5/26/2017

NAPOJE KAKAOWE, CZYLI CUKIER Z "ODROBINĄ" KAKAO

Hej!

   Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku. Zaczyna się weekend, u mnie w mieście trwają akurat Juwenalia i być może wybiorę się na jakiś koncert - jedno jest pewne, chcę w końcu też trochę odpocząć (ciekawe, jak mi się to uda, bo praca i tak w weekend standardowo będzie). Pogoda jest ostatnio cudowna i szkoda byłoby ją zmarnować, więc na pewno podzielę odpowiednio swój czas miedzy treningi, odpoczynek i pracę. Nie mogę doczekać się lata - podobnie, jak moi uczniowie, mam wolne od pracy w szkole i już wiem, że w chwilach "nicnierobienia" będę poświęcać więcej czasu na jedną ze swoich pasji, czyli rysowanie. Z resztą już wiem, że jeśli zaopatrzę się w akcesoria i produkty w sklepie http://www.loveart.pl/, będę miała okazję rozwinąć się w jeszcze innych sztukach plastycznych :) od dziecka dużo rysowałam, malowałam i teraz, gdy mam wolną chwilę i nic mnie nie goni, uwielbiam przysiąść z ołówkami, kartką papieru i szkicować. Ktoś z Was też lubi? Przejdźmy jednak to sedna dzisiejszego posta!

    Kakao jest niezbędnym dodatkiem do śniadania w wielu domach - zwłaszcza tam, gdzie są dzieci. One po prostu uwielbiają ten napój - natomiast rodzice są przekonani, że dają swojemu dziecku coś zdrowego. Bo wiadomo, wapń w mleku, magnez w kakao, witaminy, na temat których opakowania napojów kakaowych niemalże krzyczą z półki... Problem w tym, że jakieś Nesquiki, Puchatki itp. prawdziwego kakao nie zawierają zbyt wiele... To napoje - że tak powiem - z kakaową wkładką. Zdecydowanie przeważa w nich cukier - stanowi od 70 do 80% całości. A jak wiadomo, nadmiar cukru w diecie dzieci (i nie tylko) może skutkować przeróżnymi chorobami, w tym otyłością, problemami z sercem, cukrzycy. Co jeszcze obecne jest w tego typu napojach? A może warto sięgnąć po prawdziwe kakao? Tylko - no właśnie - czy dziecko wypije gorzkie kakao...? Raczej będzie ciężko...


5/24/2017

CZARNE SNEAKERSY

Hej!

   Dziś wstałam całkiem wypoczęta, co nie zawsze się zdarza. Miałam dzisiaj odpuścić trening, ale dawno nie rozpoczęłam dnia z taką motywacją, dlatego uznałam, że nie zmarnuję tego i pójdę na siłownię. Dobrze zrobiłam, bo w ten sposób dostałam nową dawkę energii, której nie daje mi nic innego. Muszę Wam powiedzieć, że mam pełno pomysłów w głowie, które bardzo chciałabym zrealizować. Osoby, które mnie znają wiedzą, że jestem osobą bardzo ambitną - od zawsze stawiałam na rozwój (bardzo dobry gen pracowitości, to po rodzicach :)) i z wiekiem się to nie zmieniło. Wszystko, co robię, napędza mnie do działania, nie wiem, jak Wy - ja nie cierpię momentów, kiedy nie mam co robić, bo mam uczucie, że marnuję czas. Kto też tak ma?

  Choć dziś jest baaardzo średnia pogoda, ostatnie dni były naprawdę ładne i ciepłe! Z radością wyjęłam więc z szafy głęboko ukryte sukienki, spódniczki, szorty (co już pewnie zdążyliście zauważyć na blogu). Uwielbiam takie pogodne dni i wieczory. Sukienka ma jakiś rok - bardzo ją lubię, uwielbiam ten wzór i kolory, poza tym mam z nią pozytywne skojarzenia (podobnie, jak z piosenkami - macie tak nie raz, że dana piosenka kojarzy Wam się z jakimiś wydarzeniami)? Jeśli chodzi o buty, jak tylko zobaczyłam je w sklepie wiedziałam, że muszą być moje. Uwielbiam sneakersy - a całych czarnych jeszcze nie miałam. W dodatku są hiper wygodne. Co myślicie o tej stylizacji? Dajcie znać! 


