1/15/2017

SZKODLIWE BARWNIKI, CZYLI SZÓSTKA Z SOUTHAMPTON

Hej!

    Żyjecie po sobocie? Myślę, że sporo z Was bawiło się wczoraj na jakichś imprezach, w końcu mamy karnawał - a więc do tych kieruję to pytanie :) ja spędziłam wieczór na spokojnie, postawiłam na spokój i regenerację, ponieważ czuję, że bardzo tego potrzebowałam. Imprezy nie sprzyjają mojemu samopoczuciu - wiadomo, od czasu do czasu dobrze sobie gdzieś wyjść, tym bardziej, że np. ja uwielbiam tańczyć :) ale na pewno zmęczenie daje się wtedy we znaki podwójnie, co nie przekłada się na jakość treningów i pracy (a te dwie rzeczy są u mnie priorytetem). Wyszalałam się na pewno na studiach, te czasy wspominam oczywiście baaardzo dobrze, ale jak wiadomo, z wiekiem priorytety się zmieniają :)

   Przejdźmy jednak do konkretów, bo na temat mojego prywatnego życia raczej chyba nie lubicie czytać - zatem teraz czas na danie główne. Nie jest tajemnicą, że 
wybierając produkty spożywcze, bardzo patrzymy na jego wygląd - to jest pierwszy "etap" oceny, ponieważ zapachu i smaku nie czujemy od razu (chyba, że dobrze znamy dany produkt). Dzięki barwie wyobrażamy sobie jego ewentualny smak, zapach albo stopień świeżości. Często słusznie! Pod warunkiem, że jest to produkt naturalny, a nie sztucznie barwiony. A że jesteśmy tylko ludźmi (a ludzie lubią to, co ładne i kolorowe), to zapotrzebowanie na wizualne "poprawianie" żywności jest raczej spore... Przynajmniej tak wydaje się wielu producentom (lub też nieświadomym konsumentom). Nie mam absolutnie nic przeciwko barwnikom naturalnym, np. betaninie, kurkumie, antocyjanom, flawonoidom czy karotenoidom - ich dodawanie jest oczywiście zupełnie nieszkodliwe, a substancje te wręcz pozytywnie wpływają na zdrowie. Gorzej, jeśli producenci na prawo i lewo dodają barwniki syntetyczne... Jest ich cała masa, dziś skupimy się na sześciu - najbardziej szkodliwych. 


1/12/2017

ZIMOWO

Hej!

   Mam nadzieję, że dobrze zaczęliście Nowy Rok. U mnie rozpoczął się on bardzo pracowicie, ale dla mnie ma to dużo plusów. Jestem typem osoby, która im ma więcej rzeczy  do zrobienia, tym - paradoksalnie - lepiej potrafi się zorganizować. Ktoś z Was ma podobnie? Jest we mnie pełno motywacji do działania i mam nadzieję, że uda mi się wytrwać w tym, co sobie postanowiłam. Trzymajcie za mnie kciuki. Pamiętajcie, że to od Waszego podejścia do życia zależy, jak będzie ono wyglądało - zatem wierzcie w swoje marzenia i cele :) 

  Dziś przygotowałam dla Was stylizację. W końcu ze śniegiem w tle! Nie wiem, jak to jest u Was, ale mnie taka śnieżna zima bardzo odpowiadała - mimo, że dziś jest już odwilż... Wczoraj jednak jeszcze trochę dosypało i naprawdę przyjemnie wyglądało się za okno. Jeśli chodzi o zestaw, jest typowo zimowy (i od razu mówię, że w tak ciepłym swetrze, taka kurteczka mi wystarczyła :D). Do tego niezawodne (i wygodne) czarne legginsy, czapeczka Kamea oraz ulubione, brązowe kozaki - zdecydowanie to właśnie te buty najczęściej noszę tej zimy :)  


1/09/2017

KILKA SŁÓW NA TEMAT... MOM

Hej!

