wyjaśnienie dlaczego jest tak, a nie inaczej.
Ćwiczenia pokażę wam innym razem, bo od nadmiaru informacji też może się zakręcić w głowie :)
Pozdrawiam!

2/16/2011

Cześć!

To będzie pierwsza notka- ciężko wymyślić coś oryginalnego, kiedy to dopiero wstęp. W każdym razie postaram się Was nie zanudzić. Powstanie tego bloga jest wynikiem tego, że mam ferie, zima za oknem (w prawdzie bez śniegu), więc przez jakąś część dnia nie mam po prostu co robić. Efekt nudy? Być może. Ale po usunięciu photobloga brakowało mi czegoś. Może kontaktu z osobami, które go czytały? :) Mogłabym do niego wrócić, ale stwierdziłam, że na zwykłym blogu jest większe pole manewru jeśli chodzi o to, o czym piszę. Photoblog jest monotematyczny i ma zbyt "sztywne" zasady- zdjęcie, opis, kropka. Tutaj mogę pisać o wszystkim, dawać Wam rady, pisać co u mnie słychać, dzielić się refleksjami, wyrażać spontaniczne reakcje na wszystko (taaak, bardzo często będę tu umieszczać coś pod wpływem chwilowego impulsu, jeśli tylko zobaczę coś godnego uwagi :)) No i z racji tej, że na formspringu zadajecie mi sporo pytań, na które mogę odpowiedzieć w dużym stopniu zdawkowo- tutaj mogę rozwinąć dany temat. Także czekam na sugestie i pytania- o czym chcecie wiedzieć, chętnie Wam napiszę :)


I już teraz chciałabym się podzielić z Wami piosenką, którą właśnie usłyszałam w radiu Open FM na stacji Impreza- "Still the same" Sunrise Inc. Urzeka mnie refren- muszę powiedzieć, że lubię tego typu muzykę. Relaksuje mnie. I tylko zwrotki są troszkę banalne. Ale już wiem, czego będę słuchać dziś przed snem :)

http://www.youtube.com/watch?v=xQnJS87wmQA