5/22/2017

JAK ODNALEŹĆ MOTYWACJĘ?

Hej!

   Od jakiegoś czasu otrzymuję od Was wiele wiadomości z prośbami, abym napisała coś o motywacji - i o tym, co zrobić, aby zacząć ćwiczyć (i w tym wytrwać), ale także zmienić swoje nawyki żywieniowe (i nie tylko te). Tak naprawdę nie myślałam o sobie nigdy jako o kimś, kto może być wzorem do naśladowania i do tej pory tak nie myślę - tym bardziej po tym, jakie problemy przeszłam kilka lat temu. Byłam tak słabą osobą - i tak patrząc wstecz, to sama nie potrafię zrozumieć tego, co mną kierowało, że doprowadziłam się do takiego stanu i wyglądu. Swoją zmianę traktuję jako osobisty, wielki sukces (jeśli nie największy w całym swoim życiu), ale czy mogę być dla kogoś wzorem? Otóż wolałabym, aby nikt nie musiał zmagać się z tym, co ja się zmagałam. W każdym razie w moim życiu przez ostatni czas zaszło mnóstwo zmian. Jak to się mówiło? "Jeśli szukasz osoby, która zmieni Twoje życie - spójrz w lustro". Zatem dziś mam dla Was kilka słów o motywacji, ale nie spodziewajcie się kolejnego, sztucznie patetycznego tekstu, których w sumie znaleźć możecie wiele i kolejny wcale nie jest potrzebny. Kilka rad od ciotki Agi - prosto z serducha i praktyki :) 


1. Traktuj wszystko jako swój cel
Oczywiście, mam na myśli wszystko, co robicie i do czego dążycie. Marzenia też - nawet te największe, których teoretycznie nie możecie spełnić. Możecie wszystko! I nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale jeśli gdzieś w głowie używacie słowa "cel" i określacie tym mianem wszystko, co byście chcieli osiągnąć - to łatwiej przychodzi dążenie do tego i łatwiej jest się zmotywować. "Cel to marzenie z datą realizacji" - taki cytat gdzieś widziałam i trudno się z nim nie zgodzić. Ten podpunkt dałam jako pierwszy, bo nie wiem czy kiedykolwiek tego próbowaliście - u mnie się sprawdziło. Odpowiednie podejście to podstawa. Zamiast myśleć "chciał(a)bym dzisiaj zrobić to i tamto..." pomyślcie "moim celem dzisiaj jest to i tamto" - prawda, że brzmi poważniej? I wtedy bardziej nie chcemy zawieść siebie samego.

2. Nie jesteś sam/sama!
Obojętnie, co jest Twoim celem - przytyć, schudnąć, zacząć się ruszać, zmienić podejście do życia, poprawić samoocenę czy pokonać jakąś chorobę - pamiętaj, że na świcie jest baaardzo dużo osób, które postawiły sobie taki sam cel, jak Ty. Każdy startuje z tego samego miejsca i każdy ma równe szanse - to, czy uda Ci się szybciej czy wolniej, zależy od Twojej determinacji i ciężkiej pracy. Nic nie przychodzi samo - pamiętaj! Założę się, że również w Twoim otoczeniu są osoby, które postawiły sobie za cel coś podobnego, co Ty. Internet jest pełen grup motywacyjnych, grup wsparcia np. w ćwiczeniach, motywacji - jeśli czujesz taką potrzebę, możesz zapisać się do takiej grupy, rozmawiać z innymi osobami, czerpać od nich wiedzę, motywację i doświadczenie. Jednak - co ważne - motywacji szukaj przede wszystkim w sobie!