     Parówki są cały czas bardzo popularnym produktem spożywczym i wielu z nas chętnie po nie sięga. Polacy je uwielbiają, bo po pierwsze - szybko się je przygotowuje (w dzisiejszych czasach, gdy żyjemy w pośpiechu, szybkie potrawy bardzo ułatwiają życie), a po drugie - co tu dużo mówić, potrafią smakować. Dzieci w pewnym wieku zaczynają sięgać po nie szczególnie chętnie, a w akademikach to towar wręcz niezbędny (studenci wiedzą, o czym mówię :D). Niestety, aby wybrać dobre parówki, sporo trzeba się naszukać - wiele opakowań kusi nazwami, hasłami i obrazkami. Dopiero później, po odwróceniu opakowania, kiedy wczytamy się w skład możemy zauważyć, jak bardzo się od siebie różnią. I jakie "kwiatki" mogą się w nich znajdować. Po pierwsze, mało mięsa, a dużo MOM, czyli mięsa oddzielonego mechanicznie. Po drugie, dodatki. Czym w ogóle jest MOM - i jakie parówki wybierać?



1/05/2017

CZARNO - BIAŁY

Hej!

    No i mamy długi weekend. Jest wyjątkowo klimatycznie, bo spadł śnieg, z którego co prawda pewnie bardziej cieszyłabym się na Święta, ale teraz też jest naprawdę ładnie. Co to za zima bez śniegu? Myślę, że potrzebuję takiego odpoczynku, chociaż i tak weekend nie zwalnia mnie ze wszystkich obowiązków. Z resztą przez ostatni czas trochę się u mnie dzieje. Świąteczna przerwa dużo mi dała, zwolniłam trochę tempo i miałam czas zastanowić się nad sprawami, które lubią nagle wrócić z mniejszym lub większym natężeniem. Są rzeczy, które dzieją się bardzo niespodziewanie, ale są też takie, które też bardzo łatwo jest później przewidzieć - zatem grunt to zachować zdrowy dystans, zarówno do innych, jak i do siebie :) 
   Zdjęcia do dzisiejszego wpisu wykonałam jeszcze zanim przyszły mrozy i śniegi (z resztą widać na zdjęciach - po białym puchu ani śladu). Tym razem postawiłam na (bardzo) lekko rockowy klimat - głównie za sprawą ramoneski oraz kolorów. Spódniczka w pasy też zrobiła swoje - przypomniały mi się czasy, kiedy w gimnazjum mega modne były właśnie pasy (i kropeczki). Sukienka ma jednak nieco mniej lat... :D lubię połączenie czerni i bieli, zawsze lubiłam. Może nic oryginalnego, ale na pewno w moim guście. Do tego założyłam szarą bluzę (której kiedyś bym w tym połączeniu nie widziała) oraz śliczną, czarną czapkę Kamea (klik). Dajcie znać, co myślicie!


1/03/2017

WŁAŚCIWOŚCI WODY KOKOSOWEJ

Hej!

   Jak się cieszę, że mogę napisać dla Was już w 2017! Mam nadzieję, że przywitaliście Nowy Rok tak, jak sobie to wymarzyliście i że samopoczucie dopisuje. Pamiętajcie - mówi się, że jaki Sylwester, taki cały rok - i jeśli to się sprawdzi, to ja na pewno nie będę narzekać. Myślę, że to był najbardziej udany Sylwester w ostatnim czasie, dopisywał humor i spędziłam go pierwszy raz od paru lat również z moją siostrą. Jeśli chodzi o postanowienia, zostawię je dla siebie, ale też nie chcę robić czegoś "za wszelką cenę" - chcę po prostu małymi kroczkami iść przed siebie, spełniać marzenia, być szczęśliwą. Tego także Wam życzę!

  Tematem dzisiejszego wpisu będzie woda kokosowa. Być może już kiedyś wspominałam Wam, że uwielbiam kokosy i wszystko, co kokosowe, a więc również woda kokosowa idealnie wpasowała się w mój gust (chociaż to też zależy, jaką się trafi). Pozyskuje się ją z młodych, zielonych owoców palmy kokosowej i jest to dokładnie to, co znajduje się w środku orzecha (ten płyn, który na zdjęciach z egzotycznych wakacji ludzie piją przez słomkę, wylegując się na hamaku pod palmą :D). Płyn ten podlega wielokrotnej filtracji i oczyszczaniu w "warunkach naturalnych" (drzewo samo sobie z tym radzi), przez co jest to sterylnie czysty produkt - i w takich też sterylnych warunkach trafia bezpośrednio do opakowań jednostkowych, a potem do sprzedaży.O właściwościach wody kokosowej przeczytacie dalej.