2/23/2017

WIOSNA BLISKO?

Hej!

   Mam nadzieję, że dobrze spędzacie dzień. Jeśli chodzi o mój poranek, to jak zwykle jest pracowity. Mam wrażenie, że czas ucieka mi przez palce... Jeszcze niedawno cieszyłam się, że dzieci mają ferie i będę miała wolne dwa tygodnie w pracy, a tutaj już czwartek i zostało mi tylko kilka "wolnych" dni... I myślałam, że będę miała trochę więcej czasu na wszystko, ale chyba w moim przypadku to nie jest możliwe :) no ale i tak nie mam na co narzekać. Miałam dziś trochę załatwiania "papierkowego" i niestety obecna, deszczowa pogoda zniechęca do wychodzenia z domu - ale obowiązki to obowiązki. Trochę odreagowałam ostatnio podczas wyjazdu do Wrocławia, praca nad sobą idzie do przodu i mam nadzieję, że najbliższy czas będzie owocny - chcieć to móc, pamiętajcie - i nie ma rzeczy niemożliwych.

  Dziś przygotowałam stylizację, której małą zapowiedź dodałam wczoraj na Instagram (klik!). Chociaż ostatnie dni są deszczowe i brzydkie, to udało się trafić na moment, kiedy było trochę jaśniej, ładniej i przede wszystkim - cieplej. Dlatego też wyjęłam z szafy wiosenną, czarną kurteczkę - lubię takie fasony i myślę, że to już klasyk - w dodatku pasuje niemalże do wszystkiego. Do tego ciemne jeansy-rurki, a także bluzka w kolorze ceglastym i granatowy komin. Co myślicie? 


2/20/2017

ROKITNIK, CZYLI OWOC O CUDOWNYCH WŁAŚCIWOŚCIACH

Hej!

  Wszystko co dobre szybko się kończy - i tak, ten weekend zleciał mi mega szybko. Tak to jest, kiedy spędza się czas z najbliższymi, a jeszcze jeśli widzi się ich raz na jakiś czas - tym bardziej to ucieka jak przez palce. Ja się cieszę, że miałam okazję trochę odpocząć, zrelaksować się, zobaczyć coś nowego, porozmawiać, pośmiać się, powspominać trochę i (oczywiście) pokłócić z moją siostrą-przyjaciółką. Jak to między rodzeństwem - można kłócić się o wszystko, ale zawsze kocha się je najbardziej na świecie. Tak się zastanawiam, jakby to było być jedynaczką... Nie umiałabym sobie tego wyobrazić. Bo mimo, że już razem nie mieszkamy, to cały czas jesteśmy bardzo blisko. Wróciłam 

  Dziś napiszę kilka słów na temat rokitnika. Ostatnio trochę o nim słychać - nawet jedna ze znanych firm spożywczych stworzyła z niego dżem (na ile prozdrowotny będzie taki dżem - ciężko powiedzieć, bo to słodkie wszystko, choć jak na dżem ma skład nawet spoko!). Rokitnik należy do rodziny oliwkowatych, a jej właściwości lecznicze opisywano już w VIII w. n.e, ale od pewnego czasu coraz częściej uprawiany jest jako krzew owocowy. Co zabawne, kiedyś bardzo często widziałam na swoim osiedlu krzewy rokitnika, ale wtedy nie zdawałam sobie sprawy, co to za roślina - i chociaż kusiło, aby zerwać, to miałam w głowie przeświadczenie, że jest trujący :D owocami tego krzewu są pomarańczowe, aromatyczne, soczyste pestkowce, o kwaskowo-cierpkim smaku, ponadto z rokitnika pozyskuje się bardzo wartościowy olej.


2/17/2017

POCZĄTEK ROKU W ZDJĘCIACH - INSTAGRAM MIX

Hej!