3. Robisz to dla siebie!
Pamiętaj - to podstawowa zasada. Nie zmieniasz nawyków żywieniowych dla kogoś, tylko dla siebie. Nie odchudzasz się/nie ćwiczysz dlatego, aby bardziej podobać się swojemu facetowi, ale aby podobać się sobie i być bardziej pewna/y siebie. Nie stawiasz sobie celów tylko dlatego, że ktoś Ci kazał, ale dlatego, że czujesz, że tego potrzebujesz. Spełniaj się w tym, co robisz i co chcesz robić tylko i wyłącznie dla siebie i swojej satysfakcji. Oczywiście, bądź też dla innych i bądź dla nich dobry, bo jak wiadomo - karma wraca, a ktoś, kto robi coś dla innych, jest może być bardziej szczęśliwy. Ale jeśli chodzi o to, co dla Ciebie najlepsze - nie daj sobie wejść na głowę i wmówić, "że nie dasz rady", "że coś jest bez sensu", "że i tak to potem zepsujesz". Nikt nie zrobi tego za Ciebie i nikt nie będzie czuł satysfakcji z osiągniętego celu (bądź z dążenia do niego). Kurde, a miało nie być patetycznie... :D 

4. Działaj! 
Jeśli ciągle mówisz o tym, że chcesz coś zrobić, ale jednocześnie nie robisz ku temu żadnych kroków, to przykro mi - nic samo nie nadejdzie. Z motywacją jest trochę jak z pisaniem pracy magisterskiej - najgorzej jest zacząć, napisać pierwszą stronę - a potem już jakoś idzie. Raz wolniej, raz szybciej - czasami maltretujesz przycisk backspace na klawiaturze komputera i usuwasz słowo, zdanie, akapit, stronę... Innym razem piszesz jak natchniony kilka stron w ciągu godziny/dwóch. Trochę podobnie jest w życiu. Pierwsze wyjście na siłownię, pierwszy dzień diety, pierwszy dzień bez papierosa - możesz albo to pokochać, albo znienawidzić. Później będzie albo łatwiej albo trudniej. Zapał może okazać się słomiany. Idealnie by było, gdyby tak się nie okazało, ale lepszy taki zapał, niż żaden. I nie ma "od jutra"! Masz dzień także dzisiaj i od tego dnia zaczynaj. Nawet, jeśli próbujesz rzucić palenie i w ciągu dnia zdążyłeś(aś) wypalić już jakieś pół paczki, to jeśli do końca dnia nie weźmiesz do ust już ani jednej fajki, będziesz do przodu. To taki prosty przykład. Nie rezygnuj! 

5. Jeśli Twoim celem jest wprowadzenie aktywności fizycznej - znajdź taką, jaka Ci odpowiada!
Nie od razu Rzym zbudowano - nikt od razu nie był specjalistą w swojej dziedzinie. Jeśli więc nienawidzisz biegać, nie podoba Ci się trening siłowy, jesteś kiepskim pływakiem i wiesz, że tego po prostu nie lubisz - znajdź inną aktywność, która sprawi Ci radość. Rower, rolki, gdy zespołowe - szczególnie te ostatnie sprawią, że pojawia się chęć i duch zdrowej rywalizacji, a po zwycięstwie radość jest po prostu niesamowita. Po przejechaniu ustalonego wcześniej dystansu np. na rowerze czy rolkach satysfakcja jest niesamowita. Nikt nie mówi, żebyś uprawiał sport, którego nie znosisz. To się mija z celem, bo po paru dniach najprawdopodobniej zrezygnujesz. A chodzi o to, aby zmienić tryb życia!

6. To samo, co wyżej, tyczy się diety.
Przechodząc na dietę nie ustalaj sobie od razu, że przestaniesz jeść wszystkie słodycze, masło orzechowe, nutellę, odstawisz białe pieczywo, a na śniadanie zjesz znienawidzoną (?) jajecznicę na boczku tylko dlatego, że śniadania białko-tłuszcz są obecnie "na topie" (choć ja uważam, że to jest akurat uzasadnione). Jeśli jesteś w stanie od razu pozbyć się jakichś złych nawyków - proszę bardzo! To się chwali! Ale jeśli wiesz, że będzie ciężko, zmiany wprowadzaj do diety stopniowo i powoli - najpierw pozbądź się tego, co najgorsze, czyli np. słodyczy z diety. No i jeśli wiesz, że masz poukrywane chipsy po szafkach, od razu się ich pozbądź (i oczywiście nie mówię o tym, aby je zjeść!). 

7. Planuj, notuj, fotografuj.
Notes to Twoja dodatkowa motywacja! I na przykład - próbujesz schudnąć? Zapisz swoje początkowe wymiary, zrób zdjęcia i za jakiś czas ponów ten proces. Porównaj swoje zdjęcia "przed i po" - i jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy myśl, aby zrezygnować, spójrz na swoje zdjęcia i notatki i pomyśl czy to naprawdę nie miało sensu. Odpowiem za Ciebie: MIAŁO!
Ustal sobie plan dnia - o tej i o tej praca, o tej i o tej gotowanie, o tej i o tej trening. Zdziwisz się, jak dużo czasu znajdziesz, jeśli nie poświęcisz go na przysłowiowe pierdoły, tylko na konkrety... 
Rzucając palenie, odhaczaj sobie w kalendarzu dni bez papierosa. Jeśli wypalałeś(aś) paczkę dziennie - każdego dnia zapisuj, ile zaoszczędziłeś pieniędzy, nie kupując tej paczki fajek. Jeśli paczka papierosów kosztuje 10-15 zł, to w tydzień zaoszczędzisz od 70 do 105 zł. Robi wrażenie? Jeśli to Cię zmotywuje - to super! 

  Co myślicie? Na pewno każdy z Was nie raz miał problem z tym, aby zmotywować się do czegoś - do nauki, diety, ćwiczeń. Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia komuś z Was ułatwią dążenie do postawionego sobie celu. I wszystko z rozsądkiem! Każda dieta (zwłaszcza redukcyjna) może powodować niedobory składników pokarmowych, witamin, składników mineralnych, a niedobór błonnika - przeróżne problemy trawienne. Warto o tym pamiętać i zaopatrzyć się w probiotyki - taki, jak np. tutaj: http://joyday.info/. Będą one pomocne przy zaburzeniach pracy układu pokarmowego - jak wiadomo, szczepy bakterii probiotycznych w przewodzie pokarmowym pełnią niezwykle ważną funkcję. Jeśli jednak nie jesteście przekonani do kupowania "czystego" probiotyku, spróbujcie probiotycznych koncentratów (zwierających dodatkowo ekstrakty roślinne o specyficznych właściwościach - np. uspokajających, poprawiających odporność, oczyszczających organizm). Pamiętajcie - wygląd wyglądem, ale jeśli nie ma zdrowia, nie ma też energii, uśmiechu na twarzy i dobrego samopoczucia :) 


Buziaki,
Kats. 

5/20/2017

SPORTOWO

Hej!

   Jak się macie? Mam nadzieję, że wykorzystujecie maksymalnie idealną pogodę, jaka ostatnio jest za oknem! Taka piękna, "letnia" wiosna w tym roku i ta przyszła do nas późno (rok temu już Majówka była mega pogodna i ciepła), ale wiadomo - lepiej późno, niż wcale - i tak, wczoraj było 27 stopni. Do godziny 18 byłam w pracy i naprawdę w pewnym momencie miałam już dość tego upału, na szczęście po powrocie nabrałam nowych sił i wieczór spędziłam w towarzystwie znajomych. Uwielbiam ciepłe, letnie (i wiosenne) wieczory, kiedy mimo, że słońca już nie ma, to jest tak ciepło, że można spędzać czas na powietrzu i nie martwić się o to, czy potrzebna będzie bluza "na później" czy wystarczy tylko krótki rękaw... :) 