   Jak się macie? Ja spędzam ten weekend u siostry we Wrocławiu, ale nawet na wyjeździe nie ma mowy o zaniedbywaniu obowiązków (również blogowych :)). Prawdę mówiąc myślałam, że może się uda dodać coś w pociągu, ale internet miałam tylko w telefonie - więc dałam sobie spokój - i na chwilę odpaliłam kompa w domu. Doszłam do wniosku, że dawno nie było tego typu posta, a już chyba zdążyłam zapomnieć, jak bardzo je lubię :) jak rozpoczął się u mnie rok 2017? Jak to często bywa, sinusoida. W sumie idzie się do tego przyzwyczaić, że raz jest lepiej, a później nagle gorzej, chyba większość z Was tak ma. Nigdy nie jest idealnie w 100%. No, ale podobno jeśli mamy się cofać, to tylko po to, aby wziąć rozbieg - i ja wychodzę z takiego założenia - i wprowadzam je w życie. Wyjazd był mi potrzebny, tak szczerze mówiąc i bardzo żałuję, że to tylko jeden weekend. Motywacja do treningów jest, efekty diety i siłowni widzę w lustrze, na wagę wchodzę raz na ruski rok (pamiętajcie, waga kłamie, a to miarka mówi prawdę! :D). W tym aspekcie jestem mega szczęśliwa. No dobrze, to czas na zdjęcia - jeśli jeszcze nie obserwujecie mnie na Insta, zachęcam!

2/15/2017

CZARNO - KORALOWA SUKIENKA

Hej!

   Co u Was? Mam nadzieję, że na półmetku tygodnia nie jesteście jeszcze tak bardzo zmęczeni. Ja przyznam, że mimo wolnego w pracy w szkole, nie narzekam na brak zajęć. Dzisiejszy dzień - zwłaszcza popołudnie i wieczór - w totalnym biegu, mam sporo załatwiania, a również zobowiązania związane z blogiem i drugą pracą pochłaniają dużo mojego czasu. W międzyczasie wplątuję we wszystko treningi - muszę przyznać, że ostatnio mam naprawdę sporo mocy, wszelkie emocje (mniej lub bardziej pozytywne) wyładowuję na siłowni - więc treningi wchodzą mocno :) dziś był naprawdę piękny, słoneczny dzień i przyznam, że gdy tylko wyszłam z domu, poczułam wiosnę. To bardzo dobrze nastraja. Na całe szczęście smog omija moje osiedle (mimo, że podobno w innych rejonach Szczecina nieco się nasilił) - ale spokojnie, w piątek wyjeżdżam trochę bardziej na południe kraju, więc pewnie dane mi będzie poznać "odczucie" smogu... 

   Dziś mam dla Was stylizację z gatunku bardziej wyjściowo-imprezowych. Tego dnia co prawda wieczorem wychodziłam na imprezę, ale zdjęcia zrobiliśmy rano, aby było lepsze światło. A i tak zdjęcia w domu nigdy nie wychodzą tak dobrze, jak te na dworze... Finalnie też wybrałam inną sukienkę, ponieważ doszłam do wniosku, że w tej nie będę czuła się do końca komfortowo na parkiecie - zbyt obcisła i zbyt krótka, rezerwuję ją na mniejsze, kameralne imprezy w gronie znajomych :) co nie zmienia faktu, że ją uwielbiam i jest jedną z moich ulubionych kiecek - już od kilku lat. Dobrałam do niej koralowe szpilki. Co myślicie? 


2/13/2017

TŁUSTY CZWARTEK, CZYLI PĄCZEK PĄCZKOWI NIERÓWNY

Hej!

   Mamy połowę lutego - miesiąca, który kojarzy się z feriami zimowymi, Walentynkami i Tłustym Czwartkiem. Jako, że ten ostatni zbliża się wielkimi krokami, to dobra okazja, aby porozmawiać o... pączkach. No dobra, Walentynki są jeszcze bliżej, ale pączki to taki fajny temat... - lubi je chyba każdy - i przypuszczam, że większość z nas nie może się doczekać dnia, w którym bez żadnych wyrzutów sumienia będzie mógł zjeść jednego, dwa a może i z pięć pysznych, słodkich, kalorycznych bułek :) pączek pączkowi jednak nierówny - i na to zwróćcie uwagę. Wychodzę z założenia, że jeśli chcemy je jeść, to niech mają przyzwoity skład. Część z nas zdecyduje się zrobić pączki własnoręcznie i jest to najbezpieczniejsza opcja, ale nie każdy ma na to czas i chęci. Jeśli należycie do tej grupy i już dziś wiecie, że pójdziecie do sklepu - wybierzcie piekarnię - nie dajcie się skusić na podejrzanie tanie pączki z supermarketu. Dlaczego powinniśmy omijać je szerokim łukiem?