  Być może zauważyliście, że jakość zdjęć tych zdjęć jest zupełnie inna, niż poprzednich. Jeśli nie zwróciliście uwagi, to możecie porównać i ocenić. Na szczęście obeszło się bez kupna nowego aparatu - wystarczyła jedynie zmiana formatu na RAW (surowy) - a następnie konwersja go do takiego, który będzie mógł być odtwarzany na komputerze. Jeśli chodzi o zestaw - to jedna z moich ostatnich, ulubionych "propozycji" treningowych. Legginsy pochodzą ze sklepu Avocadostyle i tak, jak wszystkie ich legginsy - są mega wygodne i bardzo, bardzo komfortowo się w nich czuję. Podkreślają sylwetkę, mają świetną jakość, są elastyczne i wykonane z włoskiej dzianiny (naprawdę "oddychają!"). Do nich założyłam czarny t-shirt, a także szaro-różowe sportowe buty, które na pewno sprawdzą się na treningu. Co myślicie? 


5/17/2017

CO WARTO KUPOWAĆ W SKLEPIE ZE ZDROWĄ ŻYWNOŚCIĄ?

Hej!

    Trend na zdrowy tryb życia już jakiś czas temu ogarnął nasz kraj (z resztą nie tylko nasz!). Jego nieodłącznymi elementami są oczywiście zdrowsze odżywianie i sport. Jeśli do tej pory wahaliście się, czy rozpocząć swoją przygodę z siłownią lub inną aktywnością fizyczną - to pamiętajcie, że idzie lato, zatem wszelkie aktywności (również na świeżym powietrzu) będą wskazane! Profesjonalne akcesoria i odzież fitness znajdziecie np. w sklepie ortic.pl. W sklepie tym dostępne są m.in. rollery, hantle, kettlebells, maty i skakanki - ale również sprzęt do rehabilitacji, tj. taśmy, plastry, poduszki rehabilitacyjne czy stabilizatory. Warto zajrzeć zwłaszcza, jeśli odzywa się u Was co jakiś czas jakaś kontuzja lub po prostu szukacie sprzętu sportowego wysokiej jakości.

  Wracając do głównego tematu - nic dziwnego, że wraz ze wzrostem zainteresowania takim stylem życia, wzrosło także zainteresowanie produktami dietetycznymi, a także produktami ze znaczkiem "bio", które czasami błędnie są utożsamianie ze zdrowymi. Nie zawsze tak jest - bo przecież jest np. cukier ekologiczny, który dalej pozostaje cukrem - i wpływ na organizm zostaje taki sam, obojętnie, czy jest znaczek ekoliścia czy nie. Tak czy inaczej, nasz rynek zalała dosłownie fala produktów ekologicznych, bez chemii, bez zbędnych składników. I oczywiście produktów przeróżnych, o których wcześniej nie słyszeliśmy - a dziś są podstawą diety wielu osób. Poza tym rosnąca ilość nietolerancji i alergii pokarmowych "wymusiła" niejako na producentach żywności konieczność wydawania na rynek np. żywności bezglutenowej, bez laktozy, wegańskiej, wegetariańskiej. Przechadzając się między alejkami w markecie coraz częściej możemy trafić na między półki ze zdrową żywnością (śmieszy mnie to określenie - bo co, to pozostała żywność jest chora? :D). Jest ona, podobnie jak ta z ekosklepów, dużo droższa, niż tradycyjna. Są produkty, w które jednak powinniśmy zainwestować. Dziś będzie o tym, co - moim subiektywnym zdaniem - warto kupić na dziale/w sklepie ze "zdrową" żywnością.